skiold

Paweł pyta: Czy są jeszcze jakieś istotne różnice w żywieniu prosiąt między UE i USA?

Już wiemy, że żywienie prosiąt między UE i USA różni się możliwością zastosowania tlenku cynku jako środka terapeutycznego, poekstrakcyjnej śruty sojowej otrzymanej z nasion soi wyprodukowanej na terenach poddanych wylesianiu, cenami surowców paszowych i kosztami produkcji pasz oraz terminem odsadzania prosiąt, co wiąże się z różnym programem żywienia prosiąt przed i po odsadzeniu.

Ważnym elementem mającym wpływ na prawidłowy rozwój prosiąt jest zawartość mikotoksyn w surowcach paszowych. Wiadomo, że osłabiają one układ odpornościowy, zwiększają wrażliwość prosiąt na infekcje bakteryjne i wirusowe, uszkadzają błony śluzowe jelit (gorsze wchłanianie składników pokarmowych), zmniejszają aktywność enzymów trawiennych, a nawet są powodem biegunek. Generalnie mikotoksyny zawarte w paszy spowalniają przyrost masy ciała prosiąt i negatywnie wpływają na ogólny rozwój ich organizmu. Przy większych dawkach prowadzą do wymiotów, osłabiają apetyt (spada spożycie paszy), a w skrajnych przypadkach powodują upadki.

Aby uchronić się przed szkodliwym wpływem mikotoksyn, producenci pasz zarówno w UE, jak i w USA, przede wszystkim starają się używać takich surowców paszowych, w których zawartość różnych mikotoksyn jest minimalna. Regulacje dotyczące zawartości np. aflatoksyn w kukurydzy obowiązujące w UE przewidują maksymalną ich zawartość na poziomie 5 ppb (dla pozostałych zbóż nawet 2 ppb), natomiast w USA na poziomie 20 ppb – czyli czterokrotnie więcej.

Amerykańscy producenci pasz, jeśli muszą wykorzystać kukurydzę skażoną mikotoksynami, starają się ją jak najbardziej „rozcieńczać”, czyli – mówiąc wprost – użyć jej mniej aniżeli zastosować dodatkowy proces w celu usunięcia lub dezaktywacji mikotoksyn. Postępowanie to jednak radykalnie zmienia się w ostatnich latach i coraz częściej do paszy dodawane są związki wiążące mikotoksyny. Na rynku jest wiele preparatów wiążących mikotoksyny lub neutralizujących je (detoksykacja). Podobnie postępują producenci pasz dla prosiąt w UE.

Kolejnym problemem mającym wpływ na program żywienia prosiąt w UE jest szeroko stosowana polityka ochrony środowiska (Farm to Fork, Grean Deal). W ramach tej polityki zaleca się m.in. obniżanie zawartości białka w paszach czy stosowanie alternatywnych źródeł białka, dzięki czemu obniża się emisję azotu do środowiska. Obserwując zaangażowanie europejskich środowisk politycznych w ochronę środowiska naturalnego należy spodziewać się kolejnych nowych inicjatyw w tym zakresie. Niestety, taka polityka pociąga za sobą wzrost kosztów produkcji i zwiększenie nakładów pracy.

Natomiast w USA jest wprawdzie mniej (w porównaniu do UE) regulacji dotyczących ochrony naturalnego środowiska, ale producenci pasz i tak starają się obniżać wielkość śladu węglowego, m.in. poprzez zawierane porozumienia między korporacjami w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Jedną z ostatnich różnic jest odmienne traktowanie robocizny w produkcji prosiąt w UE i w USA. Konsolidacja ferm oraz niedobór pracowników w UE zachęca żywieniowców do układania bardziej precyzyjnych programów żywieniowych, opartych na lepiej strawnych paszach, co pozwala zmniejszyć niezbędną robociznę związaną z opieką nad prosiętami. Takie rozwiązanie powoduje jednak wzrost kosztów żywienia (pasz), co wywołuje konflikt u producentów prosiąt dążących do obniżenia kosztów produkcji i zwiększenia jej opłacalności.

Amerykańscy właściciele farm produkujących prosięta wprawdzie też cierpią na niedobór pracowników, ale starają się ten problem rozwiązać poprzez zwiększenie automatyzacji procesów żywienia. W przypadku dużych ferm automatyzacja osiąga czasami niespotykany rozmiar, który wydaje się nie mieć jakichkolwiek granic. Oczekuje się, że jednym z elementów pozwalających nadal rozwijać te procesy jest coraz szersze zastosowanie programów AI (sztucznej inteligencji).

Myślę, że w jakiś sposób – może nie najbardziej szczegółowy – udało mi się przybliżyć różnice w przygotowaniu i realizacji programów żywienia prosiąt na fermach w UE i w USA.

Opr.: ACONAR

Więcej

Ze względu na uciążliwość zapachową prowadzenie produkcji trzody chlewnej na wsi staje się coraz trudniejsze. Czy pas zieleni wokół chlewni pozwala zmniejszyć uciążliwość zapachową?

Coraz większym problemem staje się zgodne współzamieszkiwanie ludzi na wsi ze względu na uciążliwości zapachowe pochodzące z naturalnie prowadzonej tam produkcji zwierzęcej. Brak w polskim prawie jednoznacznych przepisów regulujących ten kłopotliwy problem pozwala na dość swobodną interpretację zasadności powstających konfliktów między sąsiadami. Ponieważ problem naturalnej uciążliwości zapachowej wynikającej z prowadzonej produkcji zwierzęcej obejmuje szereg obszarów, często ze sobą sprzecznych, perspektywa zgodnego współżycia sąsiadów na wsi – zamiast dążyć do pozytywnego rozwiązania – będzie się nadal pogłębiała.

Problem jest bowiem dużo bardziej skomplikowany, przede wszystkim z punktu widzenia prawodawstwa, aniżeli wydaje się to wielu osobom aktywnie uczestniczącym w próbie jego pozytywnego rozwiązania. Obejmuje nie tylko przepisy szczegółowe, ale przede wszystkim wymaga rewizji i nowej interpretacji obowiązujących dotychczas norm prawnych, np. kto powinien być z mocy prawa uważany za rolnika, a nie tylko za mieszkańca wsi, i jakie zadania może/powinien spełniać rolnik, także w całościowo pojmowanych zadaniach gospodarczych danego społeczeństwa. Ponadto, co to znaczy zamieszkiwanie na wsi, kto i na jakich warunkach może, a nawet powinien, mieszkać na wsi, ogólniej mówiąc – jaką rolę pełni wieś w życiu danego społeczeństwa.

Jeśli nie wyjaśnimy sobie tego jako społeczeństwo, a dokładniej nie wyjaśnią sobie tego prawnicy oraz ustawodawcy i – po uzgodnieniu treści przynajmniej tych kilku podstawowych norm – nie przyjmiemy ich jako punktu wyjścia do dalszych ustaleń, to trudno będzie nam wybrnąć z lawinowo narastających konfliktów międzysąsiedzkiej koegzystencji obecnych i przyszłych mieszkańców wsi. Sądy, które w demokracji powinny pełnić rolę organu rozstrzygającego racje stron toczących spór na podstawie obowiązującego dotychczas prawa, będą kierowały się różnymi normami prawnymi i zamiast rozwiązywać dany spór, będą go raczej pogłębiały. Wiele przykładów takiego postępowania rolnicy w Polsce mogą podać praktycznie „od ręki”.

Co zatem może zrobić rolnik, który od wielu lat prowadzi w swoim gospodarstwie produkcję trzody chlewnej, a może jeszcze, kierując się chęcią jej zwiększenia, podejmie starania w celu zrealizowania nowych inwestycji?

Zgodnie z art. 13 Rozporządzenia MRiRW „Warunki techniczne, jakim powinny odpowiadać budowle rolnicze i ich usytuowanie” budowle rolnicze uciążliwe dla otoczenia, w szczególności z uwagi na zapylenie, zapachy lub wydzielanie się substancji toksycznych, powinny być odizolowane od przyległych terenów pasem zieleni złożonym z roślinności średnio i wysokopiennej.

Obowiązek ten spada głównie na właściciela gospodarstwa rolnego. Stanowią o tym przepisy zawarte w art. 362 ust. 1 „Prawa o Ochronie Środowiska”, a ich przestrzeganie podlega nadzorowi organów administracyjnych. Organy te mają również prawo nakazanie rolnikowi wykonanie w określonym czasie czynności zmierzających do ograniczenia negatywnego oddziaływania prowadzonej produkcji zwierzęcej na środowisko, jeżeli działalność ta ma szkodliwy wpływ.

Niestety, Rozporządzenie MRiRW nie reguluje parametrów (szerokość, wysokość, odległość) i rodzaju roślinności w pasie zieleni. Niemniej – wg ekspertów MRiRW – utworzenie strefy buforowej w postaci pasa zieleni z pewnością ograniczy uciążliwość zapachową prowadzonej produkcji zwierzęcej. Ograniczy, ale nie powstrzyma skarg sąsiadów niezadowolonych z uciążliwych zapachów. Nieco ułatwień w zakresie wyboru odpowiedniej roślinności do nasadzenia ochronnego pasa zieleni podaje „Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej” przygotowany w 2016 r. przez MKiŚ.

Na koniec warto podkreślić, że pas zieleni wokół budynków, gdzie prowadzona jest produkcja trzody chlewnej, chroni także tę produkcję przed negatywnym wpływem środowiska otaczającego gospodarstwo. Nie należy też lekceważyć estetycznej strony takiej inwestycji.

Opr.: ACONAR

Więcej

Janusz pyta: Co jest powodem tak znacznego wahania się cen skupu tuczników w Polsce w ostatnich 5-6 latach? Czyżby aż taki wpływ miało zmieniające się pogłowie tuczników?

Niestety – tak! Najzwyczajniej w świecie tak działa cykl świński oparty na współzależności popytu, podaży i ceny. Zresztą takie same wahania miały miejsce także w innych krajach UE, gdzie – wydawałoby się – produkcja wieprzowiny, a więc koordynacja wstawień prosiąt do tuczu i wynikająca z tego podaż tuczników na ubój, jest lepiej zorganizowana. Chyba niekoniecznie…

W tabeli 1 i – dla lepszego zobrazowania zachodzących zmian – na wykresie 1 przedstawione są zmiany pogłowia tuczników na ubój (w wadze powyżej 50 kg, dane wg GUS) oraz ceny skupu tuczników wg wbc 75% (dane www.3trzy3.pl) w Polsce w latach 2019-2023.

Pogłowie tuczników w grudniu 2020 r., kiedy cena skupu była najniższa (5,01 zł/kg wbc 75%), wynosiło prawie 5,1 mln szt. Powolny spadek pogłowia do 3,95 mln szt. (o ponad 1,1 mln tuczników) w czerwcu 2023 r. spowodował wzrost ceny skupu aż o 97% (w porównaniu do ceny skupu w grudniu 2020 r.)! Warto zauważyć, że pogłowie tuczników w czerwcu 2024 r. wyniosło niecałe 3,78 mln szt., a więc jeszcze mniej niż w czerwcu 2023 r., ale cena skupu wzrosła tylko nieznacznie. Pewnie oprócz spadku wielkości pogłowia tuczników działały jeszcze inne czynniki (spadek eksportu czy mniejsza konsumpcja wieprzowiny w UE).

Niestety, władze KE przewidują dalszy spadek produkcji wieprzowiny w krajach UE o ok. 0,5% rocznie, co spowoduje, że produkcja wieprzowiny w 2035 r. będzie mniejsza o 1,2 mln ton w porównaniu do średniej z lat 2022/24. Głównymi przyczynami tego spadku będą sprzeciw europejskiego społeczeństwa wobec fermowego chowu świń, stopniowe wdrażanie przepisów ograniczających wielkość produkcji (przede wszystkim dobrostanowe) oraz spadek możliwości eksportu europejskiej wieprzowiny (wzrost produkcji u dotychczasowych importerów oraz silna konkurencja).

Ważne znaczenie mają też preferencje europejskich konsumentów, którzy jedzą coraz mniej wieprzowiny. KE przewiduje, że spożycie będzie spadało o 0,4% rocznie i wyniesie w 2035 r. ok. 30 kg/mieszkańca. Znaczenie w tym przypadku ma nie tylko zawartość tłuszczu w wieprzowinie, ale także utrzymujący się trend mniejszej konsumpcji mięsa w ogóle.

Opr.: ACONAR

Tabela 1. Pogłowie tuczników (do uboju w wadze pow. 50 kg), spadek/wzrost pogłowia i cena skupu tuczników wg wbc 75% w Polsce w latach 2019-2024

Rok201920202021202220232024
MiesiącVIXIIVIXIIVIXIIVIXIIVIXIIVI
Pogłowie tuczników*4,554,8184,825,0774,74,3914,1484,3423,954,2533,784
Różnica (w %)**-4,55,90,45,3-7,4-13,5-5,5-1,1-9,07,7-11,0
Cena skupu***7,508,197,105,017,005,958,619,8611,739,279,78

*Pogłowie tuczników do uboju w wadze pow. 50 kg w czerwcu/grudniu danego roku (w mln szt.)

**Wzrost/spadek pogłowia (w %) w porównaniu do poprzedniego spisu

***Cena skupu półtusz wbc 75% (w zł/kg)

Wykres 1. Pogłowie tuczników (do uboju w wadze pow. 50 kg) i cena skupu tuczników wg wbc 75% w Polsce w latach 2019-2024

Kilka moich refleksji z okazji dwusetnej „Odpowiedzi Czytelnikom”

Dokładnie 18 lat temu, jesienią 2006 r. Redakcja czasopisma „Trzoda Chlewna” zaproponowała mi pisanie „Odpowiedzi na pytania Czytelników”. Odpowiedzi są publikowane co miesiąc w papierowym wydaniu czasopisma „TCh”, a wiele z nich można przeczytać na stronie internetowej https://www.trzoda.net/category/pytania-czytelnikow.

Warto do nich zaglądać, ponieważ zawierają bardzo dużo praktycznych rad i komentarzy w sprawach, które najbardziej interesują producentów trzody chlewnej w Polsce. W styczniu 2024 r. ukazuje się 200 „Odpowiedź…”. Jest to więc swego rodzaju Jubileusz! A dla mnie wielka satysfakcja, że od wielu lat mogę wiernie towarzyszyć Czytelnikom czasopisma „TCh” starając się odpowiadać im na pytania związane z ich produkcją trzody chlewnej.

Wśród zadawanych pytań najwięcej było tych dotyczących żywienia i organizacji produkcji (70 i 46 odpowiednio odpowiedzi). Kolejnymi problemami były te dotyczące prognozy produkcji trzody chlewnej (28 odpowiedzi), kształtowania środowiska w chlewni (13 odpowiedzi) oraz zwalczania ASF, bioasekuracji i profilaktyki zdrowotnej (12 odpowiedzi).

Rozpoczyna się Nowy Rok 2025! Tym wszystkim producentom trzody chlewnej w Polsce, którym udało się jakoś przeżyć ubiegły 2024 rok i nadal chcą produkować tuczniki lub prosięta, a także lochy i knury na odbudowę stad reprodukcyjnych, życzę wszystkiego najlepszego! To był trudny rok, szczególnie wymagający dla tych, którzy chcieli utrzymać opłacalność swojej produkcji i wstawiali do swoich chlewni kolejne partie prosiąt mając nadzieję, że teraz to już pewnie będzie lepiej…

Niestety! Z każdym miesiącem ceny skupu były tylko niższe! W grudniu 2024 r. spadły o ponad 33% w porównaniu do cen skupu z przełomu maja i czerwca 2023 r. Pocieszające jest to, że stosunkowo dobra cena skupu utrzymywała się wcześniej przez dość długi okres: mniej więcej od lutego/marca 2022 r. do listopada 2023 r. – prawie przez 20 miesięcy! Pocieszające może być też to, że spadek cen skupu tuczników na koniec 2021 r. był jeszcze większy i wyniósł ponad 41% w porównaniu do ceny skupu w marcu 2020 r.

I jeszcze jedna interesująca informacja, chociaż może nieszczególnie… Otóż w marcu 2022 r. cena skupu tuczników gwałtownie wzrosła o prawie 39% w porównaniu do ceny, jaka była jeszcze jeden miesiąc wcześniej w lutym 2022 r. Paradoksalnie wzrost ten zbiegł się z wybuchem wojny za wschodnią granicą Polski.

W okresie ostatnich 20 lat znacząco zmienił się krajobraz polskiej produkcji trzody chlewnej. Przede wszystkim drastycznie zmniejszyło się pogłowie trzody chlewnej w Polsce. Z liczącego się w Europie eksportera wieprzowiny staliśmy się jej importerem. W 2005 r. pogłowie trzody chlewnej ogółem wynosiło 18,7 mln szt., w 2010 r. 14,8 mln szt., a w 2015 r. 11,6 mln szt. – spadek o 38%. Niestety, spadkowy trend utrzymuje się do dzisiaj, a pogłowie trzody chlewnej ogółem wyniosło w czerwcu 2024 r. zaledwie 9,1 mln szt.; w porównaniu do pogłowia w 2005 r. spadek wynosi ponad 51%. Jednocześnie wzrósł import prosiąt z kilkuset tysięcy szt. w 2005 r. do ponad 7 mln szt. w 2024 r.

Zaniepokojeni tymi zmianami producenci trzody chlewnej w Polsce postanowili opracować strategię zapobiegającą dalszemu spadkowi pogłowia, a w dalszej perspektywie pozwalającą na odbudowę dawnego pogłowia, w tym intensywny rozwój krajowej produkcji prosiąt.

Pierwsza bardzo obszerna „Strategia…” powstała w 2013 r. Jej głównym założeniem było finansowe wsparcie tylko tych producentów, którzy posiadali w swoim gospodarstwie co najmniej 150 loch. Założenie bardzo ambitne, jeśli wiadomo, że w tym czasie aż 90% gospodarstw utrzymujących lochy posiadało nie więcej niż 10 loch! Niestety, „szeroko rozumiany” rynek zweryfikował te założenia, a „Strategia…: przeszła do historii. Największą przeszkodą okazał się bowiem nie brak pieniędzy, a decyzje administracyjne i interpretacja obowiązującego prawa.

W styczniu 2024 r. powstała Krajowa Rada Wieprzowiny, która po niecałym roku działania przekształciła się w Polską Radę ds. Wieprzowiny. Na spotkaniu w grudniu br. w MRiRW postanowiono, że działanie Rady skupi się na trzech obszarach mających ułatwić rozwój produkcji trzody chlewnej w Polsce: zmiany w prawie budowlanym i kształtowaniu ładu przestrzennego, zwalczanie ASF oraz zachowanie dziedzictwa kulturowego wsi.

W trakcie dyskusji pojawiły się zaniepokojone głosy producentów, że prawna ochrona dobra społecznego mieszkańców wsi niebędących rolnikami może w najbliższej przyszłości zagrażać nie tylko rozwojowi, ale w ogóle produkcji świń na wsi. Czyżby chów trzody chlewnej w Polsce był teraz przeznaczony tylko dla tych najodważniejszych producentów?

Opr.: ACONAR

Antoni pyta (kontynuacja): Co powinniśmy zrobić, aby warunki przebywania loch i prosiąt w kojcu porodowym były dla nich bardziej odpowiednie?

Potrzeba zapewnienia lochom większej swobody w przemieszczaniu się w obrębie kojca porodowego spowodowała wzrost zainteresowania specjalistów odruchami naturalnego zachowania się loch w nowej sytuacji. Wielkość kojca porodowego i usytuowanie w nim poszczególnych elementów wyposażenia powinny zachęcać lochę i prosięta do takiego przemieszczania się, aby miały one możliwość swobodnego i nieskrępowanego realizowania swoich podstawowych naturalnych potrzeb: karmienie prosiąt przez lochę (ssanie mleka), wyjadanie paszy i picie wody przez lochę (również przez prosięta), odpoczywanie w komfortowych warunkach, wydalanie odchodów i moczu itd.

Zadanie to nie jest proste i łatwe w przypadku kojców zapewniających lochom mniejszą lub większą swobodę przemieszczania się w przeciwieństwie do kojców, w których locha jest praktycznie unieruchomiona przez jarzmo. Jeśli więc producent prosiąt zamierza zwiększyć możliwości przemieszczania się loch karmiących w kojcach porodowych, to powinien bezwzględnie skorzystać z porady doświadczonego specjalisty. Przyjęcie danego projektu kojca porodowego determinuje bowiem nie tylko procedury związane z obsługą lochy i prosiąt, ale przede wszystkim wpływa na zachowanie się zarówno lochy, jak i prosiąt.

Jednym z przejawów naturalnego zachowania się loch w kojcach zapewniających im pełną swobodę przemieszczania się (np. kojce spacerowe) jest eksponowana przez nie potrzeba przygotowania gniazda dla mających się urodzić prosiąt. Wbrew pozorom potrzeba ta jest w dużej mierze niezależna od upodobań (widzimisię) samej lochy, ale jest stymulowana zmianami hormonalnymi (m.in. wzrostem poziomu oksytocyny), jakie zachodzą w organizmie lochy w okresie bezpośrednio poprzedzającym poród. Lochy przygotowujące gniazdo wykazują większe zadowolenie z tego, że mogą być lepiej przygotowane na przyjęcie nowo narodzonego potomstwa. Zaobserwowano również, że możliwość zbudowania przez lochę gniazda przed porodem sprzyja urodzeniu większej liczby prosiąt żywych.

Zadowolenie lochy przejawia się też w jej zwiększonej opiekuńczości już po urodzeniu prosiąt i, co także potwierdzają przeprowadzone obserwacje, sprzyja mniejszej umieralności prosiąt w okresie ssania. Warto pamiętać, że budowanie gniazda dla mającego się narodzić potomstwa obejmuje zdecydowaną większość zwierząt i jest czymś zupełnie naturalnym, zarówno wśród zwierząt udomowionych, jak i żyjących w stanie dzikim. Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, iż w pewnej formie pojawia się również u ludzi, zwykle około piątego miesiąca ciąży. Wtedy rodzice odczuwają przemożną potrzebę przygotowania na przykład pokoiku dziecięcego.

Matczyna opiekuńczość, sterowana hormonami, nakazuje lochom przygotowanie bezpiecznego, ciepłego i wygodnego gniazda dla mających się urodzić prosiąt. Jeśli locha nie ma gdzie przygotować takiego gniazda z powodu ograniczonej przestrzeni (kojce jarzmowe) lub, jeśli taka przestrzeń jest nawet dla niej dostępna, ale nie ma materiałów służących do przygotowania gniazda, to w naturalny sposób staje się niespokojna i pobudzona. Przy czym zwróćmy uwagę, że przygotowanie gniazda nie jest żadnym problemem dla lochy, jeśli ma w kojcu miejsce i potrzebne materiały, ale najczęściej jest to problemem dla obsługi!

Za gniazdo dla prosiąt przyjmuje się miejsce, gdzie prosięta przede wszystkim odpoczywają. Zapewnia ono im komfortową temperaturę, suche i ciepłe podłoże oraz wystarczającą powierzchnię do wygodnego odpoczynku. Jeśli powierzchnia takiego gniazda jest zbyt mała, to prosięta stają się niespokojne, a nawet agresywne wobec siebie. Sytuacja staje się groźna dla mniejszych i słabszych prosiąt, zwłaszcza w licznym miocie; ograniczenie powierzchni dla prosiąt w takim gnieździe jest nieprzewidzianym, dodatkowym czynnikiem segregującym prosięta i sprzyja gorszemu rozwojowi prosiąt mniejszych. Innym czynnikiem mającym wpływ na komfort rozwoju prosiąt może być umieszczanie gniazda w narożniku kojca przy skośnie ustawionym jarzmie dla lochy. Wg opinii specjalistów, prosięta w takiej sytuacji mogą mieć utrudnione trafianie do gniazda, zwłaszcza mniejsze osobniki, i mogą ulegać hipotermii (wychładzaniu).

Dokonując wyboru materiału służącego lochom do zbudowania gniazda powinniśmy kierować się zasadą, że nie tylko ilość tego materiału jest czynnikiem decydującym, ale również to, czy jest on najbardziej odpowiedni dla wymagań lochy. Wśród zalecanych materiałów są resztki tkaniny jutowej lub słoma z konopi. Z powodzeniem można też wykorzystać słomę zbożową.

Opr.: ACONAR 

350x470_baner_dsm-firmenich


Młyn paszowy
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.