004 AG-PROJEKT 2025-04a

Unia Europejska otwiera drogę do nowych technik genomowych w rolnictwie. To szansa na uprawy odporne na suszę

Nowe techniki genomowe pozwalają precyzyjnie modyfikować materiał genetyczny roślin bez wprowadzania genomu od innych gatunków. Dzięki temu możliwe jest tworzenie odmian odporniejszych na czynniki klimatyczne, choroby, szkodniki oraz wzbogaconych o konkretne składniki odżywcze. Europejscy i polscy rolnicy od dawna apelowali o dostęp do tych nowoczesnych narzędzi hodowlanych, które mogą w przyszłości pomóc ograniczyć zużycie nawozów i środków ochrony roślin. Nowe przepisy w UE weszły w życie w połowie lipca br., a większość z nich zacznie być stosowana od lipca 2028 roku.

– Nowe techniki genomowe to postęp, który obserwujemy w biotechnologii, czyli wykorzystanie narzędzi genetycznych, takich jak nożyczki genetyczne, do tego, żeby wprowadzać zmiany w materiale genetycznym – mówi agencji Newseria Mateusz Stankiewicz, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

NGT (new genomic techniques) obejmują m.in. mutagenezę ukierunkowaną, polegającą na precyzyjnej zmianie własnego DNA rośliny, oraz cisgenezę, w której wykorzystuje się geny pochodzące z gatunków krzyżujących się z daną rośliną. Wśród narzędzi stosowanych w ramach NGT znajdują się m.in. techniki TALEN, ZFN oraz CRISPR/Cas, tzw. nożyczki genetyczne, które pozwalają precyzyjnie przecinać nić DNA i wprowadzać zmiany w genomie. NGT różni się od GMO (ang. genetically modified organism), które polega na transgenezie – wprowadzeniu do organizmu rośliny DNA z innego gatunku.

– Nie możemy stawiać znaku równości między NGT a GMO, bo w GMO przenosimy geny pomiędzy organizmami i w żaden sposób nie wykorzystujemy tych rzeczy, które dzieją się w naturze. NGT jest natomiast bliskie natury. Opiera się na tych procesach hodowlanych, które dzieją się od tysięcy lat – wyjaśnia Mateusz Stankiewicz.

Z opublikowanego w marcu br. raportu Instytutu Zrównoważonej Gospodarki „Dzieląc kłos na czworo” wynika, że głównym czynnikiem odpowiadającym za straty w polskim rolnictwie są susze. Analitycy obliczyli, że Polska rocznie traci z tego powodu od 3 do 11 mld zł. Bez zmiany modelu rolnictwa do 2050 roku plony mogą spaść o niemal 20 proc. Autorzy raportu podkreślają, że bezpieczeństwo żywnościowe będzie coraz mocniej zależeć od zdolności rolnictwa do adaptacji i zmian w strukturze produkcji, a nie wyłącznie od zwiększania plonów.

Dzięki nowym technikom genomowym można np. uzyskać rośliny odporniejsze na szkodniki, zmiany klimatu, w tym suszę, i choroby. Pozwala to na bardziej zrównoważony system produkcji żywności, z wykorzystaniem mniejszego wolumenu nawozów i środków ochrony roślin. Przykładem zastosowania NGT w celu obniżenia kosztów produkcji i ograniczenia wpływu nawozów azotowych na środowisko jest chociażby pszenica zmodyfikowana przez naukowców z University of California. Dzięki zmianie aktywności genów wydzieliny korzeniowe stymulują bakterie glebowe wiążące azot z powietrza, zwiększając jego dostępność dla roślin.

Dzięki NGT można ponadto uzyskać odmiany o krótszym czasie dojrzewania czy większych walorach odżywczych.

 Jesteśmy w stanie tworzyć odmiany, które mają cechy potrzebne rolnikom, takie jak na przykład odporność na choroby czy już nawet istniejące odmiany pszenicy z obniżoną zawartością glutenu – zauważa ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.

Przykładami roślin, które już są dostępne na rynku lub nad którymi trwają prace, są niebrązowiejące banany, soja wysokooleinowa, sałata o zwiększonej zawartości witaminy C, ziemniaki odporne na patogeny oraz kukurydza tolerująca suszę. Pierwszym krajem, który wprowadził do obrotu komercyjnego pomidory NGT (uzyskane techniką „nożyczek molekularnych”), była Japonia. Odmiana Sicilian Rouge High GABA zawiera nawet pięć razy więcej kwasu gamma-aminomasłowego (GABA) niż tradycyjne odmiany. Została wprowadzona do sprzedaży w 2021 roku.

Nowe techniki genomowe są już stosowane w wielu krajach świata, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych i Chinach. Unia Europejska do tej pory pozostawała mniej konkurencyjna, ponieważ rośliny uzyskane z wykorzystaniem NGT podlegały takim samym regulacjom jak organizmy GMO. Wprowadzenie GMO do obrotu na terenie UE wymaga kosztownych badań oceny ryzyka dla zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska oraz zagwarantowania metod wykrywania. W przypadku NGT identyfikacja często jest wręcz niemożliwa, co wynika stąd, że w przeciwieństwie do produktów GMO rośliny NGT nie zawierają obcych genów.

 W połowie czerwca Parlament Europejski ostatecznie zatwierdził nowe przepisy ułatwiające dostęp do NGT.

– Jako organizacje rolnicze mieliśmy tutaj spójne stanowisko, że NGT to postęp, którego potrzebujemy. To, co dzisiaj się dzieje na gospodarstwach, czyli brakująca liczba narzędzi wynikających z wycofywania substancji aktywnych, w połączeniu z zawirowaniami na rynku nawozów skutkuje tym, że materiałem biologicznym i hodowlanym jesteśmy w stanie wdrażać postęp biologiczny i zabezpieczać nasz interes, który jest w ostatnim czasie mocno nadszarpnięty – wskazuje Mateusz Stankiewicz.

Nowe techniki genomowe podzielono na dwie kategorie, które będą podlegać różnym obowiązkom prawnym. NGT-1 to rośliny o ograniczonej liczbie i rodzaju zmian, które równie dobrze mogły wystąpić w wyniku hodowli konwencjonalnej. Rośliny z tej kategorii będą traktowane jak rośliny konwencjonalne. Rośliny NGT-2, które poddano bardziej rozległym lub złożonym modyfikacjom genetycznym, będą nadal objęte obowiązującymi przepisami dotyczącymi organizmów zmodyfikowanych genetycznie. Zasady będą dotyczyć zarówno roślin z Europy, jak i tych importowanych – na wprowadzenie ich do obrotu w UE trzeba będzie uzyskać zezwolenie. Nowe przepisy weszły w życie w połowie lipca, a większość z nich zacznie obowiązywać po upływie 24 miesięcy, czyli w lipcu 2028 roku.

Więcej

Zmiana klimatu będzie nasilać upały i suszę. Największym zagrożeniem dla Polski jest niedobór wody

Kolejna fala upałów, z którą mierzy się Polska, nie jest już wyjątkiem, ale elementem coraz wyraźniejszego trendu. Według IMGW czerwiec 2026 roku był miesiącem ekstremalnie ciepłym, a 28 czerwca w Słubicach padł nowy rekord temperatury w historii pomiarów – 40,5°C. Naukowcy wskazują, że zmiana klimatu zwiększa częstość i intensywność ekstremalnych zjawisk pogodowych – od fal upałów i gwałtownych burz po susze i powodzie błyskawiczne. Ich zdaniem największym wyzwaniem dla Polski staje się dziś niedobór wody.

– Zmiana klimatu co do zasady jest nadmiarem energii w ziemskim systemie klimatycznym, więc wpływa na każdy aspekt pogody – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Michał Brennek z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN. – Chłodniejszych pogód z opadami śniegu i dni z zalegającą pokrywą śnieżną będziemy mieć coraz mniej, za to burz ze zjawiskami takimi jak grad czy trąby powietrzne jest coraz więcej i są one coraz bardziej gwałtowne. W związku z tym występują np. podtopienia, zalania i powodzie błyskawiczne. Mamy też większą zmienność pogody.

IMGW wskazuje, że pierwsza połowa 2026 roku wyróżniała się wyjątkowo dużą zmiennością warunków pogodowych i znacznymi kontrastami termicznymi. Chłodny styczeń oraz silna fala mrozów na początku lutego zostały szybko zastąpione przez bardzo ciepły początek wiosny. Sprzyjało to bardzo wczesnemu rozpoczęciu okresu wegetacyjnego oraz przyspieszyło rozwój roślin. Jednocześnie częste i silne przymrozki, których największe nasilenie wystąpiło w kwietniu, powodowały uszkodzenia rozwijających się pąków, kwiatów i młodych pędów. Te zjawiska przyczyniły się do znacznych strat w rolnictwie i sadownictwie.

– Mamy coraz więcej fal upałów. Tegoroczne badania mówią, że zarówno ich długość, jak i to, z jakiego poziomu temperatura startuje, można jednoznacznie przypisać temu, że są intensyfikowane przez zmianę klimatu – wskazuje Michał Brennek.

Koniec czerwca i początek lipca przyniosły ekstremalnie wysokie temperatury. W wielu miejscach temperatura przekraczała 35°C, a noce pozostawały tropikalne, z temperaturą powyżej 20°C. Według IMGW 28 czerwca w Słubicach odnotowano 40,5°C – o 0,3°C więcej niż dotychczasowy rekord sprzed blisko 105 lat. Temperatura gruntu na głębokości 5 cm w wielu lokalizacjach również przekroczyła 40°C, osiągając ponad 41°C na północnym zachodzie Polski.

– Sam typ pogody, który przynosił do Polski ciepłe powietrze z południa, nie jest niczym nowym. Chodzi o to, że po pierwsze, południe jest dużo cieplejsze, niż było jeszcze 20 czy 50 lat temu, a po drugie, że układ pogodowy jest dużo bardziej stabilny, zostaje z nami na dużo dłużej. Paradoksalnie to również efekt rozmarzniętej Arktyki, więc innego ekosystemu zupełnie innej części planety. Gorący zwrotnik i chłodna Arktyka zawsze były w równowadze, którą teraz zakłóciliśmy i zbieramy tego efekty – tłumaczy ekspert Instytutu Geofizyki PAN.

Coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe dostrzegają również Polacy. Z badania More in Common wynika, że 59 proc. respondentów uważa, iż fale upałów występują coraz częściej i są coraz bardziej dotkliwe. Ponad połowa mieszkańców wsi i małych miast negatywnie ocenia przygotowanie Polski na susze, nawałnice i powodzie, a jedynie 7 proc. badanych uważa, że państwo jest dobrze przygotowane na takie zjawiska.

– Jest niezwykle sucho – widzimy to w lasach i na polach. Ma to związek z niedostosowaniem melioracji rolniczych i leśnych do współczesnego klimatu, a w miastach – z klasyczną betonozą. Stosujemy równą kostkę brukową zamiast zieleni miejskiej i zakłócamy bilans wodny. Zresztą było to widać w stanie rzek, w których przez większość roku utrzymywał się niski stan wód. Teraz mieliśmy opady, więc trochę się to poprawiło, ale pod koniec lipca znowu mamy niedobór wody – ocenia Michał Brennek. – Susza jest największym zagrożeniem dla Polski.

W najcieplejszych dniach niemal cały kraj zmagał się z dużym niedoborem wilgoci w powierzchniowej warstwie gleby. Jedynie na północnym wschodzie oraz lokalnie w Małopolsce wilgotność utrzymywała się na poziomie ok. 70 proc. W pozostałej części kraju spadała do 15–20 proc., a lokalnie nawet poniżej 10 proc.

– Zbudowaliśmy krajobraz, który sprzyja odpływowi i parowaniu, więc woda w nim nie zostaje. Skoro mamy coraz wyższe temperatury, to więcej wilgoci zmieści się w cieplejszym powietrzu, a co za tym idzie – większe parowanie. Jeżeli mamy więcej energii w atmosferze, to opady są gwałtowne. Mamy więcej opadów nawalnych, więcej gwałtownych burz, czyli woda nie jest dostarczana długotrwale, żeby krajobraz mógł się wysycić, tylko jest dostarczana na raz. Wtedy mamy powodzie błyskawiczne i podtopienia, ale z drugiej strony nic tej wody nie zatrzymuje – podkreśla badacz.

Polska należy do państw o ograniczonych zasobach wodnych. Według danych GUS i Wód Polskich odnawialne zasoby wody wynoszą średnio ok. 1,6 tys. m3 na mieszkańca rocznie, a w latach suchych spadają nawet do ok. 1,1 tys. m3. To mniej niż próg bezpieczeństwa wodnego określony przez ONZ na poziomie 1,7 tys. m3 na osobę. Obecnie Polska zatrzymuje ok. 7,5 proc. średniego rocznego odpływu wód, podczas gdy celem wskazywanym w dokumentach rządowych jest zwiększenie retencji do ok. 15 proc.

– Nasze rolnictwo zacznie cierpieć, bo nie ma wody w systemie. Nie ma też pomysłu na to, żeby ją zatrzymać. Jeżeli mówimy o melioracjach rolniczych, to one są dobre dla klimatu, który był w latach 50. Tak jak odwodniano krajobraz wtedy, tak nadal melioracja rolnicza funkcjonuje w praktycznie niezmienionej formie i nikt się nie zastanawia, co z tym zrobić – ocenia ekspert Instytutu Geofizyki PAN. – Rolnicy stracą, bo ten system klimatyczny przestanie być dla nich stabilny i siłą rzeczy ryzyko produkcji rolniczej będzie większe. Zapłacimy za to my, konsumenci, w cenach żywności.

Według Wód Polskich susza rolnicza objęła już 62 proc. gmin w Polsce, a IMGW wskazuje na utrzymującą się suszę hydrologiczną w wielu zlewniach. Według raportu Koalicji Klimatycznej „Wpływ zmian klimatycznych na bezpieczeństwo narodowe Polski” skutki zmiany klimatu przyczynią się do spadku plonów większości upraw na świecie.

– Tak samo jak zmiana klimatu jest problemem wszechogarniającym, tak i adaptacja do zmiany klimatu musi też być działaniem wszechogarniającym – przekonuje Michał Brennek. – Potrzebujemy zatrzymania jak najwięcej wody w ekosystemie, niezależnie od tego, czy mówimy o miastach, czy wsiach, bo Polska od lat zmaga się z bezprecedensową suszą. Druga rzecz to jak najwięcej terenów zielonych. Każde drzewo zapewnia nam usługi ekologiczne, chociażby darmowy chłód, produkując cień, z którego powinniśmy korzystać. W dziedzinie politycznej czy gospodarczej potrzebujemy z kolei stabilnego prawa i stabilnego finansowania przesiadki na zieloną energetykę.

Więcej

Nowy budżet UE może zmienić zasady finansowania rolnictwa. O jego skuteczności zdecyduje nie tylko pula środków, ale i priorytety

Lata 2028–2034 mogą być okresem dużych zmian we wspólnej polityce rolnej. Jej kształt będzie teraz przedmiotem negocjacji między instytucjami Unii Europejskiej. Zdaniem prof. Marka Wigiera z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej nowy budżet powinien być okazją, by spojrzeć na rolnictwo nie jako na odrębny sektor, ale istotny element bezpieczeństwa żywnościowego, gospodarczego i energetycznego UE. O skuteczności przyszłej WPR będzie decydować nie tylko wysokość budżetu, ale też wyznaczone priorytety, wśród których – zdaniem eksperta – powinny być cyfryzacja i konkurencyjność.

 Perspektywa finansowa 2028–2034 jest wyzwaniem dla całej Unii Europejskiej pomimo większych środków przeznaczonych na cały budżet. Polskie rolnictwo może liczyć na 42 mld euro, może nawet nieco więcej – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr hab. Marek Wigier, prof. IERiGŻ, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – Państwowego Instytutu Badawczego.

Komisja Europejska zaproponowała, aby środki na rolnictwo i politykę spójności w budżecie UE na lata 2028–2034 były realizowane w ramach krajowych i regionalnych planów partnerstwa. Państwa członkowskie miałyby większą elastyczność w planowaniu wydatków, ale plany musiałyby realizować priorytety Unii i spełniać warunki określone w unijnych przepisach.

Propozycja Komisji Europejskiej spotkała się z licznymi głosami krytyki ze strony niektórych organizacji rolniczych, państw członkowskich i eurodeputowanych, którym nie podoba się „wrzucenie” do jednej puli środków na politykę spójności i rolnictwo. Przeciwnicy tego rozwiązania wskazują na ryzyko osłabienia wspólnej polityki rolnej. Projekt budżetu będzie teraz przedmiotem negocjacji Rady UE i Parlamentu Europejskiego. Obejmą one zarówno wielkość budżetu, jak i sposób podziału środków oraz cele, którym mają służyć.

Trzeba spojrzeć przez pryzmat odejścia od sektorowego patrzenia na politykę rolną, poprzez patrzenie na rolnictwo jako element zabezpieczenia bezpieczeństwa żywnościowego i energetycznego, jako element strategii rozwoju całej Unii Europejskiej. Musimy pamiętać o tym, że rolnictwo odpowiada za zabezpieczenie dostępu do żywności dla 450 mln obywateli Unii, ale też jest to ważny sektor gospodarki. To blisko 240 mld euro eksportu i 50 mld euro nadwyżki w eksporcie w handlu zagranicznym UE – ocenia prof. Marek Wigier.

Według danych Komisji Europejskiej w UE funkcjonuje 9,1 mln gospodarstw rolnych, z czego 64 proc. ma powierzchnię mniejszą niż 5 ha. W Polsce, według Powszechnego Spisu Rolnego, działa ich ok. 1,3 mln, a blisko trzy czwarte z nich ma powierzchnię do 10 ha.

Na strategiczny wymiar rolnictwa składa się także sektor przetwórstwa rolno-spożywczego. Przemysł spożywczy obejmuje ponad 309 tys. przedsiębiorstw, w większości małych i średnich, zatrudnia 4,7 mln osób i wytwarza wartość dodaną przekraczającą 266 mld euro rocznie.

 Strategiczny wymiar sektora to również energetyka – 12 tys. biogazowni i 1,7 tys. biometanowni. Czyli mamy całe otoczenie biznesowe, które również poprzez działalność rolniczą wpływa na bezpieczeństwo żywnościowe i energetyczne w UE – wskazuje dyrektor IERiGŻ. – Nowy budżet ma zabezpieczyć funkcjonowanie rolnictwa i jego otoczenia oraz umiejscowić ten sektor w kręgu sektorów strategicznych dla bezpieczeństwa europejskiego. Czy środki są wystarczające, to zależy, w jaki sposób zdefiniujemy cele i czy będą one odpowiadały przyszłym potrzebom.

Zdaniem eksperta nowa perspektywa finansowa powinna odpowiadać na najważniejsze wyzwania, z którymi mierzy się dziś rolnictwo w Polsce i całej Unii Europejskiej.

– Z pewnością będą to instrumenty związane z cyfryzacją, czyli unowocześnianiem gospodarstw rolnych i budowaniem ich konkurencyjności na arenie zarówno europejskiej, jak i międzynarodowej. To powinny być także instrumenty wspierające wielofunkcyjny rozwój, bo gros gospodarstw rolnych w Polsce i UE żyje również z działalności pozarolniczej – tłumaczy dyrektor IERiGŻ.

Według danych GUS za 2023 rok ponad połowę dochodów z działalności rolniczej uzyskiwało 368 tys. gospodarstw domowych z użytkownikiem gospodarstwa rolnego. W większej grupie głównym źródłem utrzymania była praca najemna (ponad 408 tys. gospodarstw), a w ponad 91 tys. – działalność pozarolnicza.

– Kolejnym priorytetem będzie kwestia demograficzna. Starzenie się społeczeństwa w skali całej Unii Europejskiej i w Polsce, a także starzenie się rolników będzie wymagało pewnych nakładów na zachęty dla następców w gospodarstwach rolnych – ocenia prof. Marek Wigier.

Według Komisji Europejskiej osoby poniżej 40. roku życia zarządzają zaledwie 12 proc. gospodarstw rolnych w UE, natomiast kobiety w tej grupie wiekowej zarządzają 3 proc. wszystkich gospodarstw. Jednocześnie co trzecie prowadzą osoby w wieku co najmniej 65 lat. Wspólna polityka rolna wspiera wymianę pokoleniową m.in. poprzez instrumenty ułatwiające młodym rolnikom rozpoczęcie działalności i inwestowanie w gospodarstwa.

Według prof. IERiGŻ kolejnym priorytetem nowej perspektywy finansowej powinno być zwiększanie odporności rolnictwa na skutki zmian klimatu. Według raportu „Study on climate change adaptation in agriculture in the EU, with a focus on water management” sektor traci co roku ponad 28 mld euro z powodu rosnących temperatur, częstszych susz, niedoborów wody oraz ekstremalnych opadów.

– Finansowanie daje szanse na poprawę konkurencyjności gospodarstw, jakości produktów rolnych i finansowanie cyfryzacji. Na ile te szanse zostaną przez rolników wykorzystane, w dużej mierze zależy od nich samych, ale także od otoczenia makroekonomicznego oraz skłonności podmiotów finansujących działalność rolniczą do inwestowania i podejmowania ryzyka. Mam tu na myśli banki oraz instytucje ubezpieczeniowe – przekonuje dyrektor IERiGŻ.

Komisja Europejska wskazuje, że europejskie rolnictwo nadal mierzy się z dużą niepewnością wynikającą z napięć geopolitycznych, zmian klimatu oraz zmienności cen energii i środków produkcji. Wpływa to także na opłacalność produkcji w Polsce, która należy do największych wytwórców i eksporterów żywności w Unii. W 2025 roku, jak wskazuje KOWR, wartość eksportu polskich produktów rolno-spożywczych osiągnęła 58,4 mld euro.

– Europa powinna uciec do przodu z oferowaniem na rynkach międzynarodowych produktów o jak najwyższej jakości. Stąd dbałość o najwyższe standardy jakościowe i fitosanitarne w produkcji roślinnej i zwierzęcej jest pewną szansą, choć oczywiście kosztowną, która może wyróżniać żywność europejską na rynkach międzynarodowych. Ta dbałość o europejską markę żywności powinna być jednym z celów nadrzędnych w budowaniu przyszłości i konkurencyjności rolnictwa europejskiego – ocenia prof. Marek Wigier.

Więcej

Żniwa 2026. Razem dla plonów, razem dla bezpieczeństwa.

Szanowni Państwo!

Rozpoczęliśmy żniwa 2026 – wyjątkowy czas, który od pokoleń łączy mieszkańców wsi wokół wspólnego celu, jakim jest zebranie plonów. To okres wzmożonego wysiłku, ale także solidarności, wzajemnej pomocy i odpowiedzialności za bezpieczeństwo swoje oraz innych. Żniwa to nie tylko praca w gospodarstwach rolnych – to również element naszego wspólnego dziedzictwa i troski o bezpieczeństwo żywnościowe całego kraju.

Zwracam się do mieszkańców obszarów wiejskich i wszystkich uczestników ruchu drogowego o wyrozumiałość, cierpliwość i szczególną ostrożność. W najbliższych tygodniach na drogach pojawi się więcej maszyn rolniczych, a prace polowe często będą prowadzone od świtu do późnych godzin wieczornych. Dlatego proszę o wyrozumiałość pozostałych uczestników dróg i mieszkańców obszarów wiejskich.

Dziękuję służbom za gotowość do działania i wsparcie lokalnych społeczności. Mając świadomość trudności, jakie w tym roku przynoszą zmienne warunki pogodowe, życzę wszystkim rolnikom i ich rodzinom bezpiecznych żniw oraz możliwie najlepszych zbiorów. Niech efekty Państwa pracy będą źródłem satysfakcji i powodem do nadziei na pomyślny rozwój gospodarstw w kolejnych latach.

Niech żniwa 2026 będą czasem solidarności, rozwagi i troski o bezpieczeństwo nas wszystkich.

Z wyrazami szacunku

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Stefan Krajewski

Więcej

Rekordowe zainteresowanie wsparciem na start

Od 1 czerwca do 30 lipca 2026 r. młodzi rolnicy – osoby, które w dniu złożenia wniosku nie ukończyły 41 lat oraz rozpoczęły prowadzenie gospodarstwa nie wcześniej niż 24 miesiące przed złożeniem dokumentów lub planują gospodarowanie – mogły się ubiegać o wsparcie w ramach czwartego naboru wniosków z Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027.

Kwota wsparcia zależała od profilu gospodarstwa. Standardowo to 200 tys. zł, natomiast w przypadku inwestycji związanych z hodowlą zwierząt – 300 tys. zł.

Tym razem wpłynęło 7275 wniosków. W poprzednich naborach złożono ich: 3531 (2025), 2770 (2024), 3581 (2023). Do tej pory zawarto 8,1 tys. umów na 1,74 mld zł. Trwa podpisywanie kolejnych i można przystępować do weryfikacji następnych dokumentów.

Zdjęcie: Adobe Stock

Więcej

arbocel


1200x250_baner_topigs
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.