004 AG-PROJEKT 2025-04a

Borys pyta: Na co zwrócić szczególną uwagę przy odsadzaniu prosiąt w wieku przed czwartym tygodniem życia? W praktyce zdarza się, że musimy czasami odsadzać prosięta nieco młodsze niż czterotygodniowe.

Wiek prosiąt, w którym są one odsadzane od lochy ma ogromne znaczenie, ale w praktyce na podstawie prowadzonych obserwacji okazuje się, że odgrywa on drugorzędną rolę, ponieważ najważniejsze jest spożycie paszy przez odsadzone prosięta. Spożycie paszy, które jest jednym z najważniejszych elementów prawidłowego zarządzania procesem odsadzania prosiąt.

Warto przy tym uświadomić sobie, że odsadzanie prosiąt to nie jest zwykłe przeniesienie ich z jednego pomieszczenia do drugiego. To bardzo skomplikowany proces obwarowany bardzo wieloma ważnymi czynnikami! Szeroko rozumiane zarządzanie paszą podawaną prosiętom przed i po ich odsadzeniu to jeden z tych bardzo ważnych czynników.

Dla prosiąt odsadzonych wcześniej, tzn. w wieku trzech tygodni lub nieco starszych, ale przed czwartym tygodniem życia, najważniejszą sprawą jest umiejętność sprawnego i skutecznego korzystania z paszy suchej, zwłaszcza wtedy, gdy prosięta nie miały z nią zbyt częstego kontaktu w okresie laktacji, czyli w czasie przebywania z lochą w kojcu porodowym. Łatwość spożywania paszy suchej przez prosięta odsadzone przed czwartym tygodniem ich życia jest w tym wypadku kluczowa, pozwala rozwijać korzystne dla prosiąt zachowania i znacząco zmniejszać wstrząs nagłego przejścia z kojca porodowego do kojca dla prosiąt odsadzonych.

Bardzo ważnym elementem strategii odsadzania prosiąt młodszych niż czterotygodniowe jest uświadomienie sobie, że stopień rozwoju przewodu pokarmowego prosiąt trzytygodniowych i czterotygodniowych różni się między sobą kolosalnie! Sprawność fizjologiczna przewodu pokarmowego czterotygodniowych prosiąt (sekrecja enzymów, ich aktywność, dojrzałość nabłonka jelit, a w końcu stopień rozwoju mikrobioty jelitowej) jest znacząco większa aniżeli u prosiąt młodszych. Stąd uwaga personelu zarządzającego odsadzaniem prosiąt musi skupić się na różnych priorytetach, zależnych od wieku odsadzanych prosiąt.

Aby lepiej sobie to uzmysłowić, weźmy w praktyce pod uwagę dwie fermy. W tej, w której prosięta są odsadzane wieku czterech tygodni (ok. 28. dnia życia) znaczenie ich wcześniejszego dokarmienia w okresie laktacji paszą sypką ma nieco mniejszy wpływ na spożycie paszy suchej po odsadzeniu. Co jednak nie oznacza, że należy całkowicie zrezygnować (inaczej – zlekceważyć!) z korzyści wynikających z podawania prosiętom suchej paszy w trakcie laktacji.

Warto też pamiętać, że sucha pasza wykorzystywana w dokarmianiu prosiąt ssących w kojcu porodowym nie musi dobrze wyglądać na papierze po wydrukowaniu jej składu z programu wspomagającego układanie receptury paszy, ale musi być chętnie wyjadana przez prosięta i musi być bez zbędnych przeszkód dostępna przez całą dobę dla wszystkich prosiąt. Warto pamiętać, że spożywanie suchej paszy przez prosięta ssące przed ich odsadzeniem konkuruje z najlepszym pokarmem dla prosiąt, jakim z pewnością jest mleko lochy!

U prosiąt odsadzanych w wieku młodszym niż czterotygodniowe można zaobserwować już w pierwszych godzinach/dniach pod odsadzeniu wolniejszy przebieg procesu adaptacji do spożywania paszy suchej. Prosięta wolniej przyrastają, spożycie paszy jest bardziej zróżnicowane indywidualnie, a co za tym idzie, masa ciała wcześniej odsadzanych prosiąt po pierwszym tygodniu po odsadzeniu jest bardziej zróżnicowana.

Zróżnicowanie prosiąt pod względem masy ciała już w pierwszym tygodniu po odsadzeniu może być źródłem kolejnych problemów, kończących się zróżnicowaniem masy ciała najpierw warchlaków, a potem tuczników. Warto pamiętać, że najczęściej wraz z wyższą masą ciała pojawia się u prosiąt skłonność do dominacji w stadzie powiązana z częstszym i dłużej trwającym spożywaniem paszy, co daje podstawy do lepszego rozwoju, większego przyrostu masy ciała i dalszego różnicowania się prosiąt.

W oczywisty sposób wynika z tego warunek skutecznej strategii żywienia prosiąt w okresie laktacji (przed odsadzeniem) paszą suchą. Prosięta przyzwyczajone do spożywania suchej paszy jeszcze przed ich odsadzeniem ze spokojem podchodzą do karmidła, spożywają zadawaną im paszę i nie ulegają stresowi z powodu uwierającego poczucia głodu, co może rodzić w skrajnych przypadkach zachowania agresywne wobec innych prosiąt, zwłaszcza mniejszych i słabszych. A to już tylko niewielki krok od poważnej tragedii!

Opr.: ACONAR

Więcej

Andżelika pyta: Czy ilość wypijanej wody może być jednym z ważniejszych wskaźników dobrostanu, w jakim znajduje się locha przed porodem?

Tak, z pewnością ilość wypijanej wody przez lochę w okresie poprzedzającym poród jest jednym z ważniejszych wskaźników dobrostanu, w jakim może znajdować się locha.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że picie wody jako środka poprawiającego nastrój, samopoczucie i zadowolenie, a tym samym komfort, z którym jednoznacznie kojarzony jest dobrostan, od pewnego czasu stało się niejako symbolem obecnych lat! Nigdy przedtem aż tylu ludzi, zarówno młodych, jak i starszych, nie piło w ciągu dnia takich ilości wody. Można śmiało powiedzieć, że butelka wody stała się nieodłącznym i bardzo ważnym przyjacielem wszystkich ludzi. Także zwierząt im towarzyszących!

Podobnie jest z lochami w okresie poprzedzającym poród prosiąt. Spożycie przez lochę odpowiedniej ilości wody w kolejnych godzinach bezpośrednio poprzedzających poród jest skutecznym narzędziem wsparcia, które może wpływać na poprawę zdrowia i kondycji lochy, zoptymalizować przebieg porodu i skrócić czas jego trwania, a tym samym zmniejszyć liczbę martwo urodzonych prosiąt. Niedawno przeprowadzone w Danii obserwacje (na stadzie 200 loch w chowie fermowym) pokazują, w jaki sposób spożycie wody przez lochę koreluje z procesem przygotowywania się lochy do porodu (Wykres 1).

Do monitorowania ilości wypijanej przez poszczególne lochy wody wykorzystano precyzyjne wodomierze oraz kamery wideo. Jednym z głównych celów przeprowadzonych obserwacji było też określenie zachowania się loch w trakcie picia wody. Zebrane wyniki pozwoliły na wyodrębnienie kolejnych faz ilości wypijanej wody przez lochy w okresie 48 godzin bezpośrednio poprzedzających sam poród.

Okazało się, że mniej więcej na 12 godzin przed porodem ilość wypijanej wody gwałtownie wzrastała, aby w kolejnych godzinach wyraźnie spaść, praktycznie do zera (Wykres 1). Można stwierdzić zatem, że zaprzestanie picia wody przez lochę w tym momencie oznacza rozpoczęcie procesu porodu – za chwilę urodzi się pierwsze prosię, a jeśli locha czuje się dobrze (komfortowo), to z pewnością urodzi w krótkim czasie kolejne prosięta.

Lochy rodzące swoje dwa pierwsze mioty charakteryzowały się mniejszym spożyciem dobowym wody aniżeli lochy starsze (trzeci, czwarty i piąty poród). Warto też zwrócić uwagę, że lochy w 2-3 dniu przed porodem wypijały średnio 22-25 litrów/dobę, w dniu porodu 15-17 litrów/dobę, zaprzestając picie z chwilą rozpoczęcia porodu, natomiast w 10 dniu po urodzeniu ok. 30 litrów/dobę.

Na podstawie zebranych obserwacji stwierdzono również, że pora karmienia loch miała wpływ na ilość wypijanej przez nie wody w danym okresie dnia, ale mimo to dobowy wzorzec ilości wypijanej wody przez lochy w okresie poprzedzającym poród był na tyle ogólny, że może on być z powodzeniem wykorzystywany w praktyce do monitorowania ilości wypijanej wody przez lochy i tym samym do identyfikacji wszelkich zaburzeń już na wczesnym etapie przed porodem, co pozwala na szybką interwencję w przypadku choroby, przedłużającego się porodu czy jakichkolwiek usterek uniemożliwiających swobodny i nieograniczony dostęp do wody przez daną lochę.

Warto wiedzieć, że zainstalowanie odpowiedniej aparatury automatycznie mierzącej ilość wypijanej wody przez każdą lochę w kojcu porodowym w okresie poprzedzającym poród pozwala monitorować zachowanie się każdej samicy przez 24 godziny i odpowiednio do sytuacji reagować.

Opr.: ACONAR

Więcej

Patryk pyta: Czy gorący okres w produkcji trzody chlewnej może przynieść pozytywne skutki? I czy w czymś jest podobny do stresu cieplnego?

Zrobiło się gorąco! Nie tylko wokół nas, gdzie w ostatnim tygodniu czerwca temperatura w słońcu sięgała nawet czterdziestu kilku stopni, ale także wśród polskich producentów trzody chlewnej po tym, jak cena skupu tuczników spadła do rekordowo niskiego poziomu (3,8-4,5 zł/kg żywca na dzień 22.06.2026), nienotowanego od wielu lat. Wg bardzo wielu opinii, cena skupu, aby gwarantowała minimalny zysk, powinna być przynajmniej dwukrotnie wyższa! 

Dla wielu spośród właścicieli trzodowych gospodarstw prowadzących działalność na własny rachunek dalsza produkcja w tych warunkach stała się dokuczliwie nieopłacalna. Wprawdzie stowarzyszenia skupiające polskich producentów trzody chlewnej podejmują ogromne wysiłki, głównie w formułowaniu kolejnych strategii utrzymania i – ewentualnego – zwiększenia pogłowia trzody chlewnej w Polsce, ale bez rządowego (finansowego i administracyjnego) wsparcia produkcji świń mają one nikłe szanse powodzenia.

MRiRW obiecuje, że decyzje o przyznaniu wsparcia finansowego mogą ujrzeć światło dzienne najwcześniej na przełomie 2026/27 r. (przede wszystkim z konieczności zachowania niezbędnych procedur administracyjnych wynikających z ustaw budżetowych). Mniej słychać o przygotowywaniu decyzji administracyjnych, chociażby tych w celu skrócenia okresu oczekiwania na pozwolenia budowy czy rozbudowy lub modernizacji chlewni. Dyskusyjnym pozostaje także kierunek tego wsparcia, bo jeśli nie zmienią się ceny skupu do poziomu gwarantującego minimalny zysk, to żadna strategia, chociażby najlepiej skonstruowana, nie przyniesie zakładanej poprawy polskiej produkcji trzody chlewnej. 

Jest także druga strona, bardziej pozytywna, tego zawirowania cenowego. W ogniu kolejnej walki o utrzymanie produkcji trzody chlewnej gwarantującej zysk pozostaną wyłącznie ci producenci, którzy dzięki doskonałej szeroko rozumianej technologii będą zdolni do maksymalnego ograniczenia kosztów produkcji, czyli – mówiąc inaczej – będą zdolni uzyskać choćby minimalny zysk.

Taki przesiew wcześniej musieli przejść producenci trzody chlewnej w Danii, Holandii, Belgii czy Niemczech. W produkcji świń pozostali tam najlepsi! I sami też by nie dali rady… Potrzebowali wsparcia nie tylko ze strony banków i ministerstwa rolnictwa, ale także od lekarzy weterynarii, służb sanitarnych czy lokalnej administracji. Jeśli nie nastąpi pospolite ruszenie zamiast ciągłego prześladowania producentów świń, to żadna strategia ani żaden wysiłek najzagorzalszych entuzjastów produkcji trzody chlewnej w Polsce nie dadzą rady.

Czy można mówić o podobieństwie stresu cieplnego u świń, z jakim mamy do czynienia w letnich miesiącach, do stresu wynikającego z braku opłacalności? W dużej mierze tak: z jednej strony przede wszystkim ze względu na złożoność przyczyn i skutków, a z drugiej strony na konieczność kompleksowego rozwiązania tego zagrożenia.

Stres cieplny stał się dla producentów trzody chlewnej jednym z najbardziej dokuczliwych zagrożeń – negatywnie wpływa na wydajność produkcji, poziom dobrostanu i opłacalność. Rosnące temperatury stawiają organizm zwierząt pod ciągłą presją fizjologiczną, często z natychmiastowymi negatywnymi konsekwencjami dla produkcji.

Aby skutecznie zapobiegać negatywnym konsekwencjom stresu cieplnego, należałoby zapytać, co to właściwie jest stres cieplny i na czym polega jego ujemny wpływ na organizm zwierząt. Stres cieplny pojawia się wtedy, gdy zwierzęta nie są w stanie rozproszyć wystarczającej ilości ciepła ciała, aby utrzymać normalną równowagę. Po przekroczeniu tego progu składniki pokarmowe i energia, które normalnie wspierałyby przyrost masy ciała czy produkcję mleka, są przekierowywane w celu podtrzymania prawidłowej homeostazy (równowagi) organizmu.

Jednym z najtrudniejszych środowisk w produkcji trzody chlewnej do zarządzania stresem cieplnym jest porodówka. Z założenia musi jednocześnie spełniać dwie sprzeczne potrzeby termiczne: ciepły mikroklimat dla nowo narodzonych prosiąt i chłodniejsze warunki dla lochy. Nawet w dobrze wyposażonych systemach kompromis ten często naraża lochy będące w laktacji na nadmierne obciążenie cieplne lub grozi prosiętom zabójczym zimnem. Tylko najlepiej przygotowanym producentom udaje się pogodzić te dwa sprzeczne parametry.

Opr.: ACONAR

Więcej

Jaka jest obecna sytuacja produkcji wieprzowiny w UE, w tym zwłaszcza w Polsce?

Mateusz pyta: Jaka jest obecna sytuacja produkcji wieprzowiny w UE, w tym zwłaszcza w Polsce?

Sytuacja produkcji wieprzowiny w UE ulegała zmianie w okresie kilku ostatnich lat. Po rekordowo wysokiej produkcji w 2021 r. ilość wyprodukowanej wieprzowiny stopniowo spadała w 2022 r. i w 2023 r. osiągnęła poziom 20,64 mln ton, najniższy od ponad 20 lat. Załamanie się europejskiej produkcji wieprzowiny miało wiele powodów, ale jednym z głównych był gwałtownie malejący import wieprzowiny przez Chiny, w tym także import z krajów UE.

Aby lepiej zobrazować ewolucję chińskiego importu wieprzowiny w ostatnich latach, spróbujmy porównać wielkość importu tego mięsa i podrobów w I kwartale kolejnych lat, począwszy od 2021 r. do 2026 r. (wykres 1). W I kw. 2021 r. Chiny zaimportowały blisko 1,2 mln ton wieprzowiny (z podrobami prawie 1,5 mln ton), ale już w kolejnym – 2022 r., import ten gwałtownie spadł o ponad 66% i wyniósł niewiele ponad 400 tys. ton wieprzowiny (z podrobami ok. 700 tys. ton). Jednocześnie w latach 2021/22 spektakularnie wzrosła w Chinach produkcja własna wieprzowiny – o 20% (ponad 1 mln ton)!

Zauważmy, że wielkość chińskiego importu wieprzowiny w 2023 r. była prawie dwukrotnie większa w porównaniu do importu podrobów. Przypomnijmy, że w I kwartale 2021 r. import wieprzowiny przez Chiny był czterokrotnie większy aniżeli import podrobów.

Dlaczego porównanie wielkości importu wieprzowiny do wielkości importu podrobów jest ciekawe z perspektywy Chin? Ponieważ w 2024 r. wielkość chińskiego importu podrobów przewyższyła import wieprzowiny i import ten – wprawdzie nieznacznie – ale nadal wzrasta, natomiast wielkość importu wieprzowiny spada. Po prostu chińska produkcja wieprzowiny z coraz większym powodzeniem zaspokaja krajowe potrzeby, natomiast rośnie wewnętrzny popyt na podroby i dlatego, pomimo większej produkcji krajowej, import podrobów utrzymuje się mniej więcej na jednakowym poziomie, przynajmniej od kilku lat.

A co w tej sytuacji z europejską produkcją wieprzowiny? Okazuje się, że nadal jest pełna energii i ciągle charakteryzuje się wysokim potencjałem produkcyjnym. Po niskiej produkcji, z jaką mieliśmy do czynienia w 2023 r., nie ma już śladu! Już w kolejnym – 2024 r. produkcja wieprzowiny w Europie wzrosła o 2,2% i wyniosła 21,09 mln ton, a w 2025 r. wzrosła o kolejne 3,8% i wyniosła 21,89 mln ton. Wprawdzie to nadal o 6,5% mniej aniżeli w rekordowym 2021 r. (23,4 mln ton), ale ten trend wzrostowy produkcji wieprzowiny w Europie utrzymuje się nieprzerwanie od 2023 r.

Pewnie ponowny powrót do poziomu europejskiej produkcji wieprzowiny z lat 2016-2021 będzie trudniejszy, ponieważ zmieniają się warunki i na europejski rynek planowane jest wejście wieprzowiny z krajów Mercosur, przede wszystkim z Brazylii, gdzie w ostatnich latach obserwujemy znaczący wzrost produkcji i wynikający z tego większy apetyt na eksport, w tym także na rynek UE.  

Obserwując dynamikę wzrostu produkcji wieprzowiny w krajach UE w latach 2023/25 warto zwrócić uwagę na fakt, że spośród 27 państw tylko w pięciu (Estonia, Grecja, Łotwa, Luksemburg i Słowenia) produkcja nie tylko nie wzrosła, ale nieznacznie spadła. Hiszpania zwiększyła w 2025 r. produkcję wieprzowiny o 6,4% (5,27 mln ton) wyprzedzając produkcję w Niemczech o prawie milion ton (4,33 mln ton). We Francji, trzecim kraju UE pod względem wielkości produkcji wieprzowiny, poziom produkcji utrzymuje się na stabilnym poziomie.

Natomiast warto podkreślić, że Polska, czwarty kraj pod względem wielkości produkcji wieprzowiny w UE, zwiększyła ją w 2025 r. aż o 5%, uzyskując 1,99 mln ton. Wskazuje to na znaczny potencjał produkcyjny polskich producentów wieprzowiny, pomimo niezwykle trudnych warunków, z jakimi muszą mierzyć się oni w ostatnim czasie.

Opr.: ACONAR

Wykres 1. Ewolucja chińskiego importu wieprzowiny i podrobów w pierwszym kwartale każdego roku w latach 2020-2026 (za: trzy3trzy.pl na podstawie danych General Administration of Customs of China z 30 kwietnia br.)

Bożena pyta: Jakie są najważniejsze czynniki ograniczające potencjał genetyczny nowoczesnych loch?

Bożena pyta: Jakie są najważniejsze czynniki ograniczające potencjał genetyczny nowoczesnych loch?

Firmy hodowlane oferują producentom trzody chlewnej wysokowydajne lochy, zdolne do urodzenia miotów złożonych z 14-16 prosiąt. Tak wysoka produktywność loch jest wynikiem starannej, wieloletniej selekcji genetycznej. Niestety, jednocześnie okazało się, że organizm tak przygotowanej lochy charakteryzuje się ograniczeniami metabolicznymi, zwłaszcza w procesie wytwarzania odpowiedniej ilości mleka niezbędnego dla wykarmienia wszystkich urodzonych prosiąt w tak licznych miotach.

Kluczowym czynnikiem staje się w tej sytuacji nie tylko spożycie potrzebnej ilości paszy, ale zwykłe możliwości przemiany metabolicznej spożytych i wchłoniętych przez lochę składników pokarmowych w okresie przed porodem i w czasie laktacji. Jeśli zarówno ilość spożywanej paszy, jak i możliwości jej wykorzystania nie spełniają wysokich wymagań produkcyjnych lochy, to przy ujemnym bilansie energetycznym i białkowym organizm lochy zmuszony jest korzystać z rezerw, co prowadzi do pogorszenia nie tylko jej kondycji, ale także do obniżenia jakości siary i zmniejszenia ilości wytwarzanego mleka.

Taka sytuacja wpływa bezpośrednio na tempo wzrostu i rozwój prosiąt, a przy licznych miotach – do zwiększenia liczby prosiąt o niskiej masie ciała, które z trudem przeżywają pierwsze tygodnie życia. Naturalna konkurencja prosiąt w dostępie do mleka lochy, którego locha nie wytwarza w dostatecznej ilości, musi prowadzić do zróżnicowania prosiąt pod względem masy ciała i zwiększa ryzyko wczesnych upadków, zwiększając śmiertelność wśród prosiąt. Wprawdzie locha o wysokim potencjale genetycznym była zdolna do urodzenia dużej liczby prosiąt, ale jej metaboliczne ograniczenia w procesie wytwarzania mleka i tak zredukują liczbę prosiąt tylko do tych najmocniejszych.

Z powyższych obserwacji wynika potrzeba przygotowania dla loch pasz charakteryzujących się najwyższą jakością pokarmową, wysoką strawnością i przyswajalnością oraz optymalną zawartością niezbędnych składników pokarmowych, w tym nie tylko tych podstawowych (energia, białko i tłuszcze), lecz także tych obecnych w paszy w mniejszej ilości, ale również bardzo ważnych (witaminy, mikroelementy).

Coraz częściej niebagatelną rolę odgrywają różnego rodzaju dodatki paszowe zwiększające strawność niektórych składników paszy (np. enzymy) czy obniżające ryzyko negatywnego oddziaływania różnych niepożądanych substancji w paszy (np. mikotoksyn). Bardzo ważne są też dodatki poprawiające perystaltykę jelit (np. dodatki bogate w odpowiednie frakcje włókna), co znakomicie zwiększa i poprawia zdolność do przetwarzania w jelitach dużych ilości spożywanej paszy oraz bezproblemowego wydalania niestrawionych resztek pokarmowych.

Spożycie przez lochy w okresie laktacji potrzebnej ilości paszy zależy także od warunków środowiskowych, w jakich przebywają lochy. Szczególnie negatywny wpływ ma zbyt wysoka temperatura powietrza w porodówkach, zwłaszcza w czasie upałów w miesiącach letnich. Organizm lochy z samej natury wytwarza znaczące ilości ciepła przetwarzając duże ilości spożywanej paszy na mleko i dlatego potrzebuje dodatkowego schłodzenia.

Zapewnienie nawet najlepszej pod względem wartości pokarmowej paszy nie przyniesie oczekiwanych korzyści, ponieważ nadmiernie rozgrzana locha spożyje mniej paszy, a zaniepokojony tym opiekun loch będzie szukał przyczyny w jakości skarmianej paszy zamiast – po prostu – poprawić warunki środowiskowe w porodówce.

Często zdarza się, że schłodzenie powietrza w porodówce i zapobieganie przegrzewaniu się loch jest technicznie i kosztowo dużo trudniejsze aniżeli ogrzewanie w okresie zimowych chłodów, ale warto znaleźć odpowiednie rozwiązanie tego ważnego problemu przede wszystkim ze względu na pełne wykorzystanie potencjalnych możliwości genetycznych nowoczesnych loch oraz ograniczenie prawdopodobnej zwiększonej śmiertelności prosiąt.

Jak widać, pełne wykorzystanie potencjału genetycznego loch w okresie przed i po urodzeniu prosiąt zależy nie tylko od ilości spożywanej paszy, ale także od jej jakości i wartości pokarmowej oraz warunków środowiskowych, w jakich muszą przebywać lochy.

Opr.: ACONAR

Więcej

arbocel


1200x250_baner_topigs
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.