skiold

Krzysztof pyta: Czy w Polsce możliwe będzie większe zastosowanie krajowych surowców białkowych w paszach dla trzody chlewnej? Przeprowadzono dziesiątki badań, wydano pieniądze i wygłoszono wiele ważnych deklaracji, a w praktyce nic się nie zmienia.

Krzysztof pyta: Czy w Polsce możliwe będzie większe zastosowanie krajowych surowców białkowych w paszach dla trzody chlewnej? Przeprowadzono dziesiątki badań, wydano pieniądze i wygłoszono wiele ważnych deklaracji, a w praktyce nic się nie zmienia.

 

W czerwcu br. ministrem rolnictwa został Jan Krzysztof Ardanowski, rolnik spod Torunia, poseł PiS, wcześniej podsekretarz w MRiRW w latach 2005–2007. W krótkim czasie przedstawił wiele interesujących propozycji zmian w polskiej gospodarce rolnej.

Prezentując w lipcu br. przygotowany przez MRiRW pod nowym kierownictwem „Plan dla wsi” M. Morawiecki, premier rządu RP, podkreślił, że „Plan…” ma na celu podniesienie poziomu bezpieczeństwa Polaków w trzech obszarach: bezpieczeństwo rodziny, bezpieczeństwo miast i wsi oraz bezpieczeństwo zewnętrzne.

W obszarze produkcji zwierzęcej i związanej z nią produkcji pasz realizacja tego planu ma polegać na zwiększeniu bezpieczeństwa żywnościowego Polski oraz wsparciu ochrony gleb przede wszystkim poprzez sukcesywne zastępowanie białka paszowego importowanego z zagranicy, głównie poekstrakcyjnej śruty sojowej, białkiem paszowym pochodzącym z produkcji krajowej.

Przypomnijmy, że kraje UE importują rocznie ponad 34 mln ton śruty sojowej, w tym Polska ok. 2 mln ton. Importowana śruta sojowa wyprodukowana jest prawie w 95% z nasion GMO. W Polsce obowiązuje od 2006 r. ustawowy zakaz stosowania śruty sojowej GMO w paszach dla zwierząt, który to zakaz poprzez wprowadzanie kolejnych na okres 5 lat moratoriów jest zawieszony do końca 2018 r. Minister rolnictwa oświadczył, że w najbliższym czasie zostanie zaproponowana ustawa, która wskaże konkretną drogę zastąpienia śruty sojowej białkiem pochodzenia krajowego, a stosowanie importowanej śruty sojowej GMO będzie przedłużone maksymalnie na kolejna dwa lata.

Wg Ardanowskiego program białkowy w Polsce rozwija się pomyślnie, należy więc podjąć decyzję o stopniowym ograniczaniu importu soi z Ameryki. „Nie widzę powodu przesuwania w nieskończoność moratorium, bo takie działanie polega tylko na wysyłaniu nieczytelnych sygnałów, że jest to zwykła gra” – powiedział minister. Dodał też, że nie ma żadnego uzasadnienia wydawanie ponad 4 mld zł rocznie na import śruty sojowej jako źródła białka paszowego, bo białko paszowe może być wyprodukowane w Polsce i dać dochód polskim rolnikom. Ponadto zaznaczył, że obecnie kraje Europy Zachodniej odchodzą od stosowania śruty sojowej w paszach, m.in. podobny program zastąpienia soi innymi roślinami białkowymi wprowadziła Francja.

Ardanowski przypomniał, że od kilkunastu lat jest realizowany w Polsce program, którego celem jest zwiększenie produkcji krajowego białka roślinnego. Chodzi o opracowanie takich technologii i odmian roślin białkowych, które można uprawiać w naszym klimacie, a ich produkcja dla rolników byłaby dochodowa. Zdaniem szefa resortu dotychczasowe prace odpowiedziały na wszystkie pytania; Polska nie musi być uzależniona od białka importowanego z zagranicy. „To nieprawda, że polscy rolnicy nie chcą uprawiać roślin wysokobiałkowych, ale muszą mieć gdzie je sprzedawać” – przekonuje minister. Jednocześnie dodaje, że uprawa roślin wysokobiałkowych jest potrzebna dla realizacji płodozmianu ulepszającego w dużym stopniu żyzność gleb.

Wg Ardanowskiego bardzo poważnym problemem uniemożliwiającym wprowadzenie polskiego białka paszowego na rynek surowców paszowych jest niechęć przemysłu paszowego do wykorzystywania krajowych roślinnych surowców białkowych. Część firm zagranicznych produkujących pasze w Polsce nastawiona jest na produkcję pasz przy użyciu wyłącznie śruty sojowej, dlatego kompletnie nie są oni zainteresowani innymi roślinami białkowymi. Tłumaczą, że na rynku są zbyt małe dostawy jednolitych standaryzowanych partii krajowych surowców białka paszowego.

Niechętni też są producenci trzody chlewnej i drobiu twierdząc, że ciągle jest zbyt wiele przeciwwskazań do większego stosowania krajowych surowców białkowych, chociaż liczne badania i wyniki doświadczeń, także te przeprowadzone w dużej przemysłowej skali wskazują, że z punktu widzenia zasad żywienia zwierząt (trzody chlewnej czy drobiu) praktycznie nie ma żadnych przeszkód, aby przynajmniej część białka sojowego zastąpić w paszach białkiem krajowym.

Wydaje się, że znaczącym przełamaniem niemocy przemysłu paszowego i producentów zwierząt w zakresie stosowania krajowych surowców białkowych może stanowić podpisanie 1 października 2018 r. na Międzynarodowych Targach Wyrobów Spożywczych „Polagra-Food” porozumienia między Krajową Radą Drobiarstwa a Krajowym Zrzeszeniem Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych. Jak powiedział Ardanowski, obecny przy podpisaniu dokumentu, „te dwie ważne organizacje podpisały porozumienie, by wesprzeć ministra rolnictwa w budowaniu polskiego rynku białka”. Porozumienie dotyczy m.in. prowadzenia wspólnych działań w zakresie poszukiwania nowych i wykorzystania istniejących krajowych źródeł białka, ze szczególnym uwzględnieniem rzepaku oraz śruty rzepakowej.

Obecnie rzepak uprawia się w Polsce na powierzchni ponad 900 tys. hektarów. Działające w Polsce zakłady przemysłu olejarskiego produkują rocznie ok. 1,5 mln ton śruty rzepakowej. Blisko połowa tego surowca trafia jednak na eksport, a mogłaby stanowić cenny zamiennik importowanej śruty sojowej, przede wszystkim w produkcji trzody chlewnej. Potrzebne jest też w tej sprawie silne wsparcie organizacji zrzeszających producentów świń w Polsce.

 

Opr.: ACONAR

Pamela pyta: Czy to prawda, jak podały niektóre media w Polsce, że Hiszpanie mają największe pogłowie trzody chlewnej w Europie, przekraczające liczbę mieszkańców?

Pamela pyta: Czy to prawda, jak podały niektóre media w Polsce, że Hiszpanie mają największe pogłowie trzody chlewnej w Europie, przekraczające liczbę mieszkańców?

 

Rzeczywiście pod koniec sierpnia świat obiegła zaskakująca informacja, z której wynikało, że w Hiszpanii w 2018 r. liczba wyprodukowanych świń po raz pierwszy przekroczy liczbę ludności zamieszkującej ten piękny kraj. Z hiszpańskich ferm wyjedzie do ubojni w ciągu całego roku ponad 50 mln szt. świń, o 3,5 mln więcej niż liczba mieszkańców. „Tak ogromna produkcja świń zagraża naturalnemu środowisku w naszym kraju” – alarmują przedstawiciele hiszpańskiego ministerstwa ochrony środowiska.

Sytuacja jest jeszcze bardziej interesująca, bo jak się okazuje, Hiszpanie z wyprodukowanych przez siebie świń zjadają zaledwie 25% mięsa (średnie spożycie roczne na jednego mieszkańca wynosi 21 kg), pozostałe 75% wieprzowiny jest eksportowane głównie do Chin. Czyżby Chińczycy tak bardzo polubili hiszpańskie szynki, schaby i świńskie uszy?

Producenci trzody chlewnej wiedzą, że 50 mln wyprodukowanych tuczników to nie jest pogłowie trzody chlewnej, jak to błędnie podały media, informując o hiszpańskim rekordzie.

Pogłowie trzody chlewnej to ogółem wszystkie tuczniki, prosięta, warchlaki, lochy w odchowie, prośne oraz karmiące utrzymywane na początku danego miesiąca, kiedy został przeprowadzony spis trzody chlewnej w wylosowanych indywidualnych gospodarstwach lub w gospodarstwach rolnych osób prawnych lub jednostek organizacyjnych niemających osobowości prawnej, prowadzących działalność rolniczą zaliczaną do Polskiej Klasyfikacji Działalności, przy czym gospodarstwo indywidualne jest uznawane za utrzymujące trzodę chlewną i ujmowane w statystyce, jeśli w dniu spisu było w nim co najmniej 50 świń ogółem lub 10 loch, natomiast w pozostałych gospodarstwach, jeśli prowadzą działalność rolniczą i chów trzody chlewnej zgodnie z klasyfikacją PKD.

GUS podaje coroczne informacje o stanie pogłowia trzody chlewnej w Polsce w marcu, czerwcu i grudniu na podstawie danych zebranych w reprezentacyjnej próbie 30 tys. gospodarstw spośród ponad 235 tys. (w 2017 r.) utrzymujących trzodę chlewną. Wszystkim Czytelnikom zainteresowanym szczegółami metodyki obliczania przez GUS stanu pogłowia trzody chlewnej w Polsce polecam opracowanie[1] „Zwierzęta gospodarskie w 2017 r.”.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że Hiszpania jest największym producentem świń w Unii Europejskiej, a dokładniej – w całej Europie. Po raz pierwszy w 2015 r. pogłowie trzody chlewnej w Hiszpanii było najwyższe w UE (tabela 1). Wyprzedzając wtedy Niemcy o 2,5% Hiszpania z każdym rokiem powiększa swoją przewagę; pogłowie trzody chlewnej w Hiszpanii w 2017 r. jest wyższe w porównaniu do pogłowia w Niemczech o 9,1% i nadal się powiększa. Warto zwrócić uwagę, że pogłowie trzody chlewnej tylko w tych dwóch krajach stanowi prawie 40% pogłowia w całej UE! Natomiast pierwszych siedem krajów (tabela 1) posiada 78% całego pogłowia trzody chlewnej w UE.

Polska w latach 2008–2010 zajmowała z pogłowiem równym 14,8 mln szt. czwarte miejsce (wcześniej nawet trzecie!), a obecnie z 11,9 mln. szt. zajmuje szóste miejsce, tylko nieznacznie ustępując Danii i Holandii.

Rolnicy często pytają, czy produkcja świń w Polsce ma szanse powrotu do poziomu sprzed 12–15 lat (pogłowie w 2006 r. wynosiło 18,9 mln szt.). Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspólnie z wieloma innymi organizacjami i jednostkami badawczymi opracowało program odbudowy pogłowia trzody chlewnej w Polsce do 2030 r. Niestety, nie będzie to łatwy proces.

Bezpośrednim motorem rozwoju chowu trzody jest opłacalność, której najprostszą miarą jest relacja cen skupu świń do cen zbóż i pasz. Stopniowe sprywatyzowanie przemysłów paszowego i mięsnego oraz akcesja Polski do struktur UE wprowadziły urynkowienie cen pasz i cen skupu świń; wytwórnie pasz starają się sprzedać pasze jak najdrożej, a zakłady mięsne skupić żywiec po jak najniższej cenie; zysk rolników-producentów świń zmalał do minimum. Okazuje się, że do odbudowy dawnego poziomu pogłowia potrzebny jest jeszcze rolnikom ogromny kapitał, ale niestety, na polskiej wsi kapitału nie było, nie ma i chyba jeszcze długo nie będzie. MRiRW proponowało finansowe wsparcie, ale prawdopodobnie inaczej niż w Hiszpanii w Polsce nie ma też odpowiedniego „klimatu” do rozwoju produkcji trzody chlewnej.  

 

Opr.: ACONAR

 

Tabela 1. Pogłowie trzody chlewnej w krajach UE (za: www.3trzy3.pl)

Kraj

Pogłowie trzody chlewnej w krajach UE w latach 2008-2017 (w mln szt.)

2008

2009

2010

2011

2012

2013

2014

2015

2016

2017

Hiszpania

26,3

25,3

25,7

25,6

25,3

25,5

26,6

28,4

29,2

30,1

Niemcy

26,7

26,8

26,9

27,4

28,3

28,1

28,3

27,7

27,4

27,6

Francja

14,8

14,6

14,3

14,0

13,8

13,4

13,3

13,3

12,8

13,1

Dania

12,2

12,9

12,3

12,3

12,3

12,4

12,7

12,7

12,3

12,8

Holandia

11,7

12,1

12,2

12,1

12,1

12,0

12,1

12,5

11,9

12,3

Polska

14,2

14,3

14,8

13,1

11,1

11,0

11,3

10,6

11,1

11,9

Włochy

9,3

9,2

9,3

9,4

8,7

8,6

8,7

8,7

8,5

8,6

 

Małgorzata pyta: Jak powinna wyglądać wentylacja pomieszczeń dla świń latem?

Małgorzata pyta: Jak powinna wyglądać wentylacja pomieszczeń dla świń latem?

 

Spośród wszystkich zwierząt gospodarskich świnie są najbardziej wrażliwe na działanie wysokich temperatur. Dlatego tak ważne jest wentylowanie pomieszczeń dla świń w okresie upałów! Mniej lub bardziej intensywnie, w zależności od tego, w jakim wieku są świnie utrzymywane w danym pomieszczeniu i przy jakim zagęszczeniu obsady. Najprościej mówiąc, im więcej jest cięższych świń, tym wentylacja powinna być bardziej intensywna!

Dobrą jakość powietrza w pomieszczeniach dla trzody chlewnej można uzyskać wyłącznie poprzez usunięcie z tych pomieszczeń nadmiaru wilgoci wydychanej przez zwierzęta oraz szkodliwych gazów, głównie amoniaku, emitowanych podczas rozkładu odchodów/gnojowicy na skutek działania bakterii. Skutecznej wentylacji w gorących porach roku powinno towarzyszyć chłodzenie napływającego do chlewni świeżego powietrza.

Świnie, w zależności od wieku, wydychać mogą znaczne ilości wilgoci (tabela 1). Dla lepszego zrozumienia tego, co może dziać się w chlewni w upały, spróbujmy prześledzić następująca sytuację. Przyjmijmy, że w pomieszczeniu o pow. 120 m2 i wysokości 2,5 m (kubatura = 300 m3) znajduje się 100 tuczników o masie ciała średnio 100 kg. Jeśli każdy tucznik wydycha ok. 2,2 kg pary wodnej na dobę (średnio 92 g/godz.), to sto tuczników wydycha do powietrza 9200 g pary wodnej na godzinę. Paruje też woda z wydalanych odchodów i moczu świń. Przyjmijmy, że temperatura powietrza w chlewni wynosi 30ºC, a wilgotność względna jest równa 70%. Znaczy to, że w każdym 1 m3 powietrza znajduje się 214 g pary wodnej (tabela 2), a w całym powietrzu 300×214 = 64200 g pary wodnej.

Jeśli wyłączylibyśmy wentylację na jedną godzinę, to w pomieszczeniu ze 100 tucznikami zawartość pary wodnej wzrośnie tylko z tytułu wydychanej przez tuczniki pary wodnej o 9200 g (30 g/m3) i w każdym 1 m3 będzie teraz 214+30 = 244 g pary wodnej; wilgotność względna przy temperaturze 30ºC wzrośnie do 80% (tabela 2). Jeśli doliczymy wilgoć z parującej gnojowicy, wilgotność względna może zbliżyć się nawet do 90%. Dosłownie w krótkim czasie możemy mieć tropik w chlewni (wilgotny upał).

W praktyce raczej rzadko zdarza się całkowita awaria wentylacji, ale warto pamiętać, że permanentna mało skuteczna wentylacja w upały powoduje, że świnie są cały czas w stresie cieplnym. 

 

Opr.: ACONAR

 

Tabela 1. Średnie ilości wilgoci wydychanej w ciągu doby przez świnie w różnym wieku (za: OMAFRA Fanvent Analysis Program)

 

Masa ciała (kg)

Ilość wydychanej wilgoci (l/dzień)

Loszki i lochy prośne

150

200

2,8

3,4

Lochy laktacyjne

160

200

4,9

5,4

Prosięta odsadzone

5

10

20

0,8

1,1

1,2

Tuczniki

25

50

75

100

120

1,3

1,9

2,1

2,2

2,4

 

Tabela 2. Ilość pary wodnej (w gramach) w 1 m3 powietrza w zależności od temperatury powietrza oraz jego wilgotności względnej

Temperatura (ºC)

Wilgotność względna (%)

 

50

60

70

80

90

100

30

153

183

214

245

275

306

25

116

139

162

185

209

232

20

87

104

121

139

156

173

15

65

78

91

103

116

129

10

47

57

66

76

85

95

Przemysław pyta: Upały wywołują stres cieplny u świń. Czy taki stres może wpływać na knury, a jeśli tak, to jak można temu zapobiegać?

Przemysław pyta: Upały wywołują stres cieplny u świń. Czy taki stres może wpływać na knury, a jeśli tak, to jak można temu zapobiegać?

 

Płodność knura normalnie odpowiada za 50% genetyki potomstwa, ale potencjalnie może być odpowiedzialna nawet w 100%, jeśli jakość nasienia z jakichś powodów jest bardzo niska i powoduje spadek zapłodnienia oraz – w konsekwencji tego spadku – mniejszą liczbę prosiąt w miocie. Wynikające z tego kłopoty dotyczą zarówno tych producentów trzody chlewnej, którzy stosują sztuczne zapłodnienie, jak i tych, którzy z różnych powodów stosują naturalne krycie loch. Jednym z powodów gorszej jakości nasienia knurów jest stres cieplny, wywołany wysoką temperaturą w czasie upałów.

Sperma jest wytwarzana w jądrach znajdujących się w worku mosznowym w temperaturze o 2–4°C poniżej temperatury ciała knura (38,5–39,5°C). W podwyższonej temperaturze proces wytwarzania plemników w jądrach ustaje. Temperatura jąder odgrywa tu zasadniczą rolę, warto o tym pamiętać!

Ponieważ jedna trzecia jąder u knura znajduje się we wnętrzu jego ciała, mechanizm utrzymywania niższej temperatury tego ważnego w procesie zapłodnienia narządu jest mniej skuteczny aniżeli ma to miejsce u innych ssaków, u których worek mosznowy z jądrami pozostaje w całości na zewnątrz ciała.

Nie powinien być zatem dla nikogo zaskoczeniem fakt, że stres cieplny spowodowany wysoką temperaturą w okresie letnich upałów może wpływać negatywnie na proces wytwarzania spermy, a tym samym na skuteczność rozpłodową knurów, nawet przez kilka tygodni. Jądra pracują wytwarzając plemniki w kanalikach nasiennych bez przerwy (wnętrze jąder to plątanina kanalików). Plemniki, przechodząc przez kanaliki, mają wystarczająco dużo czasu, aby prawidłowo się rozwinąć. Rozwój plemników nazywany spermatogenezą trwa około 8–10 tygodni! Jeśli w procesie wytwarzania i dojrzewania plemników nastąpi zaburzenie, powrót do poprzedniego stanu może więc trwać nawet kilkanaście tygodni. Tak, nie kilkanaście dni, ale tygodni… Straty z tego powodu mogą być ogromne!

Co można w tej sytuacji zrobić? Przede wszystkim należy podjąć wszelkie działania chroniące knury przed negatywnym wpływem stresu cieplnego. Bardzo ważnym elementem jest przestrzeń, w której musi przebywać knur, wynikająca z powierzchni przeznaczonego dla niego kojca. Knur musi mieć miejsce do swobodnego położenia się. Jeśli posadzka w kojcu dla knurów ścielona jest słomą, w okresie upałów, niech warstwa tej ściółki będzie jak najcieńsza. Zrozumiałe, że taką ściółkę trzeba będzie częściej wymieniać, ale mniejsza ilość słomy na posadzce pozwoli knurom skuteczniej chłodzić swe ciało, a właściwie swoje jądra.

Jeśli rzeczywiście mamy do czynienia z wysokimi temperaturami w letnich miesiącach, należy bezwzględnie badać jakość nasienia także przez kilkanaście tygodni po ustaniu tych upałów. Jeżeli nasze możliwości ograniczenia negatywnego wpływu wysokiej temperatury w czasie upałów na jakość nasienia utrzymywanych przez nas knurów nie są wystarczające, może warto w tym okresie (i potem także przez kilkanaście tygodni) skorzystać ze sztucznego unasieniania. Aż do momentu, kiedy parametry nasienia wytwarzanego przez nasze knury nie powrócą do normalnej jakości.

Niestety, knury w upałach wykazują mniejsze libido i mniej chętnie chcą kryć podstawiane im lochy. Gorzej sprawują się też w stymulowaniu rui u loch jałowych po odsadzeniu prosiąt, mniej skuteczne są także w pomaganiu przy wykrywaniu rui u tych loch. Dotyczy to zwłaszcza starszych knurów; młodsze knury są mniej wrażliwe na stres cieplny i nieco lepiej sprawują się jako szukarki. Warto zatem mieć w pogotowiu na okres upałów młode knury. Obserwacje z praktyki wskazują, że zmuszanie knurów do aktywności rozpłodowej w okresie upałów wywołuje u nich skutki podobne do tych, jakie powoduje stres cieplny. A to, jak wiadomo, może skończyć się pogorszeniem jakości wytwarzanego nasienia nawet przez kilkanaście tygodni.

Stres cieplny obniża apetyt u zwierząt, które zjadają mniej paszy. Spadek masy ciała może być sygnałem, że knury zużywają własne zapasy energii, co wskazuje, że proces spermatogenezy może ulegać zakłóceniu, a jakość nasienia będzie gorsza. Oczywiście, knury w tym okresie muszą mieć nieograniczony dostęp do świeżej i czystej wody do picia. Mogą one wypijać nawet 8–10 litrów wody dziennie; przepływ wody w poidle należy ustawić na 2 l/minutę.

W okresie upałów należy skrupulatnie obserwować zmianę warunków środowiskowych w pomieszczeniu z knurami. Pomoże w tym m.in. codzienny pomiar minimalnej i maksymalnej temperatury dobowej oraz jej zapisywanie w dzienniku pracy na fermie. Każdy dzień z temperaturą powyżej 23°C może stanowić źródło stresu cieplnego i dlatego należy starannie kontrolować jakość nasienia knurów po upływie kilku tygodni od takiego dnia. Warto zastosować też zraszacze lub zamgławianie pomieszczeń z knurami oraz ustawić dodatkowe wentylatory, zwiększając przepływ powietrza, co poprawia efektywność schładzania zmoczonej skóry u knurów.

 

Opr.: ACONAR

Przemek pyta: Zaczęły się upały i świniom zaczyna dokuczać stres cieplny. Jakiego rodzaju zachowanie zwierząt może świadczyć, że pomimo zmiany parametrów wentylacji i obniżenia temperatury w chlewni świnie cierpią z powodu upału?

Przemek pyta: Zaczęły się upały i świniom zaczyna dokuczać stres cieplny. Jakiego rodzaju zachowanie zwierząt może świadczyć, że pomimo zmiany parametrów wentylacji i obniżenia temperatury w chlewni świnie cierpią z powodu upału?

 

Przede wszystkim należy podkreślić, że świnie są zdecydowanie bardziej wrażliwe na upały aniżeli inne zwierzęta, dlatego z większą starannością należy zadbać o zmniejszenie oddziaływania na nie skutków stresu cieplnego. Warto też wiedzieć, że organizm dzisiejszych krzyżówek świń wytwarza o 20–30% więcej ciepła aniżeli świń z lat 80. ubiegłego wieku.

Większość zwierząt pozbywa się ciepła wytwarzanego przez organizm poprzez pocenie się i dyszenie; są to dwa najważniejsze sposoby wykorzystywane przez zwierzęta do utrzymania stabilnej temperatury ciała. Niestety, świnie nie pocą się i mają stosunkowo niewielkie płuca. Z powodu tych naturalnych fizjologicznych ograniczeń oraz warstwy tłuszczu podskórnego świnie znacznie silniej odczuwają skutki stresu cieplnego.

Pierwszymi objawami stresu cieplnego u świń są znacząco przyspieszone (częstsze) oddechy i utrata apetytu (niewyjadanie paszy). Kolejnymi objawami, jeśli oddziaływanie stresu cieplnego nie ustaje, jest wypijanie przez świnie dużych ilości wody i częstsze wydalanie moczu (prowadzi to do niedoboru elektrolitów w organizmie), a następnie wzrost zakwaszenia organizmu i zaburzenie równowagi kwasowo-zasadowej.

Przy okazji warto przypomnieć o obowiązkowej codziennej kontroli ilości wody wypijanej przez świnie. Na rurze doprowadzającej wodę do picia powinien być zamontowany osobny wodomierz, a ilość wypitej przez zwierzęta wody w ciągu ostatniej doby powinna być codziennie o tej samej godzinie odczytywana, zapisywana i porównywana z odczytem w poprzednich dniach. Nie wszyscy producenci świń zdają sobie sprawę, że ilość całodobowo wypijanej wody prze zwierzęta to jeden z najważniejszych wskaźników informujących o tym, co faktycznie dzieje się ze zwierzętami.

Najnowsze badania wskazują, że przebywanie świń w temperaturze 35°C przez 24 godziny znacząco uszkadza funkcjonowanie systemu obronnego jelit, któremu towarzyszy wzrost zawartości endotoksyn we krwi. Okazuje się, że nawet kilkugodzinne przebywanie zwierząt w wysokiej temperaturze istotnie obniża odporność jelitową świń i zwiększa ryzyko patogennych infekcji, zwłaszcza w warunkach gorszej higieny. Widocznymi objawami są biegunki, a przy braku reakcji ze strony personelu obsługującego zwierzęta, przypadki nagłej śmierci.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że dla tuczników o masie ciała 80–100 kg krytyczna temperatura otoczenia nie powinna przekraczać 22–24°C. Wielkość dziennych przyrostów masy ciała takich tuczników przy temperaturze 35°C może zmniejszyć się nawet o 30–35%! Negatywne oddziaływanie wysokiej temperatury zwiększa się wraz ze wzrostem wilgotności względnej. Świnie lepiej znoszą suchy upał aniżeli wilgotny tropik!

Lochy i knury jeszcze gorzej znoszą wpływ stresu cieplnego aniżeli tuczniki, a straty wynikające z tego powodu mogą być bardzo dokuczliwe. U loch karmiących zmniejsza się ilość wytwarzanego mleka oraz występują zaburzenia w jego regularnym wydzielaniu się. Zmienia się rytm rujowy i wydłuża okres jałowy, trudniejsze jest zapłodnienie (skuteczność zapłodnienia może być niższa nawet o 30%, zakłóceniu ulega proces dojrzewania jajeczek, gorsza jest też jakość nasienia), mniej liczne są mioty (gorszy rozwój zarodków, resorpcja zarodków i płodów).

Na koniec chciałbym powiedzieć, że świnie z powodu genetycznego podobieństwa do hipopotamów i wielorybów wykazują potrzebę tarzania/taplania się w płytkiej mętnej wodzie lub w wodnistym błocie, co – jak zdają się sugerować niektórzy naukowcy – może stanowić potwierdzenie, że są one kolejnym wcieleniem ewolucji jednego wspólnego przodka wielorybów, hipopotamów i wielu innych zwierząt parzystokopytnych. A tak na marginesie: Czy ktoś z Czytelników już obejrzał koreańsko-amerykański film „Okja”? No właśnie…

Oblepianie swojego ciała warstwą błota w upalne dni chroni te zwierzęta przed nadmiernym wyparowywaniem wody z rozgrzanego organizmu i tym samym pozwala na utrzymanie prawidłowej temperatury wewnętrznej ciała przez dłuższy czas.

 

Opr.: ACONAR

350x470_baner_dsm-firmenich


Młyn paszowy
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.