bannery_lawsonia_Trzoda Chlewna

Paulina pyta: Co to znaczy optymalizacja zawartości białka w paszy dla świń?

Paulina pyta: Co to znaczy optymalizacja zawartości białka w paszy dla świń?

 

Od wielu lat toczy się szeroka dyskusja wśród specjalistów żywieniowców i producentów świń na temat optymalnej zawartości białka ogólnego w paszach dla trzody chlewnej. Optymalnej, czyli takiej, która będzie w pełni pokrywała zapotrzebowanie świń na poszczególne aminokwasy w ilości niezbędnej do pełnego wykorzystania genetycznie uwarunkowanego potencjału wzrostowego w zależności od wieku tuczników, potencjału rozrodczego w zależności od fazy ciąży czy okresu laktacji loch lub zrównoważonego rozwoju materiału rodzicielskiego (loszki i knurki).

Wiadomo, że koszty żywienia świń stanowią poważną pozycję w kosztach ogółem, w tym koszty surowców białkowych, w większości importowanych, mają swój znaczący udział. Każdy producent, chcąc uzyskać większy dochód, będzie więc szukał wszelkich możliwości obniżenia kosztów, w tym kosztów żywienia, także poprzez optymalizację zawartości białka ogólnego w gotowych paszach. 

Optymalna zawartość białka ogólnego w paszy, czyli – najprościej mówiąc – nie za duża i nie za mała. Nie za duża, bo jest zbyt kosztowna dla producenta, a dla świń może być wręcz szkodliwa! Podwójna szkoda, której należy unikać… A niestety, w praktyce z przebiałczaniem pasz dla świń raczej mamy powszechny problem. Nadal wielu producentów jest bowiem święcie przekonanych, że tylko wysoki udział białka ogólnego w paszy zapewni szybki wzrost prosiąt, warchlaków i tuczników.

Nie za mała, bo spowoduje spadek tempa wzrostu i niekiedy trwały uszczerbek w prawidłowym rozwoju organizmu świni. W celu uniknięcia niepotrzebnej w tej krótkiej odpowiedzi komplikacji pominiemy efekt kompensacji wzrostu świń polegający na tym, że w pewnych okresach tuczu świnie możemy karmić tańszą niedoborową pod względem wartości pokarmowej paszą, celowo zwalniając tempo przyrostów, aby potem w wyniku zjawiska kompensacji „odzyskać” utracone kilogramy masy ciała. Pominiemy też omówienie szkodliwego wpływu na naturalne środowisko nadmiaru niestrawionego białka oraz nieprzyswojonych i wydalanych przez świnie w odchodach i moczu różnych związków azotowych.

 Trzeba przyznać, że przygotowanie paszy dla świń nie jest czymś wyjątkowo trudnym, zwłaszcza gdy wykorzystujemy do tego sprawdzone i wysoko wartościowe pod względem pokarmowym łatwo strawne surowce. Niestety, ułożenie optymalnej receptury gotowej paszy jest już swego rodzaju sztuką i wymaga umiejętności oraz doświadczenia. Jeśli wprowadzimy do paszy zbyt dużo białka, to nie zostanie ono w całości strawione i wykorzystane przez świnię, a zatem poniesiemy stratę.

Bardzo ważnym parametrem właściwego zbilansowania składu paszy jest zachowanie prawidłowego stosunku udziału poszczególnych składników pokarmowych, w tym aminokwasów, do koncentracji energii metabolicznej. Zwykle staramy się zapewnić udział w paszy wszystkich ważnych składników pokarmowych, nie zważając na koncentrację energii metabolicznej. Warto jednak pamiętać, że to właśnie koncentracja energii decyduje o spożyciu paszy. Zwykłe 16% białka ogólnego w paszy spowoduje, że przy niskiej koncentracji energii świnia w ciągu dnia zje tej paszy 4 kg spożywając tym samym 4 × 160 g = 640 g białka, a przy wysokiej koncentracji energii zje 3 kg spożywając tym samym 3 × 160 g = 480 g białka (o 25% mniej!). Znany żywieniowiec powiedział mi kiedyś, że świnia nie przyrasta z procentów białka zawartego w paszy, ale z ilości gramów spożytego białka.  

Wyniki badań wskazują, że nawet do 60% niestrawionych białek po spożyciu przez świnie paszy wysokobiałkowej jest wydalanych z odchodami i moczem w postaci różnych związków azotowych. Najprostszym sposobem uniknięcia tych strat jest obniżenie zawartości białka ogólnego w paszy do niezbędnego minimum, a nawet nieco poniżej zapotrzebowania świń w danym wieku, i uzupełnienie niedoboru aminokwasów egzogennych aminokwasami syntetycznymi.

Okazuje się, że obniżenie zawartości białka ogólnego w paszy dla świń nawet o 4% może nie mieć szkodliwego wpływu na wydajność wzrostową i jakość tuszy. Uzupełnienie składu takiej paszy kilkoma egzogennymi syntetycznymi aminokwasami (lizyna, metionina, treonina, walina i tryptofan) pozwoli łatwo zoptymalizować wartość pokarmową gotowej paszy i uzyskać prawidłowe tempo wzrostu świń oraz utrzymać odpowiedni ich status zdrowotny.

 

Opr.: ACONAR

Trzoda Chlewna 4/2018

 

 

Miksery i pompy do gnojowicy

 

Śruta poekstrakcyjna i much rzepakowy w żywieniu świń

 

Dlaczego powinno się wykonywać badania laboratoryjne

 

EKONOMIA

12

Globalna konkurencja, czyli kto?

M. Kozera-Kowalska

WYDARZENIA

17

II edycja konferencji „Narodowy Dzień Świni”

 

19

Konferencja w Lublinie

M. Soszka

22

Choroby o znaczeniu ekonomicznym w produkcji trzody chlewnej

 

HODOWLA

24

Jak zostać uczestnikiem łańcucha produkcyjnego Systemu Jakości Wieprzowiny PQS?

 

27

Zmiany w stacjach kontroli            

A. Hammermeister, T. Blicharski

28

Wyniki oceny knurków i loszek w Programie Hodowlanym POLSUS            

T. Blicharski,M. Tyra, M. Marciniak

ŻYWIENIE

30

Śruta poekstrakcyjna i makuch rzepakowy w żywieniu świń

K. Lipiński

35

BIOMIN Mycotoxin Survey Polska

 

38

Korzyści płynące ze stosowania enzymów proteolitycznych

P. Nowak

42

Kulawizny

M. Soszka

48

Zastosowanie immunoglobulin z jaj w celu zwiększenia przeżywalności prosiąt

 

REPORTAŻ

50

Dynastia              

M. Gasiński

TECHNIKA

56

Koryta, karmidła, automaty paszowe w chlewniach

W. Wardal

60

Miksery i pompy do gnojowicy

W. Wardal

HIGIENA W CHLEWNI

65

Do znudzenia… bioasekuracja        

M. Czerniecki, A. Rząsa

WETERYNARIA

71

Dlaczego powinno się wykonywać badania laboratoryjne

Z. Pejsak

76

PRRSV – jeden z głównych czynników patogennych u świń               

P. Wróbel

79

Kastracja i inne zabiegi krwawe wykonywane na prosiętach

P. Kołodziejczyk

 

5

NOTOWANIA

 

7,47

Z KRAJU

 

10

KONTAKT Z CZYTELNIKIEM

 

11

WIEPRZOWINA NIE ZAWSZE TRADYCYJNIE

 

16,26

WOKÓŁ ŚWINI

 

53,64

ZE ŚWIATA

 

 

Piotr pyta: W związku z wprowadzeniem nowych przepisów w zakresie bioasekuracji, zastanawiam się, czy chów świń w moim niewielkim gospodarstwie (cykl zamknięty, 30 loch) będzie nadal opłacalny?

Piotr pyta: W związku z wprowadzeniem nowych przepisów w zakresie bioasekuracji, zastanawiam się, czy chów świń w moim niewielkim gospodarstwie (cykl zamknięty, 30 loch) będzie nadal opłacalny?

 

Wielu rolników produkujących świnie w mniejszej skali (dla porządku przyjmijmy, że są to rolnicy produkujący świnie w cyklu zamkniętym i utrzymujący od 30 do 50 loch) zastanawia się ostatnio może bardziej, czy przy utrzymującym się od kilkunastu lat poziomie cen skupu świń i cen mieszanek paszowych koszty związane z wprowadzeniem nowych obowiązków w zakresie bioasekuracji w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa ASF nie spowoduje takiego pogorszenia opłacalności produkcji, że pomimo najszczerszych chęci będą musieli wycofać się z chowu świń i zaniechać dalszej produkcji tuczników.

Zanim jednak spróbujemy się zastanowić, od czego zależy opłacalność produkcji świń i które z elementów tej produkcji mają największe znaczenie, a zatem powinny stanowić główne pole zainteresowania rolnika-producenta świń, powiedzmy sobie otwarcie, że stosowanie prawidłowo zaprogramowanej i realizowanej bioasekuracji jest jednym z najważniejszych elementów nowoczesnej produkcji świń i w żadnym przypadku bioasekuracja nie powinna być traktowana jako zbędny kaprys inspekcji weterynaryjnej.

Bioasekuracja od wielu lat traktowana jest na całym świecie równorzędnie, a czasem nawet bardziej niż równorzędnie, z dobrym programem żywienia świń i higieną wysokowartościowych pasz, z wysokowydajną genetyką, z dobrym zarządzaniem stadem loch, prosiąt, warchlaków i tuczników, dobrze opracowanym i rzetelnie realizowanym programem profilaktyki oraz zachowaniem optymalnych warunków środowiskowych.

Od wielu lat można usłyszeć wypowiedzi doświadczonych specjalistów, którzy uważają, że brak bioasekuracji potrafi skutecznie zniweczyć wszelkie wysiłki producenta świń podejmowane w celu zapewnienia dobrego żywienia, sprawnego zarządzania stadem i genetyką, starannej realizacji programu profilaktyki czy dbałości o środowisko.

Chciałoby się powiedzieć: Rolniku! Obudź się! I natychmiast zadbaj o podstawowe warunki bioasekuracji, i tej zewnętrznej, i tej wewnętrznej. To wcale nie jest ani takie bardzo kosztowne, ani takie trudne. Może nie zwracałeś dotychczas uwagi na oczywiste prawdy i nie doceniałeś wagi prostych zasad przestrzegania bioasekuracji. Zanim znowu zaczniesz narzekać, zacznij działać i szybko napraw sytuację w swoim gospodarstwie. O braku minimum wiedzy, jakie znaczenie ma bioasekuracja, u bardzo wielu rolników, trzymających kilkanaście i nieco więcej świń, krążą wręcz przerażające opowieści. Czasami aż trudno w nie uwierzyć!

Wg opinii lekarzy weterynarii opanowanie problemu rozprzestrzeniania się wirusa ASF w Polsce będzie bardzo trudne do zrealizowania, ponieważ oprócz kłopotliwego nadmiaru dzików i – jak na razie – realnego braku możliwości zmniejszenia ich populacji do bezpiecznego poziomu, ciągle będzie pozostawać bez bioasekuracji wiele takich gospodarstw, gdzie rolnicy utrzymujący kilka świń nie wykazują żadnego zainteresowania przestrzeganiem przynajmniej podstawowych zasad bioasekuracji i chęcią poprawy higieny w swoim chlewiku.

Pomimo szeroko toczonej dyskusji w mediach, na spotkaniach rolników czy kontroli inspektorów, do wielu rolników nie dociera prosty fakt, że nawet jedna świnia pozostająca bez bioasekuracji w danej wsi może zachorować na ASF i z powodu niefrasobliwości właściciela skutecznie zakazić inne świnie. Trudno wyobrazić sobie taką sytuację, ale podejmowane są nawet próby protestu rolników przeciwko wprowadzeniu oczywistych obostrzeń wynikających z obowiązkowej bioasekuracji. Bioaskeuracja jest w interesie każdego rolnika utrzymującego świnie, a nie w interesie inspekcji weterynaryjnej!          

O znaczeniu bioasekuracji w chowie świń i o tym, jak ją najlepiej wdrożyć w swoim gospodarstwie, czasem nie tak wcale dużym, w prostych słowach napisał prof. dr hab. Z. Pejsak (TCh, luty 2018). Warto ten artykuł przeczytać kilka razy od początku do końca i już dzisiaj wprowadzić podane tam zalecenia. Nie czekajmy, aż zwykła niefrasobliwość i brak wiedzy (chciałoby się użyć w tym miejscu bardziej dosadnego synonimu!) zniweczy wszelkie nasze wysiłki w celu uzyskania opłacalności produkcji naszych świń.

 

Opr.: ACONAR  

Dlaczego powinno się wykonywać badania laboratoryjne

Zygmunt Pejsak

Państwowy Instytut Weterynaryjny – Państwowy Instytut Badawczy w Puławach

 

Dlaczego powinno się wykonywać badania laboratoryjne

 

Zadaniem współczesnego lekarza weterynarii jest przede wszystkim ochrona stada świń przed chorobami oraz kontrolowanie występowania i dróg szerzenia się bezwarunkowo i warunkowo chorobotwórczych drobnoustrojów w populacji świń. Ważnym zadaniem jest też podejmowanie takich programów profilaktycznych i w ostateczności terapeutycznych, które są efektywne i korzystne finansowo dla właściciela zwierząt.

 

Problemem w pracy lekarza weterynarii jest powszechne występowanie chorób o etiologii wieloczynnikowej, a nie, jak było to w XIX i XX wielu, chorób monoetiologicznych (jednoważnych). Diagnostyka laboratoryjna jest niezwykle ważnym i przydatnym w praktyce narzędziem w zwalczaniu przede wszystkim tego typu chorób zwierząt, w tym chorób świń.  Chodzi bowiem o to, by ustalić wszystkie bakteryjne/wirusowe/pasożytnicze przyczyny problemów zdrowotnych w stadzie, a później określić, które z nich powinny być zwalczane w pierwszej kolejności. Niestety, nakładających się na siebie czynników etiologicznych chorób układu oddechowego i pokarmowego jest coraz więcej (tab. 1, 2).

            Diagnostyka laboratoryjna jest też konieczna przy ustalaniu właściwego terminu/terminów szczepień czy też metafilaktycznego podania chemioterapeutyków.

            Niestety, z wielu powodów, często dlatego, że właściciele zwierząt nie są gotowi do ponoszenia kosztów badań laboratoryjnych, lekarze weterynarii w znacznej swojej części nie podejmują się wykonania takich badań. Niekiedy oni sami nie doceniają znaczenia i przydatności badań laboratoryjnych w rozpoznawaniu przyczyn zachorowań oraz opracowywaniu strategii ich zwalczania…

 

Miksery i pompy do gnojowicy

Witold Jan Wardal

Instytut Technologiczno-Przyrodniczy Oddział w Warszawie

 

Miksery i pompy do gnojowicy

 

Tematyka mieszania gnojowicy jest dosyć rozległa. Sprzęt do skutecznej homogenizacji gnojowicy w betonowych zbiornikach głównych oraz pod rusztem został zaprezentowany w numerze 3/2017 „Trzody Chlewnej”. Dzisiaj kontynuacja tematu. Tym razem „na warsztat” bierzemy urządzenia do ujednorodniania i przepompowywania gnojowicy w zbiornikach (studzienkach) pośrednich oraz lagunach.

 

Miksery

Mikser ciągnikowy składany ze względu na składaną ramę, może być stosowany do mieszania gnojowicy w zbiornikach z otworami ø 60 cm. Mocowanie odbywa się na układzie trójpunktowym ciągnika, a napęd przekazywany jest od wału odbioru mocy. Regulacja kąta i głębokości pracy mieszadła za pomocą hydrauliki ciągnika z siedzenia. Nie ma potrzeby stosowania ręcznych wrzecion. W przypadku tego typu mieszadła zaletą jest dosyć lekka konstrukcja przy bardzo dobrej wytrzymałości. Praca w agresywnym środowisku, jakim jest gnojowica, wymusza bardzo wysoki poziom zabezpieczenia antykorozyjnego, stąd wszystkie elementy metalowe są całkowicie ocynkowane. Ponadto, znaczne obciążenia skrętne stawiają duże wymagania co do trwałości łożysk ślizgowych. Natomiast konstrukcja wirnika powinna spełniać warunek wysokiej efektywności mieszania. Standardowo średnica wirnika wynosi 50 centymetrów. Do napędu służy ciągnik o mocy nie mniejszej jak 100 KM. Zaletą mikserów składanych jest ich uniwersalność: mogą mieć również zastosowanie do pracy w głównym zbiorniku magazynowym. Jednakże należy pamiętać, że jeżeli konieczne jest przemieszczanie się agregatu ciągnik z mieszadłem, poza obszarem zabudowań gospodarstwa – koniecznie musimy odpowiednio zabezpieczyć ramię mieszadła, aby nie spowodować wypadku…

arbocel


bannery_lawsonia_Trzoda Chlewna