skiold

Trzoda chlewna w UE – wyzwania przyszłości


Jakub Borkowski
Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”

Trzoda chlewna w UE – wyzwania przyszłości

Aktualne wyzwania sektora wieprzowiny w Unii Europejskiej, które są bezpośrednio związane z bieżącą sytuacją na globalnym rynku, a także kierunek, w którym podąża wspólnotowe prawodawstwo są przyczyną wielu zmartwień hodowców i producentów. Nastroje nie są dobre, ale świadomość istotności tego działu produkcji dla bezpieczeństwa żywnościowego poszczególnych krajów UE nie pozwala na bezczynność.

W dniu 12 września 2025 roku odbyło się posiedzenie grupy roboczej „Wieprzowina” Copa-Cogeca, w którym miałem przyjemność wziąć udział, reprezentując Federację Branżowych Związków Producentów Rolnych z ramienia Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS.

Na wstępie bardzo szybko przypomnę Państwu, co oznacza skrót Copa-Cogeca. Mianowicie COPA to Komitet Rolniczych Organizacji Zawodowych (fr. Comité des organisations professionnelles agricoles), który obecnie reprezentuje ponad 22 miliony europejskich rolników. COGECA to natomiast Główny Komitet Spółdzielczości Rolniczej (fr. Confédération générale des coopératives agricoles), a jego zadaniem jest reprezentowanie interesów europejskich spółdzielni rolno-spożywczych wobec instytucji UE oraz innych organizacji zaangażowanych w proces decyzyjny w UE… Cały artykuł w numerze 10/2025

Więcej

Ocena dobrostanu stada świń na podstawie stanu zdrowotnego i efektów produkcyjnych

Zygmunt Pejsak
Wydział Medycyny Weterynaryjnej
Uniwersytet Rolniczy w Krakowie

Ocena dobrostanu stada świń na podstawie stanu zdrowotnego i efektów produkcyjnych

Można wysunąć hipotezę, że dopiero w okresie ostatnich kilkunastu lat znaczna cześć lekarzy weterynarii oraz producentów i hodowców świń dostrzegła wpływ dobrostanu na stan zdrowotny zwierząt i w konsekwencji efektywność i opłacalność produkcji zwierzęcej, w tym produkcji świń.

Ci, którzy analizują i porównują stan zdrowotny świń w obiektach, które mają pod swoją opieką lekarsko-weterynaryjną nie mają żadnych wątpliwości co do tego, że tam, gdzie świadomość pojęcia dobrostan jest wysoka, sytuacja zdrowotna stada jest z reguły zadawalająca. Tam, gdzie lekceważy się wymagania „dobrostanowe” zwierząt, ich stan zdrowotny zazwyczaj nie jest najlepszy. Co więcej, zagwarantowanie zwierzętom wysokiego (dobrego) dobrostanu (good welfare) jest nie tylko korzystne dla „samopoczucia” fizycznego i psychicznego zwierząt. Wysoki dobrostan pozwala na wykorzystywanie potencjału genetycznego. Można stwierdzić, że zagwarantowanie świniom odpowiednich warunków środowiskowych jest ze zrozumiałych względów wysoce opłacalne dla właściciela zwierząt. Powszechnie powtarzany zwrot – nic nie jest cenniejsze od zdrowia – ma zastosowanie nie tylko do ludzi. Odnosi się także do zwierząt. Należy podkreślić, że nakłady na zapewnienie, w omawianym przypadku świniom, wysokiego dobrostanu uznać należy za bardzo dobrą inwestycję. Najważniejsze, i w zasadzie beznakładowe, jest budowanie u producentów i hodowców świń, ale także lekarzy weterynarii, świadomości dotyczącej potrzeby zapewnienia zwierzętom warunków środowiskowych zapewniających im, znanych powszechnie pięciu wolności. Określane są one często Kodeksem dobrostanu. Są nimi: wolność od dyskomfortu; wolność od głodu i pragnienia; wolność od bólu, urazów i chorób; wolność do wyrażania normalnego behawioru oraz wolność od strachu i stresu. Jak już wspomniano, tylko wtedy, gdy na co dzień pamiętamy o Kodeksie, możliwe jest optymalne wykorzystanie potencjału genetycznego zwierząt. Powyższe odnosi się do parametrów związanych z rozrodem zwierząt, ale także do wskaźników dotyczących dynamiki przyrostów masy ciała (m.c.), jak i optymalnego wykorzystania paszy, czyli do jej konwersji. Nie ma też wątpliwości co do tego, że tam, gdzie na co dzień pamięta się o „Kodeksie dobrostanu”, stan zdrowotny zwierząt jest nieporównywalnie lepszy niż tam, gdzie świadomość powyższego jest niewielka. Zupełnie inne są też w takich obiektach nakłady na lecznictwo zwierząt, w tym przede wszystkim na chemioterapeutyki. Zdecydowanie dłuższy jest też okres eksploatacji zwierząt stada podstawowego, w tym bardzo ważna – średnia życiowa wydajność loch w zakresie liczby prosiąt urodzonych i odchowanych.

Jeżeli porównamy parametry uzyskiwane w powyższym zakresie w Polsce z parametrami osiąganymi przez producentów świń z rozwiniętych rolniczo krajów Unii Europejskiej (UE), zauważymy, że średnie wskaźniki produkcyjne są istotnie różne. Uwidacznia się to przede wszystkim w średniej liczbie prosiąt urodzonych i odsadzonych w roku od lochy czy też w parametrach dotyczących średnich dobowych przyrostów m.c. lub wskaźniku konwersji paszy. Wspomniane wartości są Polsce znacznie niższe niż w rozwiniętych rolniczo krajach UE. Przyczyn powyższego zjawiska jest wiele. Na pewno jedna z nich to niedocenianie znaczenia dobrostanu dla zdrowia i efektywności produkcji zwierzęcej. Należy podkreślić, że o poziomie dobrostanu zwierząt decydują: poziom świadomości i wiedzy właścicieli świń oraz pracowników sprawujących opiekę nad zwierzętami. Niezwykle ważne jest też podejście do dobrostanu zwierząt lekarzy weterynarii sprawujących opiekę nad ich zdrowiem i produkcją. Tam, gdzie w pierwszej kolejności zwracają oni uwagę na błędy w organizacji produkcji i zarządzaniu, których konsekwencją jest niski dobrostan, z reguły koszty leczenia są niższe. Z drugiej strony, lepsze są wyniki produkcyjne. Ważne jest, by podejście do obserwowanych w chlewni problemów zdrowotnych było holistyczne. Powinno być ono ukierunkowane na ocenę wszystkich potencjalnych przyczyn pojawiających się problemów. Wśród nich niezwykle ważnym jest niski dobrostan. Niestety zazwyczaj w pierwszej kolejności zastanawiamy się, jak „zgasić pożar”. Często nie podejmuje się starań ukierunkowanych na identyfikację pierwotnych przyczyn powtarzających się problemów zdrowotnych. Nierzadko, a raczej zazwyczaj, jest wśród nich na pierwszym miejscu zły dobrostan. Często niski dobrostan i jego konsekwencje uzdrawiamy, niejednokrotnie skutecznie, poprzez stosowanie antybiotyków. Takie postępowanie skłania wielu producentów do uznania, że niedociągnięcia czy błędy organizacyjne można „naprawić” poprzez użycie odpowiednio dobranych, stosowanych niekiedy przez kilkanaście dni antybiotyków. Rozwiązanie takie bywa czasem, z punktu widzenia producenta zwierząt, wygodniejsze i prostsze. Na dłuższą metę jest ono jednak z wielu powodów nieakceptowalne i nie powinno być przez lekarzy wet. preferowane. Mający nierzadko miejsce przedstawiony sposób postępowania jest przyczyną niezwykle dużego zużycia antybiotyków na jednostkę wyprodukowanego mięsa (PCU – Population Correction Unit). Według oficjalnych danych Polska jest drugim po Cyprze krajem pod względem wysokości wymienionego wskaźnika. Wynosił on w roku 2022 196,0 mg/PCU i niestety nie spadał w kolejnych latach. Odpowiedni średni wskaźnik dla krajów UE wynosił w tym czasie 73,9 mg/PCU.  

By móc zmienić istniejący stan, w dużym odsetku gospodarstw musimy zmienić podejście do dobrostanu zwierząt i uznać, że zapewniając wysoki dobrostan zwierzętom istotnie wpływamy na optymalizację wykorzystania ich potencjału genetycznego.

Żeby coś zmienić/poprawić, musimy dysponować narzędziami, które w sposób obiektywny pozwalają na ocenę sytuacji w zakresie dobrostanu w danym obiekcie. Generalnie można przyjąć, że narzędzia i metody, którymi aktualnie dysponujemy można podzielić na subiektywne – oparte na obserwacjach oraz obiektywne – oparte na pomiarach i badaniach laboratoryjnych.

Dobrostan zwierząt ocenić możemy na podstawie zachowania się świń pod kątem odchyleń w zakresie normalnego behawioru. Dodatkowo oszacować możemy zachowanie się zwierząt na podstawie ujawnionych technopatii i w końcu na podstawie wyników produkcyjnych stada.

Wskaźnikami uzupełniającymi wiedzę na temat dobrostanu zwierząt są pomiary temperatury w pomieszczeniu wykonywane wielokrotnie w ciągu doby. Są nimi parametry dotyczące ruchu powietrza (sprawność wentylacji), natężenia hałasu, gęstości obsady, zanieczyszczenia szkodliwymi gazami, natężenia oświetlenia, stężenia pyłów itp.

Stan dobrostanu (wysoki czy niski) ocenić można na drodze pomiaru parametrów fizjologicznych (częstość oddechów, tętno, ciśnienie krwi) czy badania poziomu hormonów związanych ze stresem, tj.: kortyzolu, adrenaliny, noradrenaliny, wazopresyny czy oksytocyny. Celowe jest również zbadanie poziomu związanych ze stresem białek ostrej fazy. Dostępne są różne narzędzia (czujniki, monitory aktywności, aparaty termowizyjne, obroże telemetryczne itp.). Wymienione sprzęty pozwalają na określenie ruchliwości zwierząt, wykrycie stanów zapalnych, temperatury ciała, analizę głosu i wokalizacji, krotności pobierania paszy czy wody itp. Warto przy tym pamiętać, że do oceny pełnego obrazu stanu fizycznego i psychicznego zwierząt konieczne jest podejście zintegrowane, łączące wykorzystanie kilku, a może nawet kilkunastu różnych technik.

W praktyce obiektywnej oceny dobrostanu stada dokonać można poprzez ocenę stanu klinicznego poszczególnych osobników, grup wiekowych oraz technologicznych i całego stada. Ważne są wyniki badań poubojowych w rzeźni. 

Należy jednak podkreślić, że określenie dobrostanu zwierząt na podstawie oceny stanu zdrowotnego zwierząt (klinika i badanie poubojowe) może być przeprowadzone przez bardzo dobrego, doświadczonego specjalistę. Dodatkowo w celu obiektywnej oceny dobrostanu zwierząt konieczne jest przeanalizowanie osiąganych przez stado zwierząt parametrów uzyskiwanych w sektorze rozrodu, przyrostów m.c., wskaźnika konwersji paszy, odsetka zwierząt leczonych, padłych oraz tych, które nie osiągnęły wagi rzeźnej w stosownym terminie. Istotne jest ustalenie częstotliwości leczenia (dane z książki leczenia). Ważne jest ustalenie średnich wydatków weterynaryjnych (zużycie i koszt leków). Konieczne jest określenie ilości zużytych leków, w tym przede wszystkim antybiotyków. Ważne jest przy tym pamiętanie o ilości zużytych leków na jednego tucznika czy jedną lochę stada podstawowego, a nie na stado.

Oczywistym jest, że opieka nad dużym stadem będzie wymagała wykorzystania większej ilości leków niż nad małym. By móc to zrobić, konieczne jest dysponowanie dokładną dokumentacją wyników produkcyjnych. Oceniając dobrostan zwierząt w aspekcie ochrony ich przed zakaźnymi czynnikami chorobotwórczymi należy zwrócić uwagę na przestrzeganie w fermie bardzo ważnej z epizootycznego punktu widzenia zasady „całe pomieszczenie pełne – całe pomieszczenie puste”.

Dokonując oceny dobrostanu zwierząt w oparciu o ich stan zdrowotny i dane produkcyjne należy zdawać sobie sprawę z faktu, że choroby monoetiologiczne (np. TGE, choroba cieszyńska, klasyczny pomór świń, pryszczyca itp.) z różnych powodów występują obecnie znacznie rzadziej niż choroby wieloczynnikowe, w etiologii których niejednokrotnie decydującą rolę odgrywają czynniki środowiskowe wpływające na dobrostan zwierząt.

Chorobami, w etiologii których warunki środowiskowe – oddziaływujące na dobrostan zwierząt – odgrywają ważną rolę, są w pierwszej kolejności choroby układu oddechowego i choroby skóry oraz urazy kończyn.

Wśród chorób układu oddechowego, na ujawnienie których istotny wpływ ma niski dobrostan zwierząt zaliczyć należy przede wszystkim: zespół oddechowy świń (PRDC), pleuropneumonię, streptokokozę, mykoplazmowe zapalenie płuc i zakaźne zanikowe zapalenie nosa.

Do chorób skóry związanych z niskim dobrostanem zwierząt zaliczyć należy: smoleń (wysiękowe zapalenie skóry), martwicowe zapalenie skóry oraz uwidaczniającą się w postaci zmian na skórze różycę świń.

 Klasycznymi chorobami związanymi ze złymi warunkami środowiskowymi są: kanibalizm i wrzody żołądka.

Czynnikami, które w szczególny sposób wpływają na ujawnienie się wymienionych wyżej chorób są: temperatura, w tym przede wszystkim duża dobowa amplituda temperatury w pomieszczeniu, co ma miejsce przede wszystkim jesienią i na wiosnę oraz wysoka wilgotność.

Niezwykle ważnym czynnikiem jest nadmierne zagęszczenie zwierząt, co uwidacznia się przede wszystkim w końcowym okresie tuczu. Warto zdawać sobie sprawę, że przy takiej samej liczbie zwierząt w kojcu na początku tuczu warunki środowiskowe mogą być bardzo dobre. W końcowej fazie tuczu m.c. świń przebywających w kojcu jest niekiedy trzykrotnie większa niż było to w pierwszej fazie tuczu. Bardzo niekorzystnie na organizm zwierząt wpływają niedoceniane, występujące w określonych regionach kojca czy budynku chlewni, przeciągi. W tuczarniach powszechnym problemem jest wprowadzanie zakupionych – najczęściej z Danii – warchlaków do niedogrzanych pomieszczeń, co ma miejsce przede wszystkim w okresie jesienno-zimowym. Biorąc pod uwagę fakt, że umieszczane w kojcach zwierzęta są zmęczone i zestresowane długotrwałym zazwyczaj transportem, należy przyjąć, że nałożenie się na siebie wymienionych niekorzystnych uwarunkowań prowadzi z reguły – w okresie 3-5 dni po zasiedleniu tuczarni – do wystąpienia problemów oddechowych. W przypadkach, w których do wymienionych dwóch niekorzystnych czynników dołącza się zmiana paszy, problemem są biegunki połączone niekiedy z zaburzeniami oddechowymi. Konsekwencją opisanego zjawiska jest bardzo częste, prawie że rutynowe, stosowanie antybiotyków w okresie pierwszych kilku lub kilkunastu dni po wprowadzeniu zakupionych warchlaków do tuczarni. Kolejną przyczyną pojawiania się chorób układu oddechowego, w przebiegu których decydującą rolę odgrywa niski dobrostan jest jakość powietrza. Pod pojęciem tym mieści się przede wszystkim nadmierne stężenie szkodliwych gazów (siarkowodór, amoniak). Powyższe powoduje podrażnienie błon śluzowych i dysfunkcję nabłonka rzęskowego, kichanie, niepokój, spadek apetytu i uszkodzenie bariery pęcherzykowo-włośniczkowej. Należy uznać, że wymienione zmiany przyczyniają się zdecydowanie do ujawnienia się mykoplazmowego zapalenia płuc i zakaźnego zanikowego zapalenia nosa. Oczywistym jest, że choroby te nie mogłyby wystąpić, gdyby w środowisku nie było zakaźnych czynników etiologicznych tych chorób, czyli drobnoustrojów Mycoplasma hyopneumoniae czy toksynotórczych szczepów Pasteurella multocida.

Kolejnym elementem procesu produkcyjnego mogącym negatywnie wpływać na dobrostan świń są częste przemieszczenia i „mieszanie” zwierząt. Błędy w tym zakresie popełniane są już w pierwszych dniach życia prosiąt w przypadku nadgorliwego „meblowania” miotów. Błędem jest przesadne przemieszczanie noworodków między lochami. Postępowanie takie jest niejednokrotnie konieczne, nie mniej przede wszystkim nie powinno być nadużywane i po drugie może być wykonywane jedynie przez bardzo doświadczonych pracowników. Niekorzystnie na szerzenie się chorób wpływają wszelkie przemieszczania prosiąt czy warchlaków. Oczywistym jest, że muszą być one wykonywane. Ważne jest jednak, by były realizowane w sposób możliwie bezstresowy oraz tak rzadko jak to jest możliwe.

Świnie będą mogły wyrażać swój normalny behawior tylko wtedy, gdy spełnione zostaną wobec nich wymagania odnośnie do powierzchni legowiskowej. Warto zauważyć, że każde kolejne regulacje w tym względzie ukierunkowane są na zwiększenie parametrów powierzchni legowiskowej. Ogromne znaczenie odgrywa świadomość odnośnie do wpływu światła na zachowanie się zwierząt i na ich kondycję zdrowotną. Należy zdawać sobie sprawę, że inne wymagania mają w tym zakresie lochy odsadzone od prosiąt, u których cykl płciowy zmierza ku owulacji, a zupełnie inne tuczniki. Oświetlenie ma duży wpływ na cykl rujowy i płodność loch. W okresie, o którym mowa natężenie światła powinno wynosić co najmniej 40-50 luksów, a czas takiego oświetlenia powinien wynosić około 14 godzin na dobę. Zbyt słabe oświetlenie, wynikające często z powodu nieoczyszczania żarówek, lub zbyt krótki „dzień świetlny” mogą być przyczyną opóźnionego wystąpienia objawów rujowych czy mniej skutecznej inseminacji.

Warto pamiętać, że analizując przyczyny niskiej plenności loch w pierwszej kolejności pod uwagę należy wziąć wspomniany czynnik środowiskowy. Z kolei w przypadku tuczników natężenie światła nie powinno przekraczać 40 luksów. Najlepiej jest zapewnić im naturalny rytm dobowy – część dnia z oświetleniem, część w półmroku.

Nadmierne oświetlenie i zbyt długi jego czas są jedną z ważnych przyczyn kanibalizmu. Innymi przyczynami kanibalizmu mogą być nadmierny hałas i przeciągi w pomieszczeniach dla warchlaków i tuczników oraz nuda (brak zajęcia).

Omawiając wpływ dobrostanu na stan zdrowotny zwierząt i wyniki produkcyjne należy podkreślić, że poza czynnikami już wymienionymi ważną rolę odgrywają elementy, na które niejednokrotnie nie zwracamy uwagi. W tym zakresie wymienić należy źle ustawione karmiki, źle działające lub niewłaściwie umocowane poidła (za nisko lub za wysoko), zbyt wolny lub zbyt szybki przepływ wody w poidłach, ograniczony dostęp do wody lub paszy. Niezwykle ważne jest podłoże, na którym przebywają zwierzęta (zbyt twarde, śliskie, zbyt wąskie lub zbyt szerokie szczeliny). Ważne jest stworzenie takich warunków, które pozwalają świniom na stworzenie przez nie w kojcu części legowiskowej oraz „części brudnej”.

Niezwykle poważnymi czynnikami stresowymi dla świń, mającymi przede wszystkim wpływ na tworzenie się wrzodów żołądka, są nieprzestrzeganie stałej pory karmienia, częste zmiany paszy i niewłaściwa wielkość granulatu. Stresem może być zbyt zimny pokarm w przypadku żywienia na mokro.

Myśląc o zdrowiu i dobrostanie zwierząt należy zwracać uwagę na zawartość mikotoksyn w paszy. Ich wysoki poziom niesie za sobą wiele niekorzystnych konsekwencji dla zdrowia świń.

Oceniając dobrostan świń na podstawie stanu zdrowotnego stada zwierząt należy mieć świadomość, że każda chlewnia i każde stado zainfekowane jest wieloma różnymi bezwarunkowo i warunkowo chorobotwórczymi drobnoustrojami. Są jednak stada, w których, mimo krążenia w środowisku szeregu różnych patogenów, nie dochodzi do ujawnienia się klinicznych objawów choroby i strat z tego powodu. Z drugiej strony są chlewnie, gdzie sytuacja zdrowotna jest w takich okolicznościach katastrofalna, a zużycie antybiotyków przekracza wszelkie normy.

Odpowiedź na pytanie skąd tak różne konsekwencje niekorzystnej sytuacji epidemiologicznej porównywanych stad jest prosta. W chlewni, w której zapewniony jest dobrostan zwierząt, w tym warunki środowiskowe, możliwości replikacji (namnażania się) drobnoustrojów są istotnie ograniczone i ich ilość w środowisku jest np. milion razy niższa niż tam, gdzie tych zasad się nie przestrzega. Jednym słowem, dawka zakaźna jest na tyle mała, iż nie jest w stanie wywołać klinicznej postaci choroby. Warunkiem jest zapewnienie takiego dobrostanu zwierząt, przy którym ich komfort psychiczny i fizyczny powoduje, że układ odpornościowy sprawnie reaguje na każde wtargniecie patogenu do organizmu. A jeżeli już do tego dojdzie, szybko go eliminuje.

Mając na uwadze powyższe należy przyjąć, że tam, gdzie stan zdrowotny zwierząt jest kiepski, a wyniki produkcyjne niezadawalające, poziom dobrostanu zwierząt musi być niski. Dowodem na powyższe są częste wizyty lekarza weterynarii w gospodarstwie i nadmierne zużycie leków. Z drugiej strony, istniejące w fermie te same niekorzystne uwarunkowania decydują o niskim dobrostanie zwierząt i, co się z tym wiąże, obniżeniem sprawności układu odpornościowego. Ostateczną konsekwencją wymienionych dwóch uwarunkowań jest występowanie zaburzeń zdrowotnych w stadzie świń i wszystkie związane z tym konsekwencje.

Podsumowując, niezadawalający stan zdrowotny stada, kiepskie wyniki produkcyjne oraz mnogość zapisów w książce leczenia są dowodem na to, że organizacja produkcji i zarządzanie nią powodują, że warunki środowiskowe, w których przebywają zwierzęta nie spełniają wymagań, które powinny gwarantować wysoki dobrostan zwierząt. Dlatego, po doraźnym opanowaniu problemów zdrowotnych, należy podjąć działania umożliwiające długoterminową naprawę niekorzystnego stanu rzeczy. W tym celu w pierwszej kolejności należy określić wszystkie przyczyny niskiego dobrostanu.

W ślad za tym konieczne jest wdrożenie działań naprawczych, przede wszystkim w obszarze organizacji i zarządzania produkcją, ukierunkowanych na zapewnienie świniom wysokiego dobrostanu fizycznego i psychicznego.

Dowodem na prawidłowość podjętych działań powinna być, osiągnięta po kilku miesiącach, zdecydowana poprawa stanu zdrowotnego stada oraz wyników produkcyjnych. Ważnym sygnałem trafności „nowej” filozofii postępowania (nie tylko leki, a przede wszystkim dobrostan) będzie zmniejszenie się liczby interwencji lekarskich w gospodarstwie oraz wyraźny spadek zużycia leków.

Oczywistym jest, że powyższe odnosi się do chorób o etiologii wieloczynnikowej, w których warunki środowiskowe, w tym poziom dobrostanu, odgrywają bardzo ważną rolę.

W przypadku chorób monoetiologicznych np. afrykańskiego pomoru świń (ASF) czy pryszczycy (FMD) wprowadzenie do chlewni wirusów będących czynnikami etiologicznymi tych chorób, nawet przy najlepszym dobrostanie nie uchroni zwierząt przed zachorowaniem i likwidacją populacji. W tych przypadkach jedynym skutecznym postępowaniem jest przestrzeganie wszystkich znanych zasad bioasekuracji.

Więcej

Fitobiotyki w żywieniu świń cd.

Mariusz Soszka
Doradca żywieniowy, Ostrówek

Fitobiotyki w żywieniu świń cd.

Dodatki fitogeniczne z uwagi na swoisty, często intensywny smak i zapach, a przez to silne oddziaływanie na receptory węchu i smaku, do niedawna postrzegane były przede wszystkim jako produkty wpływające na wielkość pobrania paszy.

Obecnie wielu hodowców i producentów świń w praktyce dodatkowo potwierdza ich pozytywne oddziaływanie na mikrobiom przewodu pokarmowego, stymulację aktywności układu enzymatycznego oraz funkcję ochronną względem przewodu pokarmowego. Wydaje się, że w najbliższej przyszłości produkty tego typu będą coraz częściej wykorzystywane w żywieniu świń, również pod kątem immunostymulacyjnym, a na pewno w celu kształtowania jakości produktów odzwierzęcych, w tym mięsa wieprzowego.

            Kontynuując temat stosowania w żywieniu świń dodatków paszowych zawierających fitobiotyki jako naturalnych stymulatorów wzrostu nie sposób pominąć ich funkcji ochronnej, która uwidacznia się w świetle przewodu pokarmowego. Aktywność ochronna fitobiotyków przejawia się dwojako. Pierwszym mechanizmem jest działanie osłonowe, które zabezpiecza nabłonek jelit, co decyduje o ograniczeniu możliwości namnażania patogennej mikroflory i jej adhezji do jelita oraz ograniczeniu możliwości przenikania metabolitów mikroorganizmów oraz substancji antyodżywczych dostarczanych wraz z paszą przez błonę śluzową jelit. To pozytywnie wpływa na zdrowotność zwierząt oraz efektywność ich produkcji. Składniki czynne ziół pełnią w przewodzie pokarmowym funkcję osłonową (np. składniki czynne lnu), przeciwbiegunkową, antybakteryjną i przeciwzapalną (np. składniki czynne czosnku, cebuli i szałwii), ograniczającą podatność na stres i wzmacniającą system immunologiczny (jeżówka), a także niwelującą negatywny wpływ substancji antyżywieniowych (np. składniki czynne czosnku, tymianku, szałwii). Wszystkie te właściwości fitobiotyków decydują o wzroście odporności zwierząt i lepszym wykorzystaniu paszy, szczególnie w okresach dużego narażenia na stres m.in. po odsadzeniu, zmianie paszy, transporcie czy w przypadku niesprzyjających warunków środowiskowych (Windisch i in. 2008).

Drugim mechanizmem decydującym o funkcji ochronnej fitobiotyków jest stymulacja nabłonka do produkcji śluzu oraz wpływ na pobudzanie mechanizmów proliferacji komórek nabłonka jelit, co przyczynia się do intensyfikacji dojrzewania i integralności struktury jelit.

Aktywność immunostymulacyjna ziół

Immunostymulacja to proces pobudzania i wzmacniania układu odpornościowego organizmu, zarówno w jego reakcjach swoistych, jak i nieswoistych, za pomocą immunostymulatorów, stanowiących pojedyncze substancje czynne lub całe preparaty.

Wyniki licznie prowadzonych badań naukowych potwierdzają immunostymulacyjną aktywność wielu substancji fitogenicznych na układ immunologiczny, czego efektem jest ich wpływ na poprawę zdrowotności zwierząt. Immunostymulująca aktywność ziół w stosunku do organizmu zwierząt przejawia się zarówno poprzez ich działanie bezpośrednie, jak i pośrednie. Często jest to działanie swoiste, ale występuje również aktywność synergistyczna przy łączeniu różnych substancji czynnych (Wolski 1999). Preparaty roślinne mogą powodować wzrost aktywności fagocytarnej makrofagów, zwiększenie liczby pobudzanych limfocytów B i T, hamowanie wzrostu komórek nowotworowych, wzrost aktywności lizozymu czy też indukcję syntezy interferonu, który stanowi podstawowy czynnik o działaniu przeciwwirusowym (Frankič in. 2009, Kowalczuk-Vasilev i Matras 2004).

            Przyjmuje się, że za immunostymulującą aktywność ziół odpowiedzialne są głównie zawarte w nich niskocząsteczkowe substancje czynne, w tym przede wszystkim związki fenolowe, alkaloidy, lignany, chinony, terpeny, saponiny, olejki eteryczne i flawonoidy oraz wielkocząsteczkowe – głównie nukleotydy, polisacharydy, glikoproteidy, taniny, garbniki i śluzy (Kohlmunzer 1998). Wiele wyników badań dowodzi również o istnieniu składników czynnych ziół, które pomimo braku bezpośredniego wpływu na immunostymulację organizmu zwierzęcego w dużym stopniu wpływają na stopień wchłaniania lub intensywności oddziaływania składników o charakterze immunostymulującym. Zdarza się również, że wyizolowany czysty składnik, oddziałujący na organizm immunostymulująco, ale w kompleksie składników, podany jako pojedynczy nie wykazuje założonego działania, co jednoznacznie wskazuje, że składniki ziół, te immunostymulujące i te, które bezpośrednio nie wywołują takiej reakcji, mogą oddziaływać na organizm w sposób synergistyczny (Frankič i in. 2009).

            Wśród ziół największe znaczenie immunostymulujące przypisuje się m.in. wyciągom z jeżówki, czosnku, aloesu, arniki górskiej, oregano, pokrzywy czy mniszka lekarskiego (Patwardhan i Gautam 2005).

Działanie antyoksydacyjne ziół

Działania antyoksydacyjne to procesy neutralizowania wolnych rodników tlenowych, które uszkadzają komórki organizmu, prowadząc do stresu oksydacyjnego. Antyoksydanty, czyli przeciwutleniacze, przyłączają się do wolnych rodników, przekazując im swój elektron, co stabilizuje je i zapobiega dalszym szkodom na poziomie komórkowym. W praktyce żywieniowej wiele składników czynnych ziół wykazuje właściwości antyoksydacyjne. Ich działanie na poziomie organizmu jest dwukierunkowe i uwidacznia się poprzez hamowanie aktywności wolnych rodników lub poprzez aktywację enzymów antyoksydacyjnych, w tym dysmutazy ponadtlenkowej, katalazy, peroksydazy glutationowej i reduktazy glutationowej, które są naturalnie produkowane przez organizmy świń. Aktywność antyoksydacyjna substancji czynnych zawartych w ziołach wykazywana jest zarówno na poziomie paszy, w trakcie jej przechowywania, jak i na poziomie organizmu, co istotnie wpływa na zdrowotność zwierząt oraz jakość produktów pochodzenia zwierzęcego. Właściwościami antyoksydacyjnymi wykazują się przede wszystkim substancje fenolowe m.in. flawonoidy, taniny, kwasy fenolowe czy terpeny fenolowe oraz niektóre zawarte w ziołach witaminy, np. E, C i A. Do ziół bogatych w fenole, wykazujących właściwości antyoksydacyjne, należą m.in. rozmaryn, tymianek, oregano, szałwia, zielona herbata, rumianek, miłorząb, mniszek lekarski i nagietek (Fasseas i in. 2008).

Modyfikacje cech produktów odzwierzęcych

Wyniki licznie prowadzonych badań wskazują możliwości wykorzystania fitobiotyków do kształtowania jakości produktów odzwierzęcych, co jest już od długiego czasu wykorzystywane w praktycznym chowie zwierząt. Mieszaniny ziół i ich substancji czynnych podawane świniom wraz z paszą w znaczący sposób wpływają na wartość rzeźną tusz oraz wybrane cechy organoleptyczne i fizykochemiczne mięsa tuczników. W aspekcie kształtowania jakości mięsa wieprzowego przez substancje czynne ziół obecnie znane są różne mechanizmy, z których do najważniejszych należy aktywność antyoksydacyjna, hamowanie rozwoju bakterii oraz modyfikacje stopnia otłuszczenia tuszy. Według dostępnych wyników badań dodatek ziół do paszy dla świń decyduje o lepszym umięśnieniu tusz, zmniejszeniu grubości słoniny, wyższym udziale wielonienasyconych kwasów tłuszczowych oraz poprawie smakowitości i zapachu mięsa.

Należy wiedzieć, że jedną z głównych zmian, jakie zachodzą w mięsie i produktach mięsnych jest utlenienie tłuszczów. W efekcie tej reakcji powstaje wiele związków, które powodują zmianę smaku i zapachu mięsa, co pogarsza akceptowalność produktu przez konsumentów. W celu ograniczenia intensywności procesów utleniania stosuje się przeciwutleniacze, których zadaniem jest wychwytywanie lub redukcja wolnych rodników. Alternatywą coraz mniej akceptowalnych przez konsumentów syntetycznych przeciwutleniaczy są substancje fitobiotyczne, które poprzez wpływ na zmniejszenie intensywności oksydacji tłuszczów decydują o dłuższym utrzymaniu akceptowalnego smaku i zapachu mięsa (Radkowska 2013). Zioła o właściwościach antyoksydacyjnych stosowane są zarówno jako dodatek do pasz, jak i dodatek do mięsa. Na poziomie paszy aktywnością redukującą charakteryzują się głównie zawarte w ziołach związki fenolowe oraz witaminy E, C i A. W praktyce skuteczne działanie antyoksydacyjne wykazują m.in. ekstrakty z winogron, nagietka, szałwii, oregano, rozmarynu i owoców cytrusowych.

Dostępne wyniki badań dotyczące działania oraz możliwości zadawania suszonych części roślin, ekstraktów wodnych i alkoholowych oraz olejków eterycznych do mięsa i produktów mięsnych jednoznacznie wskazują na skuteczność preparatów ziołowych w ograniczaniu stopnia utlenienia zawartych w nich tłuszczów oraz barwników. Dowiedziono skuteczności działania ekstraktów otrzymywanych z innych surowców roślinnych, m.in. pestek winogron, zielonej herbaty czy granatu. Wyniki wskazujące na możliwość wydłużenia okresu trwałości przechowalniczej mięsa lub jego przetworów świadczą jednak o konieczności indywidualnego doboru rodzaju oraz ilości dodatku preparatu roślinnego.

Dostępnych jest także wiele wyników badań (Dorman i Deans 2000, Burt 2004, Si i in. 2006) potwierdzających przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze działanie niektórych wyciągów roślinnych. Przeciwbakteryjne działanie olejków eterycznych polega na tym, że dezintegrują one struktury błony komórkowej bakterii, powodują migracje jonów z komórki, przez co zmniejsza się ich zjadliwość (Windisch i in. 2008). Badania przeprowadzone przez Pasqua i in. (2006) wykazały zmiany w długołańcuchowych kwasach tłuszczowych w błonach komórkowych E. coli pod wpływem działania limonenu lub aldehydu cynamonowego.

Dodatkowo udowodnione zostało, że substancje aktywne biologicznie zawarte w ekstraktach ziołowych mogą zmniejszyć liczbę bakterii zarówno w mięsie surowym, jak i po obróbce termicznej. Takie właściwości przypisuje się między innymi czosnkowi i cynamonowi (Grela i wsp. 2013).

Praktyczne zastosowanie ziół w żywieniu świń

Dodatki fitobiotyczne mogą być stosowane w żywieniu zwierząt jako pojedyncze zioła i przyprawy lub też ich mieszaniny. Z uwagi na fakt, że w badaniach na zwierzętach udowodniono lepszy efekt przy zastosowaniu mieszaniny z odpowiednio zestawionych ziół, preparaty fitogeniczne dla określonego gatunku zwierząt najczęściej zawierają kilka składników czynnych, ale nie jest to regułą. Na rynku występują również produkty zawierające pojedyncze substancje czynne. Kolejnym rodzajem są preparaty ziołowe zawierające w składzie wyciągi z ziół, które mogą być dodatkowo standaryzowane na zawartość substancji czynnych. Jeszcze innym typem są preparaty zawierające olejki eteryczne będące mieszaniną lotnych związków aromatycznych.

Sposób skarmiania ziół może być różny. Spośród roślinnych dodatków stosowanych w żywieniu zwierząt domowych i gospodarskich wyodrębnić można produkty w postaci świeżej lub suszonej, w formie lizawek, odwaru, naparu czy też maceratu, a także olejków eterycznych, czyli mieszaniny naturalnych związków lotnych i preparatów ziołowych pozyskiwane jako wyciągi wodne, alkoholowe, wodno-alkoholowe i inne (Grela i Klebaniuk 2001).

W praktyce paszowej zioła są podawane jako dodatki do mieszanek paszowych pełnoporcjowych lub dawek paszowych, których udział w recepturze nie przekracza 4% suchej masy, a najczęściej występuje w ilości od 0,2 do 2%.

Dodatki fitogeniczne, w zależności od zamierzonego efektu, podawane są w różnej postaci, w różnym udziale w paszy oraz przez różny czas. Te czynniki stanowią podstawę do osiągnięcia sukcesu oraz właściwej oceny efektów stosowania dodatków ziołowych. Należy przy tym dodać, że skuteczność preparatów ziołowych w znacznym stopniu zależy od właściwie dobranej dawki, sposobu oraz czasu stosowania preparatów, jak również od cech osobniczych organizmu i warunków środowiskowych. Wśród innych ważnych czynników wpływających na skuteczność tych dodatków należy wymienić jakość surowców i właściwą technologię produkcji.

Obecnie funkcjonujące na rynku dodatki fitogeniczne w znaczącej większości przygotowane są jako rozwiązania stosowane w konkretnych sytuacjach, jako recepta na problem. Tego typu rozwiązania zwalniają producenta zwierząt z konieczności poznania natury chemicznej wymienionych związków biologicznie czynnych, ich właściwości, interakcji antagonistycznych i synergizmu farmakologicznego, jaki zachodzi pomiędzy poszczególnymi składnikami czynnymi obecnymi w ziołach, a także kierunku oddziaływania na organizm oraz ustalenia dopuszczalnej i bezpiecznej dawki.

W praktyce produkcyjnej oczekuje się jednak, że zastosowanie dodatków fitogenicznych w żywieniu świń zostanie poprzedzone wskazaniem docelowej grupy technologicznej oraz jasnym określeniem celu ich podawania. To pozwoli właściwie dobrać zarówno dodatek fitogeniczny uwzględniający zawartość i właściwości substancji biologicznie czynnych poszczególnych ziół, jak również odpowiednio pokryć potrzeby pokarmowe zwierząt, a przede wszystkim oczekiwania konsumentów.

Rynek preparatów fitogenicznych

Ziołowe dodatki paszowe od kilku lat dynamicznie podbijają rynek żywienia zwierząt z uwagi na ich coraz lepszą dostępność, skuteczność, możliwość stosowania bez negatywnych skutków w żywieniu wszystkich grup technologicznych świń, bydła i drobiu oraz bardzo dobre postrzeganie przez konsumentów. Czynniki te decydują o stale rosnącym rynku preparatów fitogenicznych w Polsce, Europie i na świecie. Według dostępnych prognoz do 2027 r. rynek produktów fitogenicznych osiągnie wzrost o co najmniej 5,3%. Użyty zwrot „co najmniej” nie jest przypadkowy, ponieważ z uwagi na stale prowadzone badania w zakresie wykorzystywania substancji fitogenicznych w rożnych konfiguracjach, dla różnych zwierząt, wciąż poznawane są nowe mechanizmy i funkcje tych substancji, a te pozwalają szerzej patrzeć na możliwości ich wykorzystania w żywieniu zwierząt (researchnester.com).

Szacuje się, że w 2024 r. wartość globalnego rynku fitogenicznych dodatków paszowych wyniosła około 1-1,05 mld dolarów, zależnie od źródła (feedsfloor.com, View Reserch). Do 2028 r. przewidywany jest dalszy wzrost rynku do wartości przekraczających 1,6 mld dolarów, z rocznym tempem wzrostu po 2028 r. w granicach 6,8%. Sam europejski rynek produktów fitogenicznych w 2024 r. był wyceniany na ok. 270-280 mln dolarów, a według prognoz do 2030 r. urośnie do ok. 375 mln dolarów (Grand View Research).

Zmiany te napędzane będą trendami i czynnikami, które są już od dłuższego czasu dostrzegalne, a ich rola w kształtowaniu zachowań znacząco rośnie. Należy tu zaliczyć:

  • ograniczenia stosowania antybiotyków w chowie zwierząt, które są zaostrzane w wielu krajach, w tym przede wszystkim w UE,
  • zwiększoną świadomość konsumentów przejawiającą się większym zainteresowaniem konsumpcją mięsa i produktów odzwierzęcych ze stad, gdzie troska o dobrostan, naturalność dodatków i ograniczenie produktów syntetycznych odgrywa kluczową rolę,
  • badania i rozwój (R&D) dające możliwość poprawy wydajności, stabilności i powtarzalności składu dodatków fitogenicznych, a także opracowywania nowych ekstraktów, prowadzenia testów ich skuteczności,
  • problemy zdrowotne i odpornościowe występujące w intensywnym chowie zwierząt i potrzeba ich rozwiązania w oparciu o produkty inne niż antybiotyki,
  • efektywność produkcji – potrzeba poprawy konwersji paszy, szybkości tuczu, ograniczenia upadków,
  • zrównoważony rozwój i presja środowiskowa – wykorzystanie naturalnych składników, zmniejszanie wpływu chowu i produkcji zwierzęcej na środowisko.

Oczywiście rozwój rynku fitobiotyków wiąże się z kolejnymi wyzwaniami stojącymi przed producentami, a wśród nich przede wszystkim:

  • ograniczenie kosztów produkcji i dystrybucji – produkty fitogeniczne często są droższe niż syntetyczne zamienniki, ponieważ muszą uwzględniać koszty standaryzacji, ekstrakcji i stabilizacji produktu,
  • regulacje – wymagania dotyczące bezpieczeństwa, rejestracji dodatków, certyfikacji (np. w UE), dowodów naukowych poparcia skuteczności oraz bezpieczeństwa,
  • standaryzacja i jakość – naturalne produkty mają zmienną zawartość składników czynnych; kwestia dawki, formy, interakcji z paszą. Klienci oczekują powtarzalności, skuteczności działania.

akceptacja hodowców – potrzebna jest dalsza edukacja i prowokowanie do prowadzenia doświadczeń w stadach, aby producent zwierząt uwierzył, że przejście na dodatki fitogeniczne przyniesie realne korzyści ekonomiczne i zdrowotne. W praktyce obecnie ciągle zdarzają się różnice w skuteczności działania pomiędzy wynikami uzyskiwanymi w testach akademickich a intensywnym chowem

Więcej

Rolnicze zastosowania sztucznej inteligencji

Sztuczna inteligencja jest jednym z wiodących trendów technologicznych. Widać to szczególne w serwisach informacyjnych, zwłaszcza tych specjalizujących się w nowych technologiach, które co rusz przekazują kolejne doniesienia na ten temat. Obszar ten w ujęciu rolniczym nie jest obcy magazynowi „Trzoda Chlewna”, który również go poruszał na swych łamach. Mając do czynienia z technologią o tak gwałtownym rozwoju jest jednak koniecznym, aby często do niej wracać, aktualizując przy tym stan wiedzy na jej temat.

Wśród wspomnianych opracowań znalazły się „Lochy pod kontrolą: jak nowoczesna nauka i sztuczna inteligencja zmieniają oblicze hodowli trzody chlewnej” autorstwa Seweryna Michalskiego, który to tekst ukazał się w wydaniu 7-8/2025, a także artykuł „Sztuczna inteligencja w rolnictwie” opublikowany rok wcześniej. Ten ostatni tekst przybliżał historię rozwoju sztucznej inteligencji, wraz z jej rodzajami i podstawami działania. Odnośnie do zastosowań praktycznych, to te były wówczas zaprezentowane w dużej mierze w zarysie. W międzyczasie pojawiło się jednak szereg rozwiązań i inicjatyw, co pozwala już mówić w większym stopniu o konkretach.

W chowie i w hodowli

Sztuczna inteligencja, określana zazwyczaj skrótem AI (od ang. artificial intelligence) lub nieco rzadziej jako SI, przyszła w końcu w sukurs hodowcom trzody chlewnej. Przykładem jest system WeightCheck, oferowany przez firmę Big Dutchman również na polskim rynku. Określany mianem cyfrowego asystenta, WeightCheck składa się z kamer i AI obdarzonej samouczącym się algorytmem. Pozwala to określać przez cały okres tuczu średnią masę ciała tuczników w grupie 15-25 zwierząt z dokładnością do 98,5%. Według zaleceń producenta kamerę wchodzącą w skład systemu najlepiej jest umieścić nad automatami paszowymi lub poidłami. W miejscach tych zwierzęta zazwyczaj przebywają nieruchomo przez pewien czas, co pozwala na optyczną rejestrację masy ciała poszczególnych osobników. Wśród funkcji WeightCheck, które wymienia jego producent, są porównania z krzywymi referencyjnymi. Umożliwia to identyfikować odchylenia w przyroście masy ciała, dając czas na reakcję i poprawę wyników tuczu. System ten pozwala osiągnąć optymalną wagę ubojową, a także właściwie wykorzystać przedziały czasowe i wagowe wyznaczone przez ubojnie. Dzięki podawanym na bieżąco danym produkt ten może pomóc oszczędzić czas pracy, ułatwiając jednocześnie monitoring większych hodowli.

W stronę gospodarstwa bezobsługowego

Wspomniana redukcja nakładów pracy, do której dawniej przyczyniła się mechanizacja rolnictwa, a następnie jego automatyzacja i robotyzacja, niewątpliwie pogłębi się dzięki AI. Kolejnym z środków, które przyśpieszą ten proces są autonomiczne maszyny i pojazdy rolnicze. Przejawem tego są działania, które podjęła znana w tym segmencie rynku firma New Holland, wchodząca w skład CNH Industrial. W połowie 2024 r. koncern ten ogłosił podjęcie współpracy z Bluewhite, firmą doświadczoną w autonomii maszyn i rolniczych rozwiązaniach AI. Od 2017 r. Bluewhite, wykorzystując podzespoły i oprogramowanie firmy Intel, a także czujniki, kamery i GPS, pracuje nad projektem Pathfinder. Jego celem jest opracowanie autonomicznej platformy, dzięki której ciągniki i inne maszyny rolnicze będą mogły poruszać się tak, jakby były kierowane przez człowieka. Partnerstwo Bluewhite z CNH ma przy tym zwiększyć możliwości pojazdów New Holland w tym zakresie. Zgodnie z zapowiedzią, początkowo takie udoskonalenia miały obejmować ciągniki do prac w sadach, winnicach i pozostałych uprawach specjalistycznych. Sprzedawane miały być też zestawy Bluewhite dla maszyn New Holland. Choć wstępna oferta miała dotyczyć tylko Ameryki Północnej, gdzie całość jest testowana, to jednak konsorcjum planuje integrację swoich technologii i dalszą ekspansję. Stąd też docelowo pojazdy rolnicze wspomnianej marki mają mieć wbudowane technologie napędzane AI, a sprzęt ma być sprzedawany globalnie.

Rolnicze technologie AI rozwijane są też i po naszej stronie oceanu, a jednym z przykładów jest czeska Agdata służąca do zarządzania gospodarstwem. Ta cyfrowa platforma pozwala nadzorować pola, magazyny i pracowników, integrując przy tym też maszyny i czujniki. Kluczową rolę pełni w nim łącząca informatykę i telekomunikację telematyka, która zbiera, analizuje i przesyła dane. Obszar ten, za który w tym systemie odpowiada AI, ma kluczowe znaczenie przy integracji sprzętu, zwłaszcza dostarczanego przez różnych producentów. Agdata potrafi przy tym korzystać ze zdjęć satelitarnych, a także analizować parametry gleb i pozostałe dane maszynowe. Te ostatnie oznaczają dane generowane automatycznie, bez udziału człowieka, których źródłem mogą być przykładowo rozmieszczone w gospodarstwie sensory. Informacje służą do tworzenia inteligentnych map aplikacyjnych, które pozwalają optymalizować wykorzystanie posiadanych zasobów.

Teraz Polska

Projekty związane z AI rozwijane są również w Polsce, w tym także z myślą o sektorze rolnym. Przykładem tego są działające u nas start-upy, czyli młode firmy rozwijające innowacyjne produkty i usługi. Jednym z nich jest Cropler, który opracowuje kamery AI do monitorowania upraw. Celem firmy jest stworzenie systemu kontroli w czasie rzeczywistym, który pełniłby rolę cyfrowego asystenta agronoma, a mianowicie rozpoznawał etapy rozwoju roślin, identyfikował choroby oraz dostarczał dane potrzebne do skutecznych i terminowych zabiegów agrotechnicznych. W przeciwieństwie do drogich i skomplikowanych rozwiązań, takich jak drony czy sprzęt oparty na łączności satelitarnej, urządzenia Cropler określane są jako kompaktowe, przystępne i nadają się zarówno dla małych gospodarstw, jak i dużych farm.


Kamera do monitoringu upraw oferowana przez Cropler (Fot. Cropler Sp. z o.o.)

System kamer rolniczych Cropler dostarczany jest wraz z dostępem do platformy internetowej. Ułatwia ona zarządzanie, a dzięki algorytmom AI pomaga optymalizować prace polowe (Fot. Cropler Sp. z o.o.)

Rośliny sadownicze są też przedmiotem zainteresowania kolejnego start-upu, jakim jest sky crops z Gliwic. Firma ta pracuje nad zrobotyzowanymi urządzeniami, które mają monitorować uprawy w sadach. Kontrolowane mają być też warunki pogodowe i szkodniki, wraz z wykonywaniem oprysków. Również i w tym przypadku działania te mają odbywać się pod nadzorem AI.

W Polsce prowadzone są też prace nad rodzimym modelem językowym (ang. Large Language Model, LLM). W kontekście AI, model językowy można opisać jako algorytm, który został przeszkolony na ogromnych zbiorach danych tekstowych, aby rozumieć, generować i przetwarzać język naturalny. Innymi słowy, jest to program komputerowy, który potrafi „myśleć” i „rozmawiać” w sposób zbliżony do człowieka, choć toczą się dyskusje, czy faktycznie są to rozumowe działania czy tylko ich imitacja. Wspomnianym modelem jest PLLuM, przeznaczony dla sektora publicznego, jak i prywatnego, który ma oddawać złożoność języka polskiego. Wśród celów, jaki stawiają sobie jego twórcy, jest bezpieczeństwo i wolność od szkodliwych treści oraz nieprawdziwych informacji. PLLuM ma być dostępny na zasadzie otwartej licencji, w tym także w postaci chatbota, do którego można się dostać poprzez przeglądarkę internetową.

Oswoić się z AI

Obok coraz szerzej pojawiających się rozwiązań działają też programy szkoleniowe, które mają zaznajomić polskie rolnictwo z potencjałem, jaki tkwi w AI. Jednym z nich jest prowadzony w Polsce projekt AI4Agri, współfinansowany przez UE w ramach programu Erasmus+. Jednym z głównych celów AI4Agri jest opracowanie szkolenia zawodowego, a także udostępnienia narzędzi oraz metod sztucznej inteligencji małym przedsiębiorcom i pracownikom rolnym. Konsorcjum AI4Agri pracuje też nad zaleceniami w zakresie polityki, czemu służyć mają podejmowane konsultacje, które odbywają się również z udziałem rolników.

W obszarze tym aktywne są też inne podmioty, w tym choćby Polska Izba Gospodarcza Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PIGMiUR). Na początku tego roku zorganizowała ona seminarium szkoleniowe dla przedstawicieli Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jego zakres obejmował najnowsze rozwiązania i trendy technologiczne, które mogą zrewolucjonizować krajowe rolnictwo. Wśród podjętych tematów znalazły się drony, systemy precyzyjnego nawożenia oraz uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja. W tym ostatnim obszarze znalazły się m.in. takie zagadnienia jak AI w podejmowaniu decyzji w oparciu o dane na temat pogody, gleby i stanu upraw, monitorowanie zwierząt oraz upraw czy też AI w automatyzacji, pozwalająca maszynom i robotom na wykonywanie prac rolnych z minimalnym udziałem człowieka. PIGMiUR opublikowała materiały szkoleniowe z tego seminarium w swym serwisie internetowym.


Zapewne warto też samodzielnie zaznajomić się z AI, zaczynając przygodę z którymś z chatbotów, nawet w jego bezpłatnej wersji. Oprócz opisanego wyżej PLLuM-a, należy wspomnieć o aktualnym liderze światowej popularności, jakim jest ChatGPT. Rozwijany przez OpenAI, w sierpniu tego roku doczekał się on nowej odsłony swego modelu językowego w postaci GPT-5. Wśród jego licznej konkurencji jest choćby Google Gemini, Microsoft Copilot, Claude od Anthropic, a także Perplexity.ai, Jasper Chat czy też Grok, stworzony przez xAI.

PLLuM Chat, interfejs graficzny rozwijanego w Polsce modelu językowego PLLuM

Wiele firm wdraża też własne chatboty, które mają usprawnić procesy wewnętrzne lub ułatwić obsługę klienta. Z chatbotów, w toku prowadzonych z nimi wirtualnych rozmów, można korzystać w celu wyszukiwania i weryfikowania informacji, również tych branżowych. Można też nawet zastąpić nimi tradycyjne wyszukiwarki, a przynajmniej pokusić się o porównanie wyników wyszukań, jakie dostarczają te grupy narzędzi. Spróbować też można obsadzić któregoś z chatbotów w roli osobistego asystenta, który przejmie część biurowych obowiązków. Redagowanie e-maili, dokonywanie tłumaczeń, prowadzenie korespondencji z kontrahentami, a nawet sporządzanie harmonogramu pracy lub opracowanie umowy, to przykładowe zadania, w których może się on sprawdzić.


Przykładowa rozmowa z Grokiem na tematy branżowe

Obecnie pojawiają się opinie, iż umiejętność pracy ze sztuczną inteligencją będzie wkrótce równie istotna jak niegdyś obsługa komputera lub korzystanie z Internetu. Dlatego też ci, którzy szybciej zdobędą biegłość w posługiwaniu się AI, będą mieli szansę uzyskać przewagę rynkową. Niezbędny w tym celu jest transfer wiedzy, w tym w postaci szkoleń branżowych i fachowych opracowań, a także chęć samokształcenia w tym obszarze. Od strony praktycznej godna odnotowania jest coraz bogatsza oferta rozwiązań AI, a także fakt rozwijania ich w Polsce.

Leopold Tupalski

Więcej

Wsparcie na inwestycje zapobiegające rozprzestrzenianiu się ASF – wstępne podsumowanie

Blisko 1200 rolników wyraziło zainteresowanie uzyskaniem wsparcia na inwestycje zapobiegające rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń (ASF). Łączna kwota pomocy wynikająca ze złożonych wniosków sięga niemal 90 mln zł. Najwięcej zainteresowanych tym wsparciem jest w województwie wielkopolskim. Wnioski można było składać do 1 października 2025 r. Nabór był prowadzony w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027.

Otrzymane środki można przeznaczyć m.in. na: wykonanie ogrodzenia, utworzenie zadaszonej niecki dezynfekcyjnej, wyposażenie gospodarstwa rolnego w urządzenia do dezynfekcji, zapewnienie utrzymywania świń odrębnie od innych zwierząt, budowę lub przebudowę magazynu do przechowywania słomy, posadowienie silosu na paszę gotową lub zboże przeznaczone na paszę.

Pomoc ma formę refundacji 80 proc. kosztów kwalifikowalnych lub ryczałtu – w przypadku inwestycji związanych z budową ogrodzenia, montażem bramy czy furtki. 

Warunkiem otrzymania dofinansowania jest dysponowanie nieruchomością oraz prowadzenie na jej terenie chowu lub hodowli metodami tradycyjnymi minimum 50 świń, co najmniej 27 świń w przypadku gospodarstw ekologicznych lub dowolnej liczby świń ras rodzimych czy ras czystych.

Wsparcie finansowane jest z unijnego budżetu Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027, a wnioski można było składać od 2 września do 1 października 2025 r. za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych ARiMR.

Do 17 października 2025 roku trwa natomiast nabór wniosków o przyznanie pomocy na działania związane bioasekuracją. Jest to program finansowany z budżetu krajowego. Więcej o tym wsparciu – otwórz.

Więcej
Młyn paszowy
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.