FORUM
Zwalczanie choroby Aujeszkiego
Maniek Ja wczoraj rozmawiałem z zastępcą powiatowego i on powiedział że zaskoczyła ich skala tej choroby,w jednej wiosce zarażone jest 75%świń i wszystko do80kg uśpili a teraz się okazuje ze nie ma świń i pieniędzy na odszkodowania a jeszcze nie przejechali całego powiatu a gdy znajdą się inne ogniska to prawdopodobnie ze względu na poprzedników nie zezwolą na dokończenie tuczu tych które mają teraz po 40kg Zobaczymy;-((
- marek mokwa
- Posty: 634
- Rejestracja: poniedziałek 04 cze 2007, 21:00
- Lokalizacja: --SUBKOWY
- Kontakt:
- marek mokwa
- Posty: 634
- Rejestracja: poniedziałek 04 cze 2007, 21:00
- Lokalizacja: --SUBKOWY
- Kontakt:
Panie Marku. Wszystko o co pytasz z punktu widzenia merytorycznego jest opisane w "Pejsaku", który niechybnie posiadasz. Nie widzę więc powodu aby konkurować z wyżej wymienionym p. Profesorem. Natomiast dlaczego jest zwalczana z urzędu musisz zapytać Niemców lub Holendrów, bo to właśnie oni zaczęli zabawę z Aujeszky, a my musimy się dostosować. Osobiście nie zdiagnozowałem nigdy tej choroby, co wcale nie znaczy( sądząc po skali zjawiska), że jej nie było. Pozdrawiam.
- WOJCIECH1236
- Posty: 711
- Rejestracja: wtorek 25 mar 2008, 19:41
- Lokalizacja: Śląskie
- Muchozolali
- Posty: 3339
- Rejestracja: poniedziałek 28 maja 2007, 22:17
koszt szczepienia to są w sumie grosze. max ze wszystkim - dojazd, strzykawka szczepionka do 10zł/szt.
Kwestia, że jedno szczepienie to mało, ponadto obowiązują badania w trakcie uzdrawiania stada, szczepienia stad w promieniu 1,5km - co podnosi stawkę (oczywiście wszystko płatne z Budżetu Państwa).
Jeżeli można prosić - chcę więcej danych o problemach z wykupem stad, płatnościami i tp. Proszę o więcej szczegółów.
Wiem, że brakuje pieniędzy, blokowane są gospodarstwa, przerywany cykl produkcyjny, a za to nikt nie płaci. Coś mi się zdaje, że ten problem nie jest tak różowy jak go nagłaśnia propaganda.
Kwestia, że jedno szczepienie to mało, ponadto obowiązują badania w trakcie uzdrawiania stada, szczepienia stad w promieniu 1,5km - co podnosi stawkę (oczywiście wszystko płatne z Budżetu Państwa).
Jeżeli można prosić - chcę więcej danych o problemach z wykupem stad, płatnościami i tp. Proszę o więcej szczegółów.
Wiem, że brakuje pieniędzy, blokowane są gospodarstwa, przerywany cykl produkcyjny, a za to nikt nie płaci. Coś mi się zdaje, że ten problem nie jest tak różowy jak go nagłaśnia propaganda.
Ma być spodkanie
Niby ma być spodkanie na którym mają się zastanowić co zrobić czy szczepić czy sprzedawać A co do badań i obówia ochronnego to żadnego nie mieli tak jak przyjechali tak wchodzili i wychodzili ani łapek nie umyli
[22:12:49] ryszczak napisał(a): u mnie stwierdzono że jedna szt ma tą chorobę Aujeszki ( piąte pokrycie wych . zdrowych 10 . 11 ..9 11 14 ) szt za każdym razem bez powtórek siostra tej maciory zdrowa
stosuje ponad 10 lat krycie szt brak kontaktu z ew nosicielami czyli SZOK BO TA CHOROBA ( ma możliwości 1.5 km a u mnie nie potrafiła zarazic siostry i pozostałych przez ok. 2 lat w tym samym kojcu)
u kolegi knór nosiciel nie zaraził 40 szuk macior przez 2,5 roku
(kupiony z papierami poswiadzczonymi przez PZHiPTCh ) a w/g ustawy mógł zarazić, w promieniu 1,5 km
stosuje ponad 10 lat krycie szt brak kontaktu z ew nosicielami czyli SZOK BO TA CHOROBA ( ma możliwości 1.5 km a u mnie nie potrafiła zarazic siostry i pozostałych przez ok. 2 lat w tym samym kojcu)
u kolegi knór nosiciel nie zaraził 40 szuk macior przez 2,5 roku
(kupiony z papierami poswiadzczonymi przez PZHiPTCh ) a w/g ustawy mógł zarazić, w promieniu 1,5 km
- Muchozolali
- Posty: 3339
- Rejestracja: poniedziałek 28 maja 2007, 22:17
grysza umnie juz drugi raz pobierali probki krwi i moja praca to wskazanie obiektow gdzie sa swinie i podpisanie protokolu z numerami probek i na tym koniec mojej pracy nawet palcem nie kiwlem aby cokolwiek gosciowi pomoc bylo ich dwoch i sami wszystko robili twoj doktorek chce troche zaoszczedzic na pomocniku zadzwon do powiatowego i sie dowiedz co i jak dodam jeszcze ze za drugim razem czterokrotnie zwiekszyli ilisc prob pobranych
- marek mokwa
- Posty: 634
- Rejestracja: poniedziałek 04 cze 2007, 21:00
- Lokalizacja: --SUBKOWY
- Kontakt:
odnosnie pobierania i związanych z tym updków róznie z tym bywa,najczesiej ma to miejsce w chlewniach gdzie są złe warunki(duze stęzenie amoniaku,a co za tym idzie problemy ze strony ukł.oddechowego,jezeli nam po 5 minutach przebywania w takiej chlewni tudno jest oddychac to co dopiero mają zrobic swinie??),duze znaczenia ma równiez genetyka,natęzenie swiatła,a nawet wpływ cisniena atmosfeycznego,swinie podobnie jak ludzie reagują na zmiany pogody.
Drugie próbobranie mam za sobą w porównaniu do pierwszego kolosalna zmiana, (oczywiście na lepsze
) był chłopak do łapania na pętle, sprzęt i odzież ; pobrali w sumie 53 próbki byli 2 godz. i po krzyku. W porównaiu do list gospodarstw które mieli od sołtysów z terenu dwóch gmin ubyło 10 gospodarstw. Wynik dodatni po pierwszym braniu był tylko w jednym gospodarstwie.

U mnie był lekarz na pobraniu krwi 24.10 pobrał krew a moja rola ograniczyła się tylko do przytrzymania tacy z pojemnikami był sam a praca tak mu szła że aż było miło popatrzeć,wszystko trwało 40minuta, po fakcie zrzucił jednorazówki i tyle go było widać. U nas na wsi jak widać samochód v-ce szefowej weterynarji to wiadomo że kogoś "uśpi"
lekarz ma zawsze ze sobą osobę która trzyma świnie podczas pobierania. przed wejsciem do gospodarstwa powinni założyć jednorazowy kombinezon i ochraniacze na buty, oraz zdezynfekować ryjochwyt. PO badaniu powinni zostawić jednorazówki na terenie gospodarstwa. Aby nie roznosić czegoś co mogli tu np. złapać. Rola rolnika ogranicza się właściwie do podpisania protokołów. Jesli jest sie uprzejmym, i lekarz jest miły można im pomoć np. przeganiać swinie, albo jak kolega napisał wyżej przytrzymać tace z próbkami. Producentom powinno zależeć zeby mieć stado wolne do ChA, a często słyszałem, jak chwalą się "jak to ja im dałem..." . żenujące, przecież lekarz ma to w d.... Jak nie uwolni Ci stada to Ty bedziesz mial problem. A co do sztuk które padną podczas badania, nalezy taki fakt zgłosić do powiatowego lekarza weterynarii, przyjedzie ekipa, oceni i wypłaci. A jeśli u kogos zostanie stwierdzona choroba, większe świnie idą do rzeźni!!!!! i zostają na rynku krajowym, a mniejsze usypiane. Co ważne surowe mięso z obecnościa wirusa, jest niebezpieczne dla np psów i kotów. Więc jak macie coś dawać, to lepiej to wczesniej chociaż obgotować.
dobrze napisales ze powinni zalozyc jednorazowki, ja musialem bardzo delikatnie dac do rozumienia ze maja tak uczynic bo zbytnio sie do tego nie garneli,wychodzac odemnie zostawili jedynie ochraniacze z butow a kombinezonow nie zmieniali i szli w nich do sasiada. A tak pozatym rzeczywiscie cale probko branie bez zarzutowWidlasty pisze:lekarz ma zawsze ze sobą osobę która trzyma świnie podczas pobierania. przed wejsciem do gospodarstwa powinni założyć jednorazowy kombinezon i ochraniacze na buty, oraz zdezynfekować ryjochwyt. PO badaniu powinni zostawić jednorazówki na terenie gospodarstwa. Aby nie roznosić czegoś co mogli tu np. złapać. Rola rolnika ogranicza się właściwie do podpisania protokołów. Jesli jest sie uprzejmym, i lekarz jest miły można im pomoć np. przeganiać swinie, albo jak kolega napisał wyżej przytrzymać tace z próbkami. Producentom powinno zależeć zeby mieć stado wolne do ChA, a często słyszałem, jak chwalą się "jak to ja im dałem..." . żenujące, przecież lekarz ma to w d.... Jak nie uwolni Ci stada to Ty bedziesz mial problem. A co do sztuk które padną podczas badania, nalezy taki fakt zgłosić do powiatowego lekarza weterynarii, przyjedzie ekipa, oceni i wypłaci. A jeśli u kogos zostanie stwierdzona choroba, większe świnie idą do rzeźni!!!!! i zostają na rynku krajowym, a mniejsze usypiane. Co ważne surowe mięso z obecnościa wirusa, jest niebezpieczne dla np psów i kotów. Więc jak macie coś dawać, to lepiej to wczesniej chociaż obgotować.
u mnie bylo tak samo-kombinezony noszoen do rana...
mam takie pytanie, prowadze hodowle w cyklu otwartym mam stada wolne od A-ch a w mojej gmienie zrobili teren zapowietrzony- i zakaz sprzedazy prosiat chyba ze do tego samego terenu-powiedzmy do sasaida ktory tez ma swinie...
czy juz ktos z was sie spotkal z podaobnymi restrykcjami i jak mozna to "zmienic"
mam takie pytanie, prowadze hodowle w cyklu otwartym mam stada wolne od A-ch a w mojej gmienie zrobili teren zapowietrzony- i zakaz sprzedazy prosiat chyba ze do tego samego terenu-powiedzmy do sasaida ktory tez ma swinie...
czy juz ktos z was sie spotkal z podaobnymi restrykcjami i jak mozna to "zmienic"
U mnie też wet mówił że trzecie próbobranie ma być 100% macior i każda ma mieć swój numer którym będzie oznaczona dana próba ale nie wiedzą jaki procent tuczników będzie w ten sposób badana . Ale zastanawiam się po co to wszystko skoro wystarczy jedna próbka dodatnia i kasują całe stado więc po co im wiedzieć od której ??? Moje zdanie jest takie że najlepszy interes na tych badaniach to mają weterynarze . Ale może się mylę ??