skiold

Dlaczego warto przystąpić do systemu PQS?

Anna Hammermeister, Jakub Borkowski
Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”

Dlaczego warto przystąpić do systemu PQS?

W połowie marca br. weszło w życie nowe rozporządzenie dotyczące pomocy finansowej w ramach tzw. ekoschematów na rzecz dobrostanu zwierząt, w którym rozszerzono listę systemów jakości pozwalających na uzyskanie dodatkowych punktów za utrzymanie zwierząt zgodnie z wymogami tych systemów. Na liście znalazł się system PQS (Pork Quality System), co oznacza, że produkcja świń zgodnie z wymogami tego systemu, potwierdzona certyfikatem, pozwala zwiększyć wysokość wsparcia za realizację ekoschematu Dobrostan Loch i Dobrostan Tuczników.

JAKIE PRAKTYKI DOBROSTANOWE MUSI ZAPEWNIĆ HODOWCA W RAMACH EKOSCHEMATU DOBROSTAN?

W ekoschemacie Dobrostan są wymogi „startowe”, tzn. obowiązkowe jest zapewnienie większej powierzchni bytowej u loch oraz u tuczników (o 20 lub o 50%). Ponadto w grupie loch obowiązuje wymóg ograniczenia utrzymania w jarzmach maks. do 14 dni po porodzie.

Po spełnieniu tych dwóch warunków, w grupie loch oraz w grupie tuczników do wyboru są inne praktyki dobrostanowe, które można stosować, uzyskując dodatkowe punkty, co przekłada się na wysokość wsparcia.

Praktyki podwyższające dobrostan loch

  • Obowiązkowo większa powierzchnia (o 20% lub o 50%) – punktowana: odpowiednio 3,9 pkt i 9,3 pkt,
  • Obowiązkowo ograniczone stosowanie utrzymania jarzmowego w okresie okołoporodowym – nie dłużej niż 14 dni – nie ma za to dodatkowych punktów,
  • Późniejsze odsadzanie prosiąt (laktacja min. 35 dni): 2,7 pkt – opcjonalnie – można stosować, ale nie trzeba,
  • Utrzymywanie na ściółce: 1,6 pkt (opcjonalnie),
  • Utrzymywanie zgodnie z wymaganiami systemów jakości: 1,9 pkt (opcjonalnie).

Praktyki podwyższające dobrostan tuczników

  • Obowiązkowa jest zwiększona co najmniej o 20% lub o 50% powierzchnia bytowa w pomieszczeniach lub w budynkach; punktacja odpowiednio: 0,4 pkt i 0,6 pkt,
  • Utrzymywanie na ściółce: 0,6 pkt – opcjonalnie,
  • Utrzymywanie w cyklu zamkniętym: 0,3 pkt – opcjonalnie.
  • Utrzymywanie zgodnie z wymaganiami systemów jakości: 0,5 pkt – opcjonalnie, utrzymywanie musi być potwierdzone certyfikatem.

W obiegowej opinii funkcjonuje przekonanie, że wystarczy „zapisać się” do systemu. Otóż nie, wymagany jest certyfikat potwierdzający, że zwierzęta są utrzymane zgodnie ze standardem systemu PQS, co poprzedzone jest wizytą i kontrolą warunków produkcji przez inspektora z jednostki certyfikującej.

JAKIE WARUNKI TRZEBA SPEŁNIĆ, ŻEBY OTRZYMAĆ CERTYFIKAT PQS?

Wymagania systemu PQS dla początkowego etapu, tj. hodowli i chowu opracował „POLSUS”.A zatem zostały one przygotowane przez hodowców dla hodowców i są proste w realizacji. Główne wymogi to:

  1. Odpowiednie rasy świń,
  2. Stosowanie podziału na komponenty mateczne i ojcowskie,
  3. Zwierzęta stada podstawowego bez mutacji RYR1T,
  4. Ubój tuczników przy masie ciała około 120 kg (+/- 15 kg),
  5. Stosowanie żywienia zbilansowanego i dwufazowego – żywienie zgodnie z dawkami pokarmowymi, zależnie od okresu tuczu,
  6. Wyeliminowanie w drugim okresie tuczu mączki rybnej i zastosowanie ograniczonego udziału kukurydzy,
  7. Prawidłowy obrót przedubojowy,
  8. Wdrożenie Planu ograniczenia stosowania przeciwdrobnoustrojowych weterynaryjnych produktów leczniczych.

Materiały informacyjne są dostępne na www.polsus.pl/index.php/pork-quality-system.

DO KOGO ZWRÓCIĆ SIĘ O CERTYFIKACJĘ?

Kontrola w gospodarstwie przeprowadzana jest przez inspektorów z wybranej jednostki certyfikującej i ma na celu sprawdzenie, czy są przestrzegane wymogi systemu PQS. W systemie PQS są trzy jednostki certyfikujące:

  1. Kiwa Polska Sp. z o.o. COBICO,
  2. Centrum Jakości AgroEko Sp. z o.o.,
  3. eCO2 Sp. z o.o.
  4. Należy do „POLSUS” wysłać e-mailem na adres pqs@polsus.pl FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY DO SYSTEMU JAKOŚCI WIEPRZOWINY PORK QUALITY SYSTEM (SYSTEM PQS) PRODUCENT.
  5. Należy wysłać wniosek o certyfikację do wybranej jednostki i umówić się na certyfikację (formularze są dostępne na stronie „POLSUS” https://www.polsus.pl/index.php/dokumenty-do-pobrania).
  6. Certyfikat rolnik powinien uzyskać najpóźniej do 30 września roku, w którym złożył wniosek o przyznanie płatności dobrostanowej.
  7. Certyfikat potwierdzający uczestnictwo w systemie jakości składa się do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) albo kierownikowi biura powiatowego ARiMR w terminie do dnia 21 marca roku następującego po roku.
  8. Certyfikat musi dotyczyć wszystkich zwierząt utrzymywanych w gospodarstwie.

DODATKOWE WARUNKI

  • Rolnik ubiegający się o przyznanie płatności dobrostanowej za realizację praktyk podwyższających poziom dobrostanu zwierząt w ramach ekoschematu Dobrostan zwierząt zobowiązany jest do odbycia jednorazowego szkolenia z zakresu metod ograniczających stosowanie antybiotyków w produkcji zwierzęcej. Szkolenie takie organizują np. Centrum Doradztwa Rolniczego (CDR) oraz wojewódzkie Ośrodki Doradztwa Rolniczego (ODR). Przykładowe szkolenie dostępne online 7/24 w KPODR Minikowo https://www.kpodr.pl/metody-ograniczajace-stosowanie-antybiotykow-w-produkcji-zwierzecej/.
  • Wymagany jest również Plan poprawy dobrostanu, który musi być przygotowany przy udziale doradcy rolniczego posiadającego uprawnienia do sporządzenia tego dokumentu.

JAKIE KOSZTY PONOSI HODOWCA?

  1. Koszt przygotowania Planu poprawy dobrostanu (możliwy zwrot kosztów transakcyjnych).
  2. Koszt uzyskania certyfikatu.

W systemie PQS nie  ma żadnych dodatkowych kosztów i ukrytych opłat.

KORZYŚCI DLA HODOWCY

  1. Płatność dobrostanowa za realizację poszczególnych praktyk podwyższających poziom dobrostanu zwierząt

Wysokość dopłat zależy od liczby punktów (przeliczanych na zł). Liczba punktów możliwych do uzyskania dla systemu PQS jest taka sama jak dla innych systemów – 1,9 pkt dla lochy i 0,5 pkt dla tucznika. Przykładowo wartość 1 pkt w 2025 r. to około 100 zł. A zatem za samą praktykę utrzymywania zgodnie z wymogami systemów jakości można odstać ok. 190 zł do lochy i 50 zł do tucznika. Spełnienie innych praktyk w ramach ekoschematu Dobrostan zwiększa korzyści finansowe i pozwala dodatkowo uzyskać nawet 1550 zł do lochy i 200 zł do tucznika.  

DOBROSTAN LOCH 3,9 – 15,5 pkt (OD 390 DO 1550 zł)

3,9 × 100 zł = 390 zł

15,5 × 100 zł = 1550 zł

DOBROSTAN TUCZNIKÓW 0,7 – 2,0 pkt (OD 70 DO 200 zł)

0,7 pkt × 100 zł = 70 zł

2 pkt × 100 zł = 200 zł

  • Zwrot tzw. kosztów transakcyjnych – po wejściu w ekoschemat Dobrostan można uzyskać jednorazowo zwrot kosztów za Plan poprawy dobrostanu.

Wsparcie finansowe z ekoschematu Dobrostan, nawet na minimalnym poziomie – chociażby tylko za zwiększoną powierzchnię, stanowi „poduszkę finansową” w sytuacji spadku cen, a dodatkowe praktyki dobrostanowe, w tym produkcja zgodna ze standardami systemu PQS zwiększają korzyści finansowe, niezależnie od cen tuczników czy prosiąt i pokrywają część kosztów produkcji. Obok bezpośrednich korzyści finansowych produkcja w ramach ekoschematu daje surowiec nie tylko o zwiększonej jakości fizykochemicznej, ale również o jakość etycznej, co powinno mieć znaczenie dla nabywców materiału rzeźnego i konsumentów, a w efekcie przełożyć się na kolejne korzyści finansowe dla producentów.

Więcej

Czasem krok wstecz to krok do przodu

Czasem krok wstecz to krok do przodu

Wszyscy wiemy, że w pewnych wypadkach trzeba wycofać się na z góry upatrzone pozycje, aby zebrać siły i skonsolidować środki, by po chwili znów ruszyć naprzód. W armii nazywają to przegrupowaniem.

Zasada stara jak świat

Manewr wstecz jest zawsze korzystny, gdy jest przemyślany i czemuś służy, a nie jest objawem desperacji. Ta maksyma była obca mojej sąsiadce, która postanowiła ruszyć swoim nowiutkim samochodem do przodu, ale nie zauważyła, że dźwignia skrzyni biegów ustawiona jest w pozycji „reverse”, czyli w tył. Kobieta dała ostro po garach i gdy zwolniła sprzęgło, maszyna z impetem ruszyła w przeciwnym kierunku, niż się spodziewała, i tyłem z furią natarła na blaszany garaż stojący za samochodem. Gdy kobieta uprze się jechać, przepisy ruchu drogowego i zdrowy rozsądek są bezsilne (ale często dotyczy to również mężczyzn). Przytoczona operacja przyniosła zdecydowanie same straty, bo nie była przemyślana.

Backfill – ulubiona zabawa Amerykanów

Poprzedni artykuł kończyłem stwierdzeniem, że jako przyszły manager fermy musiałem umieć robić parking lot, czyli „parking” dla loch. Trudno jest go zaobserwować w Polsce, bo w naszym kraju lochy nie są utrzymywane tak długo w kojcach pojedynczych. Zanim „zaparkujemy” trochę loch, zacznę od cofania, o co w tym chodzi?

Back – oznacza wstecz, a fill – wypełnianie, zatem składając to w jedno otrzymamy „wsteczne wypełnianie”,i z grubsza polega ono na cofaniu loch na tylne pozycje, co korzystnie wpływa na porządkowanie fermy. Gdyby zaproponować Amerykanom, żeby zrezygnowali z zasady backfillu,to niechybnie złapaliby się za głowę w niedowierzaniu, że ferma mogłaby bez tego sprawnie działać. Zatem sprawa jest poważna, ale również pracochłonna i jeżeli kiedyś znajdziesz się na fermie loch w Stanach Zjednoczonych, zapomnij o tym, że backfill cię ominie. Trzeba będzie wziąć się do roboty i przy tym pomyśleć, co jest trudne w temperaturze powietrza +38-40℃ i dużej wilgotności wokół, a takie warunki panowały w Karolinie Północnej, w której mieszkałem i pracowałem przez dwa lata.

Cofanie loch w dziale rozrodu

Naszą zasadę wprowadzaliśmy w życie w dwóch obszarach działu rozrodu: w sektorze krycia loch odsadzonych z porodówek i loch luźnych z problemami: spóźnionych, nieprośnych oraz w dziale samic ciężarnych. W obu wypadkach chodziło o zapełnianie miejsc po zwierzętach, które wypadły ze swojego szeregu. Lochy w USA utrzymywane były w kojcach pojedynczych (od momentu odsadzenia, poprzez inseminację aż do porodu) w szeregu według dni krycia, stały jedna obok drugiej i w ten sposób tworzyły specyficzny flow – strumień świń nazywany inaczej „wężem”. Stosowaliśmy 1000-dniowy kalendarz, więc zwierzęta po odsadzeniu były ustawiane wg numerów – dni odsadzenia. Ponieważ objawy rui pojawiają się u loch odsadzonych 3-6 dni po przegonieniu ich do sektora krycia, więc po kilku dniach powyższy szereg okaże się lekko zdekompletowany na skutek tego, że wypadają z niego zwierzęta w rui i zostają przegonione do sektora rozrodu w celu inseminacji. Wtedy nasz łańcuszek ma wolne ogniwa – miejsca i trzeba je odzyskać (zapełnić z sensem), a pojawia się ich szczególnie dużo tam, gdzie dochodzi do dużej rotacji zwierząt. Żadna ferma nie jest z gumy i trzeba tymi miejscami zarządzać. Dlatego codziennie cofaliśmy lochy odsadzone ostatnio w kierunku tych starszych, żeby odzyskać puste miejsca obok siebie i żeby móc umieścić w nich kolejne odsadzone klientki (najnowszą grupę). Zawsze chodziło o to, żeby wszystkie ustawione były po kolei wg dni odsadzenia. W USA mieliśmy 4 odsadzenia w tygodniu, zatem powstawały aż 4 równe grupy loch luźnych (po laktacji) i nie mogły się mieszać. Jeśli w danej grupie pojawiło się 10 pustych kojców w szeregu, to trzeba było wypełnić je zwierzętami z tej samej grupy, a braliśmy je od końca szeregu. Gdy weźmiesz 10 loch i przegonisz w puste kojce wewnątrz grupy, to na samym końcu otrzymasz 10 pustych miejsc obok siebie. I tak robiliśmy, grupa po grupie, każdego dnia, aż na samym końcu były już tylko puste kojce pojedyncze, które przyjmowały kolejne lochy z porodówki. Porządek musiał być. Myślę, że zrozumieliście teraz zasadę wypełniania i taka operacja na polskich fermach też często się odbywa (choć z reguły nie ma tyle odsadzeń w tygodniu), bo dział wykrywania rui często znajduje się w stałym miejscu i też używa się w nim kojców pojedynczych. Robienie miejsca i przegrupowanie nie jest więc Wam obce.

Takie działanie zapewnia również lochom niezbędny ruch (przynajmniej części z nich), zmianę środowiska, trochę hałasu, co korzystnie wpływa na wystąpienie objawów rui (czynnik stresogenny i zaciekawienia). Pomaga też w wyszukiwaniu rui i spacerowaniu pomiędzy lochami z knurem na smyczy. Łatwo możemy sobie obliczyć, ile dni minęło po odsadzeniu dla danej grupy loch i skupić się szczególnie na tych przegonionych z porodówek 3-7 dni wcześniej. Jeżeli nie wchodzą one w ruję przez 7 dni po odsadzeniu, resztki tej grupy musimy usunąć z szeregu i przepędzić do działu loch spóźnionych, gdzie również ustawiamy je według tego samego schematu – od najstarszej do najmłodszej (ale nie chodzi w tym przypadku o ich wiek). I znów to samo: najmłodsze przesuwamy potem do najstarszych, a kolejne zwierzęta, które stają się najmłodszymi, trafiają zawsze na koniec łańcucha.

W Polsce lochy spóźnione lub nieprośne często przebywają już w kojcach zbiorowych, więc sytuacja jest trochę inna.

Pan Mądraliński w akcji

Pewnego dnia przyszło mi zarządzać operacją przemieszczania loch na rozrodzie. Do dyspozycji miałem dwóch moich ulubionych Afroamerykanów: Jerry’ego i Derika, ktoś przecież musi otwierać odpowiednie klatki, poganiać lochy, a ja je łapałem, czyli otwierałem drzwiczki pojedynek i czekałem aż delikwentka łaskawie wejdzie do środka. Po godzinie przestawiania okazało się, że lochy ustawiłem odwrotnie. Gdy oni chcieli przegonić je z prawej na lewo, ja zrobiłem w przeciwną stronę – z lewej na prawą.

– Peter, umiesz to w ogóle robić? Znasz się na tym? – pytali potem moi współpracownicy, gdy spojrzeli na efekt naszej pracy. I mieli skonfundowane miny.

– Ależ oczywiście moi bracia! – zapewniłem ich szybko i jąłem tłumaczyć w czym rzecz.

W praktyce w jednej grupie odsadzonych zwierząt mieliśmy od 40 do 60 loch. Wyobraźmy sobie, że najstarsza grupa liczyła 50 loch i 32 wypadły na skutek wystąpienia rui. Tyle pustych kojców i tyle przesuwania (z prawej – to był punkt końcowy – na lewo)! Lepiej zatem najstarsze przegonić w kierunku najmłodszych (one nie wchodzą jeszcze w ruję i szereg w zasadzie jest pełny) i strefa pustych kojców utworzy się po lewej stronie (na początku, a nie na końcu). Lepiej więc tam wprowadzić kolejne zwierzęta. Wtedy okaże się, że z prawej strony będą wypadać kolejne świnie, a te z lewej będą je wypierać. Nastąpi cykliczna rotacja i będzie znacznie mniej przesuwania. Podczas gdy Amerykanie chcieli, żeby te najstarsze zawsze były w jednym, stałym miejscu (tak samo świeże odsadzenie), ja zaproponowałem im przemieszczające się grupy.  

– Peter, ale jesteś mądry – skonstatowali moi towarzysze pracy i wniosek płynie z tego taki, że najpierw usiądź i pomyśl, co chcesz zrobić i w jaki sposób? Każdy z Was musi wypracować własne metody, ważne, żeby był porządek. Nie jestem fanatykiem, żeby upierać się tylko przy określonym rozwiązaniu.

Parking lot ratuje sytuację

Parking lot” oznacza „parking” i w ten sposób przechowywaliśmy 10% celu krycia loch. Jeśli tygodniowo mieliśmy kryć 100 loch, to 90% z nich ustawialiśmy po kolei, w rzędzie – do inseminacji – a 10 szt. trafiało do specjalnego rzędu, zwanego parking lotem (tam również były inseminowane). Gdy nadszedł 4 tydzień po ich domniemanym zapłodnieniu, zwierzęta w podstawowej grupie i na „parkingu” były badane testerem na okoliczność ciąży. Nieprośne wypadały z szeregu, a w puste kojce w podstawowym szeregu wpędzaliśmy prośne sztuki z „parkingu”, ale tak, aby dni krycia były po kolei. Na parking lot przeganialiśmy lochy zawsze w niedzielę (ostatni dzień krycia w danej grupie technologicznej), więc jeśli świnie wypadały po trochu w każdym dniu tygodnia, trzeba było „zagęszczać” – przestawiać w tył skrajne lochy z kolejnego dnia krycia, aby zapełnić puste kojce pojedyncze. I tak do końca, aż puste miejsca zostały na końcu. W to miejsce przychodziły lochy z parking lotu. Były z ostatniego dnia tygodnia, więc trafiały na koniec. W ten sposób wpychaliśmy je do głównego rzędu, żeby były razem ze swoją grupą i nie było problemów przy przegonce na porodówkę. Czasem współczynnik zapłodnienia był tak dobry, że wypadało mało loch i właściwie nie było dość miejsca dla wszystkich tych z parking lotu. Wtedy kilka z nich zostawało na nim aż do porodu, dlatego dobrą praktyką było sprawdzanie parking lotu na okoliczność zasiedlania porodówki, żeby nie było oproszeń poza kojcem porodowym.

Na tym specjalnym „parkingu” znajdowały się przedstawicielki wszystkich grup z tzw. niskiej ciąży, czyli przed badaniem na prośność. Je również trzeba było zagęszczać, aby wstawiać kolejne przedstawicielki nowych grup (jedne wyszły, a kolejne przychodzą). No niestety tego wszystkiego nie uczyli mnie na studiach i musiałem wgryzać się w ten logistyczny problem na nowo. W Polsce, gdzie ciężarne lochy utrzymuje się w kojcach grupowych, takie postępowanie jest trudne, gdyż nie można dokładać do nich kolejnych loch, aby zapełnić puste miejsca po tych, które wypadły, bo będą gryźć się i walczyć, co grozi utratą zarodków. Trzeba wtedy na nowo zestawiać grupy i przeganiać niepełne kojce z „niskiej ciąży” na tzw. wysoką ciążę i w taki sposób odzyskiwać miejsca w systemie. Na szczęście wiele ferm przechodzi na system kojców pojedynczych w sektorze niskiej ciąży, co sprzyja produktywności fermy i jest zgodne z dobrostanem zwierząt w tej fazie produkcji. A zwierząt z sektora wysokiej ciąży lepiej nie ruszać w ogóle, żeby nie doszło do poronień i strat produkcyjnych.

Porodówki nie pozostają dłużne

– F…ck, gdzie moja locha? Gdzie mój zegarek? – darła się Sheryll, brygadzistka działu porodówek.

Jeszcze 3 godziny temu monitorowała poród u loch (wkładała rękę do macicy, aby pomóc rodzącym się prosiętom) i nie zauważyła, że miała zegarek. Oczywiście nie używała rękawic ochronnych, bo po co? I zegarek utkwił w szyjce macicy. Kobieta zdenerwowała się i pognała po oksytocynę do biura, aby wstrzyknąć ją w lochę i przyspieszyć wydalanie łożyska, no i żeby locha urodziła jej wspaniały amerykański zegarek. W międzyczasie jej koleżanka, Myra, przegoniła lochę wraz ze świeżym przychówkiem do komory porodówki, w której przebywały lochy ze starszymi prosiętami i Sheryll nie mogła połapać się, które to było zwierzę i gdzie się teraz znajduje? Backfill na porodówkach polega na tym, że gdy zwierzęta w danej komorze porodówki w większości się oproszą, wygania się z niej, z kojców, lochy jeszcze nieoproszone i przenosi się je do kolejnej komory, w której lada chwila będą oproszenia. W zamian z tej samej komory („młodszej”) cofa się lochy już po oproszeniu wraz z prosiętami. Dzięki temu można zarządzać wiekiem prosiąt w komorze porodowej i sprawić, że wiek odsadzenia – wean age, będzie podobny (różnica między najmłodszym i najstarszym miotem wyniesie do 2-3 dni). Korzystnie wpływa to na późniejszą grupę prosiąt, która jest prawie jednorodna, co z kolei rzutuje na ich odchów i późniejszy tucz. Poza tym wszystkie rodzące lochy mamy w jednym miejscu, dzięki czemu łatwiej jest ogarnąć temat. Warunkiem jest odpowiednia zdrowotność stada, bo czasem mieszanie między komorami sprzyja szerzeniu się infekcji i biegunek zabójczych dla osesków.  

Przy backfillu na porodówkach zdarzały się też zabawne sytuacje. Sheryll często przeganiała swoje podopieczne o świcie i była przy tym tak zamulona, że często myliła kojce i przewoziła prosięta w wózku do innych loch, które nie były ich matkami. Klęła przy tym jak szewc i dobrze, że słabo znałem wtedy angielski, bo uszy zwiędłyby mi natychmiast.

Pewnego dnia Sheryll wydała gardłowy okrzyk, który poruszył naszą załogę i wstrząsnął całą fermą. Okazało się, że przewiozła w wózku 13 prosiąt i zaspana wyłożyła je do kojca w odpowiedniej komorze porodówki i… okazało się, że zamiast lochy leżał w nim Alfonso! Spał i chrapał sobie w nim w najlepsze, a leżał na macie grzewczej, żeby mu było ciepło (była akurat zima). Po przebudzeniu go, co nie było trudne, bo prosięta zaczęły bezpardonowo ssać jego ciało i uderzać go ryjkami, aby zechciał zaoferować im trochę mleka, wyznał, że sam schował się po południu na fermie, pozwolił, aby go na niej zamknięto i potem wybrał sobie przytulny pusty kojec, żeby zasnąć snem niewiniątka. Alfonso pił zbyt dużo i stracił prawo jazdy. Stwierdził, że lepiej będzie spać na fermie, niż przyznać się, że nie ma prawka. Dobrze, że wybrał sobie kojec porodowy, a nie inseminacyjny, bo przebudzenie o świcie mogłoby okazać się dla niego dość trudne!

Moi Drodzy, powyższe tematy pojawiały się już w moich tekstach, ale wiadomo, że dobre rzeczy trzeba sobie przypominać, poza tym nie każdy czytał je wszystkie w ciągu kilku ostatnich lat.

Piotr Włódarczak

Więcej

Bioasekuracja chlewni jako podstawowy element zrównoważonej produkcji trzody

Przemysław Marek
Instytut Technologiczno-Przyrodniczy
Państwowy Instytut Badawczy

Bioasekuracja chlewni jako podstawowy element zrównoważonej produkcji trzody

Bioasekuracja w chlewniach przestała być zagadnieniem teoretycznym lub elementem spełniania formalnych wymogów. W realiach stałego zagrożenia chorobami zakaźnymi, na czele z ASF, jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o bezpieczeństwie produkcji i jej opłacalności.

Nawet najlepiej prowadzony program żywieniowy czy genetyczny nie zrekompensuje strat wynikających z wprowadzenia patogenu do stada. Skuteczna bioasekuracja nie polega jednak na pojedynczych działaniach, lecz na spójnym systemie procedur dopasowanych do konkretnego gospodarstwa. To właśnie brak konsekwencji, uproszczenia oraz rutyna są najczęstszymi przyczynami jej nieskuteczności, a nie brak wiedzy czy infrastruktury. W praktyce wiele zagrożeń wynika z codziennych decyzji organizacyjnych, które pozornie nie mają bezpośredniego wpływu na zdrowie zwierząt.

Rys. 1. Co zagraża bioasekuracji na fermach trzody chlewnej?

Czym jest bioasekuracja?

Bioasekuracja w produkcji trzody chlewnej obejmuje zespół działań organizacyjnych, technicznych i sanitarnych, których celem jest ograniczenie ryzyka wprowadzenia oraz rozprzestrzeniania się czynników chorobotwórczych w stadzie. W praktyce nie jest to zbiór oderwanych zasad, lecz system, którego skuteczność zależy od spójności i konsekwencji stosowania wszystkich elementów.

Dla potrzeb praktycznych bioasekurację dzieli się na zewnętrzną i wewnętrzną. Bioasekuracja zewnętrzna koncentruje się na ochronie stada przed patogenami pochodzącymi z zewnątrz gospodarstwa, natomiast bioasekuracja wewnętrzna ma na celu ograniczenie ich rozprzestrzeniania się w obrębie chlewni. Zaniedbania w którejkolwiek z tych sfer prowadzą do osłabienia całego systemu, nawet jeśli pozostałe elementy są wdrożone prawidłowo. Istotnym, a często niedocenianym aspektem jest jasno określona odpowiedzialność. Skuteczność procedur zależy nie tylko od infrastruktury, ale przede wszystkim od ludzi. Właściciel gospodarstwa odpowiada za organizację i egzekwowanie zasad, natomiast pracownicy za ich codzienne przestrzeganie. Brak jednoznacznych reguł, tolerowanie odstępstw oraz nieprecyzyjny podział obowiązków sprzyjają powstawaniu luk, które w praktyce stają się drogą wnikania chorób do stada. Bioasekuracja powinna być traktowana jako element zarządzania produkcją, a nie jako zestaw dodatkowych obciążeń. Tylko wtedy możliwe jest jej realne funkcjonowanie, a nie jedynie formalne istnienie w dokumentacji gospodarstwa.

Bioasekuracja zewnętrzna to ograniczenie ryzyka wprowadzenia patogenów:

  • Granice gospodarstwa i organizacja przestrzeni: Wyraźne oddzielenie terenu chlewni od otoczenia jest podstawowym warunkiem ograniczenia ryzyka epizootycznego. Brak ogrodzenia lub jego nieszczelność powodują, że wszelkie dalsze procedury tracą znaczenie. Równie istotne jest logiczne wyznaczenie stref funkcjonalnych, tak aby ruch osób i pojazdów odbywał się według ustalonego schematu, a nie doraźnych potrzeb. Chaotyczna organizacja przestrzeni sprzyja przypadkowym kontaktom i utrudnia egzekwowanie zasad.
  • Ruch osób: Człowiek pozostaje jednym z najczęstszych wektorów przenoszenia patogenów. Dotyczy to zarówno osób z zewnątrz, jak i stałych pracowników. Problemem nie jest sama obecność ludzi w chlewni, lecz brak kontroli nad ich wcześniejszym kontaktem z innymi stadami oraz nad sposobem wejścia do obiektów. Procedury dotyczące zmiany odzieży, obuwia i korzystania ze śluz sanitarnych są skuteczne tylko wtedy, gdy są bezwzględnie przestrzegane. Każde odstępstwo, nawet jednorazowe, tworzy realne ryzyko epizootyczne.
  • Pojazdy i transport: Środki transportu, zwłaszcza samochody do przewozu zwierząt oraz pasz, stanowią istotne źródło zagrożenia biologicznego. Decydujące znaczenie ma ograniczenie ich wjazdu bezpośrednio pod budynki inwentarskie oraz stosowanie skutecznej dezynfekcji. Niesprawne maty dezynfekcyjne, brak kontroli nad ich stanem lub stosowanie ich wyłącznie „na pokaz” nie spełniają swojej funkcji i dają fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
  • Wprowadzanie zwierząt do stada: Zakup zwierząt pozostaje jednym z najbardziej ryzykownych momentów w cyklu produkcyjnym. Nawet przy zachowaniu formalnych wymogów zdrowotnych nie można wykluczyć wprowadzenia patogenów do stada. Kwarantanna powinna być traktowana jako realne narzędzie ochrony, a nie element administracyjny. Jej pomijanie lub skracanie w celu „oszczędności czasu” jest jednym z częstszych błędów o długofalowych konsekwencjach zdrowotnych.

Bioasekuracja wewnętrzna ma na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się patogenów w obrębie chlewni:

  • Organizacja pracy i przemieszczanie się personelu: Sposób organizacji codziennej pracy ma bezpośredni wpływ na zdrowotność stada. Brak ustalonej kolejności wykonywania czynności oraz swobodne przemieszczanie się pracowników między sektorami sprzyjają mechanicznemu przenoszeniu patogenów. Praca powinna być prowadzona według stałego schematu, z wyraźnym rozdzieleniem stref technologicznych i przypisaniem personelu do konkretnych obszarów. Odstępstwa od tych zasad, nawet sporadyczne, znacząco zwiększają ryzyko epizootyczne.
  • Odzież, obuwie i sprzęt wewnętrzny: Elementy te są częstym, lecz niedocenianym nośnikiem czynników chorobotwórczych. Wspólne użytkowanie odzieży, obuwia lub narzędzi w różnych sektorach chlewni prowadzi do niekontrolowanego przenoszenia patogenów. Skuteczna bioasekuracja wewnętrzna wymaga stosowania sprzętu dedykowanego do poszczególnych pomieszczeń lub jego każdorazowej dezynfekcji. Zaniedbania w tym zakresie często wynikają z pośpiechu lub rutyny, a ich konsekwencje ujawniają się dopiero po czasie.
  • Przemieszczanie zwierząt i organizacja cyklu produkcyjnego: Częste przegrupowywanie zwierząt zwiększa ryzyko szerzenia się chorób w stadzie. Mieszanie grup wiekowych lub technologicznych sprzyja transmisji patogenów i utrudnia kontrolę zdrowotną. System „all-in/all-out”, w połączeniu z ograniczeniem nieuzasadnionych przemieszczeń, pozostaje jednym z najskuteczniejszych narzędzi bioasekuracji wewnętrznej, pod warunkiem jego konsekwentnego stosowania.
  • Higiena pomieszczeń i przerwy sanitarne: Mycie i dezynfekcja pomieszczeń między kolejnymi cyklami produkcyjnymi są skuteczne tylko wtedy, gdy stanowią kompletny proces, obejmujący również odpowiedni czas kontaktu środka dezynfekcyjnego oraz okres osuszania. Skracanie przerw sanitarnych, niedokładne czyszczenie lub pomijanie poszczególnych etapów powodują, że patogeny pozostają w środowisku chlewni i stanowią stałe źródło zakażeń.
  • Zarządzanie stadem w sytuacjach problemowych: Wystąpienie objawów chorobowych wymaga szybkiej reakcji organizacyjnej. Brak izolacji zwierząt podejrzanych o zakażenie oraz opóźnione decyzje zwiększają ryzyko rozprzestrzeniania się patogenów w całym obiekcie. Bioasekuracja wewnętrzna obejmuje również umiejętność ograniczania strat w sytuacjach kryzysowych, a nie wyłącznie działania profilaktyczne.

Rys. 2. Wejście do chlewni tylko dla osób upoważnionych, w ochronnym stroju (fot. www.agriculture.com)

Zalecenia praktyczne

Optymalna lokalizacja chlewni stanowi pierwszy i jeden z najważniejszych elementów bioasekuracji. Budynki powinny znajdować się w możliwie największej odległości od lasów, zadrzewień i zbiorników wodnych, co ogranicza kontakt ze zwierzętami dzikimi i ptactwem, a tym samym zmniejsza ryzyko wprowadzenia patogenów. Ważne jest także wyższe ukształtowanie terenu oraz dobre odwodnienie, które eliminują wilgotne miejsca sprzyjające rozwojowi chorób. Kolejnym krokiem jest wyznaczenie stref czystych i brudnych oraz dróg czystych i brudnych. Teren gospodarstwa powinien być logicznie podzielony: strefy czyste obejmują obszar hodowli i pomieszczenia dla zwierząt, natomiast strefy brudne: magazyny, miejsca załadunku i drogi dojazdowe. Wyznaczenie osobnych tras dla ludzi, pojazdów i transportu zwierząt minimalizuje przypadkowy kontakt między obszarami potencjalnie skażonymi i chronionymi. Każdy ruch powinien odbywać się według ustalonego schematu: pracownicy i sprzęt przemieszczają się najpierw w strefach czystych, a następnie w strefach brudnych, nigdy odwrotnie. Ogrodzenie terenu z kontrolowanym dostępem jest również podstawowym elementem ochrony. Bramy powinny być zamykane, a teren oznakowany tablicami informacyjnymi.

Strefa buforowa przed wejściem do budynków inwentarskich pozwala ograniczyć kontakt osób z otoczeniem. Brak ogrodzenia lub jego nieszczelność znacząco obniża skuteczność wszystkich pozostałych środków bioasekuracji. Nie mniej istotne jest skuteczne zwalczanie szkodników i gryzoni. Stały program deratyzacji i dezynsekcji, zabezpieczenie paszy i magazynów przed ptakami i gryzoniami oraz kontrola otoczenia pod kątem gniazdowania szkodników zmniejszają ryzyko przenoszenia patogenów wewnątrz gospodarstwa. Wreszcie, należy zapewnić stały program szkoleń pracowników w zakresie zachowania bezpieczeństwa na fermie, prowadzić ewidencję osób wchodzących na fermę oraz jak najbardziej ograniczać liczbę osób odwiedzających obiekty.

Rys. 3. Mycie i dezynfekcja stanowisk to bardzo ważny element dla zachowania bezpieczeństwa zoohigienicznego w chlewni (fot. www.msschippers.com)

Dostępne rozwiązania techniczne

Podstawowym elementem ochrony biologicznej w chlewni jest odpowiedni ubiór ochronny pracowników. Odzież i obuwie powinny być dedykowane wyłącznie do stref hodowlanych i nieużywane poza nimi. Dotyczy to zarówno stałego personelu, jak i osób przyjezdnych, takich jak serwisanci czy weterynarze. Każde wejście do budynku powinno odbywać się przez śluzę sanitarną, w której następuje zmiana odzieży i obuwia oraz dezynfekcja rąk.

Maty dezynfekcyjne, stosowane przy wejściach do budynków oraz w strategicznych punktach dróg dojścia, są skutecznym narzędziem ograniczającym przenoszenie patogenów mechanicznie, przede wszystkim na obuwiu. Ich efektywność zależy od prawidłowego ułożenia: każda osoba musi mieć obowiązek przejścia po macie przed wejściem do strefy hodowlanej. Niezbędne jest regularne uzupełnianie środka dezynfekcyjnego oraz kontrola stanu mat, aby nie były zużyte lub zabrudzone, co znacząco zmniejsza skuteczność dezynfekcji. Maty powinny być również dobrane pod względem środka chemicznego, powinien on działać przeciwko patogenom charakterystycznym dla trzody chlewnej.

Rys. 4/4a. Brama dezynfekcyjna i maty nasączone środkiem dezynfekcyjnym ograniczają ryzyko związane z transportem (fot. www.tecpro.com.au, www.intershape.com)

Bramy dezynfekcyjne dla pojazdów transportujących zwierzęta, paszę czy sprzęt stanowią równie istotny element bioasekuracji zewnętrznej. Powinny znajdować się przy wszystkich wjazdach na teren gospodarstwa i zapewniać pełne pokrycie powierzchni pojazdu środkiem dezynfekcyjnym. Skuteczność bram zależy od zachowania odpowiedniego ciśnienia, dawki środka oraz czasu kontaktu z powierzchnią. Regularna kontrola i konserwacja urządzeń gwarantuje, że wszystkie pojazdy opuszczające i wjeżdżające na fermę są odpowiednio odkażone. Bramy dezynfekcyjne powinny być używane w połączeniu z matami i procedurami w strefach wejściowych, aby stworzyć spójny system ochrony biologicznej. Stosowane są również niecki wypełnione środkiem dezynfekcyjnym. Ważne jest, aby ich wielkość i głębokość zapewniały odkażenie całego obwodu kół pojazdów. Dodatkowo przy pomocy myjek z lancą można umyć podwozie i nadwozie, jeżeli na fermie nie zainstalowano bram przejazdowych. Sama dezynfekcja pojazdów wymaga oczywiście systematyczności i właściwej organizacji. Wszystkie pojazdy powinny przechodzić pełny proces: mycie wstępne, nanoszenie środka dezynfekcyjnego i pozostawienie go na powierzchni przez zalecany czas kontaktu. Zaniedbania, takie jak spryskiwanie wyłącznie części pojazdu lub pomijanie pojazdów przy wyjeździe z gospodarstwa, znacząco obniżają skuteczność całego systemu i stwarzają realne zagrożenie dla stada.

Podsumowanie

W dobie rosnących zagrożeń epizootycznych bioasekuracja przestała być wyborem, a stała się koniecznością. Kontrola ruchu osób i pojazdów, higiena oraz właściwa organizacja pracy znacząco zmniejszają ryzyko chorób i zapewniają ciągłość produkcji. Bioasekuracja jest także obowiązkiem wynikającym z obowiązujących przepisów prawa oraz wymogów weterynaryjnych. Choć wdrożenie pewnych zasad wiąże się z nakładami finansowymi, jest to inwestycja, która zwraca się poprzez mniejsze straty, lepsze wyniki produkcyjne i stabilność funkcjonowania fermy.

Więcej

Rolnicze zastosowania sztucznej inteligencji

Sztuczna inteligencja jest jednym z wiodących trendów technologicznych. Widać to szczególne w serwisach informacyjnych, zwłaszcza tych specjalizujących się w nowych technologiach, które co rusz przekazują kolejne doniesienia na ten temat. Obszar ten w ujęciu rolniczym nie jest obcy magazynowi „Trzoda Chlewna”, który również go poruszał na swych łamach. Mając do czynienia z technologią o tak gwałtownym rozwoju jest jednak koniecznym, aby często do niej wracać, aktualizując przy tym stan wiedzy na jej temat.

Wśród wspomnianych opracowań znalazły się „Lochy pod kontrolą: jak nowoczesna nauka i sztuczna inteligencja zmieniają oblicze hodowli trzody chlewnej” autorstwa Seweryna Michalskiego, który to tekst ukazał się w wydaniu 7-8/2025, a także artykuł „Sztuczna inteligencja w rolnictwie” opublikowany rok wcześniej. Ten ostatni tekst przybliżał historię rozwoju sztucznej inteligencji, wraz z jej rodzajami i podstawami działania. Odnośnie do zastosowań praktycznych, to te były wówczas zaprezentowane w dużej mierze w zarysie. W międzyczasie pojawiło się jednak szereg rozwiązań i inicjatyw, co pozwala już mówić w większym stopniu o konkretach.

W chowie i w hodowli

Sztuczna inteligencja, określana zazwyczaj skrótem AI (od ang. artificial intelligence) lub nieco rzadziej jako SI, przyszła w końcu w sukurs hodowcom trzody chlewnej. Przykładem jest system WeightCheck, oferowany przez firmę Big Dutchman również na polskim rynku. Określany mianem cyfrowego asystenta, WeightCheck składa się z kamer i AI obdarzonej samouczącym się algorytmem. Pozwala to określać przez cały okres tuczu średnią masę ciała tuczników w grupie 15-25 zwierząt z dokładnością do 98,5%. Według zaleceń producenta kamerę wchodzącą w skład systemu najlepiej jest umieścić nad automatami paszowymi lub poidłami. W miejscach tych zwierzęta zazwyczaj przebywają nieruchomo przez pewien czas, co pozwala na optyczną rejestrację masy ciała poszczególnych osobników. Wśród funkcji WeightCheck, które wymienia jego producent, są porównania z krzywymi referencyjnymi. Umożliwia to identyfikować odchylenia w przyroście masy ciała, dając czas na reakcję i poprawę wyników tuczu. System ten pozwala osiągnąć optymalną wagę ubojową, a także właściwie wykorzystać przedziały czasowe i wagowe wyznaczone przez ubojnie. Dzięki podawanym na bieżąco danym produkt ten może pomóc oszczędzić czas pracy, ułatwiając jednocześnie monitoring większych hodowli.

W stronę gospodarstwa bezobsługowego

Wspomniana redukcja nakładów pracy, do której dawniej przyczyniła się mechanizacja rolnictwa, a następnie jego automatyzacja i robotyzacja, niewątpliwie pogłębi się dzięki AI. Kolejnym z środków, które przyśpieszą ten proces są autonomiczne maszyny i pojazdy rolnicze. Przejawem tego są działania, które podjęła znana w tym segmencie rynku firma New Holland, wchodząca w skład CNH Industrial. W połowie 2024 r. koncern ten ogłosił podjęcie współpracy z Bluewhite, firmą doświadczoną w autonomii maszyn i rolniczych rozwiązaniach AI. Od 2017 r. Bluewhite, wykorzystując podzespoły i oprogramowanie firmy Intel, a także czujniki, kamery i GPS, pracuje nad projektem Pathfinder. Jego celem jest opracowanie autonomicznej platformy, dzięki której ciągniki i inne maszyny rolnicze będą mogły poruszać się tak, jakby były kierowane przez człowieka. Partnerstwo Bluewhite z CNH ma przy tym zwiększyć możliwości pojazdów New Holland w tym zakresie. Zgodnie z zapowiedzią, początkowo takie udoskonalenia miały obejmować ciągniki do prac w sadach, winnicach i pozostałych uprawach specjalistycznych. Sprzedawane miały być też zestawy Bluewhite dla maszyn New Holland. Choć wstępna oferta miała dotyczyć tylko Ameryki Północnej, gdzie całość jest testowana, to jednak konsorcjum planuje integrację swoich technologii i dalszą ekspansję. Stąd też docelowo pojazdy rolnicze wspomnianej marki mają mieć wbudowane technologie napędzane AI, a sprzęt ma być sprzedawany globalnie.

Rolnicze technologie AI rozwijane są też i po naszej stronie oceanu, a jednym z przykładów jest czeska Agdata służąca do zarządzania gospodarstwem. Ta cyfrowa platforma pozwala nadzorować pola, magazyny i pracowników, integrując przy tym też maszyny i czujniki. Kluczową rolę pełni w nim łącząca informatykę i telekomunikację telematyka, która zbiera, analizuje i przesyła dane. Obszar ten, za który w tym systemie odpowiada AI, ma kluczowe znaczenie przy integracji sprzętu, zwłaszcza dostarczanego przez różnych producentów. Agdata potrafi przy tym korzystać ze zdjęć satelitarnych, a także analizować parametry gleb i pozostałe dane maszynowe. Te ostatnie oznaczają dane generowane automatycznie, bez udziału człowieka, których źródłem mogą być przykładowo rozmieszczone w gospodarstwie sensory. Informacje służą do tworzenia inteligentnych map aplikacyjnych, które pozwalają optymalizować wykorzystanie posiadanych zasobów.

Teraz Polska

Projekty związane z AI rozwijane są również w Polsce, w tym także z myślą o sektorze rolnym. Przykładem tego są działające u nas start-upy, czyli młode firmy rozwijające innowacyjne produkty i usługi. Jednym z nich jest Cropler, który opracowuje kamery AI do monitorowania upraw. Celem firmy jest stworzenie systemu kontroli w czasie rzeczywistym, który pełniłby rolę cyfrowego asystenta agronoma, a mianowicie rozpoznawał etapy rozwoju roślin, identyfikował choroby oraz dostarczał dane potrzebne do skutecznych i terminowych zabiegów agrotechnicznych. W przeciwieństwie do drogich i skomplikowanych rozwiązań, takich jak drony czy sprzęt oparty na łączności satelitarnej, urządzenia Cropler określane są jako kompaktowe, przystępne i nadają się zarówno dla małych gospodarstw, jak i dużych farm.


Kamera do monitoringu upraw oferowana przez Cropler (Fot. Cropler Sp. z o.o.)

System kamer rolniczych Cropler dostarczany jest wraz z dostępem do platformy internetowej. Ułatwia ona zarządzanie, a dzięki algorytmom AI pomaga optymalizować prace polowe (Fot. Cropler Sp. z o.o.)

Rośliny sadownicze są też przedmiotem zainteresowania kolejnego start-upu, jakim jest sky crops z Gliwic. Firma ta pracuje nad zrobotyzowanymi urządzeniami, które mają monitorować uprawy w sadach. Kontrolowane mają być też warunki pogodowe i szkodniki, wraz z wykonywaniem oprysków. Również i w tym przypadku działania te mają odbywać się pod nadzorem AI.

W Polsce prowadzone są też prace nad rodzimym modelem językowym (ang. Large Language Model, LLM). W kontekście AI, model językowy można opisać jako algorytm, który został przeszkolony na ogromnych zbiorach danych tekstowych, aby rozumieć, generować i przetwarzać język naturalny. Innymi słowy, jest to program komputerowy, który potrafi „myśleć” i „rozmawiać” w sposób zbliżony do człowieka, choć toczą się dyskusje, czy faktycznie są to rozumowe działania czy tylko ich imitacja. Wspomnianym modelem jest PLLuM, przeznaczony dla sektora publicznego, jak i prywatnego, który ma oddawać złożoność języka polskiego. Wśród celów, jaki stawiają sobie jego twórcy, jest bezpieczeństwo i wolność od szkodliwych treści oraz nieprawdziwych informacji. PLLuM ma być dostępny na zasadzie otwartej licencji, w tym także w postaci chatbota, do którego można się dostać poprzez przeglądarkę internetową.

Oswoić się z AI

Obok coraz szerzej pojawiających się rozwiązań działają też programy szkoleniowe, które mają zaznajomić polskie rolnictwo z potencjałem, jaki tkwi w AI. Jednym z nich jest prowadzony w Polsce projekt AI4Agri, współfinansowany przez UE w ramach programu Erasmus+. Jednym z głównych celów AI4Agri jest opracowanie szkolenia zawodowego, a także udostępnienia narzędzi oraz metod sztucznej inteligencji małym przedsiębiorcom i pracownikom rolnym. Konsorcjum AI4Agri pracuje też nad zaleceniami w zakresie polityki, czemu służyć mają podejmowane konsultacje, które odbywają się również z udziałem rolników.

W obszarze tym aktywne są też inne podmioty, w tym choćby Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). Na początku tego roku zorganizowała ona seminarium szkoleniowe dla przedstawicieli Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jego zakres obejmował najnowsze rozwiązania i trendy technologiczne, które mogą zrewolucjonizować krajowe rolnictwo. Wśród podjętych tematów znalazły się drony, systemy precyzyjnego nawożenia oraz uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja. W tym ostatnim obszarze znalazły się m.in. takie zagadnienia jak AI w podejmowaniu decyzji w oparciu o dane na temat pogody, gleby i stanu upraw, monitorowanie zwierząt oraz upraw czy też AI w automatyzacji, pozwalająca maszynom i robotom na wykonywanie prac rolnych z minimalnym udziałem człowieka. PIGMiUR opublikowała materiały szkoleniowe z tego seminarium w swym serwisie internetowym.


Zapewne warto też samodzielnie zaznajomić się z AI, zaczynając przygodę z którymś z chatbotów, nawet w jego bezpłatnej wersji. Oprócz opisanego wyżej PLLuM-a, należy wspomnieć o aktualnym liderze światowej popularności, jakim jest ChatGPT. Rozwijany przez OpenAI, w sierpniu tego roku doczekał się on nowej odsłony swego modelu językowego w postaci GPT-5. Wśród jego licznej konkurencji jest choćby Google Gemini, Microsoft Copilot, Claude od Anthropic, a także Perplexity.ai, Jasper Chat czy też Grok, stworzony przez xAI.

PLLuM Chat, interfejs graficzny rozwijanego w Polsce modelu językowego PLLuM

Wiele firm wdraża też własne chatboty, które mają usprawnić procesy wewnętrzne lub ułatwić obsługę klienta. Z chatbotów, w toku prowadzonych z nimi wirtualnych rozmów, można korzystać w celu wyszukiwania i weryfikowania informacji, również tych branżowych. Można też nawet zastąpić nimi tradycyjne wyszukiwarki, a przynajmniej pokusić się o porównanie wyników wyszukań, jakie dostarczają te grupy narzędzi. Spróbować też można obsadzić któregoś z chatbotów w roli osobistego asystenta, który przejmie część biurowych obowiązków. Redagowanie e-maili, dokonywanie tłumaczeń, prowadzenie korespondencji z kontrahentami, a nawet sporządzanie harmonogramu pracy lub opracowanie umowy, to przykładowe zadania, w których może się on sprawdzić.


Przykładowa rozmowa z Grokiem na tematy branżowe

Obecnie pojawiają się opinie, iż umiejętność pracy ze sztuczną inteligencją będzie wkrótce równie istotna jak niegdyś obsługa komputera lub korzystanie z Internetu. Dlatego też ci, którzy szybciej zdobędą biegłość w posługiwaniu się AI, będą mieli szansę uzyskać przewagę rynkową. Niezbędny w tym celu jest transfer wiedzy, w tym w postaci szkoleń branżowych i fachowych opracowań, a także chęć samokształcenia w tym obszarze. Od strony praktycznej godna odnotowania jest coraz bogatsza oferta rozwiązań AI, a także fakt rozwijania ich w Polsce.

Leopold Tupalski

Więcej

Prawidłowe przechowywanie gnojowicy

Przemysław Marek
Instytut Technologiczno-Przyrodniczy
Państwowy Instytut Badawczy

Prawidłowe przechowywanie gnojowicy

Prawidłowe przechowywanie gnojowicy w chowie trzody chlewnej to obowiązek prawny i techniczne wyzwanie, które bezpośrednio wpływa na efektywność nawożenia, bilans azotu w gospodarstwie oraz poziom emisji gazów cieplarnianych, amoniaku i odorów. W artykule przedstawiono obowiązujące standardy, typy zbiorników w zależności od konstrukcji i materiału, a także znaczenie urządzeń wspomagających obsługę gnojowicy.

Niewłaściwe przechowywanie gnojowicy prowadzi do strat składników mineralnych, szkodliwej emisji gazów oraz ryzyka skażenia wód gruntowych i powierzchniowych. Utrata azotu w formie amoniaku (NH3) oznacza spadek wartości nawozowej gnojowicy, co bezpośrednio przekłada się na wyższe koszty nawożenia uzupełniającego. Przy braku przykrycia i mieszania dochodzi również do rozwarstwiania zawartości zbiornika, co utrudnia aplikację i zwiększa ryzyko nierównomiernego nawożenia pól. Bardzo istotne są też względy środowiskowe. Gnojowica przechowywana w nieszczelnych zbiornikach staje się jednym z głównych źródeł emisji amoniaku oraz gazów o wysokim potencjale cieplarnianym. Dodatkowo, przesiąkanie gnojowicy do gruntu może prowadzić do nadmiernego wzbogacania wód w związki azotu i fosforu, co przyczynia się do eutrofizacji zbiorników wodnych oraz ich skażenia niebezpiecznymi patogenami. Z ekonomicznego punktu widzenia to nie tylko koszt nawozów mineralnych, ale także potencjalne kary administracyjne, utrata dopłat obszarowych i zwiększone ryzyko konieczności modernizacji infrastruktury pod presją kontroli. Dlatego prawidłowe magazynowanie to nie tylko obowiązek, to sposób na ograniczenie strat i optymalizację produkcji.

Regulacje prawne

Problem przechowywania gnojowicy w pewnym sensie komplikują przepisy prawne, które ujęte zostały w różnych dokumentach. Ich znajomość jest jednak konieczna dla prawidłowego zagospodarowania nawozów naturalnych. W poniższym zestawieniu przedstawiono podstawowe informacje związane z obowiązującymi regulacjami prawnymi.

Program azotanowy: Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 31 stycznia 2023 r. w sprawie „Programu działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu zanieczyszczeniu”. To podstawowy dokument określający:

  • szczelność i przykrycie zbiorników,
  • minimalną pojemność,
  • zakaz stosowania otwartych zbiorników/lagun,
  • dopuszczalne rodzaje pokryw,
  • odległości od obiektów i granic,
  • terminy dostosowania infrastruktury w zależności od lokalizacji i skali gospodarstwa.

Prawo wodne: Ustawa z dnia 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne (Dz.U. 2023 poz. 1478). Istotne w kontekście:

  • ochrony wód gruntowych i powierzchniowych,
  • lokalizacji zbiorników na gnojowicę względem cieków i ujęć wody,
  • wymagań w zakresie dokumentacji (np. pozwolenia wodnoprawnego w strefach ochronnych).
  • W przypadku zbiorników zlokalizowanych w pobliżu zbiorników wodnych lub w obrębie OSN (obszarów szczególnie narażonych) obowiązują znacznie ostrzejsze wymogi lokalizacyjne i konstrukcyjne.

Prawo budowlane: Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 13 stycznia 2023 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budowle rolnicze i ich usytuowanie. Dz.U. 2023 poz. 297. Określa:

  • wymagania techniczne dotyczące budowli rolniczych oraz ich lokalizacji, w tym płyt do składowania obornika, zamkniętych zbiorników na płynne odchody zwierzęce oraz innych budowli związanych z rolnictwem i przechowalnictwem produktów rolnych.
  • warunki pozwolenia na budowę zbiorników większych lub zespolonych,
  • wymagania co do dokumentacji technicznej, projektu, konstrukcji, nadzoru budowlanego,
  • zbiorniki wbudowane w infrastrukturę chlewni mogą być też traktowane jako jej część.

Ustawa o nawozach i nawożeniu: Ustawa z dnia 10 lipca 2007 r. o nawozach i nawożeniu (Dz.U. z 2022 r., poz. 2364) z późniejszymi zmianami. Wpływa również na:

  • warunki techniczne przechowywania nawozów naturalnych płynnych,
  • obowiązek zapewnienia takiego magazynowania, aby nie doszło do wycieku ani skażenia środowiska,
  • kontrolę i sankcje w zakresie przechowywania.

Dodatkowo ważnym dokumentem jest kodeks dobrych praktyk rolniczych, zawierający zalecenia, nie prawo. Niemniej jest on brany pod uwagę w przypadku ewentualnych kontroli.

Wymagania wobec zbiorników na gnojowicę

Z wspomnianych wcześniej regulacji wynika jasno, że przechowywanie gnojowicy w gospodarstwach utrzymujących trzodę chlewną wymaga spełnienia określonych warunków technicznych i środowiskowych. Podstawowym wymogiem jest szczelność zbiorników, które muszą skutecznie zapobiegać przedostawaniu się gnojowicy do gleby i wód gruntowych. Materiały użyte do konstrukcji zbiorników powinny być odporne na agresywne działanie związków zawartych w gnojowicy, takich jak siarkowodór czy amoniak. W przypadku zbiorników betonowych konieczne jest odpowiednie uszczelnienie i impregnacja, natomiast zbiorniki stalowe wymagają powłok antykorozyjnych chroniących przed uszkodzeniami mechanicznymi i późniejszym rdzewieniem. Kolejnym istotnym elementem jest pokrycie zbiorników – powinny one być wyposażone w pokrywę stałą lub pływającą, która ogranicza emisję amoniaku oraz nieprzyjemnych zapachów, a także zapobiega przedostawaniu się wód opadowych do wnętrza zbiornika.

Wymagana pojemność zbiorników musi umożliwiać magazynowanie gnojowicy przez okres co najmniej 6 miesięcy, co pozwala na efektywne gromadzenie nawozu w okresach, kiedy jego aplikacja na pola jest zabroniona, na przykład w okresie zimowym lub przy nadmiernej wilgotności gleby. W przypadku gospodarstw korzystających z technologii ograniczających emisję, jak biogazownie, dopuszcza się możliwość stosowania mniejszych pojemności zbiorników zgodnie z decyzjami administracyjnymi.

Istotne są również wymogi dotyczące lokalizacji zbiorników. Powinny one być usytuowane w odpowiedniej odległości od budynków mieszkalnych, granic działek, dróg oraz zbiorników wodnych, zwykle od 4 do 15-30 m, w zależności od typu zbiornika i rodzaju zastosowanego przykrycia. Zabronione jest ustawianie zbiorników na terenach zagrożonych podtopieniami lub na gruntach o wysokiej przepuszczalności bez dodatkowych zabezpieczeń.

Dla zapewnienia prawidłowej eksploatacji zbiorniki powinny być wyposażone w systemy zabezpieczające przed przepełnieniem, takie jak czujniki poziomu czy zawory przelewowe. Niezbędne jest również regularne monitorowanie szczelności oraz kontrola stanu technicznego konstrukcji. W przypadku dużych zbiorników wskazane jest zastosowanie urządzeń wspomagających, takich jak mieszadła i pompy, które umożliwiają skuteczne homogenizowanie zawartości i sprawne opróżnianie zbiorników.

Rodzaje zbiorników na gnojowicę

W chowie trzody chlewnej ważnym elementem jest bezpieczne i wydajne magazynowanie gnojowicy, dlatego wybór właściwego zbiornika ma istotne znaczenie. Zbiorniki różnią się przede wszystkim materiałem wykonania oraz konstrukcją, co wpływa na ich trwałość, szczelność, koszty i praktyczność użytkowania.

Zbiorniki betonowe

Beton i żelbeton to trwałe materiały, pozwalające na wykonanie zarówno naziemnych, jak i podziemnych zbiorników. Ich największą zaletą jest wytrzymałość mechaniczna i możliwość magazynowania bardzo dużych ilości gnojowicy, sięgających kilku tysięcy metrów sześciennych. Są to rozwiązania służące przez bardzo długi czas, jednak wymagają starannego wykonania oraz odpowiedniej izolacji, by zapobiec przeciekom i degradacji środowiska. Wadą jest wysoki koszt budowy i długi czas realizacji inwestycji. Ponadto w długim okresie użytkowania mogą pojawić się mikropęknięcia, które przy braku kontroli prowadzą do zanieczyszczenia gleby i wód gruntowych.

Rys. Zbiorniki z betonu wymagają dokładnego uszczelnienia (fot. www.moore-concrete.com)

Zbiorniki stalowe

Często spotykane są również naziemne zbiorniki wykonane ze stali nierdzewnej, także z betonowym dnem dla zwiększenia stabilności. Charakteryzują się dużą wytrzymałością i możliwością magazynowania znacznych ilości gnojowicy – od kilkudziesięciu do kilku tysięcy metrów sześciennych. Stal to materiał, który jest w pełni poddawany recyklingowi, co pozytywnie wpływa na aspekty ekologiczne. Wadą jest jednak wysoki koszt inwestycji oraz konieczność uzyskania pozwoleń budowlanych przy większych pojemnościach. Zbiorniki te są na stałe zakotwiczone, raczej wyklucza się możliwość ich przeniesienia.

Rys. Zbiornik na gnojowicę wykonany ze stali oferują bardzo duże pojemności (fot. galvanizeit.org)

Elastyczne zbiorniki z tworzywa

Wykonane z wysokiej jakości wzmocnionych tkanin syntetycznych elastyczne zbiorniki cechują się dużą mobilnością i szybkim montażem. Wymagają jedynie płaskiego podłoża i mogą być łatwo zdemontowane oraz przeniesione, co jest szczególnie korzystne podczas modernizacji gospodarstwa. Koszt takiego zbiornika jest znacząco niższy niż zbiorników stalowych czy betonowych, a ich żywotność wynosi co najmniej kilkanaście lat. Do wad należą niższa odporność na uszkodzenia mechaniczne oraz ograniczona wysokość zbiornika, co wpływa na powierzchnię zajmowaną przez instalację. Dostępne są wersje o pojemności do nawet kilku tysięcy m3.

Rys. Elastyczny zbiornik na gnojowicę EXFLO to wygodna w użytkowaniu alternatywa względem zbiorników stacjonarnych (fot.exflo.pl)

Zbiorniki z tworzyw sztucznych i kompozytów

Coraz częściej stosowane są również zbiorniki wykonane z polietylenu, laminatów poliestrowo-szklanych lub innych materiałów kompozytowych, które oferują wysoką wytrzymałość porównywalną z betonem przy znacznie niższej masie. Ułatwia to transport i montaż, eliminując potrzebę stosowania ciężkiego sprzętu. Wady tego rozwiązania to mniejsza dostępność pojemności oraz wyższe koszty w porównaniu do wersji elastycznych. Zbiorniki z tworzyw są też bardziej narażone na mechaniczne uszkodzenia i przypadkowe pęknięcia.

Laguny i zbiorniki otwarte

Tradycyjne laguny ziemne bez szczelnej izolacji są obecnie wycofywane ze względu na wysokie ryzyko przenikania zanieczyszczeń do gleby i wód gruntowych oraz dużą emisję gazów i zapachów. W krajach objętych restrykcyjnymi przepisami środowiskowymi ich stosowanie jest niedozwolone. Istnieją jednak nowoczesne rozwiązania typu laguna wyposażone w szczelne folie lub/i betonowe ścianki, co ogranicza negatywny wpływ na środowisko, jednak wciąż nie są rozwiązaniem optymalnym w porównaniu do zbiorników zamkniętych. Dlatego wg obowiązujących przepisów laguny również powinny być przykrywane pokrywami stałymi lub pływającymi.

Rys. Laguny na gnojowicę wymagają odpowiednio przygotowanego podłoża, wyłożonego nieprzepuszczalną, grubą folią (fot. www.farmergy.co.uk)

Dodatkowe wyposażenie zbiorników na gnojowicę

Dodatkowe wyposażenie zbiorników na gnojowicę znacząco wpływa na efektywność i bezpieczeństwo przechowywania oraz transportu tego rodzaju nawozu. Podstawowym elementem są pompy, które umożliwiają sprawne tłoczenie gnojowicy ze zbiornika do miejsca aplikacji lub dalszego przetwarzania. W praktyce najczęściej stosuje się pompy śrubowe, tłokowe, pionowe, suche lub zanurzeniowe, które dzięki swojej konstrukcji są odporne na zanieczyszczenia oraz potrafią przepompować ciecz o dużej zawartości cząstek stałych. Kolejnym istotnym elementem są mieszadła instalowane bezpośrednio w zbiornikach. Ich zadaniem jest zapobieganie osadzaniu się stałych frakcji na dnie i utrzymanie jednorodnej konsystencji gnojowicy, co zwiększa wydajność pomp i zapobiega zatykaniu przewodów. Mieszadła mogą być napędzane elektrycznie, hydraulicznie lub pneumatycznie, a ich dobór zależy od wielkości i konstrukcji zbiornika.

Koniecznym elementem wyposażenia są także pokrywy zbiorników. Ich zadaniem jest ograniczenie emisji nieprzyjemnych zapachów oraz gazów cieplarnianych, a także ochrona gnojowicy przed wpływem warunków atmosferycznych i nadmiernym odparowaniem. Pokrywy mogą mieć formę stałą lub ruchomą, a ich zastosowanie jest szczególnie ważne w kontekście wymogów ochrony środowiska. Muszą także zapewniać wymagany poziom bezpieczeństwa. Dodatkowe wyposażenie to również wizjery, odpowietrzniki itd.

W nowoczesnych systemach coraz częściej stosuje się również systemy monitoringu, które za pomocą czujników poziomu cieczy, temperatury czy parametrów jakościowych umożliwiają bieżącą kontrolę stanu magazynowania. Pozwala to na optymalne zarządzanie gnojowicą, zapobieganie przepełnieniom oraz awariom, co przekłada się na bezpieczeństwo środowiskowe i ekonomiczne.

Jaką pompę zastosować?

Pompy do gnojowicy można podzielić na dwie główne grupy w zależności od ich usytuowania względem cieczy:

  • Pompy zanurzeniowe (zatapialne) – montowane są bezpośrednio w zbiorniku z gnojowicą. Dzięki temu nie wymagają systemu zasysania, co minimalizuje ryzyko zapowietrzenia. Pompy te są kompaktowe i mogą jednocześnie mieszać zawartość zbiornika. Ich największą zaletą jest prostota instalacji i efektywna praca nawet przy bardzo gęstej gnojowicy. Wadą jest utrudniony dostęp serwisowy oraz konieczność stosowania materiałów odpornych na korozję i ścieranie.
  • Pompy pionowe suche (naziemne, kolumnowe) – montowane są pionowo nad zbiornikiem. Ich elementy robocze (wirnik, ślimak, tłok) są zanurzone w cieczy, natomiast silnik i układ napędowy znajdują się na powierzchni, zwykle na specjalnej ramie nad zbiornikiem. Dzięki temu dostęp do silnika i przekładni jest łatwy, co ułatwia serwisowanie. Pompy te są odporne na pracę w trudnych warunkach, nie wymagają zalewania przed uruchomieniem i dobrze radzą sobie z gęstą, niejednorodną gnojowicą. Ich wadą może być większa wysokość całkowita i potrzeba odpowiedniego podestu lub wieży montażowej.

Rodzaje pomp do gnojowicy według zasady działania:

  • Pompy śrubowe (ślimakowe) działają na zasadzie obrotu stalowego rotora (śruby) w okrągłym w przekroju cylindrze. Umożliwiają one płynne i równomierne przemieszczanie gnojowicy o dużej lepkości i zawartości cząstek stałych. Charakteryzują się cichą pracą i precyzyjnym dozowaniem, co czyni je idealnymi do aplikacji nawozu w systemach rurowych. Wadą jest wrażliwość na pracę „na sucho” oraz stosunkowo wysoki koszt eksploatacji.
  • Pompy wirowe (odśrodkowe) wykorzystują obracający się wirnik do nadawania cieczy energii kinetycznej. Są skuteczne przy przetłaczaniu cieczy o niższej zawartości ciał stałych na większe odległości. Dzięki prostej konstrukcji są łatwe w konserwacji i relatywnie tanie. Jednak przy gęstszej gnojowicy mogą się zapychać i wymagają filtracji wstępnej.
  • Pompy tłokowe to konstrukcje przeznaczone do pracy z bardzo gęstą gnojowicą, gdzie konieczne jest uzyskanie wysokiego ciśnienia tłoczenia. Działają poprzez mechaniczne przemieszczanie cieczy za pomocą tłoka poruszającego się w cylindrze. Stosowane są najczęściej w dużych gospodarstwach lub biogazowniach. Pompy tłokowe są wydajne i odporne, lecz drogie i wymagające regularnej konserwacji.
  • Pompy membranowe wykorzystują elastyczną membranę, która zasysa i wypycha ciecz w wyniku jej cyklicznego odkształcania. Są bardzo szczelne i odporne na chemiczne działanie gnojowicy. Sprawdzają się przy cieczach zawierających agresywne dodatki (np. fermentacyjne w biogazowniach). Ich wadą jest niższa wydajność oraz ograniczona żywotność membrany.
  • Pompy z mieszadłem (agregaty mieszająco-pompujące), urządzenia łączące funkcje pompy i mieszadła, idealne do zbiorników, gdzie gnojowica ma tendencję do rozwarstwiania. Mieszadło wstępnie homogenizuje zawartość zbiornika, co ułatwia jej pompowanie. Tego typu pompy występują zarówno w wersji zanurzeniowej, jak i naziemnej, często z napędem spalinowym. Choć są droższe i bardziej energochłonne, znacznie poprawiają efektywność zarządzania gnojowicą.

Rys. Pompa zanurzeniowa, zatapialna z rozdrabniaczem (fot.hydromet.net.pl)

Ważne jest też mieszadło

Efektywne mieszanie gnojowicy jest ważne zarówno dla łatwego pompowania, jak i dalszego wykorzystania nawozu w gospodarstwie. Dobrze dobrane pozwala szybko rozdrobnić i ujednorodnić zawiesinę, zapobiegając jej rozwarstwieniu. Wybór konkretnego typu powinien być dostosowany do rodzaju zbiornika, jego lokalizacji oraz warunków panujących na fermie. Wśród dostępnych konstrukcji wyróżnia się przede wszystkim trzy główne typy mieszadeł:

  • Mieszadła pionowe – przydatne tam, gdzie dostęp do zbiorników jest ograniczony, np. przez wąskie włazy czy ciasne przestrzenie technologiczne. Sprawdzają się szczególnie dobrze w prostych instalacjach lub tam, gdzie nie jest wymagana bardzo duża moc napędowa. To również rozwiązanie dla zbiorników, które znajdują się pod powierzchnią gruntu lub w trudno dostępnych lokalizacjach.
  • Mieszadła zanurzeniowe – polecane do głównych i pośrednich zbiorników, zapewniają efektywność pracy w pełnym zanurzeniu. Często są wykorzystywane w otwartych lagunach i dużych zbiornikach, gdzie niezbędne jest intensywne wymieszanie dużej objętości cieczy.
  • Mieszadła zanurzeniowe z ruchem slalomowym – doskonałe do chlewni rusztowych, gdzie kanały znajdują się bezpośrednio pod zwierzętami. Ich konstrukcja umożliwia dokładne mieszanie w ciasnych przestrzeniach między rusztami oraz w długich ciągach technologicznych.

W zależności od zapotrzebowania mieszadła oferowane są z napędem z wałka odbioru mocy (WOM) traktora, do pracy w lagunach i zewnętrznych zbiornikach, a także mieszadła z własnym silnikiem elektrycznym, przeznaczone m.in. do zastosowania w kanałach podrusztowych i zamkniętych zbiornikach fermentacyjnych. Jednym z najważniejszych czynników przy wyborze mieszadła jest jego moc. To ona decyduje o wydajności urządzenia, średnicy wirnika oraz możliwości efektywnego wymieszania nawet gęstej, zasiedziałej gnojowicy. Dostępne modele mieszadeł oferują typowe moce w zakresie od 7,5 do 18,5 kW. Warto też zwrócić uwagę na typ ścielenia, obecność słomy czy innych materiałów włóknistych, co może wymagać mieszadła o większej mocy i lepszych właściwościach tnących. Ze względu na agresywne środowisko, w którym pracują mieszadła bardzo ważna jest ich odporność na wilgoć, amoniak oraz działanie substancji chemicznych obecnych w gnojowicy. Warto wybierać urządzenia wykonane z ocynkowanej stali węglowej lub stali nierdzewnej, które gwarantują odporność na korozję i dłuższą trwałość.

Rys. Mieszadło do gnojowicy zamontowane na ładowarce teleskopowej (fot. www.berutex.com)

Podsumowanie

Właściwe przechowywanie gnojowicy w chowie trzody chlewnej ma duże znaczenie zarówno dla ochrony środowiska, jak i efektywności gospodarstwa. Przepisy prawne nakładają obowiązek stosowania szczelnych i odpowiednio zabezpieczonych zbiorników, dostosowanych do wielkości produkcji i cyklu nawożenia. W zależności od potrzeb i możliwości technicznych rolnicy mogą wybierać spośród zbiorników betonowych, stalowych, z tworzyw sztucznych, elastycznych oraz lagun z odpowiednią izolacją. Wspomagające urządzenia, takie jak pompy i mieszadła, umożliwiają sprawne zarządzanie gnojowicą i utrzymanie jej jednorodnej struktury. Skuteczny system przechowywania ogranicza straty azotu, minimalizuje emisję odorów i zmniejsza ryzyko zanieczyszczenia wód gruntowych, co przekłada się na zgodność z przepisami i korzyści ekonomiczne.

Więcej

arbocel


Młyn paszowy
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.