skiold

Paulina pyta: Co to znaczy optymalizacja zawartości białka w paszy dla świń?

Paulina pyta: Co to znaczy optymalizacja zawartości białka w paszy dla świń?

 

Od wielu lat toczy się szeroka dyskusja wśród specjalistów żywieniowców i producentów świń na temat optymalnej zawartości białka ogólnego w paszach dla trzody chlewnej. Optymalnej, czyli takiej, która będzie w pełni pokrywała zapotrzebowanie świń na poszczególne aminokwasy w ilości niezbędnej do pełnego wykorzystania genetycznie uwarunkowanego potencjału wzrostowego w zależności od wieku tuczników, potencjału rozrodczego w zależności od fazy ciąży czy okresu laktacji loch lub zrównoważonego rozwoju materiału rodzicielskiego (loszki i knurki).

Wiadomo, że koszty żywienia świń stanowią poważną pozycję w kosztach ogółem, w tym koszty surowców białkowych, w większości importowanych, mają swój znaczący udział. Każdy producent, chcąc uzyskać większy dochód, będzie więc szukał wszelkich możliwości obniżenia kosztów, w tym kosztów żywienia, także poprzez optymalizację zawartości białka ogólnego w gotowych paszach. 

Optymalna zawartość białka ogólnego w paszy, czyli – najprościej mówiąc – nie za duża i nie za mała. Nie za duża, bo jest zbyt kosztowna dla producenta, a dla świń może być wręcz szkodliwa! Podwójna szkoda, której należy unikać… A niestety, w praktyce z przebiałczaniem pasz dla świń raczej mamy powszechny problem. Nadal wielu producentów jest bowiem święcie przekonanych, że tylko wysoki udział białka ogólnego w paszy zapewni szybki wzrost prosiąt, warchlaków i tuczników.

Nie za mała, bo spowoduje spadek tempa wzrostu i niekiedy trwały uszczerbek w prawidłowym rozwoju organizmu świni. W celu uniknięcia niepotrzebnej w tej krótkiej odpowiedzi komplikacji pominiemy efekt kompensacji wzrostu świń polegający na tym, że w pewnych okresach tuczu świnie możemy karmić tańszą niedoborową pod względem wartości pokarmowej paszą, celowo zwalniając tempo przyrostów, aby potem w wyniku zjawiska kompensacji „odzyskać” utracone kilogramy masy ciała. Pominiemy też omówienie szkodliwego wpływu na naturalne środowisko nadmiaru niestrawionego białka oraz nieprzyswojonych i wydalanych przez świnie w odchodach i moczu różnych związków azotowych.

 Trzeba przyznać, że przygotowanie paszy dla świń nie jest czymś wyjątkowo trudnym, zwłaszcza gdy wykorzystujemy do tego sprawdzone i wysoko wartościowe pod względem pokarmowym łatwo strawne surowce. Niestety, ułożenie optymalnej receptury gotowej paszy jest już swego rodzaju sztuką i wymaga umiejętności oraz doświadczenia. Jeśli wprowadzimy do paszy zbyt dużo białka, to nie zostanie ono w całości strawione i wykorzystane przez świnię, a zatem poniesiemy stratę.

Bardzo ważnym parametrem właściwego zbilansowania składu paszy jest zachowanie prawidłowego stosunku udziału poszczególnych składników pokarmowych, w tym aminokwasów, do koncentracji energii metabolicznej. Zwykle staramy się zapewnić udział w paszy wszystkich ważnych składników pokarmowych, nie zważając na koncentrację energii metabolicznej. Warto jednak pamiętać, że to właśnie koncentracja energii decyduje o spożyciu paszy. Zwykłe 16% białka ogólnego w paszy spowoduje, że przy niskiej koncentracji energii świnia w ciągu dnia zje tej paszy 4 kg spożywając tym samym 4 × 160 g = 640 g białka, a przy wysokiej koncentracji energii zje 3 kg spożywając tym samym 3 × 160 g = 480 g białka (o 25% mniej!). Znany żywieniowiec powiedział mi kiedyś, że świnia nie przyrasta z procentów białka zawartego w paszy, ale z ilości gramów spożytego białka.  

Wyniki badań wskazują, że nawet do 60% niestrawionych białek po spożyciu przez świnie paszy wysokobiałkowej jest wydalanych z odchodami i moczem w postaci różnych związków azotowych. Najprostszym sposobem uniknięcia tych strat jest obniżenie zawartości białka ogólnego w paszy do niezbędnego minimum, a nawet nieco poniżej zapotrzebowania świń w danym wieku, i uzupełnienie niedoboru aminokwasów egzogennych aminokwasami syntetycznymi.

Okazuje się, że obniżenie zawartości białka ogólnego w paszy dla świń nawet o 4% może nie mieć szkodliwego wpływu na wydajność wzrostową i jakość tuszy. Uzupełnienie składu takiej paszy kilkoma egzogennymi syntetycznymi aminokwasami (lizyna, metionina, treonina, walina i tryptofan) pozwoli łatwo zoptymalizować wartość pokarmową gotowej paszy i uzyskać prawidłowe tempo wzrostu świń oraz utrzymać odpowiedni ich status zdrowotny.

 

Opr.: ACONAR

Piotr pyta: W związku z wprowadzeniem nowych przepisów w zakresie bioasekuracji, zastanawiam się, czy chów świń w moim niewielkim gospodarstwie (cykl zamknięty, 30 loch) będzie nadal opłacalny?

Piotr pyta: W związku z wprowadzeniem nowych przepisów w zakresie bioasekuracji, zastanawiam się, czy chów świń w moim niewielkim gospodarstwie (cykl zamknięty, 30 loch) będzie nadal opłacalny?

 

Wielu rolników produkujących świnie w mniejszej skali (dla porządku przyjmijmy, że są to rolnicy produkujący świnie w cyklu zamkniętym i utrzymujący od 30 do 50 loch) zastanawia się ostatnio może bardziej, czy przy utrzymującym się od kilkunastu lat poziomie cen skupu świń i cen mieszanek paszowych koszty związane z wprowadzeniem nowych obowiązków w zakresie bioasekuracji w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa ASF nie spowoduje takiego pogorszenia opłacalności produkcji, że pomimo najszczerszych chęci będą musieli wycofać się z chowu świń i zaniechać dalszej produkcji tuczników.

Zanim jednak spróbujemy się zastanowić, od czego zależy opłacalność produkcji świń i które z elementów tej produkcji mają największe znaczenie, a zatem powinny stanowić główne pole zainteresowania rolnika-producenta świń, powiedzmy sobie otwarcie, że stosowanie prawidłowo zaprogramowanej i realizowanej bioasekuracji jest jednym z najważniejszych elementów nowoczesnej produkcji świń i w żadnym przypadku bioasekuracja nie powinna być traktowana jako zbędny kaprys inspekcji weterynaryjnej.

Bioasekuracja od wielu lat traktowana jest na całym świecie równorzędnie, a czasem nawet bardziej niż równorzędnie, z dobrym programem żywienia świń i higieną wysokowartościowych pasz, z wysokowydajną genetyką, z dobrym zarządzaniem stadem loch, prosiąt, warchlaków i tuczników, dobrze opracowanym i rzetelnie realizowanym programem profilaktyki oraz zachowaniem optymalnych warunków środowiskowych.

Od wielu lat można usłyszeć wypowiedzi doświadczonych specjalistów, którzy uważają, że brak bioasekuracji potrafi skutecznie zniweczyć wszelkie wysiłki producenta świń podejmowane w celu zapewnienia dobrego żywienia, sprawnego zarządzania stadem i genetyką, starannej realizacji programu profilaktyki czy dbałości o środowisko.

Chciałoby się powiedzieć: Rolniku! Obudź się! I natychmiast zadbaj o podstawowe warunki bioasekuracji, i tej zewnętrznej, i tej wewnętrznej. To wcale nie jest ani takie bardzo kosztowne, ani takie trudne. Może nie zwracałeś dotychczas uwagi na oczywiste prawdy i nie doceniałeś wagi prostych zasad przestrzegania bioasekuracji. Zanim znowu zaczniesz narzekać, zacznij działać i szybko napraw sytuację w swoim gospodarstwie. O braku minimum wiedzy, jakie znaczenie ma bioasekuracja, u bardzo wielu rolników, trzymających kilkanaście i nieco więcej świń, krążą wręcz przerażające opowieści. Czasami aż trudno w nie uwierzyć!

Wg opinii lekarzy weterynarii opanowanie problemu rozprzestrzeniania się wirusa ASF w Polsce będzie bardzo trudne do zrealizowania, ponieważ oprócz kłopotliwego nadmiaru dzików i – jak na razie – realnego braku możliwości zmniejszenia ich populacji do bezpiecznego poziomu, ciągle będzie pozostawać bez bioasekuracji wiele takich gospodarstw, gdzie rolnicy utrzymujący kilka świń nie wykazują żadnego zainteresowania przestrzeganiem przynajmniej podstawowych zasad bioasekuracji i chęcią poprawy higieny w swoim chlewiku.

Pomimo szeroko toczonej dyskusji w mediach, na spotkaniach rolników czy kontroli inspektorów, do wielu rolników nie dociera prosty fakt, że nawet jedna świnia pozostająca bez bioasekuracji w danej wsi może zachorować na ASF i z powodu niefrasobliwości właściciela skutecznie zakazić inne świnie. Trudno wyobrazić sobie taką sytuację, ale podejmowane są nawet próby protestu rolników przeciwko wprowadzeniu oczywistych obostrzeń wynikających z obowiązkowej bioasekuracji. Bioaskeuracja jest w interesie każdego rolnika utrzymującego świnie, a nie w interesie inspekcji weterynaryjnej!          

O znaczeniu bioasekuracji w chowie świń i o tym, jak ją najlepiej wdrożyć w swoim gospodarstwie, czasem nie tak wcale dużym, w prostych słowach napisał prof. dr hab. Z. Pejsak (TCh, luty 2018). Warto ten artykuł przeczytać kilka razy od początku do końca i już dzisiaj wprowadzić podane tam zalecenia. Nie czekajmy, aż zwykła niefrasobliwość i brak wiedzy (chciałoby się użyć w tym miejscu bardziej dosadnego synonimu!) zniweczy wszelkie nasze wysiłki w celu uzyskania opłacalności produkcji naszych świń.

 

Opr.: ACONAR  

Magdalena pyta: Czy warto wykorzystać produkty uboczne rolne lub przemysłu spożywczego jako komponenty pasz dla świń?

Magdalena pyta: Czy warto wykorzystać produkty uboczne rolne lub przemysłu spożywczego jako komponenty pasz dla świń?

 

Tradycyjnie od wielu lat produkty uboczne przemysłu rolno–spożywczego (młynarskiego, olejarskiego, gorzelniczego, piwowarskiego, cukrowniczego, warzywno–owocowego i inne) oraz zakładów zbiorowego żywienia były i są wykorzystywane jako karma dla świń.

Ale czasy się zmieniły! Z jednej strony nowoczesne krzyżówki świń wymagają żywienia zbilansowanymi mieszankami paszowymi o wysokiej wartości pokarmowej, a z drugiej strony zysk z produkcji świń zmniejszył się do takiego stopnia, że producentowi pozostał bardzo wąski margines na ewentualne ryzyko towarzyszące wykorzystaniu produktów ubocznych w żywieniu świń. 

Ale jeśli dostępne w danym regionie/kraju produkty uboczne są stosunkowo tanie, to przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności i wykorzystaniu dostępnej w tym zakresie wiedzy mogą stanowić składniki karmy dla trzody chlewnej, dzięki czemu możliwe będzie obniżenie kosztów żywienia świń.

Zawsze w każdej produkcji warto szukać sposobów pomniejszenia jej kosztów. Między innymi dlatego nie należy rezygnować z wykorzystania produktów ubocznych jako składników pasz. Może się bowiem okazać, że np. w którymś roku niekorzystne warunki pogodowe spowodują istotne pogorszenie jakości zbóż lub roślin strączkowych na terenie naszego regionu czy w krajach eksporterów i może wtedy warto sięgnąć po produkty uboczne.

Przemysł rolno–spożywczy i zakłady zbiorowego żywienia wytwarzają ogromne ilości produktów ubocznych. Dobrym przykładem może być przemysł browarniczy, który w procesie wytwarzania piwa na całym świecie (ok. 190 mld litrów rocznie!) wykorzystuje słody zbożowe, z których po warzeniu brzeczki pozostaje tzw. młóto. Po wysuszeniu zawiera ono 37% białka ogólnego, 7,5% tłuszczów, 15,8% włókna i 11,7 MJ energii metabolicznej. Jeśli na świecie rocznie do wyprodukowania piwa potrzebne jest ok. 32,3 mln ton słodu, to łatwo wyobrazić sobie, jaka ogromna ilość młóta może być wykorzystana w paszach dla zwierząt. A to tylko jeden z produktów ubocznych…

Ważnym argumentem za tym, by wykorzystywać produkty uboczne przemysłu rolno–spożywczego i zakładów zbiorowego żywienia w paszach dla zwierząt jest gwarancja wysokiej jakości w momencie ich powstawania. Przemysł produkujący żywność musi przestrzegać rygorystyczne zasady higieny i bezpieczeństwa, stąd powstające produkty uboczne pochodzą z surowców o najwyższej jakości i powstają w trakcie procesów chronionych odpowiednimi procedurami bezpieczeństwa.

Niestety, zdarza się, że jakość produktów ubocznych z powodu niewłaściwych warunków gromadzenia, przechowywania i transportu ulega potem pogorszeniu, czasami nawet znacznemu, zanim zostaną wykorzystane w produkcji pasz dla zwierząt. W tym momencie pojawia się pierwszy ważny warunek prawidłowego wykorzystania produktów ubocznych jako składników pasz: każdy producent pasz, który zdecyduje się je wykorzystać, musi mieć pewność, że są one wysokiej i odpowiedniej jakości.

Innym poważnym problemem jest sezonowość w dostępie do wielu z ubocznych produktów. Piwo jest produkowane przez cały rok, stąd suszone młóto można kupić praktycznie o każdej porze roku. Podobnie jest z odpadami z produkcji pieczywa czy wyrobów cukierniczych. Ale już np. prasowane wysłodki buraczane, powstające w trakcie produkcji cukru, są dostępne tylko przez pewien okres w roku. W czasie trwania kampanii cukrownie są gotowe sprzedać prasowane wysłodki po stosunkowo niskiej cenie, ale po zakończeniu produkcji cukru cena wysuszonych wysłodków (suszone wysłodki buraczane (85–90% s.m.) zawierają 9–12% białka ogólnego, 0,6–0,8% tłuszczów, 15–18% włókna surowego) znacznie wzrasta i wątpliwe staje się ich wykorzystanie jako taniego składnika pasz.

Niekorzystnym efektem wykorzystania zbyt dużych ilości niektórych produktów ubocznych w żywieniu świń może być ich negatywny wpływ na jakość mięsa i tłuszczu. Dobrym przykładem jest tu zbyt duży udział suszonego wywaru kukurydzianego DDGS w paszy dla tuczników, co może powodować jakościowe zmiany słoniny (miękka i żółta), uniemożliwiając wykorzystanie jej do produkcji smalcu lub wędlin.

Z pewnością problemem dla każdego producenta zwierząt jest zmienna zawartość składników pokarmowych (białko, tłuszcz, włókno surowe, popiół) w kolejnych partiach dostarczanych produktów ubocznych. Z tego powodu możliwe jest korzystne zagospodarowanie dostępnych w danym regionie produktów ubocznych jedynie przy współudziale doświadczonego żywieniowca, posiadającego stały i łatwy dostęp do laboratorium analitycznego, gotowego do ewentualnej korekty receptur pasz po każdej kolejnej dostawie produktów ubocznych.

 

   Opr.: ACONAR

Bożena pyta: Przedstawił Pan wiele interesujących zagadnień w trudnym problemie zachęcenia prosiąt odsadzonych do wyjadania większych ilości paszy w pierwszych dniach po odsadzeniu. Czy mógłby Pan opisać jeszcze jakieś sposoby, niekoniecznie związane z ja

Bożena pyta: Przedstawił Pan wiele interesujących zagadnień w trudnym problemie zachęcenia prosiąt odsadzonych do wyjadania większych ilości paszy w pierwszych dniach po odsadzeniu. Czy mógłby Pan opisać jeszcze jakieś sposoby, niekoniecznie związane z jakością paszy i jej wartością pokarmową?   

 

Odsadzane w wieku 3–4 tygodni prosięta powinny przez kilka dni bezpośrednio po odsadzeniu zjadać dziennie co najmniej 250 g pełnoporcjowej mieszanki paszowej, aby utrzymać tempo wzrostu z poprzedniego okresu życia.

Najczęściej, niestety, dzienne spożycie paszy w tym czasie nie przekracza 100 g, co w warunkach termoneutralnych (prosięta nie odczuwają chłodu i nie jest im za gorąco) wystarczy prosiętom zaledwie na zachowanie swojej masy ciała praktycznie bez przyrostu.

Na szczęście producenci prosiąt dysponują kilkoma dobrymi sposobami na zapobieżenie głodowaniu prosiąt oraz zachęceniu ich do zwiększonego spożycia paszy bezpośrednio po odsadzeniu. O wielu z nich wspomniałem w wydaniach grudniowym i styczniowym czasopisma “Trzoda Chlewna”. Przypomnijmy krótko te sposoby, z których wiele jest oczywistych, a niektóre nie są tak bardzo oczywiste dla producentów prosiąt:

·         odpowiednie zarządzanie prosiętami, w tym nieprzegęszczanie prosiąt w kojcach oraz utrzymanie przyjaznego środowiska naturalnego,

·         zapewnienie łatwego dostępu do wysokiej jakości pasz, skarmianych odpowiednio do zapotrzebowania prosiąt, zmieniającego się wraz z ich wzrostem, zawierających łatwostrawne i przyswajalne składniki pokarmowe oraz dodatki poprawiające zdrowotność przewodu pokarmowego,

·         restrykcyjne przestrzeganie zasad bioasekuracji i higieny,

·         skuteczne zapobieganie chorobom, szczególnie tym specyficznym i często występującym w obrębie danej fermy,

·         ciągłe szkolenie załogi w celu podniesienia poziomu wiedzy u osób prowadzących produkcję prosiąt oraz umiejętności radzenia sobie w sytuacjach krytycznych, przy czym bardzo ważną rolę pełni doświadczony kierownik produkcji.

Kontynuując ten nigdy niekończący się problem zwiększenia spożycia paszy przez prosięta bezpośrednio po ich odsadzeniu powiedzmy jeszcze o kilku innych równie ważnych sposobach.

Jednym z prawdopodobnie najmniej kosztownych, ale i stosunkowo bardzo skutecznych sposobów zachęcenia prosiąt po ich odsadzeniu do wyjadania paszy jest rozsypywanie niewielkich ilości paszy na posadzce lub na specjalnie wyłożonych matach podłogowych. Specjaliści zalecają taki sposób postępowania zwłaszcza w pierwszych dniach po odsadzeniu prosiąt. Okazuje się, że prosięta jednakowo chętnie wyjadają rozsypaną zarówno paszę sypką, jak i granulowaną, przy czym zdarza się, że w pierwszej chwili prosięta próbują bawić się granulkami, tocząc je i kulając po posadzce zamiast je zjadać.

Warto rozsypywać paszę raczej w pobliżu karmideł wypełnionych paszą, co będzie stanowiło dodatkową zachętę do zainteresowania się paszą w karmidłach. Częste rozsypywanie paszy na posadzce (matach) stymuluje prosięta do jej wyjadania, a także zapobiega nadmiernemu jej marnowaniu.

W zasadzie przez 2–3 dni prosięta nauczą się wyjadać paszę z karmideł i wtedy nie ma już potrzeby rozsypywania dodatkowej paszy. Na podstawie przeprowadzonych obserwacji specjaliści radzą także, aby nie rozsypywać paszy częściej niż trzy razy w ciągu dnia, ponieważ prosięta mogą przyzwyczaić się do wyjadania paszy z posadzki, a nie z karmideł.

Dobrym sposobem zachęcenia prosiąt odsadzonych do wyjadania paszy jest podawanie im przez pierwsze 3–4 dni preparatów mlekozastępczych (ogrzanych do odpowiedniej temperatury). Skarmianie preparatów mlekozastępczych pozwala zjadać prosiętom dziennie dwukrotnie więcej suchej masy w porównaniu do zjadanej w tym samym czasie paszy granulowanej.

Przygotowanie i odpowiednie podawanie prosiętom preparatów mlekozastępczych stanowi swego rodzaju wyzwanie dla obsługi i wymaga zarówno odpowiedniego sprzętu, jak i zachowania nadzwyczajnej czystości. Dodatkowy wysiłek warto jednak przeznaczyć zwłaszcza dla prosiąt o niskiej masie ciała, w przypadku których takie postępowanie może przynieść największe korzyści w stosunku do poniesionych nakładów na sprzęt, przygotowanie preparatów i ich podawanie.

Równie skutecznym sposobem zachęcenia prosiąt odsadzonych do wyjadania paszy jest przygotowanie paszy w postaci mokrej papki poprzez zmieszanie paszy sypkiej lub zgranulowanej z wodą w proporcji 50:50 na pierwszy i drugi dzień oraz 70:30 na kilka następnych dni. Podawana prosiętom pasza w takiej postaci zwiększa jej wyjadanie, a także skutecznie zapobiega odwodnieniu prosiąt.

  

Opr.: ACONAR

Jak w praktyce powinno się realizować postulat zwiększenia ilości paszy spożywanej przez prosięta w pierwszych dniach po ich odsadzeniu?

Marcin pyta: Jak w praktyce powinno się realizować postulat zwiększenia ilości paszy spożywanej przez prosięta w pierwszych dniach po ich odsadzeniu?

 

W grudniowym wydaniu czasopisma „Trzoda Chlewna”, odpowiadając Marcinowi, starałem się zwrócić uwagę na najważniejszy element, jakim jest ilość wyjadanej paszy, warunkujący prawidłowy rozwój prosiąt po ich odsadzeniu. Nie ulega bowiem najmniejszej wątpliwości, że dla bardzo wielu producentów głównym problemem w pierwszych kilku dniach bezpośrednio po odsadzeniu prosiąt jest niskie spożycie paszy!

Dziękuję Czytelnikom za zainteresowanie się przedstawionym przeze mnie problemem i żywą reakcję na podane informacje. Chcąc poszerzyć wiedzę o warunkach odchowu prosiąt po odsadzeniu i ich wpływie na ilość spożywanej paszy, spróbujmy przyjrzeć się niektórym z nich trochę dokładniej.

Na pierwszym miejscu, chociaż może nie najważniejszym, postawmy szeroko rozumiane zarządzanie prosiętami. Chociaż nie powinniśmy wyolbrzymiać znaczenia higieny i zarządzania jako elementów pozwalających kształtować prawidłowe środowisko dla maksymalnego wzrostu odsadzonych prosiąt, to jednak staranna bioasekuracja, precyzyjnie opracowany i realizowany program profilaktyki zabezpieczający zdrowie prosiąt przed chorobami specyficznymi dla danej fermy, dobra logistyka przemieszczania zwierząt i ludzi w obrębie i poza fermą, a także ustawiczne szkolenie i trening załogi stanowią podstawę dla dobrze zorganizowanej odchowalni prosiąt odsadzonych. Wspomnieć należy także o wpływie na prawidłowe zarządzanie prosiętami starannie wykształconego i doświadczonego kierownika sektora odchowu prosiąt odsadzonych.

Ogólnie mówiąc, spożycie paszy zwiększa się wraz ze wzrostem strawności podawanej prosiętom paszy. Strawność surowców paszowych jest głównym czynnikiem, z powodu którego w skład pasz dla prosiąt odsadzonych wchodzą takie surowce, jak poddane obróbce termicznej zboża, preparowane białka mleka, mączki rybne oraz cukry proste (laktoza i sacharoza). Pasze takie są droższe od tych kukurydziano-sojowych, ale w znacznie większym stopniu gwarantują wysokie tempo wzrostu prosiąt oraz wyższy ich status zdrowotny. Gorzej trawione surowce przechodzą nienaruszone do jelita grubego prosiąt, gdzie zwykle sprzyjają namnażaniu się niepożądanej mikroflory wywołującej biegunki.

Warunki do wysokiego spożycia paszy znakomicie polepszają wszelkiego rodzaju dodatki służące poprawie stanu zdrowotnego jelit. Wymienić tu można specyfiki przeciwbakteryjne w dawkach stymulujących wzrost prosiąt, tlenek cynku, siarczan miedzi, niektóre kwasy organiczne oraz immunoglobuliny (białka jaj, plazma). Stymulujący wpływ na tempo wzrostu mają też mączki rybne, preparaty mleczne oraz gluten pszeniczny. Odpowiednia kombinacja powyższych składników pozwala na nawet 50% przyspieszenie tempa wzrostu, szczególnie w nie najbardziej optymalnych warunkach środowiskowych i przy obniżonym statusie zdrowotnym prosiąt.

Nawet najwyższej jakości pasza dla prosiąt odsadzonych może nie przynieść oczekiwanych korzyści, jeśli będzie skarmiana przez zbyt długi okres czasu bez uwzględnienia pokarmowego zapotrzebowania prosiąt w danym wieku, zarówno ilościowego, jak i jakościowego. Ogólnie mówiąc, inaczej powinien być zbilansowany udział poszczególnych składników pokarmowych w paszy dla prosiąt w pierwszym okresie po odsadzeniu w porównaniu do późniejszego okresu odchowu, a być może także nieco inaczej należy zbilansować paszę dla prosiąt o stosunkowo niskiej masie ciała w danym wieku aniżeli dla prosiąt o wyższej masie ciała w tym samym wieku.

Warto zwrócić też uwagę na fakt, że zwykle prosięta, które w dniu odsadzania mają wyższą masę ciała, z dużym prawdopodobieństwem w trakcie laktacji wypijały więcej mleka aniżeli prosięta lżejsze, przez co okres ich adaptacji do wyjadania suchej paszy może trwać nieco dłużej w porównaniu do pozostałych prosiąt. Jeśli na fermie jest stosowana segregacja prosiąt odsadzonych na dwie grupy (prosięta cięższe i lżejsze), a do tego są możliwości przygotowania dwóch różnych rodzajów paszy, to warto przygotować dla prosiąt cięższych paszę bardziej skoncentrowaną, dzięki czemu, pomimo niższego spożycia, będą one mogły utrzymać dotychczasowe tempo wzrostu.

Restrykcyjne przestrzeganie zasad bioasekuracji oraz staranne przygotowanie zbilansowanych pasz i precyzyjna realizacja programu ich skarmiania prosiętami uwzględniającego ich masę ciała w danym wieku pozwolą zmniejszyć ryzyko zróżnicowania się prosiąt w trakcie ich odchowu, co może być bardzo ważne zwłaszcza w przypadku produkcji prosiąt na dużą skalę.  

 

Opr.: ACONAR

350x470_baner_dsm-firmenich


Młyn paszowy
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.