Patryk pyta: Czy gorący okres w produkcji trzody chlewnej może przynieść pozytywne skutki? I czy w czymś jest podobny do stresu cieplnego?
Zrobiło się gorąco! Nie tylko wokół nas, gdzie w ostatnim tygodniu czerwca temperatura w słońcu sięgała nawet czterdziestu kilku stopni, ale także wśród polskich producentów trzody chlewnej po tym, jak cena skupu tuczników spadła do rekordowo niskiego poziomu (3,8-4,5 zł/kg żywca na dzień 22.06.2026), nienotowanego od wielu lat. Wg bardzo wielu opinii, cena skupu, aby gwarantowała minimalny zysk, powinna być przynajmniej dwukrotnie wyższa!
Dla wielu spośród właścicieli trzodowych gospodarstw prowadzących działalność na własny rachunek dalsza produkcja w tych warunkach stała się dokuczliwie nieopłacalna. Wprawdzie stowarzyszenia skupiające polskich producentów trzody chlewnej podejmują ogromne wysiłki, głównie w formułowaniu kolejnych strategii utrzymania i – ewentualnego – zwiększenia pogłowia trzody chlewnej w Polsce, ale bez rządowego (finansowego i administracyjnego) wsparcia produkcji świń mają one nikłe szanse powodzenia.
MRiRW obiecuje, że decyzje o przyznaniu wsparcia finansowego mogą ujrzeć światło dzienne najwcześniej na przełomie 2026/27 r. (przede wszystkim z konieczności zachowania niezbędnych procedur administracyjnych wynikających z ustaw budżetowych). Mniej słychać o przygotowywaniu decyzji administracyjnych, chociażby tych w celu skrócenia okresu oczekiwania na pozwolenia budowy czy rozbudowy lub modernizacji chlewni. Dyskusyjnym pozostaje także kierunek tego wsparcia, bo jeśli nie zmienią się ceny skupu do poziomu gwarantującego minimalny zysk, to żadna strategia, chociażby najlepiej skonstruowana, nie przyniesie zakładanej poprawy polskiej produkcji trzody chlewnej.
Jest także druga strona, bardziej pozytywna, tego zawirowania cenowego. W ogniu kolejnej walki o utrzymanie produkcji trzody chlewnej gwarantującej zysk pozostaną wyłącznie ci producenci, którzy dzięki doskonałej szeroko rozumianej technologii będą zdolni do maksymalnego ograniczenia kosztów produkcji, czyli – mówiąc inaczej – będą zdolni uzyskać choćby minimalny zysk.
Taki przesiew wcześniej musieli przejść producenci trzody chlewnej w Danii, Holandii, Belgii czy Niemczech. W produkcji świń pozostali tam najlepsi! I sami też by nie dali rady… Potrzebowali wsparcia nie tylko ze strony banków i ministerstwa rolnictwa, ale także od lekarzy weterynarii, służb sanitarnych czy lokalnej administracji. Jeśli nie nastąpi pospolite ruszenie zamiast ciągłego prześladowania producentów świń, to żadna strategia ani żaden wysiłek najzagorzalszych entuzjastów produkcji trzody chlewnej w Polsce nie dadzą rady.
Czy można mówić o podobieństwie stresu cieplnego u świń, z jakim mamy do czynienia w letnich miesiącach, do stresu wynikającego z braku opłacalności? W dużej mierze tak: z jednej strony przede wszystkim ze względu na złożoność przyczyn i skutków, a z drugiej strony na konieczność kompleksowego rozwiązania tego zagrożenia.
Stres cieplny stał się dla producentów trzody chlewnej jednym z najbardziej dokuczliwych zagrożeń – negatywnie wpływa na wydajność produkcji, poziom dobrostanu i opłacalność. Rosnące temperatury stawiają organizm zwierząt pod ciągłą presją fizjologiczną, często z natychmiastowymi negatywnymi konsekwencjami dla produkcji.
Aby skutecznie zapobiegać negatywnym konsekwencjom stresu cieplnego, należałoby zapytać, co to właściwie jest stres cieplny i na czym polega jego ujemny wpływ na organizm zwierząt. Stres cieplny pojawia się wtedy, gdy zwierzęta nie są w stanie rozproszyć wystarczającej ilości ciepła ciała, aby utrzymać normalną równowagę. Po przekroczeniu tego progu składniki pokarmowe i energia, które normalnie wspierałyby przyrost masy ciała czy produkcję mleka, są przekierowywane w celu podtrzymania prawidłowej homeostazy (równowagi) organizmu.
Jednym z najtrudniejszych środowisk w produkcji trzody chlewnej do zarządzania stresem cieplnym jest porodówka. Z założenia musi jednocześnie spełniać dwie sprzeczne potrzeby termiczne: ciepły mikroklimat dla nowo narodzonych prosiąt i chłodniejsze warunki dla lochy. Nawet w dobrze wyposażonych systemach kompromis ten często naraża lochy będące w laktacji na nadmierne obciążenie cieplne lub grozi prosiętom zabójczym zimnem. Tylko najlepiej przygotowanym producentom udaje się pogodzić te dwa sprzeczne parametry.
Opr.: ACONAR





