skiold

Czy w sytuacji szybko rosnących kosztów produkcji są jakieś szanse na poprawę opłacalności chowu świń?

 

Mateusz pyta: Czy w sytuacji szybko rosnących kosztów produkcji są jakieś szanse na poprawę opłacalności chowu świń?

 

 

 

Dokładnie miesiąc temu (22 marca br.) napisałem (TCh 04-2012), że wg moich przewidywań ceny skupu świń w Polsce po krótkotrwałym przedświątecznym wzroście (połowa marca br.) w połowie kwietnia najpierw ustabilizują się na poziomie średniorocznym za okres ostatnich sześciu lat, a następnie będą spadały. Niestety, ceny skupu świń w Polsce w drugiej połowie kwietnia obniżyły się, podobnie jak w niektórych krajach UE (dane z 21/22 kwietnia br.): w Niemczech o ponad 5%, w Belgii o prawie 7%. Czy jest to tylko krótkookresowa obniżka, czy raczej trwała tendencja, pokażą najbliższe tygodnie. Wśród ekspertów opinie są podzielone…

 

Zwiększające się koszty produkcji (średnia cena paszy dla tuczników wzrosła w okresie kwiecień 2020-marzec 2021 o ponad 11%) oraz coraz niższa opłacalność chowu tuczników (cena skupu świń obniżyła się w tym okresie o 19%) stawiają pod znakiem zapytania sens dalszego prowadzenia tego kierunku produkcji rolniczej bez umowy o tucz nakładczy. Niektórzy rolnicy rozważają przekształcenie cyklu otwartego w zamknięty, ale ze względu na wysokość nakładów inwestycyjnych z tym związanych też mają coraz więcej wątpliwości…

 

Tymczasem w połowie kwietnia odbyło się (online) kolejne 12 Europejskie Sympozjum poświęcone problemom Zarządzania Zdrowiem Trzody Chlewnej. Organizatorzy tego Sympozjum skupili się tym razem m.in. na znaczeniu prawidłowego żywienia jako narzędzia w zarządzaniu zdrowiem świń. W drugim dniu Sympozjum uczestnicy wysłuchali wykładu dr. Candido Pomara pt. „Precyzyjne żywienie świń: przełom w kierunku zrównoważonego rozwoju”.

 

Dr C. Pomar stwierdził, że przygotowując recepturę kolejnej partii paszy kierujemy się zapotrzebowaniem jednej średniej świni, podczas gdy w praktyce mamy do czynienia ze stadem złożonym z bardzo wielu świń różniących się wieloma wskaźnikami (rys. 1) i z tego powodu tylko jakaś część świń w naszym stadzie jest zadowolona z przygotowanej przez nas paszy. Aby pokonać ten problem, musimy tak zorganizować żywienie świń w naszym stadzie, aby każda z nich indywidualnie otrzymała we właściwym czasie odpowiednią ilość paszy przygotowanej wg takiej receptury, która najlepiej zaspokoi jej indywidualne potrzeby. Aby to osiągnąć, należy wykorzystać trzy narzędzia:

 

codzienny pomiar masy ciała każdej świni wraz z jej identyfikacją w systemie programowania,

 

oszacowanie rzeczywistego zapotrzebowania każdej świni na składniki pokarmowe,

 

dostarczenie każdej świni odpowiedniej ilości takiej paszy, która będzie pod względem wartości pokarmowej zgodna z jej aktualnym zapotrzebowaniem.    

 

Wyniki dwóch doświadczeń żywieniowych, przeprowadzonych przez dr. Pomara, z zastosowaniem indywidualnego żywienia świń wg powyższych założeń wskazały, że dzięki wprowadzonemu systemowi można było zmniejszyć koszty żywienia o 8-10% (obniżenie zawartości białka w paszy o 16% i lizyny o 26-27%). Jednocześnie zmniejszono o 40% ilość wydalanego przez świnie azotu, fosforu i innych związków zanieczyszczających środowisko naturalne, a koszt wyprodukowania paszy był niższy o 2-3%.

 

Oprócz wymienionych korzyści zredukowano nakłady robocizny, a także uzyskano poprawę zdrowotności świń dzięki możliwości śledzenia indywidualnego spożycia dziennej porcji paszy przez każdego tucznika oraz tempa jego wzrostu. W przypadku jakichkolwiek odchyleń można było wcześniej reagować. Indywidualny program leczenia świń pozwolił bardziej precyzyjnie aplikować niezbędne lekarstwa, co nie tylko pozytywnie wpłynęło na stan zdrowotny całego stada, ale także umożliwiło zredukowanie ilości podawanych antybiotyków i obniżenie ogólnych kosztów opieki weterynaryjnej.

 

Być może propozycje dr. C. Pomara wydadzą się dla wielu spośród Czytelników czasopisma „Trzoda Chlewna” zbyt fantastyczne i trudne do zrealizowania w obecnej praktyce fermowej, ale – jak stwierdził dr Pomar – chcąc poprawić wyniki (opłacalność) chowu świń, musimy konsekwentnie zmierzać w kierunku bardziej precyzyjnego żywienia. Połączenie pełniejszego wykorzystania nowoczesnych urządzeń i przetwarzania dostarczanych przez nie danych dzięki technikom analitycznym Big Data stanowi potencjalne źródło kolejnych przyszłych rewolucyjnych zmian w chowie trzody chlewnej.

 

 

 

Opr.: ACONAR

 

Hubert pyta: Czy pojawiające się informacje o stagnacji cen skupu tuczników w Niemczech mogą sygnalizować koniec podwyżek cen skupu świń w Polsce? Na co możemy więc liczyć w najbliższych tygodniach?

 

Hubert pyta: Czy pojawiające się informacje o stagnacji cen skupu tuczników w Niemczech mogą sygnalizować koniec podwyżek cen skupu świń w Polsce? Na co możemy więc liczyć w najbliższych tygodniach?

 

 

 

Szanowny Czytelnik zadał swoje pytanie Redakcji czasopisma „Trzoda Chlewna” 19 marca 2021 r. Akurat kończył się tydzień, w którym ceny skupu świń przestały w Polsce rosnąć, a nawet w niektórych skupach kupujący oferowali ceny niższe od tych, jakich oczekiwali sprzedający tuczniki. Wydaje się, że w obliczu nadchodzących Świąt Wielkanocnych zakłady mięsne już nabyły potrzebną im ilość surowca i teraz chcą go poddać przerobowi. Nie wiedząc, jaka będzie sytuacja na rynku wieprzowiny w pierwszej połowie kwietnia (pandemia, eksport, popyt i podaż), wydaje mi się, że skupujący będą raczej spokojnie czekać ze zmianami cen przynajmniej do połowy kwietnia.

 

Przypomnijmy, że od początku 2021 r. ceny skupu świń nieprzerwanie rosły z ok. 5,00 zł/kg kl. E do ok. 6,75 zł/kg w drugim tygodniu marca (wzrost o ok. 35%). To bardzo znaczący wzrost! Sytuacja ta napawała producentów trzody chlewnej nadzieją, że być może już w najbliższym czasie opłacalność produkcji powróci do takiego poziomu, który będzie uzasadniał dalszą kontynuację chowu świń. Niestety, w połowie marca zza Odry napłynęły niepokojące sygnały, że ceny skupu świń na giełdach nie tylko stanęły w miejscu, ale zaczęły nawet lekko spadać, a jak wiadomo, rynek skupu świń w Polsce jest mocno powiązany z niemieckim rynkiem skupu.

 

Wydaje się, że radość rolników ze wzrostu cen skupu świń, z jakim mieliśmy do czynienia w pierwszych kilkunastu tygodniach br., była w jakimś stopniu chyba przedwczesna. Spróbujmy bowiem – dzięki portalowi 3trzy3.pl – przyjrzeć się wykresowi cen skupu świń w kl. E w Polsce w latach 2015-2021 (wykres 1). Jak widać, dwukrotnie po trwającym kilkanaście miesięcy okresie wysokich cen skupu (czerwiec 2016-wrzesień 2017 oraz marzec 2019-czerwiec 2020) następował szybki spadek tych cen o 30-40%! Wcześniej, w latach 2013-2015 ceny skupu też spadły o prawie 40%, tyle że spadek ten rozciągnął się na okres prawie dwóch lat, a nie zaledwie kilkunastu miesięcy.

 

Na wykresie 1 widzimy również prostą linię przebiegającą ukośnie w górę. Jest to przebieg średniej ceny skupu świń w kl. E w Polsce w latach 2015-2021. Jak widać, cena skupu w połowie marca 2021 r. zaledwie osiągnęła poziom wieloletniej średniej ceny skupu, podobnie jak to miało miejsce na początku 2018 r., kiedy to po gwałtownym spadku nastąpił krótkotrwały wzrost cen skupu, które potem i tak utrzymywały się na niskim poziomie przez kolejnych 12 miesięcy. Czy tak może kształtować się cena skupu świń w najbliższych miesiącach? Trudno powiedzieć… Opinie wśród analityków rynku wieprzowiny są różne, a producenci trzody chlewnej w Polsce twierdzą, że jedyną pewnością jest niepewność.

 

Aby sytuację na rynku wieprzowiny i związanej z tym opłacalności produkcji trzody chlewnej w Polsce skomplikować dodatkowo, zwróćmy uwagę na jeszcze kilka informacji, w tym także tych z rynku światowego.

 

Otóż po raz pierwszy produkcja wieprzowiny w Hiszpanii przekroczyła w 2020 r. 5 mln ton rocznie, co stanowi wzrost o 8,24% w porównaniu do 2019 r. i wzrost o 20% w porównaniu do 2015 r. Znaczna część tego mięsa trafia na wewnętrzny rynek UE; nadprodukcja wieprzowiny w stosunku do krajowego zapotrzebowania przekracza w Hiszpanii 80%, a z powodu braku turystów jest być może nawet wyższa.

 

Odbudowa pogłowia świń w Chinach postępuje w tempie ok. 10-15% rocznie, chociaż dają się tam zauważyć pierwsze poważne bariery w postaci braku surowców paszowych i rosnących cen pasz oraz ograniczonego dostępu do kolejnych nisko oprocentowanych kredytów, a także przeciwskazań środowiskowych, zwłaszcza w przypadku powstawania dużych przemysłowych ferm. Odbudowie pogłowia nadal zagraża też wirus ASF.

 

Zupełnie niespodziewanie do gry na globalnym rynku wieprzowiny chce wejść Rosja. Na odbytej niedawno naradzie z udziałem prezydenta Putina najwięksi producenci mięsa w Rosji postanowili rozwinąć produkcję trzody chlewnej do takich rozmiarów, aby w ciągu najbliższych kilku lat stać się znaczącym na świecie eksporterem wieprzowiny, podobnie jak to się stało kilkanaście lat temu z eksportem rosyjskiego zboża.

 

Piszę tę „Odpowiedź…” 22 marca br. W czasopiśmie „Trzoda Chlewna” ukaże się ona mniej więcej w połowie kwietnia. Ciekawe czy moje przemyślenia sprawdzą się?

 

 

 

Opr.: ACONAR

 

 

Roman pyta: Czy obserwując ceny skupu świń i sprzedaży zbóż można mówić o nadchodzącej zapaści w opłacalności produkcji trzody chlewnej w Polsce? Czy taka sytuacja może wpłynąć na wielkość pogłowia świń w naszym kraju w 2021 r.?

 

Roman pyta: Czy obserwując ceny skupu świń i sprzedaży zbóż można mówić o nadchodzącej zapaści w opłacalności produkcji trzody chlewnej w Polsce? Czy taka sytuacja może wpłynąć na wielkość pogłowia świń w naszym kraju w 2021 r.?

 

 

 

Często jest tak, że same słowa nie oddają w sposób odpowiednio wyraźny powagi rozmiaru wydarzenia, z jakim mamy do czynienia w danym momencie, czyli z opłacalnością produkcji trzody chlewnej w Polsce w pierwszych miesiącach 2021 r. Tym bardziej, że raczej niewielu rolników notuje przez lata bieżące ceny półtusz, zbóż, surowców paszowych i gotowych pasz, aby potem je analizować i – ewentualnie – przewidywać zachowanie się rynku trzody chlewnej (i wieprzowiny) pod względem opłacalności produkcji.

 

Całe szczęście, że m.in. portal 3trzy3.pl w zakładce Rynki-Ekonomia zamieszcza potrzebne wykresy, wg mnie bardzo dobrze przygotowane i stosunkowo łatwe w obsłudze. Warto im się przyglądać i wyciągać wnioski, po prostu edukować się, aby w większym stopniu orientować się w tym, co dzieje się na rynku trzody chlewnej. Niech więc oprócz słów przemówią także obrazy.

 

Na początku 2020 r. w zasadzie nic nie zapowiadało, że opłacalność produkcji trzody chlewnej w Polsce na przełomie 2020/21 roku będzie taka zła (wykres 1). Cena półtusz 57% wynosiła w marcu 2020 r. ponad 8,40 zł/kg, w połowie lipca spadła poniżej 6,00 zł/kg, ale w grudniu 2020 r. osiągnęła poziom poniżej 5,00 zł/kg. W ciągu 10 miesięcy spadła aż o ponad 40%!

 

Spadek cen półtusz 57% do poziomu poniżej 5,00 zł/kg miał miejsce w Polsce w okresie ostatnich 10 lat w 2010 r. i w 2015 r. W 2010 r. średnia cena roczna wyniosła 5,26 zł/kg (maksymalna nieco ponad 6,00 zł/kg, a minimalna 4,70 zł/kg), natomiast w 2015 r. średnia cena roczna wyniosła 5,61 zł/kg (maksymalna nieco ponad 6,13 zł/kg, a minimalna 4,88 zł/kg). Największy dotąd zanotowany spadek cen półtusz 57% miał miejsce w ciągu dwóch lat 2013/15 i wyniósł prawie 40%.

 

Niestety, nic nie wskazuje, że cena skupu trzody chlewnej w Polsce w najbliższym czasie ulegnie zdecydowanej poprawie. Może będziemy obserwować wahania cen skupu w górę/dół, ale raczej w ograniczonym zakresie.

 

Grozę braku opłacalności produkcji trzody chlewnej w Polsce w pierwszych miesiącach 2021 r. pogarsza postępujący wzrost cen kukurydzy, pszenicy oraz śruty sojowej, zarówno na rynku krajowym, jak i na świecie. W okresie grudzień 2020 – luty 2021 ceny kukurydzy w Polsce wzrosły o ponad 37%, pszenicy o 12%, jęczmienia o 15%. Pomimo wysokich zbiorów zbóż w Polsce w 2020 r. (33,3 mln ton, o 15% więcej niż w 2019 r.) eksport ponad 7 mln ton zbóż w okresie styczeń-październik 2020 r. (3,18 mln ton w tym samym okresie 2019 r.) oraz utrzymujący się nadal duży eksport (3,68 mln ton w okresie lipiec-listopad 2020 r. wobec 2,35 mln ton w tym samym okresie 2019 r.), niskie zapasy oraz niewielki import mogą spowodować niedobory podażowe zbóż w okresie żniw 2021 r. (Raport IZ-P z lutego 2021 r.)   

 

Przewidywany zakup 25 mln ton amerykańskiej kukurydzy przez Chiny w sezonie 2020/21 r. (wzrost o ponad 230%, w sezonie 2019/20 zakup 7,5 mln ton) spowodował wzrost cen amerykańskiej kukurydzy o prawie 40%. Wysoka cena kukurydzy „pociągnęła” w górę światowe ceny pszenicy (wzrost o ponad 17%).

 

Produkcja wieprzowiny w Polsce w 2020 r. spadła o 5,1% (do 1,39 mln ton) w porównaniu do produkcji w 2019 r. Analitycy krajowego rynku trzody chlewnej spodziewają się w 2021 r. spadku pogłowia trzody chlewnej (o ok. 7%) do poziomu 10,5 mln szt. na koniec roku, głównie z powodu wyjątkowo niskiej opłacalności produkcji oraz utrzymującej się wysokiej podaży wieprzowiny w UE. Takie pogłowie trzody chlewnej mieliśmy już w 2015 r. (wysokie ceny zbóż w 2014 r.) i w 2019 r. (nadprodukcja wieprzowiny w UE). Na początku 2021 r. te dwa czynniki połączyły swoje siły!

 

 

 

Opr.: ACONAR

 

 

 

 

Wykres 1. Średnie oraz maksymalne/minimalne ceny półtusz wieprzowych 57% w Polsce w latach 2009-2021 (za: 3trzy3.pl)

 

Czy nowa administracja prezydenta Joe Bidena może budzić nadzieję amerykańskich producentów trzody chlewnej na poprawę opłacalności ich produkcji?

 

Violetta pyta: Czy nowa administracja prezydenta Joe Bidena może budzić nadzieję amerykańskich producentów trzody chlewnej na poprawę opłacalności ich produkcji?

 

 

 

Zapowiedzianemu programowi naprawy państwa przez prezydenta-elekta Joe Bidena z zainteresowaniem, ale i z obawami, przyglądają się amerykańscy rolnicy, w tym także producenci trzody chlewnej. Zaprezentowany przez Bidena Program dla Rolnictwa „THE BIDEN PLAN FOR RURAL AMERICA” zawiera deklaracje podjęcia przez administrację nowego prezydenta USA działań mających służyć dalszemu rozwojowi i wzmacnianiu tej jednej z najważniejszych gałęzi amerykańskiej gospodarki, jaką jest rolnictwo. Działania te mają mieć zrównoważony charakter i w znaczący sposób uwzględniać ochronę środowiska naturalnego. Amerykańskie rolnictwo ma być wg Bidena bardziej „zielone”, „od pola do widelca”, zgodnie z powszechnie panującym trendem. Ma chronić Ziemię, także dla przyszłych pokoleń.

 

Wieś jest miejscem zamieszkiwania około 20% amerykańskiej ludności, ale z rolnictwem związane jest praktycznie całe społeczeństwo tego olbrzymiego kraju. Warto podkreślić, że wiejskie tereny są nie tylko miejscem spędzania weekendowego czy wakacyjnego czasu przez mieszkańców miast i miasteczek, ale przede wszystkim miejscem wytwarzania żywności dla wszystkich Amerykanów.

 

W obliczu strat spowodowanych ograniczeniami wynikającymi z potrzeby zapobiegania rozprzestrzenianiu się groźnej pandemii COVID-19 jedną z najpilniejszych spraw zapowiadanych w „Programie…” jest konieczność rewitalizacji podstaw ekonomicznego bytu amerykańskich rolników. Odbudowa i wzmocnienie ekonomicznych podstaw bytu musi obejmować wszystkich bez wyjątku amerykańskich rolników, niezależnie od ich rasy, płci, orientacji seksualnej, stopnia sprawności czy miejsca zamieszkania – zapowiada „Program…”.

 

Takie działania powinny gwarantować w większym stopniu możliwość lepszych warunków zamieszkania, pracy i rozwoju zwłaszcza młodym rolnikom, stanowiącym kolejne pokolenie ludzi chcących nie tylko mieszkać na wsi, ale także widzących tam dla siebie okazję do poprawy warunków życia oraz rozwoju swojego i swojej rodziny. Nowa administracja USDA pod kierunkiem Toma Vilsacka zapowiada kontynuację programu zapoczątkowanego przez prezydenta Obamę, a polegającego m.in. nie tylko na objęciu wszystkich mieszkańców USA podstawową opieką lekarską, ale także na udzielaniu mikropożyczek młodym i początkującym rolnikom w wysokości do 100 tys. USD w celu zmodernizowania i unowocześnienia dotychczasowej struktury farmy.

 

„Program…” na pierwszym miejscu stawia potrzebę wzmocnienia sektora rolniczego poprzez takie prowadzenie polityki handlowej, która będzie skierowana dla dobra amerykańskiego rolnika. Ponad 20% rolniczych towarów wyprodukowanych w USA jest eksportowanych, dzięki czemu tysiące ludzi znajduje zatrudnienie, a farmy mają zagwarantowaną stabilizację ekonomiczną.

 

Amerykańskie rolnictwo poniosło niepowetowane straty w wyniku prowadzonej przez prezydenta D. Trumpa wojny celnej z Chinami. Warto przypomnieć, że Chiny w odpowiedzi na wprowadzenie ceł na importowane do USA chińskie towary wprowadziły cło na wieprzowinę w wysokości 72% wartości importowanego mięsa z USA na chiński rynek. Decyzje te spowodowały ogromne perturbacje w sprawnym funkcjonowaniu produkcji wieprzowiny w USA.

 

Zamiast wojny celnej nowy prezydent proponuje ponowne negocjacje z dotychczasowymi i nowymi partnerami na całym świecie, ale prowadzone w taki sposób, aby ich rezultaty przynosiły korzyści amerykańskim rolnikom zamiast dotychczasowych strat. Dale Moore, zastępca prezesa Amerykańskiego Biura Farmerów, stwierdził, że głównym priorytetem dla nowej administracji powinno być ożywienie handlu zagranicznego, który dla amerykańskiego rolnictwa jest warunkiem dalszego rozwoju. Aktywność eksporterów powinna być wspierana nie tylko w kierunku Azji, ale także w stronę krajów UE i Afryki.

 

Niestety, amerykańskie środowiska rolnicze, w tym także te obejmujące producentów trzody chlewnej, są zaniepokojone powołaniem Toma Vilsacka na stanowisko sekretarza USDA. Vilsac kierował tym departamentem przez 8 lat za prezydentury Obamy i nie zrobił zbyt wiele dobrego dla indywidualnych producentów trzody chlewnej, prowadzących rodzinne farmy – twierdzą przedstawiciele rolników. Sprzyjał m.in. wielkim korporacjom przetwórców mięsa, które, zwiększając swoje zyski, bez żadnych skrupułów obniżały ceny skupu tuczników. Poważne zastrzeżenia wobec nowego-starego sekretarza USDA zgłaszają również kolorowi rolnicy, którzy nie cieszyli się odpowiednim wsparciem w jego poprzedniej 8-letniej kadencji.

 

Wprawdzie Biden stara się odpierać te zarzuty twierdząc, że polityka obecnej administracji będzie znacznie bardziej przyjazna dla rolników, a za nominacją Vilsacka na stanowisko sekretarza USDA przemawia jego ogromna znajomość funkcjonowania resortu rolnictwa, co gwarantuje jego sprawne działanie na rzecz amerykańskich rolników. Gwarancją takiej polityki rolnej ma być też nominacja Jewel H. Bronaugh, Afroamerykanki z Virginii, na stanowisko zastępcy szefa USDA, świetnie znającej problemy amerykańskich farmerów urzędniczki stanowej administracji rolnej.

 

W obliczu wielu problemów, jakie niesie za sobą nadchodzący 2021 r. (rosnąca konkurencja na międzynarodowych rynkach mięsnych, niemalejące zagrożenie COVID-19, spadek opłacalności produkcji trzody chlewnej, globalna nadprodukcja mięsa itd.), amerykańskim producentom trzody chlewnej pozostaje nadzieja, że rzeczywiście nowa administracja prezydenta Bidena znajdzie lepsze rozwiązania i zapewni im dalszy rozwój.

 

 

 

Opr.: ACONAR

 

Czy powstająca w Chinach ferma trzody chlewnej, produkująca w jednym miejscu w wielopiętrowych budynkach ponad 2 mln tuczników rocznie to racjonalny i bezpieczny projekt? Czy to początek pewnego trendu w produkcji zwierzęcej, czy tylko jednorazowy wybryk?

 

Marta pyta: Czy powstająca w Chinach ferma trzody chlewnej, produkująca w jednym miejscu w wielopiętrowych budynkach ponad 2 mln tuczników rocznie to racjonalny i bezpieczny projekt? Czy to początek pewnego trendu w produkcji zwierzęcej, czy tylko jednorazowy wybryk?

 

 

 

Kilka miesięcy temu świński (i nie tylko) świat obiegła wiadomość o uruchomieniu produkcji (pierwsze zasiedlenia we wrześniu 2020 r.) w nowo budowanej w Chinach fermie-gigancie dla trzody chlewnej. Powstająca ferma będzie największą świńską fermą, jaka kiedykolwiek powstała na świecie, co najmniej 10-krotnie większa od największych ferm amerykańskich.

 

W pobliżu miasta Nanyang (prowincja Henan, centralna część Chin) firma Muyuan Foods Co Ltd buduje fermę, na której w 21 wielopiętrowych chlewniach będzie produkowanych rocznie ponad 2,1 mln tuczników (fot.). Potrzebne prosięta będą produkowane przez 81 tys. loch, również utrzymywanych na tej fermie. Powstała w 1992 r. firma Muyuan Foods Co Ltd specjalizuje się w produkcji loszek reprodukcyjnych (posiada własne fermy prarodzicielskie), prosiąt i tuczników. Produkuje też mieszanki paszowe potrzebne dla swoich świń. Zarząd firmy Muyuan Foods Co Ltd uważa, że budowana ferma trzody chlewnej powstaje w doskonałym okresie, kiedy ceny sprzedaży tuczników w Chinach są ciągle na dobrym poziomie.

 

Chiński rząd po wielkim spadku produkcji wieprzowiny w latach 2018/19 z powodu zakażenia świń wirusem ASF przygotował plan szybkiej odbudowy własnego pogłowia świń. Plan opiera się na rządowej pomocy finansowej chętnie udzielanej potencjalnym inwestorom, a jednym z ważnych elementów tego planu jest budowa dużych przemysłowych ferm skutecznie zastępujących zlikwidowaną produkcję świń w mniejszych fermach i gospodarstwach, niezapewniających odpowiedniego poziomu bioasekuracji w walce z wirusem ASF. Ferma w Nanyang zastąpi np. 2 tys. gospodarstw, z których każde produkowało ok. 1000 tuczników rocznie.

 

Powstająca w pobliżu Nanyang ferma będzie nie tylko największą, ale też najnowocześniejszą pod względem wyposażenia, obsługi i zarządzania. Wprawdzie specjaliści twierdzą, że ryzyko zawleczenia, kontroli i ewentualnego skutecznego pozbycia się różnych patogenów przy skupieniu tak dużej liczby świń w jednym miejscu jest ogromne, ale inwestorzy planują ograniczyć to ryzyko instalując między innymi filtry powietrza wdmuchiwanego do chlewni, poddając sterylizacji termicznej surowce paszowe i gotowe mieszanki, a także instalując kamery na podczerwień informujące w czasie rzeczywistym o zmianach temperatury ciała loch, prosiąt czy tuczników. Ryzykiem są też fluktuacje cen sprzedaży świń, ale zarząd firmy Muyuan Foods Co Ltd twierdzi, że potrafią tanio produkować swoje świnie i przez to skutecznie konkurować na rynku.

 

Przyglądając się gigantycznej fermie trudno oprzeć się wrażeniu, że tak może wyglądać świat po pandemii COVID-19. Średnich i drobnych producentów zastąpią wielkie prywatne korporacje i państwowe firmy, a zwykli ludzie jeszcze bardziej będą uzależnieni od łaskawości wielkich tego świata…  

 

 

 

Opr.: ACONAR

 

Fot. Widok fermy trzody chlewnej (21 wielopiętrowych chlewni) firmy Muyuan Foods Co Ltd w pobliżu Nanyang, prowincja Henan. Na pierwszym planie wytwórnia pasz (za: Bangkok Post, Reuters)

 

 

350x470_baner_dsm-firmenich


Młyn paszowy
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.