skiold

Włodzimierz pyta: Czy można zapobiegać przypadkom przygniatania prosiąt przez lochę?

 

Włodzimierz pyta: Czy można zapobiegać przypadkom przygniatania prosiąt przez lochę?

 

 

 

Przygniatanie prosiąt w kojcu porodowym przez lochę stanowi jeden z poważniejszych problemów w okołoporodowym odchowie prosiąt i ciągle jest jedną z ważniejszych przyczyn strat prosiąt w okresie przed ich odsadzeniem.

 

Otwartym pozostaje pytanie, czy przypadki przygniatania prosiąt są wynikiem nieodpowiedniego zachowania się lochy, czy nadmiernej żywotności prosiąt, a może efektem oddziaływania niekorzystnych warunków wspólnego przebywania lochy i prosiąt w kojcu, który ogranicza obszar przebywania zarówno lochy, jak i prosiąt, i niejako wymusza określone zachowania przebywających w nim zwierząt, co w jakimś stopniu sprzyja przypadkom przygniatania prosiąt?

 

Na zachowania się lochy, opisywane jako zdolność do macierzyńskiej opieki nad prosiętami, ma wpływ znaczny wysiłek włożony w produkcję siary i mleka, liczebność miotu, kondycja zdrowotna lochy, chęć do zjadania znacznej ilości paszy i, będąca wynikiem tego wszystkiego, ogólna jej kondycja. W przypadku prosiąt istotnymi czynnikami mającymi wpływ na ich zachowanie się są urodzeniowa masa ciała, zwłaszcza zbyt niska w przypadku nadmiernie liczebnych miotów, opóźnienia rozwojowe w okresie płodowym, niska temperatura ciała oraz nieudane pobranie odpowiedniej ilości siary bezpośrednio po urodzeniu się.

 

Warunki środowiskowe, wynikające z parametrów zainstalowanego wyposażenia (kojce i ich wielkość, systemy wentylacji, ogrzewania oraz pojenia i karmienia), wpływają pozytywnie lub negatywnie na poziom i stabilność temperatury powietrza w obszarze kojca, swobodę w przemieszczaniu się prosiąt w obrębie kojca oraz sposób, w jaki układa się locha w kojcu, jeśli zamierza położyć się w celu wykarmienia głodnych prosiąt lub, by po prostu odpocząć.

 

Aby precyzyjnie odpowiedzieć przynajmniej na część z tych pytań, należało zainstalować kamerę wideo monitorującą oddzielnie w każdym z kojców zachowanie się lochy i prosiąt przez całą dobę przez kilka pierwszych dni po urodzeniu się prosiąt. Dzięki temu możliwe było ustalenie dokładnego momentu i okoliczności towarzyszących przypadkom przygniecenia prosiąt, w tym przypadkom przygniecenia kończącym się śmiercią prosięcia. Ustalono również zachowanie się lochy bezpośrednio przed i w czasie przygniatania prosiąt, a także liczbę prosiąt przebywających w miejscu, gdzie najczęściej locha kładła się (miejsce traktowane przez lochę jako przynależne jej gniazdo) oraz miejsca, gdzie locha kładła się przypadkowo (obszary o wysokim zagrożeniu przygnieceniami).

 

Na podstawie zebranych obserwacji stwierdzono, że najczęstszą przyczyną przygniatania prosiąt zależną od zachowania się lochy jest zbyt gwałtowne pokładanie się lochy i przewracanie na bok w celu udostępnienia sutków, co praktycznie uniemożliwia prosiętom przebywającym w danej chwili w miejscu pokładania i obracania się lochy na szybkie opuszczenie tego miejsca i uniknięcie w ten sposób ryzyka przygniecenia. Niektóre z przygniecionych w ten sposób prosiąt wprawdzie przeżywały, ale na powrót do normalnego funkcjonowania potrzebowały niejednokrotnie nawet 10 godzin. Jeśli locha swoim zachowaniem (ruchy ciała i wydawane odgłosy) wcześniej sygnalizowała chęć położenia i obrócenia się w celu nakarmienia prosiąt, to przypadków przygniecenia z tego powodu było znacząco mniej.

 

Poważnym zagrożeniem przygniecenia prosiąt są przypadki nagłego pokładania się lochy w celu odpoczynku, najczęściej bez wcześniejszego charakterystycznego jej zachowania się, jakie ma miejsce w przypadku, kiedy locha pokłada i przewraca się na bok w celu nakarmienia prosiąt. Takie przypadki przygniecenia często związane są też z błędną konstrukcją kojca.

 

Wyposażenie kojca porodowego w strefę przyjazną dla prosiąt (suchą i ogrzewaną) znacząco ogranicza przebywanie prosiąt w obszarze przeznaczonym głównie dla lochy, a tym samym zmniejsza ryzyko przygniecenia. Prosięta w naturalny sposób chcą przebywać w miejscu ciepłym i suchym, ale jeśli wyposażenie kojca im to uniemożliwia, to garną się do lochy i wtedy łatwiej i częściej mogą być przygniecione.

 

Wprawdzie w pracach hodowlanych zwraca się uwagę na zdolność loch do zachowań opiekuńczych (macierzyńskich), ale nie można kwestii zapobiegania przygnieceniom prosiąt pozostawiać wyłącznie genetykom. Wiele w tym zakresie zależy od postępowania producenta, bowiem nawet najlepsza genetyka nie zastąpi jego staranności w stworzeniu przyjaznych warunków rozwoju zarówno dla lochy, jak i prosiąt. Jeśli decydujemy się na ograniczenie mobilności lochy poprzez umieszczenie jej w kojcu, to dajmy szansę prosiętom na swobodne przebywanie w ciepłym i suchym miejscu oddzielonym od miejsca przeznaczonego dla lochy.

 

 

 

Opr.: ACONAR

 

Patryk pyta: Czy poprzez zmianę programu żywienia tuczników można zmniejszyć negatywny wpływ gorszych warunków sanitarnych w chowie świń na wskaźniki produkcyjne?

 

Patryk pyta: Czy poprzez zmianę programu żywienia tuczników można zmniejszyć negatywny wpływ gorszych warunków sanitarnych w chowie świń na wskaźniki produkcyjne?

 

 

 

Powszechnie wiadomym jest, że kiepskie warunki sanitarne chowu tuczników zwiększają ryzyko pogorszenia nie tylko stanu zdrowotnego świń, ale mogą mieć także znaczny negatywny wpływ na podstawowe wyniki produkcyjne (tempo wzrostu, spożycie paszy czy wskaźnik jej wykorzystania). Co więcej, nie zawsze rolnikowi/producentowi trzody chlewnej udaje się – zresztą z różnych powodów, nieraz niezależnych wyłącznie od niego samego – poprawić te warunki sanitarne w takim stopniu, aby ich negatywny wpływ na wyniki produkcyjne wykluczyć, a przynajmniej zminimalizować.

 

Rolnik/producent trzody chlewnej zmuszony jest w tej sytuacji do większej dbałości o stan zdrowotny tuczników z użyciem dodatkowych ilości leków czy bardziej rozbudowanego programu szczepień, co zresztą i tak nie zawsze pozwala uniknąć strat, do upadków świń włącznie.

 

Zwierzęta walczące z niekorzystnym wpływem gorszych warunków sanitarnych na ich zdrowie, czyli będące tak naprawdę w suboptymalnych warunkach zdrowotnych, zmuszone są do większej mobilizacji swojego system immunologicznego. Wiąże się to z koniecznością przeznaczenia pewnej ilości spożywanej energii metabolicznej i aminokwasów na skuteczniejsze funkcjonowanie układu immunologicznego zamiast na przyrost masy ciała.

 

Czy zatem zwiększenie koncentracji energii metabolicznej i zawartości aminokwasów w skarmianej paszy może pomóc w pomniejszeniu negatywnego wpływu gorszych warunków sanitarnych na wskaźniki produkcyjne w chowie tuczników? Cykl doświadczeń, których wyniki mogą zasygnalizować ewentualne kierunki dalszych badań przeprowadzono w Stacji Badawczej na Uniwersytecie Rolniczym w Wageningen (Holandia).

 

Tuczniki podzielono na dwie grupy, z których jedna była utrzymywana w gorszych warunkach sanitarnych, a druga w lepszych. Przy skarmianiu standardowej paszy tuczniki w lepszych warunkach sanitarnych zjadały dziennie średnio o 4% więcej paszy i osiągały większy średni dzienny przyrost masy ciała o 47 g/dzień aniżeli tuczniki utrzymywane w gorszych warunkach sanitarnych (wskaźnik wykorzystania paszy był podobny w obu grupach). Zwiększenie w paszy wyłącznie koncentracji energii metabolicznej lub zawartości aminokwasów egzogennych (lizyny, metioniny, treoniny, tryptofanu, waliny i izoleucyny) jeszcze bardziej pogorszyło wskaźniki produkcyjne tuczników utrzymywanych w gorszych warunkach sanitarnych.

 

Dopiero jednoczesne zwiększenie koncentracji energii metabolicznej i zawartości aminokwasów egzogennych pozwoliło na zminimalizowanie w znacznym stopniu negatywnego wpływu gorszych warunków sanitarnych na tempo wzrostu i ilość dziennie zjadanej paszy przez tuczniki, które w porównaniu do tuczników utrzymywanych w lepszych warunkach sanitarnych uzyskały średni dzienny przyrost masy ciała mniejszy o 26 g/dzień (o 2,4% mniej niż tuczniki w lepszych warunkach sanitarnych) i średnie dzienne spożycie paszy mniejsze o 0,06 g/dzień (o 2,2% mniej niż tuczniki w lepszych warunkach sanitarnych). Dodatkowo zaobserwowano, że zwiększenie koncentracji energii metabolicznej w paszy poprzez zwiększenie tylko zawartości skrobi daje lepsze rezultaty aniżeli zwiększenie koncentracji energii poprzez jednoczesne dodanie skrobi i tłuszczu.

 

Wnioskiem z tych doświadczeń może być fakt, że jeśli zmuszeni jesteśmy do chowu tuczników w nieco gorszych warunkach sanitarnych – z różnych powodów, jak to wspomniano wcześniej – to starajmy się tak zmienić receptury skarmianych pasz, aby spodziewane pogorszenie wskaźników produkcyjnych było jak najmniejsze, przy czym samo zwiększenie koncentracji energii metabolicznej w paszy lub zwiększenie zawartości aminokwasów egzogennych nie tylko nie poprawi wskaźników produkcyjnych, ale może nawet sprzyjać ich pogorszeniu.

 

Przytoczone powyżej wyniki badań wskazują wyraźnie, że warto zwrócić więcej uwagi na szeroko rozumiany program żywienia świń w naszej chlewni, który powinien być realizowany w łączności z dbałością o zdrowie zwierząt i warunki ich utrzymywania. Zanim więc zaczniemy myśleć o wprowadzeniu do naszej produkcji świń o bardziej nowoczesnej genetyce, dokładniej przyjrzyjmy się rezerwom, jakie tkwią w programie żywienia i opieki zdrowotnej oraz warunkach środowiskowych. Że nie wspomnę o doskonaleniu organizacji naszej produkcji…

 

 

 

Opr.: ACONAR

 

Tomasz pyta: Jakie wyzwania pojawią się przed producentami trzody chlewnej w 2023 r.?

 

Tomasz pyta: Jakie wyzwania pojawią się przed producentami trzody chlewnej w 2023 r.?

 

 

 

Ceny skupu świń rosną systematycznie od II kwartału ub.r. Mogłoby to napawać optymizmem producentów trzody chlewnej, ale wzrost w tym samym czasie kosztów produkcji uniemożliwia uzyskanie takiej marży, która pozwoliłaby z nadzieją spoglądać w przyszłość. Chów trzody chlewnej ciągle jest na granicy opłacalności! Coraz więcej rolników wycofuje się z produkcji świń. Na początku stycznia br. trzodę chlewną utrzymywano w 56 tys. gospodarstw; rok wcześniej było tych gospodarstw ponad 70 tys. (spadek o 20%).

 

W 2022 r. nastąpił kolejny spadek pogłowia trzody chlewnej w Polsce; na początku br. wynosiło ono 8,9 mln szt. (spadek o prawie 0,7 mln szt. w porównaniu do czerwca 2022 r.). W przeliczeniu na jedno gospodarstwo to średnio niecałe 160 szt. świń. I chociaż w ostatnich dwudziestu latach liczba świń utrzymywanych w jednym gospodarstwie w Polsce wzrosła kilkakrotnie, to ciągle jest to produkcja o bardzo niskiej koncentracji.

 

W 2002 r. w Polce świnie utrzymywano w 760 tys. gospodarstw, a średnia wielkość stada wynosiła 24,5 szt./gospodarstwo. W 2010 r. produkcją trzody chlewnej w Polsce zajmowało się niecałe 400 tys. gospodarstw przy średniej wielkości stada 38,4 szt. Wielkość stada świń w jednym gospodarstwie wzrosła w ciągu ostatnich dwudziestu lat prawie 6,5-krotnie, a liczba gospodarstw utrzymujących trzodę chlewną spadła ponad 12-krotnie. Wydaje się, że trend zmniejszającej się liczby gospodarstw utrzymujących trzodę chlewną będzie postępował nadal przy jednoczesnym wzroście wielkości stada. Nie wiadomo jednak, czy lokalna społeczność i reprezentujące ją władze samorządowe pozwolą na rozbudowę produkcji.

 

Przy podobnych cenach skupu średnia liczba świń u niemieckich producentów wynosi ponad 1200 szt./gospodarstwo; 21 mln szt. świń utrzymywanych jest w 17 tys. gospodarstw. Niestety, nawet tak znaczna koncentracja produkcji trzody chlewnej nie uchroniła niemieckiego rolnictwa przed spadkiem pogłowia i liczby gospodarstw utrzymujących świnie, zwłaszcza w ostatnim czasie. Warto o tym pamiętać dyskutując nad nową strategią odbudowy pogłowia trzody chlewnej w Polsce.

 

Nad producentami trzody chlewnej rozciągają się też ciemne chmury środowisk domagających się ograniczenia produkcji zwierzęcej i protestujących przeciwko nadmiernemu spożyciu mięsa, dążących do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych oraz starających się o poprawę dobrostanu zwierząt. Nie należy lekceważyć tych głosów!

 

Coraz większą popularnością cieszy się dieta wegetariańska (bezmięsna), a także diety semiwegetariańska i fleksitariańska (z ograniczonym spożyciem mięsa). Za swego rodzaju modą podążają zalecenia różnego rodzaju doradców żywieniowych, a za nimi restauratorzy i producenci żywności. Produkcja zwierzęca ogółem w Polsce w 2017 r. była źródłem ponad 50% wszystkich wyemitowanych przez rolnictwo gazów cieplarnianych (rys. 1, za: „Atlas mięsa 2022”), przy czym intensywna produkcja roślinna była źródłem prawie 45% gazów cieplarnianych. Wiele też zmieniło się w zakresie dobrostanu trzody chlewnej, ale środowiska dbające o prawa zwierząt są ciągle niezadowolone z obecnego stanu i nadal dążą do jego poprawy.

 

Można więc przyjąć, że producenci trzody chlewnej w Polsce będą w 2023 r. nadal na torze przeszkód. I zamiast ubywać, tych przeszkód przybywa. I są coraz wyższe…

 

 

 

Opr.: ACONAR

 

 

Bernard pyta: Czy w sytuacji wysokich cen pasz można zoptymalizować koszty żywienia tuczników, a tym samym wpłynąć na wysokość marży ze sprzedanych świń?

 

Bernard pyta: Czy w sytuacji wysokich cen pasz można zoptymalizować koszty żywienia tuczników, a tym samym wpłynąć na wysokość marży ze sprzedanych świń?

 

 

Producenci tuczników są zainteresowani zastosowaniem takich technologii, które pozwalają uzyskać maksymalną wielkość marży, czyli – najprościej mówiąc – różnicę między kosztem wyprodukowania tucznika a ceną jego sprzedaży. Ponieważ największy udział w kosztach produkcji świń ma pasza (ok. 65-70% kosztów ogółem), nic dziwnego, że uwaga każdego producenta świń skupia się przede wszystkim na kosztach zakupu paszy. Chce on kupić jak najtaniej taką paszę, która pozwoli wytuczyć najcięższe świnie w możliwie najkrótszym czasie przy jak najniższym zużyciu skarmianej paszy w przeliczeniu na jednostkę przyrostu masy ciała tuczników.

 

W ostatnich latach specjaliści w zakresie żywienia świń zaproponowali system żywienia precyzyjnego, bardziej dostosowanego do indywidualnych potrzeb tuczników, głównie w celu uzyskania większej marży produkcyjnej poprzez zwiększenie wydajności tuczu przy lepszym wykorzystaniu skarmianej paszy. Inaczej mówiąc, precyzyjne żywienie polega na dostosowaniu wartości pokarmowej (receptury) skarmianej paszy do indywidualnych potrzeb żywieniowych tucznika w danym rzeczywistym czasie jego tuczu.

 

Ponieważ żywienie pojedynczych tuczników zgodnie z ich potrzebami jest praktycznie niewykonalne w chowie fermowym, zaproponowano, by nowe rozwiązanie zastosowa

 

w tuczu dwóch (czasem trzech) wyodrębnionych grup warchlaków, podzielonych wg ich masy ciała na początku tuczu. Najprościej mówiąc, wszystkie warchlaki o masie ciała 25-35 kg należy podzielić np. na dwie grupy: lżejsze (mniej więcej 1/3 obsady) i cięższe (pozostałe 2/3 obsady).

 

Zaobserwowano, że karmienie wszystkich tuczników w pierwszej fazie tuczu (do 70 kg masy ciała) jednym rodzajem paszy powoduje, że lżejsze tuczniki rosną wolniej i gorzej wykorzystują zjadaną pasze, natomiast cięższe rosną znacznie szybciej i lepiej wykorzystują zjadaną paszę. Różnice te utrzymują się do końca tuczu. Fakt ten jest źródłem wielu kłopotów, zwłaszcza w fermach prowadzących tucz w systemie „all in/all out”, ponieważ jakaś część tuczników nie osiąga wagi ubojowej w tym samym czasie, co tuczniki cięższe, i nie nadaje się do sprzedaży. Chcąc mimo to uzyskać oczekiwaną marżę trzeba ich tucz wydłużyć.

 

W przeprowadzonych doświadczeniach wykazano, że istotny wpływ na tempo wzrostu tuczników w pierwszej fazie tuczu i stopień wykorzystania zjadanej przez nie paszy ma stosunek zawartości lizyny strawnej jelitowo (SID Liz) w paszy do wartości energetycznej netto (NE) tej paszy. Większa zawartość.

 

lizyny w paszy przy tym samym poziomie energii netto może przyspieszać tempo wzrostu tuczników, ale w różnym stopniu w zależności od początkowej masy ciała warchlaków. Oczywiście, zwiększenie zawartości lizyny w paszy powoduje wzrost jej ceny.

 

Cięższe warchlaki rosną szybciej i lepiej wykorzystują skarmianą paszę przy zwiększaniu zawartości lizyny w paszy do 4,0 g Liz/Mcal (ok. 1,0% Liz/kg paszy). Wyższy udział lizyny już nie zwiększa tempa wzrostu cięższych warchlaków, przez co rosną koszty żywienia i spada wielkość marży (wykres 1).

 

Natomiast zwiększanie udziału lizyny powyżej 4,0 g Liz/Mcal (więcej niż 1,0% Liz/kg paszy) w paszy dla warchlaków lżejszych może być opłacalne w pierwszym okresie tuczu. Lżejsze warchlaki rosną wtedy szybciej i lepiej wykorzystują zjadaną paszę, co pozwala uzyskać większą marżę.

 

Wynika z tego, że chcąc uzyskać większą marżę z tuczu świń warto na początku tuczu podzielić warchlaki na dwie grupy wg masy ciała i każdą z tych grup karmić nieco inną paszą o różnej wartości pokarmowej przeznaczając paszę z większym udziałem lizyny strawnej (przy danej wartości energetycznej paszy) dla warchlaków lżejszych.

 

 

Opr.: ACONAR

 

Wykres 1. Wielkość marży (w €/tucznika) uzyskanej w okresie tuczu (do 70 kg) większych, średnich i mniejszych warchlaków karmionych paszami o różnym udziale lizyny strawnej SID Lys (w g) w stosunku do zawartości energii netto NE (Mcal) w paszy (za: 3trzy3.pl)

 

Mateusz pyta: Czy w 2023 r. europejska produkcja świń będzie nadal spadała? Jakie są perspektywy produkcji wieprzowiny na najbliższy rok, a może na najbliższe 10 lat?

 

Mateusz pyta: Czy w 2023 r. europejska produkcja świń będzie nadal spadała? Jakie są perspektywy produkcji wieprzowiny na najbliższy rok, a może na najbliższe 10 lat?

 

 

 

Rozpoczyna się nowy 2023 rok. Czy przyniesie poprawę opłacalności produkcji trzody chlewnej? Czy rosnące koszty produkcji będą nadal spędzały sen z powiek właścicielom ferm świń nie tylko w Polsce, ale także w wielu innych krajach UE?

 

Galopująca inflacja spowodowała, że zmuszeni jesteśmy obracać większą ilością pieniędzy, co wcale nie oznacza, że więcej pieniędzy zostaje nam w kieszeni. Raczej przeciwnie! Płynność finansowa pogorszyła się, a terminy zapłaty znacznie wydłużyły.

 

Ceny skupu wprawdzie osiągnęły – zwłaszcza w drugiej połowie br. – nienotowany wcześniej poziom, a średnia cena skupu w ciągu ostatnich pięciu lat ma cały czas rosnący trend (wykres 1), ale koszty energii, pasz, leków, robocizny i innych elementów w mijającym roku tak wzrosły, że „zjadły” ewentualne marże, jakie mogły dawać te wyższe ceny skupu. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że skończył się koszmarny, trwający prawie dwa lata (od maja 2020 r. do marca 2022 r.), okres bardzo niskich cen skupu świń.

 

Jakie są więc perspektywy produkcji świń w UE w 2023 r.? Niestety, nie najlepsze…

 

Silna presja mediów ostrzegająca przed nadmiernym spożyciem mięsa, szczególnie zaś wieprzowiny, nie wróży najlepiej. Władze UE twierdzą, że konsumpcja, a zatem i produkcja wieprzowiny, będzie spadać w krajach europejskich w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Coraz większe znaczenie ma też głos środowisk opiniotwórczych, które sprzeciwiają się przemysłowej produkcji zwierzęcej. Na razie skutecznie blokują powstawanie nowych ferm, ale pewnie w najbliższym czasie będzie narastał nacisk na likwidację istniejących.

 

Mniejszy też będzie eksport produkowanej w Europie wieprzowiny. Wg prognoz Komisji Europejskiej do 2032 r. spodziewany jest spadek eksportu europejskiej wieprzowiny nawet o 20% (z ok. 4,0 mln ton w 2022 r. do 3,2 mln ton w 2032 r.). Po upadku rosyjskiego importu od roku zdecydowanie maleje import chiński. Spodziewany jest też w okresie do 2032 r. mniejszy eksport europejskiej wieprzowiny do Japonii, Filipin i Wietnamu.

 

Spadek eksportu zwiększy napięcia na europejskim rynku wieprzowiny powodowane nadprodukcją. Pogłowie świń będzie więc spadać. W Niemczech pogłowie w listopadzie ub.r. było niższe o 6,2% w porównaniu do listopada 2021 r. Spadek pogłowia świń w Niemczech trwa już 30 lat (w 2022 r. było niższe o prawie 28% w porównaniu do pogłowia w 1990 r.), a w ostatnich latach jeszcze przyspieszył. W okresie ostatnich dziesięciu lat liczba gospodarstw utrzymujących trzodę chlewną w Niemczech zmniejszyła się o 41%. Wprawdzie wzrosła średnia obsada świń na jedno gospodarstwo, ale nie zrównoważyło to ogromnego spadku.

 

A jak to wygląda na świecie? FAO twierdzi, że w okresie ostatnich 20 lat światowa produkcja mięsa wzrosła o 45% (z 233 mln ton w 2000 r. do 337 mln ton w 2020 r.). Światowa produkcja wieprzowiny wzrosła wprawdzie w ostatnich dwudziestu latach o 22% z (do 111 mln ton w 2020 r.), ale udział wieprzowiny w światowej produkcji mięsa spadł z 39% w 2000 r. do 33% w 2020 r. Niebywały wzrost natomiast osiągnęła światowa produkcja mięsa drobiowego (118 mln ton w 2020 r.), którego udział w światowej produkcji mięsa w 2020 r. wyniósł 35%.

 

 

 

Opr.: ACONAR

 

Wykres 1. Ceny skupu półtusz wieprzowych 57% w Polsce w latach 2018-2020 (za: 3trzy3.pl)

 

350x470_baner_dsm-firmenich


Młyn paszowy
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.