skiold

Bożena pyta: Czy w najbliższym czasie możliwy jest wzrost cen skupu tuczników?

Wśród producentów trzody chlewnej, zresztą nie tylko w Polsce, ale praktycznie w całej UE, trwa ożywiona dyskusja nad tym, czy i kiedy możliwy jest ponowny wzrost cen skupu tuczników. Spoglądając na kształtowanie się cen skupu tusz wieprzowych (57% mięsności) w Polsce w okresie ostatnich pięciu lat (Wykres 1) można zauważyć, że wchodzą one obecnie w kolejny „dołek”; dzieje się tak mniej więcej od lipca ub.r., zresztą zgodnie z zasadą „cyklu świńskiego”.

Ostatni „dołek” cenowy zaczął się wiosną 2020 r. i trwał do wiosny 2022 r. (24 miesiące), a cena skupu na koniec 2021 r. spadła o ponad 40% w porównaniu do ceny w marcu 2020 r.! Obecnie, po prawie dwuletnim okresie wyższych cen, od lipca 2023 r. ponownie spada, i zgodnie z prawem „cyklu świńskiego” spadek ten może potrwać do połowy 2025 r. Ceny skupu w sierpniu br. są niższe o 25% w porównaniu do ceny w połowie 2023 r. Jeśli przyjrzymy się kształtowaniu się cen skupu półtusz wieprzowych 57% w Polsce od 2015 r. do dzisiaj, to obecny spadek cen jest niewiele niższy od średniej ceny dla całego tego okresu, inaczej aniżeli działo się to dwa-trzy lub pięć-sześć lat temu (patrz: tabela na portalu www.3trzy3.pl).

Na ceny skupu tuczników w Polsce, a szerzej – także w UE – oddziałuje przede wszystkim cykliczna wzajemna relacja popytu i podaży. Zresztą także inne czynniki, w mniejszym lub większym stopniu: np. konkurencyjne ceny mięsa drobiowego czy wielkość eksportu europejskiej wieprzowiny. Ale…

Często dyskutując na temat cen skupu w Polsce producenci tuczników spoglądają na kształtowanie się cen w Niemczech. Od wielu lat bowiem poziom cen skupu jest bardzo podobny w obu tych krajach.

Najpierw kilka istotnych informacji. Liczba ubitych tuczników w Niemczech w pierwszym półroczu br. jest nieznacznie wyższa po raz pierwszy od ośmiu lat. W okresie od stycznia do czerwca 2024 r. w niemieckich rzeźniach ubito prawie 22 mln tuczników, o 0,4% więcej aniżeli w pierwszym półroczu ub.r. Wzrost ubojów nastąpił po silnym spadku liczby ubijanych tuczników w ostatnich latach. Jeszcze w 2023 r. spadek wyniósł 6,9% w porównaniu do 2022 r.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: 96,6% ubitych w Niemczech w 2024 r. tuczników zostało wytuczonych w niemieckich fermach i gospodarstwach. Niemcy są też znaczącym eksporterem wieprzowiny, zarówno na wewnątrzunijny rynek, jak i do krajów pozaunijnych: od stycznia do kwietnia 2024 r. z Niemiec wyeksportowano łącznie około 708 tys. ton wieprzowiny wraz z produktami ubocznymi. Wieprzowina jest też dominującym gatunkiem mięsa spożywanym przez Niemców; stanowi ok. 62% ogółem spożywanego mięsa.

Interesującym jest więc fakt, że duża produkcja wieprzowiny w Niemczech z własnych tuczników w fermach i gospodarstwach o dużej obsadzie świń, stosunkowo wysoka konsumpcja oraz znaczący eksport, nie dość skutecznie chronią cenę skupu przed jej spadkiem, która – podobnie jak w Polsce – jest w tej chwili w „dołku świńskim”. Co więcej, cena skupu jest obecnie w „dołku świńskim” także w Hiszpanii, Belgii, Holandii, Danii, Francji…

Czy zatem odbudowa pogłowia trzody chlewnej w Polsce, zwiększenie obsady świń w fermach i gospodarstwach, wzrost konsumpcji wieprzowiny i znaczący wzrost eksportu mogą wpłynąć na wzrost cen skupu tuczników? A może problem okresowego wahania się cen skupu tuczników jest naturalnym procesem, znanym w ekonomii jako „cykl świński”? Wprawdzie w teorii dotyczącej kształtowania się ceny w zależności od relacji popyt/podaż istnieje strefa równowagi cenowej, ale wykorzystanie tego zjawiska w praktyce nie jest wcale takie łatwe i proste…

Przyjmując, że popyt, czyli konsumpcja wieprzowiny pozostaje mniej więcej na równym poziomie, to uruchomienie kolejnego spadku cen skupu następuje na skutek zwiększonej podaży. Tym większej, o ile wzrośnie produkcja i zmniejszy się eksport europejskiej wieprzowiny!

Opr.: ACONAR

Błażej pyta: Czy możliwe jest zwiększenie – zgodnie z Planem Strategicznym Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027

Błażej pyta: Czy możliwe jest zwiększenie – zgodnie z Planem Strategicznym Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 – o 20% lub 50% powierzchni kojców porodowych dla loch karmiących, co powinno zapewnić lochom lepsze warunki dobrostanu?

Nie tylko jest możliwe, ale wydaje się konieczne! Lochy karmiące powinny przebywać w warunkach podwyższonego dobrostanu. Od wielu lat trwa na całym świecie dyskusja wokół uwolnienia loch karmiących z jarzma porodowego w ciasnych kojcach, które praktycznie całkowicie ograniczają ich ruch. Zwiększenie powierzchni kojca porodowego powinno zdecydowanie poprawić ich dobrostan, chociaż spowoduje to jednorazowy wzrost kosztów produkcji trzody chlewnej. Warto zapoznać się z ofertami nowoczesnych kojców porodowych i rozważyć zmiany w dotychczasowym sposobie utrzymywania loch.

Chcąc osiągnąć cel, jakim jest poprawa dobrostanu loch karmiących, Sejm RP przyjął dnia 8 lutego 2023 r. ustawę o Planie Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 (Dz.U. poz. 412), w której zapisane są warunki przyznawania rekompensaty finansowej (płatność dobrostanowa) tym producentom trzody chlewnej, którzy uwolnią lochy karmiące z jarzma porodowego i jednocześnie zwiększą powierzchnię kojców porodowych z dotychczas obowiązujących 3,5 m2/lochę[1] do 4,2 m2/lochę (o 20%) lub do 5,25 m2/lochę (o 50%).

Z pewnością ścisła współpraca producentów trzody chlewnej i ekspertów pozwoli znaleźć złoty środek między poprawieniem dobrostanu loch a wzrostem kosztów. W oparciu o wyniki badań i doświadczeń prowadzonych w uniwersyteckich zakładach doświadczalnych i obiektach należących do branżowych ośrodków badawczo-rozwojowych eksperci i doradcy będą mogli przekazać producentom trzody chlewnej szeroki wachlarz wiarygodnych porad uwzględniających szczególne warunki w ich obiektach produkcyjnych zmniejszając tym samym zakres i wielkość podejmowanego ryzyka. Korzystając z wyników tych badań producenci będą mogli podjąć optymalną z ich punktu widzenia decyzję o poprawieniu warunków dobrostanu loch karmiących poprzez zwiększenie powierzchni kojców porodowych, służących zarówno lochom, jak i prosiętom.

Wydająca się pozornie prostą decyzja o zwiększeniu powierzchni kojca porodowego dla loch w momencie przekształcania jej w konkretne rozwiązanie kryje w sobie szereg problemów i zapytań, m.in. o szerokość i głębokość nowego kojca, strefę czystą i brudną dla lochy, miejsce umieszczenia karmidła i poidła w strefie dla lochy, możliwość bezkolizyjnej obsługi kojca przez pracowników porodówki i lekarzy weterynarii, wielkość powierzchni i wyposażenie strefy dla prosiąt, zadawanie paszy/karmy dla prosiąt, usuwanie resztek niewyjedzonej paszy, czyszczenie i mycie karmideł.

Z pewnością kojec taki powinien pozwalać lochom na swobodne obracanie się, bezproblemowe wyjadanie paszy i picie wody, a także na wypoczynek w czystej części kojca oraz wydzielenie tej części kojca (najlepiej wyposażonej w ruszt), do której będą trafiały odchody. Również prosięta przebywające w kojcu porodowym muszą mieć komfort zapewniający im odpowiedni dobrostan, czyli możliwość bezkolizyjnego korzystania z mleka lochy bez ryzyka przygniecenia, bezproblemowe wyjadanie specjalistycznej paszy/karmy dla prosiąt ssących czy przebywanie i wypoczywanie w tej części kojca, gdzie panuje odpowiednia dla prosiąt temperatura powietrza i podłogi.

Instalacja nowych, większych kojców porodowych pozwoli na weryfikację proponowanych rozwiązań już w konkretnych warunkach produkcyjnych. Jednym z takich problemów może być zapobieganie wydalaniu odchodów przez uwolnioną z jarzma lochę na czystą część posadzki, służącą m.in. odpoczynkowi, zamiast na ruszt. Pozwoli to na utrzymanie wyższej czystości, a tym samym zmniejszy ilość pracy, jaką należy poświęcić na codzienną obsługę kojców porodowych.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem jest wyposażenie kojców porodowych w leje gnojowe instalowane pod rusztami. W połączeniu z częstszym (nawet dwukrotnie w ciągu tygodnia) usuwaniem gnojowicy i zewnętrzną wentylacją kanału gnojowego rozwiązanie to pozwala znacznie ograniczyć emisję amoniaku, metanu i odorów, co zdecydowanie poprawia warunki środowiskowe w porodówce, poprawia dobrostan loch i prosiąt oraz chroni środowisko wokół fermy.

Opr.: ACONAR

[1]Rozporządzenie MRiRW z dnia 15 lutego 2010 r. w sprawie wymagań i sposobów postępowania przy utrzymywaniu gatunków zwierząt, dla których normy ochrony zostały określone w przepisach Unii Europejskiej (Dz. U. nr 56 poz. 344 z późniejszymi zmianami)

Jak wdrożenie norm dobrostanowych przyjętych w Krajowym Planie Strategii WPR na lata 2023-2027 …

Jak wdrożenie norm dobrostanowych przyjętych w Krajowym Planie Strategii WPR na lata 2023-2027 jako jeden z warunków otrzymania dopłat do produkcji trzody chlewnej (wsparcie finansowane z Europejskiego Funduszu Rolniczego Gwarancji oraz Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich) wpłynie na jej rozwój w naszym kraju?

W coraz większym stopniu władze UE domagają się od producentów trzody chlewnej przestrzegania szeroko rozumianego dobrostanu. W związku z tym Komisja Europejska prowadzi w wyspecjalizowanych komisjach i zespołach prace nad przeglądem obowiązujących dotychczas zaleceń i wskazań dobrostanowych, aby je zmienić w taki sposób, by świnie odczuwały większy – aniżeli dotychczas – komfort.

MRiRW opracowało ekoschemat „dobrostan zwierząt”, który jest integralną częścią Krajowego Planu Strategicznego Wspólnej Polityki Rolnej (KPS WPR) na lata 2023-2027. Ostateczna wersja tego KPS została zatwierdzona przez KE 30.08.2023 r. (Komunikat MRiRW z dn. 28.09.2023) oraz uzyskała pozytywną opinię Komitetu Monitorującego KPS WPR wraz z proponowanymi dodatkowymi kryteriami wyboru (Uchwały KM z 22.11.2023).

Wśród różnych zawartych tam norm znajdują się także te związane z zagęszczeniem tuczników. Jak wiadomo, zagęszczenie stanowi jeden z bardziej kontrowersyjnych problemów w produkcji trzody chlewnej, ale jest także niezwykle ważnym warunkiem dobrostanu. Nadmierne zagęszczenie tuczników z pewnością nie gwarantuje im właściwego komfortu, czyli nie jest dla nich dobrostanem.

Dostosowanie chowu trzody chlewnej do proponowanych w KPS norm w zakresie dobrostanu będzie jednym z warunków uzyskania dodatkowych dopłat do produkcji. Wielkość tych dopłat będzie zależała od liczby punktów, które rolnik zgromadzi, m.in. w wyniku dokonanych zmian w tuczu swoich świń. Chcąc zachęcić producentów do rozgęszczenia tuczników, twórcy KPS oferują rolnikom dodatkowe punkty za zapewnienie świniom większej powierzchni w tuczarni o 20% lub 50% w stosunku do normy obowiązującej dotychczas. A więcej punktów to większe dopłaty. Dodatkowym warunkiem uzyskania dopłat jest – między innymi – tucz na ściółce świń pochodzących wyłącznie od loch utrzymywanych w tym samym gospodarstwie (cykl zamknięty).

Jeśli zgodnie z Rozporządzeniem MRiRW z 15 lutego 2010 r. (Dz.U. Nr 56, poz. 344) powierzchnia kojca na każdego tucznika o m.c. 85-110 kg powinna wynosić co najmniej 0,65 m2, to zwiększenie tej powierzchni o 50% do 0,98 m2/tucznika, utrzymywanie tuczników na ściółce, produkcja prosiąt w cyklu zamkniętym i chów loch w warunkach zwiększonego dobrostanu pozwalają uzyskać 1,5 pkt za każdego tucznika, a to oznacza dopłatę w wysokości 1,5 pkt × 100 zł = 150 zł do każdego sprzedanego tucznika (w KPS przyjęto, że za każdy punkt rolnik będzie otrzymywał 100 zł).

Rozgęszczenie tuczników powinno wpływać dodatnio także na inne ważne wskaźniki produkcyjne. Zwiększenie powierzchni kojca w przeliczeniu na jednego tucznika powoduje, że zjadają one więcej paszy i przyrastają w szybszym tempie, co pozwala skrócić okres tuczu.

Niestety, nie wszyscy producenci tuczników będą mogli zastosować nowe normy w zakresie dobrostanu trzody chlewnej proponowane przez KPS. W praktyce z dopłat zostają wykluczeni ci producenci, którzy prowadzą tucz otwarty. Produkcja w cyklu zamkniętym może premiować raczej mniejszych producentów, którym łatwiej będzie zwiększyć powierzchnię do tuczu, ograniczyć system jarzmowego utrzymywania loch do 14 dni po oproszeniu i odsadzać prosięta po 35 dniach od urodzenia. Komitet Monitorujący proponuje dodatkowe kryterium wyboru, zgodnie z którym producent trzody chlewnej uzyskuje dodatkowe punkty wraz ze zwiększeniem skali produkcji.

Przedstawiciele organizacji rolników w Polsce twierdzą, że w programie KPS brakuje systemu oznakowania mięsa pochodzącego od tuczników wyprodukowanych w oparciu o proponowane nowe normy dobrostanowe, który mógłby informować potencjalnych klientów o sposobie tuczu i stanowić ewentualne uzasadnienie dla wyższej ceny sprzedaży tego rodzaju wieprzowiny, a co mogłoby stanowić podstawę do podwyższenia ceny skupu tuczników z „dobrostanowego” chowu.

Ważnym elementem KPS powinien być też program edukacji konsumentów o zaletach proponowanych zmian dobrostanowych w chowie trzody chlewnej połączony z właściwym wykorzystaniem mediów (prasa, radio i TV).

Decyzja o zastosowaniu nowych norm dobrostanowych powinna być starannie przemyślana przez każdego producenta trzody chlewnej, głównie w aspekcie potencjalnego zwrotu poniesionych nakładów inwestycyjnych i większych kosztów produkcji (mniejsza liczba kg tuczników w przeliczeniu na 1 m2 powierzchni tuczarni, dodatkowe wyposażenie porodówki), nawet jeśli niektóre wskaźniki produkcyjne (szybsze tempo wzrostu, krótszy okres tuczu) ulegną poprawie.

Opr.: ACONAR

Więcej

Czy warto wykorzystywać w tuczu świń efekt kompensacji tempa wzrostu?

Mariusz pyta: Czy warto wykorzystywać w tuczu świń efekt kompensacji tempa wzrostu?

Kompensacyjny wzrost u świń jest zjawiskiem naturalnym. Generalnie polega on na przyspieszonym tempie wzrostu masy ciała u zwierząt, które wcześniej przez pewien okres swego życia na skutek żywienia ograniczoną dawką pokarmową (ilościowo lub pod względem wartości pokarmowej), charakteryzowały się spowolnionym tempem wzrostu w porównaniu do tempa, jakie mogłoby wynikać z potencjału genetycznego, gdyby zwierzęta otrzymywały dawkę pokarmową w pełni zaspokającą ich potrzeby wzrostowe.

Inaczej mówiąc: u świń po okresie żywienia ograniczonego i wynikającym z tego spowolnionym tempie wzrostu następuje kompensacja (przyspieszenie tempa) wzrostu, jeśli będą one ponownie otrzymywały pełnoporcjową paszę w ilości ad libitum. W okresie kompensacji wzrostu świnie zjadają większą porcję dzienną paszy i dzięki znacznemu przyspieszeniu tempa wzrostu lepiej ją wykorzystują aniżeli świnie, które przez cały okres miały nieograniczony dostęp do pełnoporcjowej paszy.

To tyle ogólnej teorii. Przyjrzyjmy się natomiast zjawisku kompensacji wzrostu u świń od strony nieco bardziej praktycznej.

Przede wszystkim uzyskanie widocznego efektu kompensacji wzrostu wymaga czasu. Nie wystarczy ograniczyć żywienie prosiąt, warchlaków czy tuczników przez okres jednego/dwóch tygodni i potem oczekiwać na wystąpienie w następnych tygodniach kompensacji wzrostu. Po tak krótkim okresie ograniczonego żywienia spowolnienie tempa wzrostu może nie być widoczne, a tym samym nie będzie widoczny efekt kompensacji, czyli przyspieszenia tempa wzrostu.

Zjawisko kompensacji wzrostu można łatwiej zaobserwować w chowie bydła opasowego. Jeśli producent opasów zdecyduje się żywić młode bydło tańszą i mniej doborową paszą przez trwający kilka/kilkanaście tygodni okres czasu, to potem może spodziewać się kompensacji tempa wzrostu karmiąc te opasy doborową paszą w dawce ad libitum.

Natomiast takie postępowanie nie jest praktycznie możliwe w przypadku tuczników, a już w ogóle w odniesieniu do prosiąt czy warchlaków. Szczególnie niebezpieczne jest ograniczanie żywienia prosiąt, np. poprzez całkowity (lub ograniczony) brak ich dokarmiania w okresie laktacji. Straty masy ciała prosiąt w tym okresie praktycznie już nigdy nie są do odrobienia. Możemy natomiast mówić o dużym szczęściu, jeśli takie postępowanie (ograniczone dokarmianie lub podawanie paszy o niskiej wartości pokarmowej) nie spowoduje trwałego pogorszenia stanu zdrowotnego prosiąt.

Właściwie należy stwierdzić, że najlepszy z możliwych start prosiąt jest podstawowym warunkiem uzyskania wysoce opłacalnych wyników tuczu świń. Nie tylko wpływa na skrócenie procesu tuczenia i korzystniejsze wykorzystanie zjadanej paszy, ale pozwala także lepiej wykorzystać powierzchnię chlewni, uzyskać więcej świń w podobnej masie ciała (większe wyrównanie tuczników) w konkretnym terminie, a także zapewnia wyższy status zdrowotny zwierząt i związany z tym mniejszy koszt opieki weterynaryjnej.

Przypomnijmy zatem kilka podstawowych zasad dobrego karmienia prosiąt w okresie laktacji. Rozpocznijmy dokarmianie prosiąt już w pierwszym tygodniu ich życia podając im w kojcu porodowym na płaskich karmidłach najpierw niewielkie ilości wysoce specjalistycznej paszy, a potem już od 5-6 dnia życia regularnie 3-4 razy dziennie porcję świeżej paszy. Jednocześnie zapewnijmy prosiętom możliwość stałego napicia się świeżej wody, najlepiej ze specjalnych poideł. Po dwóch tygodniach możemy rozpocząć regularne dokarmianie prosiąt paszą typu prestarter, a w okresie przed i po odsadzeniu podawać im paszę zapewniającą dodatkowo zdrowie przewodu pokarmowego.

Wyjątkowo wysoki potencjał genetyczny obecnych krzyżówek świń oraz rozległa wiedza na temat ich optymalnego żywienia przy trwającej od pewnego czasu niskiej opłacalności produkcji praktycznie nie powinny skłaniać producentów tuczników do podejmowania prób z zastosowaniem efektu kompensacji tempa wzrostu.  

Opr.: ACONAR

Więcej

Czy istnieją idealne pasze dla prosiąt przed i po ich odsadzeniu? Na co należy zwrócić szczególną uwagę układając program żywienia prosiąt w tym okresie?

Dorota pyta: Czy istnieją idealne pasze dla prosiąt przed i po ich odsadzeniu? Na co należy zwrócić szczególną uwagę układając program żywienia prosiąt w tym okresie?

Układanie receptury i produkcja wysokiej jakości pasz dla prosiąt przed i po ich odsadzeniu jest trudnym zadaniem. W praktyce niewielu specjalistów w zakresie żywienia świń posiada na ten temat odpowiednio szeroką i gruntowną wiedzę popartą wieloletnim doświadczeniem w żywieniu prosiąt.

Najczęstszym sposobem na ułożenie odpowiedniej receptury takich pasz jest metoda prób i błędów poprzez kolejne korygowanie składu paszy lub – po prostu – skopiowanie receptury z książki, instrukcji czy artykułu. Brak wystarczającej wiedzy powoduje, że osoba taka nie dąży, wykorzystując również swoje doświadczenie, do skorygowania we właściwy sposób dotychczasowej receptury w taki sposób, aby uzyskać znacząco lepsze wyniki. Proces ułożenia receptury specjalistycznej paszy dla prosiąt przed i po ich odsadzeniu można z powodzeniem porównać do przeprowadzenia skomplikowanej operacji chirurgicznej; skutecznie przeprowadzi ją jedynie doświadczony chirurg posiadający przy tym odpowiednio szeroką wiedzę.

Dlatego też wiele spośród wytwórni pasz oferuje raczej pasze dla prosiąt oparte na recepturze gwarantującej odpowiednią zawartość składników pokarmowych przy możliwie najmniejszym koszcie surowcowym zamiast pasz wysokiej jakości, niekoniecznie nisko kosztowych. Pogodzenie znacznych kosztów surowcowych i wytworzenia takich pasz z ich wysoką jakością pozostaje tajemnicą ukrywaną skrzętnie przez wielu producentów na świecie. Nie da się bowiem wyprodukować doskonałej paszy z byle jakich, tanich surowców, przy wykorzystaniu prymitywnych technologii i prostych urządzeń.

Dodatkowym problemem w przygotowaniu dobrej jakości pasz dla prosiąt są ich zmieniające się w krótkich odstępach czasu potrzeby i ograniczenia żywieniowe. Do osiągnięcia pełnego rozwoju 8-tygodniowe prosięta potrzebują innej paszy w okresie laktacji, innej bezpośrednio po odsadzeniu i wreszcie innej przez kolejne dwa-trzy tygodnie aż do uzyskania średniej masy ciała 20 kg.

W pierwszym tygodniu życia prosięta powinny żywić się wyłącznie mlekiem lochy. W przypadku licznych miotów należy starać się przenieść część prosiąt do lochy zastępczej lub dokarmiać preparatami mlekozastępczymi. Podawanie w tym okresie jakiejkolwiek paszy suchej mija się z celem, ponieważ prosięta będą bawić się nią marnując w końcu drogą paszę. Warto przy tym pamiętać, że np. ze względu na brak u prosiąt (przez co najmniej pierwsze cztery dni po urodzeniu) enzymów trawiących sacharozę, podawana (ewentualnie nawet do zabawy!) w tym okresie pasza absolutnie nie może zawierać cukru stołowego.

Począwszy od drugiego tygodnia życia można podawać prosiętom wysokiej jakości paszę, najlepiej dość często w niewielkich porcjach. Pasza musi być zawsze świeża i nie może zalegać w kojcu przez dłuższy czas. Forma podawanej paszy (granulki, kruszonka, sypka) jest przedmiotem dyskusji między specjalistami; każda z nich ma zalety i wady. Podobnie jest ze sztucznym aromatyzowaniem paszy czy dodatkowym jej natłuszczaniem.

Dużo ważniejsza jest wysoka jakość surowców użytych do produkcji takiej paszy, aniżeli staranie się o zapewnienie odpowiedniej zawartości białka czy innych składników pokarmowych. Pasza podawana prosiętom w drugim okresie laktacji jest znaczącym uzupełnieniem mleka lochy, chociaż służy też nauczeniu prosiąt pobierania paszy suchej i przyzwyczajaniu ich do odmiennego smaku pokarmu aniżeli ciepłe mleko lochy. Jeśli tak przewiduje program żywienia, to paszę przeznaczoną na dokarmianie w okresie laktacji można podawać prosiętom także po odsadzeniu, ale najwyżej przez dwa/trzy dni.

Ilość zjadanej paszy w pierwszym tygodniu po odsadzeniu powinna wynosić 250-350 g dziennie, pod warunkiem, że prosięta nie cierpią na biegunkę. Jeśli proces rozwoju prosiąt postępuje prawidłowo, to w ciągu kolejnych dwóch tygodni ilość zjadanej przez prosięta paszy powinna podwoić się. Duże znaczenie ma wiek odsadzanych prosiąt; u prosiąt odsadzanych w późniejszym wieku ilość dziennie wyjadanej paszy jest bardziej zróżnicowana.

Opr.: ACONAR

Więcej

arbocel


Młyn paszowy
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.