bannery_lawsonia_Trzoda Chlewna

Gryzące fakty na temat kanibalizmu

Lek. wet. Wojciech Bukała,
specjalista chorób trzody chlewnej
MSD Animal Health

Gryzące fakty na temat kanibalizmu


Kiedy świnia gryzie świnię – problem, który hodowcy wolą przemilczeć

Jest taki moment w chlewni, który każdy doświadczony hodowca zna. Wchodzisz rano do tuczarni i widzisz krew na podłodze. Jedna sztuka stoi w rogu kojca, ogon – a właściwie to, co z niego zostało – wisi jak krwawy strzęp. Pozostałe świnie kręcą się wokół niej z wyraźnym zainteresowaniem. I już wiesz, że jeśli teraz czegoś nie zrobisz, za kilka godzin będziesz miał problem, który wymknie się spod kontroli.

Kanibalizm u świń to temat, o którym branża hodowlana mówi ciszej i rzadziej niż powinna. Nie dlatego, że jest wstydliwy, ani dlatego, że trudno go rozwiązać. Głównie dlatego, że wiele osób wciąż traktuje go jako wypadek przy pracy – coś losowego, czego nie da się przewidzieć, ani systemowo kontrolować. To poważny błąd. Kanibalizm u świń niemal zawsze jest objawem i sygnałem alarmowym dla hodowcy – informacją, że w stadzie coś nie funkcjonuje prawidłowo.
Ten artykuł to próba zrozumienia, dlaczego świnia w ogóle gryzie inną świnię, co się wtedy dzieje w jej głowie i w chlewni, i co naprawdę działa, kiedy już masz problem.


Ewolucja kontra ferma

Żeby zrozumieć kanibalizm u świń domowych, trzeba spojrzeć na ich bliskich krewnych. Dzik europejski żyje w małych, luźno powiązanych grupach rodzinnych, które zasiedlają rozległe terytoria. W ich granicach zwierzęta znajdują pokarm, odpoczywają i realizują pełne spektrum właściwych gatunkowo zachowań. Dzik może ustalić hierarchię bez konieczności walki – wystarczą sygnały zapachowe, wokalizacje, rytualne demonstracje siły. W ostateczności może po prostu odejść, bo ma gdzie.

Świnia fermowa praktycznie nie może prezentować żadnego z tych zachowań. Żyje w grupie nierzadko kilkudziesięciu osobników, ma mocno ograniczoną przestrzeń, stały harmonogram karmienia i często żadnych możliwości eksploracji środowiska. Świnia jest najbardziej inteligentnym zwierzęciem hodowlanym. Zdolności poznawcze mózgu świń są porównywalne ze zdolnościami psami, a nawet 3-4-letnich dzieci. Badania behawioralne nie pozostawiają nam wątpliwości, że te ograniczenia możliwości prezentowania naturalnego behawioru na fermie zwierzę, przetwarza całą dobę i poziom stresu zwiększa się z dnia na dzień.

Gdy napięcie w grupie rośnie i nie ma możliwości naturalnego rozładowania, dochodzi do przekierowania emocji, w tym przypadku agresji, na inne swinie w kojcu. Świnia nie atakuje źródła stresu, bo często nie jest w stanie go zidentyfikować ani zlokalizować. Atakuje to, co ma przed oczami – dosłownie i w przenośni. Ogon sąsiada, ucho, bok, niezdarne nowo narodzone prosię. I tu zaczyna się lawina, bo krew przyciąga inne sztuki. Mechanizm jest prosty: w naturze krew oznacza słabość, a słabość okazję, którą należy wykorzystać. Instynkty, uśpione przez 9 tysięcy lat udomawiania, budzą się błyskawicznie.


Różne twarze kanibalizmu. Nie wszystkie wyglądają tak samo

Kanibalizm bywa postrzegany przez hodowców jako jeden problem. W rzeczywistości obejmuje kilka odrębnych, często współwystępujących zjawisk, które wymagają odmiennego podejścia.
Gryzienie ogonów to najczęstsza i najbardziej rozpoznawalna forma. Zaczyna się subtelnie: lekkie zainteresowanie, węszenie, manipulacja, pierwsze delikatne ugryzienia. Jeśli nikt nie interweniuje, eskaluje błyskawicznie. Uszkodzone tkanki i krew przyciągają kolejne sztuki. W ciężkich przypadkach dochodzi do odsłonięcia kręgów ogonowych, posocznicy i upadków.

Gryzienie uszu często pojawia się już u prosiąt i warchlaków, szczególnie tych odsadzonych zbyt wcześnie. Ucho jest miękkie, łatwo dostępne, silnie unaczynione. Rana wygląda jak z niskobudżetowego horroru z lat dziewięćdziesiątych; dużo krwi, ale rokowanie jest zwykle lepsze niż przy ogonie, o ile zareaguje się szybko.

Gryzienie boków, czyli belly nosing, polega na intensywnym, powtarzalnym trącaniu, a później podgryzaniu brzucha innych zwierząt i jest najczęściej zaburzeniem behawioralnym wynikającym głównie z przedwczesnego odsadzania, braku możliwości ssania oraz niedojrzałości behawioralnej zwierząt. Gryzienie przepuklin to bardziej niepokojąca forma kanibalizmu. Ofiarami są zazwyczaj sztuki z przepuklinami pępkowymi lub mosznowymi – uwypuklona tkanka jest dla zwierząt dość atrakcyjna. Kończy się to często tragicznie, bo wnętrzności eksponowane na zewnątrz nie pozostawiają czasu na reakcję.

Agresja przy porodzie to osobny rozdział. Lochy mogą zagryzać własne prosięta tuż po porodzie – szczególnie jeśli poród był trudny, matka jest pierwiastką albo warunki środowiskowe były złe (chłód, brak materiałów do budowy gniazda). To nie patologia charakteru – to reakcja na stres i ból, ewolucyjny mechanizm „nie inwestuj w potomstwo, którego nie jesteś w stanie wychować”.


Czynniki ryzyka. Co tak naprawdę powoduje, że świnia gryzie świnię?

Gdyby kanibalizm miał jeden, konkretny powód, byłoby łatwo. Problem w tym, że to zjawisko wieloczynnikowe – i właśnie dlatego tak trudno jest je kontrolować w sposób wyrywkowy. Jest wiele czynników, które powodują agresję i kanibalizm – obecnie mówi się nawet o 80 lub więcej.

Zagęszczenie jest numerem jeden na liście czynników ryzyka. Badania są tu jednoznaczne: powyżej pewnego progu obsady na metr kwadratowy agresja rośnie nieproporcjonalnie – nie liniowo, lecz wykładniczo. Świnia potrzebuje przestrzeni nie tylko fizycznej, ale też wizualnej i węchowej. Kiedy każdy ruch jednego osobnika jest natychmiast wyczuwalny przez wszystkie świnie wokół, napięcie nie spada nigdy do zera.

Mieszanie grup to drugi wielki wyzwalacz. Każde wprowadzenie nowych sztuk do istniejącej grupy resetuje hierarchię. Świnie muszą od nowa ustalić, kto jest kim – a ten proces, w warunkach fermowych i bez możliwości ucieczki poza zasięg wzroku, bywa brutalny.
Żywienie to kolejny element układanki, i to w kilku wymiarach. Niedobór lizyny, tryptofanu czy witamin z grupy B może bezpośrednio przekładać się na wzrost agresywności. Tryptofan jest prekursorem serotoniny – hormonu „szczęścia”, który tłumi impulsywną agresję. Świnia z jego niedoborem jest dosłownie biochemicznie bardziej skłonna do ataku. W przebiegu zakażeń jelitowych tj. np. adenomatozy, wskutek uszkodzenia nabłonka jelit i zaburzeń wchłaniania, niedobory te mogą się pogłębiać, dodatkowo obciążając metabolizm zwierząt. Ponadto każde zaburzenie na poziomie jelit, które jest głównym miejscem produkcji serotoniny, powoduje, że w zakażeniach jelitowych dochodzi do obniżenia progu reakcji na stres. Istotną rolę odgrywa też witamina B12, uczestnicząca w tworzeniu krwinek czerwonych i wspierająca prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. Żywienie to jednak także logistyka: za mała liczba stanowisk paszowych, zbyt krótki dostęp do karmy, rywalizacja o paszę i wodę – każdy z tych elementów generuje napięcie i konflikt.

Mikroklimat jest czynnikiem, który jest nagminnie niedoceniany. Wysoka temperatura i wilgotność – szczególnie latem – nasilają agresję. Świnia w upale jest rozdrażniona, ma wyższe zapotrzebowanie na wodę, gorzej śpi i jest bardziej reaktywna. Paradoks polega na tym, że właśnie latem wentylacja rzadko jest postrzegana jako czynnik behawioralny – przecież kurtyny są podniesione, w budynku wręcz czuć, że wieje. Pamiętajmy jednak, że przeciągi to też jest element, który może powodować agresję u zwierząt.

Monotonia środowiska to problem nowoczesnych, „czystych” chlewni. Im bardziej sterylne i pozbawione bodźców otoczenie, tym bardziej świnia szuka stymulacji – i często znajduje ją w pobratymcu z kojca. Wzbogacenie środowiskowe to dziś nie luksus, ale narzędzie produkcyjne pozwalające realnie kontrolować zachowanie stada.

Ból i choroba mogą wyzwolić zarówno agresję u sprawcy, jak i uczynić ofiarę bardziej podatną. Świnia z kulawizną porusza się inaczej – to wystarczy, by grupa uznała ją za słabą i zaczęła testować jej granice. W praktyce osobnikami często atakowanymi są te najsłabsze i stojące najniżej w hierarchii.


Co czuje ofiara i dlaczego to ważne?

Przez długie lata w hodowli funkcjonowało milczące założenie, że zwierzęta gospodarskie nie odczuwają bólu ani stresu w sposób, który ma znaczenie produkcyjne. Dziś wiemy, że to nieprawda – i to nie jest kwestia sentymentalizmu, lecz nauki potwierdzonej wieloma badaniami.
Świnia ugryziona w ogon lub ucho odczuwa ostry ból. Ten ból powoduje wzrost poziomu kortyzolu, co pogarsza konwersję paszy, obniża odporność i upośledza sen. Ofiara kanibalizmu – jeśli przeżyje – jest przez kolejne dni lub tygodnie wyłączona z optymalnej produkcji. Ale jest też coś więcej: chroniczny stres grupowy, nawet bez widocznych urazów, podnosi bazowy poziom kortyzolu u wszystkich sztuk w kojcu. Cała grupa jest wtedy mniej wydajna, bardziej podatna na choroby, stres, co pogarsza przyrosty.

Kanibalizm ma więc namacalny wymiar ekonomiczny, który wychodzi daleko poza koszt leczenia czy upadku jednej sztuki. To problem, który ciągnie w dół cały kojec, a często całe gospodarstwo.

Interwencja w trakcie. Co robić, kiedy już się dzieje?

Pierwsza zasada: działaj szybko, ale nie panikuj.Kiedy widzisz krew i aktywne gryzienie, pierwszym krokiem jest izolacja sprawcy. Może to brzmieć kontrlogicznie – intuicja podpowiada, żeby ratować ofiarę – ale usunięcie agresora z grupy zapobiega przekierowaniu agresji na inną sztukę.

Zabezpieczenie rany to priorytet. Krew musi zniknąć z pola widzenia jak najszybciej. Używa się do tego preparatów o odpychającym smaku i zapachu, które maskują ranę i zniechęcają do dalszego obgryzania.

Ocena reszty grupy: czy to incydent jednorazowy, czy masz już kilka pogryzionych sztuk? Jeśli więcej niż dwie-trzy – to sygnał, że problem jest systemowy i wymaga interwencji w środowisko, nie tylko leczenia ofiar.

Tymczasowe wzbogacenie jest obowiązkowe. Wrzuć do kojca coś, co odciągnie uwagę zwierząt: łańcuchy zakończone gumowymi zabawkami, sznury, kawałki drewna. Cokolwiek, co da świniom alternatywny obiekt do eksploracji i żucia, które obniżą napięcie i pomogą rozładować stres świń. Ważne, żeby każda sztuka miała łatwy i możliwy dostęp do takich obiektów i żeby zabawki były regularnie wymieniane – inaczej szybko przestają być atrakcyjnym bodźcem. Świnia jako zwierzę inteligentne szybko się nudzi.

Sprawdź parametry, tj.: temperaturę, wilgotność, dostęp do wody i paszy. Często właśnie wtedy hodowca odkrywa, że automat paszowy od trzech dni działa na pół gwizdka albo że jedno z poideł jest zatkane.


Prewencja. Czyli jak nie dopuścić do pierwszego ugryzienia

Tu jest sedno sprawy – i tu jest też największa przestrzeń do działania.

Obsada: Nie ma jednej magicznej liczby, bo wiele zależy od rasy, fazy produkcji i systemu utrzymania. Jeśli regularnie masz problemy z agresją, zacznij od przeglądu obsady. Często okazuje się, że „zawsze tak było” nie oznacza „zawsze tak powinno być.”

Zarządzanie grupami: Im mniej mieszania, tym lepiej. Jeśli musisz łączyć grupy, rób to w neutralnym terenie – w kojcu, który nie należy do żadnej z grup. Daj świniom czas na adaptację w warunkach, które nie faworyzują żadnej ze stron.

Wzbogacenie środowiskowe: Badania jednoznacznie potwierdzają, że świnie mające dostęp do materiałów do rycia i eksploracji rzadziej się gryzą. Słoma jest idealna – daje zajęcie, jest jadalna, można w niej ryć. Tam, gdzie słoma jest niemożliwa (systemy rusztowe), sprawdzają się łańcuchy, gryzaki, sznury jutowe czy konopne lub gałęzie drzew. Kluczowe: materiał musi być nowy, interesujący i możliwy do zniszczenia. Łańcuch wiszący od pół roku przestaje być bodźcem.
Żywienie: Dobrze dobrany poziom tryptofanu i lizyny – skonsultowany ze specjalistą żywienia – przekłada się na wymierne korzyści już w jednym cyklu produkcyjnym. Sprawdź też liczbę stanowisk paszowych: normy mówią o minimum jednym na 8-12 sztuk, ale to minimum, nie optimum.

Monitoring: Regularne, spokojne obserwacje w różnych porach dnia pozwalają wychwycić eskalację napięcia, zanim dojdzie do urazu. Wczesne oznaki to wzmożone węszenie okolic ogonów i uszu, krótkie gwałtowne ugryzienia bez ran oraz wyraźna hierarchizacja przy paszy.

Oświetlenie: Zbyt intensywne lub zbyt długie oświetlenie nasila agresję. Przepisy dobrostanowe wymagają co najmniej 8 godzin światła dziennie o natężeniu nie mniejszym niż 40 luksów. W praktyce wiele chlewni ma oświetlenie włączone znacznie dłużej – i bywa to cichy sprawca problemów, którego łatwo przeoczyć.


Dokowanie ogonów – temat delikatnie pomijany

Skracanie ogonów u nowo narodzonych prosiąt przez lata było najprostszą odpowiedzią na problem gryzienia. Krótszy ogon – mniejszy problem. Skuteczność jest potwierdzona. Problem w tym, że Unia Europejska traktuje ten zabieg jako ostateczność, dozwoloną wyłącznie wtedy, gdy inne metody prewencji zawiodły, i wymaga udokumentowania, dlaczego były niewystarczające. W praktyce wiele krajów i sieci handlowych idzie dalej, żądając chowu zwierząt bez chirurgicznego skracania ogonów, jako warunku współpracy. Jest jeszcze jeden aspekt, o którym praktycznie się nie mówi. Badania histopatologiczne wykazały, że w kikucie ogona, który zostaje po zabiegu dokowania często rozwijają się nerwiaki urazowe, które mogą powodować zwiększoną wrażliwość na ból, a potencjalnie również ból spontaniczny. Oznacza to, że świnia, u której taki nerwiak się rozwinął, może przez całe życie odczuwać przewlekły ból czy dyskomfort w kikucie ogona. Chroniczny ból zaś, jak wiadomo, przekłada się bezpośrednio na poziom stresu i agresywności zwierzęcia oraz jego obniżoną produkcyjność. Skracanie ogonów może więc paradoksalnie współtworzyć ten sam problem, któremu miało zapobiegać.

To zmienia układ sił, ponieważ hodowca, który przez lata rozwiązywał problem elektrycznym lub gazowym nożem, musi teraz zmierzyć się z nim merytorycznie – przez zarządzanie środowiskiem, żywieniem i obsadą. I często okazuje się, że jest to możliwe. Wymaga pracy i nowych inwestycji, ale jest możliwe.


Kiedy wezwać lekarza weterynarii – i co mu powiedzieć?

Wielu hodowców wzywa weterynarza dopiero wtedy, kiedy mają upadki lub ciężko ranne sztuki. To stanowczo za późno.

Lekarz weterynarii powinien pojawić się w chlewni, gdy:

– problem nawraca w tym samym miejscu lub grupie wiekowej, mimo standardowych interwencji,
– liczba poszkodowanych sztuk przekracza 3-5% grupy w ciągu tygodnia,

– pojawia się forma kanibalizmu, której wcześniej nie widziałeś,

– podejrzewasz tło chorobowe — kulawizny, infekcje, niedobory.

Żeby wizyta była efektywna, przygotuj konkretne dane: kiedy problem się pojawił, w której grupie wiekowej, jaka jest obsada, jak wygląda schemat żywienia, jaka temperatura i wentylacja panuje w budynku. Lekarz weterynarii bez tych informacji jest jak generał bez zwiadu – może coś zrobić, ale działanie będzie bardziej intuicyjne niż systemowe.


Świnia nie jest problemem – środowisko jest problemem

Kanibalizm u świń ma opinię problemu nieuchronnego. „Świnie są agresywne, takie są, nic nie poradzisz.” To nieprawda; potwierdza to coraz więcej hodowców, którzy traktują ten temat bardzo poważnie.

Świnia jest zwierzęciem inteligentnym, bardzo społecznym i ciekawskim. W odpowiednich warunkach jest też zaskakująco spokojnym zwierzęciem – znacznie mniej skłonnym do agresji, niż można by sądzić patrząc na warunki, które wiele chlewni wciąż uznaje za standard. Kanibalizm niemal zawsze zaczyna się od środowiska: od zbyt małej przestrzeni, zbyt monotonnego otoczenia, zbyt dużego napięcia przy paszy, zbyt wysokiej temperatury, zbyt intensywnego światła.

Zmień środowisko, a zmienisz zachowanie

To nie jest miękka, sentymentalna filozofia. To twarda ekonomia: mniej urazów, mniej leków, lepsza konwersja paszy, niższy wskaźnik upadków. Świnia, która nie gryzie i nie jest gryziona, rośnie lepiej. A ta dobrostanowa zmiana wzmacnia również reputację wśród odbiorców, którzy coraz częściej uzależniają współpracę od standardów dobrostanu zwierząt.

Więcej

Trzoda chlewna 5/2026

EKONOMIA
12Sytuacja na rynku trzody chlewnejB. Pepliński
15Typowe wahania na rynku trzody chlewnej w pierwszym kwartale 2026 r. 
HODOWLA
17Okrągły Stół ESGA. Hammermeister
18Wyniki oceny knurków i loszek w programach hodowlanych POLSUSM. Marciniak, M. Tyra
ORGANIZACJA PRODUKCJI
20Zarządzanie stadem poprzez cele i wyniki (cz. 7) Prosięta odsadzoneM. Soszka
ŻYWIENIE
26Znaczenie pojemności buforowej w żywieniu prosiąt (cz. 2)K. Lipiński
32Monoglicerydy kwasów tłuszczowych w profilaktyce streptokokozyR. Burek
36Nowoczesna strategia żywieniowa w produkcji trzody chlewnej – od teorii do praktykiS. Michalski
39Optymalizacja wykorzystania składników pokarmowych dla lepszych wyników produkcyjnych trzody chlewnejM. Kowalska
TECHNIKA
42Jak ocenić wartość pokarmową pasz we własnym gospodarstwie?P. Nowak
WETERYNARIA
46Zastosowanie odnawialnych źródeł energii na fermach trzody chlewnejP. Marek
54Choroby układu moczowego świń – niedoceniana przyczyna nadmiernego brakowania lochZ. Pejsak
61Choroby wirusowe wpływające na rozród trzody chlewnejN. Sobczak-Zuzaniuk
64Gryzące fakty na temat kanibalizmuW. Bukała
69Zdrowie racic wskaźnik wydajności lochS. Langer
 
5NOTOWANIA
7Z KRAJU
10KONTAKT Z CZYTELNIKIEM
11WIEPRZOWINA NIE ZAWSZE TRADYCYJNIE
25,50ZE ŚWIATA

List

Choroby układu moczowego świń – niedoceniana przyczyna nadmiernego brakowania loch

Fragmentaryczne dane krajowe wskazują, że w Polsce statystyczna locha rodzi średnio 2,8 miotu, po czym, najczęściej z powodów zdrowotnych, a …

Znaczenie pojemności buforowej w żywieniu prosiąt (cz. 2)

Żywienie prosiąt po odsadzeniu jest jednym z najbardziej „wrażliwych” etapów produkcji trzody chlewnej, ponieważ nakładają się w nim: zmiana paszy …

Sytuacja na rynku trzody chlewnej

Rynki wieprzowe w UE w ostatnich tygodniach odbijają po bolesnych spadkach cen skupu świń wywołanych pojawieniem się ASF w Hiszpanii, …
Więcej

Zdrowie racic: wskaźnik wydajności loch

Dr Stefan Langer,
specjalista ds. żywienia trzody chlewnej,
Zinpro

 

Zdrowie racic: wskaźnik wydajności loch

Zakrojona na szeroką skalę analiza danych przeprowadzona przez ZINPRO® pokazuje, że zmiany chorobowe racic są ściśle powiązane z wydajnością rozrodczą loch oraz ich długowiecznością. Wyniki te jasno wskazują, dlaczego wczesna interwencja ma kluczowe znaczenie dla produktywności stada.

Zmiany chorobowe racic u loch od dawna uznawane są za istotny problem dobrostanowy, często powiązany z występowaniem kulawizn oraz przedwczesnym brakowaniem zwierząt. Znacznie mniej poznany pozostawał jednak stopień, w jakim stan racic wpływa na wyniki rozrodu, a także to, czy obserwacje te można przełożyć na praktyczne narzędzie możliwe do wykorzystania bezpośrednio w warunkach produkcyjnych.

Analizując dane dotyczące zdrowia racic i wyników produkcyjnych ponad 18 000 loch z ferm towarowych, naukowcy opracowali Indeks Jakości Loch – Zinpro, który wykracza poza sam opis zmian chorobowych. Narzędzie to umożliwia przewidywanie wyników rozrodu oraz utrzymanie loch w stadzie przez dłuższy okres produkcyjny, dzięki czemu ocena stanu racic staje się praktycznym narzędziem wspierającym podejmowanie decyzji hodowlanych, a nie jedynie elementem obserwacji.

Zastosowanie analizy klastrowej pozwoliło na naturalne wyodrębnienie dwóch grup loch:

  1. Lochy o słabym stanie racic i niższej wydajności rozrodczej,
  2. Lochy o dobrym stanie racic i lepszych wynikach produkcyjnych.

Chociaż w początkowej fazie użytkowania lochy z obu grup mogły osiągać porównywalne poziomy produkcji, zwierzęta o słabym stanie racic szybciej dochodziły do momentu, w którym ich wydajność przestawała rosnąć, a jej spadek następował szybciej, mimo że potencjał produkcyjny mógłby pozwalać na dalszy wzrost. Z kolei lochy z lepszym zdrowiem racic utrzymywały wysoką wydajność przez dłuższy czas.

Istotną rolę w stanie racic odgrywała także liczba miotów. Wartości indeksu (L-Index) wzrastały wraz z wiekiem loch. Starsze lochy (mioty 4-6) wykazywały istotnie gorszy stan racic w porównaniu z młodszymi zwierzętami. Przerost piętek oraz ich erozja nasilały się wraz z kolejnymi miotami i były silnie powiązane ze zmianami w linii białej – schorzeniami związanymi z bólem, stanem zapalnym oraz obniżeniem wydajności.

Wiele rodzajów zmian chorobowych racic połączono w jeden wskaźnik syntetyczny, określany jako L-Index. Niższe wartości indeksu oznaczają lepszą ogólną jakość racic, natomiast wyższe wskazują na większe nasilenie zmian chorobowych. Gdy wartości L-Index zestawiono z kluczowymi wskaźnikami efektywności rozrodu w podzbiorze danych obejmującym 6300 loch, ujawniły się wyraźne zależności: lochy z wyższym L-Index konsekwentnie rodziły mniej prosiąt żywo urodzonych oraz charakteryzowały się wyższym odsetkiem martwych urodzeń.

Wniosek dla producentów jest jednoznaczny: stan racic bezpośrednio wpływa na wyniki produkcyjne loch, a im wcześniej problemy zostaną zidentyfikowane i rozwiązane, tym większa jest szansa na ochronę produktywności w całym okresie użytkowania zwierzęcia oraz na poprawę zwrotu z inwestycji.

Opisy rysunków

Lochy podzielono na dwie grupy na podstawie ogólnego nasilenia zmian chorobowych racic (L-Index).
Grupa 1 (czarny wykres) reprezentuje gorszą jakość racic i niższą wydajność, natomiast grupa 2 (szary wykres) – lepsze zdrowie racic i lepsze wyniki rozrodcze.

Rysunek 1. Wyniki porodowe w grupach loch – liczba prosiąt żywo urodzonych

Rysunek 2. Wyniki porodowe w grupach loch – odsetek martwych urodzeń

Aby uzyskać darmowy dostęp do pierwszego w branży hodowli trzody chlewnej systemu oceny jakości loch, opartego na praktycznych danych, skontaktuj się z naszym przedstawicielem, Grzegorzem Jeleniewskim: gjeleniewski@zinpro.com.

Więcej

Optymalizacja wykorzystania składników pokarmowych dla lepszych wyników produkcyjnych trzody chlewnej

Martyna Kowalska,
Regional Technical Manager
IFF Danisco Animal Nutrition & Health

Optymalizacja wykorzystania składników pokarmowych dla lepszych wyników produkcyjnych trzody chlewnej

Nawet przy najlepszych praktykach zarządzania efektywność trawienia u świń szacuje się jedynie na około 78%, co oznacza, że znaczna część składników pokarmowych zostaje zmarnowana. Ponieważ pasza stanowi największy koszt produkcyjny, ten niedobór jest istotnym problemem dla hodowców. Jednak sprostanie temu wyzwaniu, przy jednoczesnym zachowaniu realiów komercyjnych, jest zadaniem zdecydowanie złożonym.

Stosowanie tańszych alternatywnych surowców w recepturach jest często jednym ze sposobów na obniżenie kosztów. Mimo że taka strategia może przynieść natychmiastowe oszczędności, ma ona niekorzystne konsekwencje dla wyrównania wzrostu i zdrowia zwierząt. Wynika to z faktu, że tańsze surowce są często gorszej jakości, z relatywnie wysoką zawartością włókna i/lub substancji antyżywieniowych, a wszystko to może obniżać efektywność trawienia oraz potencjalnie osłabiać funkcjonowanie układu odpornościowego.

Na przykład stosowanie suszonych wywarów ze zbóż (DDGS) jako alternatywy dla śruty sojowej zwiększa ilość białka związanego z frakcją włóknistą, a wiadomo, że jest ono trudne do strawienia przez świnie w celu uwolnienia składników pokarmowych. Jeśli niestrawione składniki pokarmowe dotrą do jelita grubego, prowadzi to do zwiększonej produkcji amoniaku oraz zaburzenia równowagi mikroflory na korzyść bakterii oportunistycznych, a nawet patogennych. Skutkiem tego jest pogorszona strawność, obniżona odporność oraz słabsze wyniki produkcyjne.

Rysunek 1. Syncra® SWI zwiększa rozpad struktury ziarna, uwalniając uwięzione składniki pokarmowe

Payling et al., 2016. ASAS Midwest

Istnieje również koncepcja znana jako efekt „klatki”. Występuje ona wtedy, gdy część składników pokarmowych – takich jak białka, węglowodany i związki mineralne – zostaje uwięziona wewnątrz ściany komórkowej. W takiej sytuacji potrzebne są specyficzne enzymy, które rozpuszczą lub przerwą ścianę komórkową, umożliwiając dostęp endogennym enzymom zwierzęcia do tych składników. Aby zwiększyć efektywność tego procesu, często konieczne jest zastosowanie dodatkowych komercyjnych enzymów egzogennych. Jest to szczególnie ważne w przypadku młodych zwierząt, które nie mają jeszcze w pełni rozwiniętego przewodu pokarmowego, dojrzałego układu odpornościowego ani kompletnego zestawu aktywności enzymatycznej.

Choć enzymy są stosowane w produkcji świń od dziesięcioleci, a ich użycie stało się powszechną praktyką, warto pamiętać o różnicach funkcjonalnych – nawet w obrębie tej samej klasy. Przykładowo fitaza jest powszechnie uznawana za najczęściej stosowany enzym paszowy, lecz jej skuteczność różni się w zależności od źródła pochodzenia, np. z Escherichia coli czy Buttiauxella spp., szczególnie w kontekście różnych wartości pH w przewodzie pokarmowym. Z kolei enzymy rozkładające nieskrobiowe polisacharydy (NSP), w tym ksylanaza, β-glukanaza i amylaza, jak również proteaza, mogą być stosowane w różnych dawkach – pojedynczo lub w kombinacji – aby poprawiać ogólną efektywność trawienia i wspierać zdrowie układu pokarmowego.

Jednocześnie rośnie wykorzystanie probiotyków. Mają one wyraźnie pozytywny wpływ na wzrost i zdrowie zwierząt, a także są uważane za jedno z kluczowych narzędzi w programach hodowlanych z ograniczonym stosowaniem antybiotyków lub całkowicie bezantybiotykowych. Jednak ze względu na ich odmienny mechanizm działania w porównaniu z tradycyjnymi antybiotykami, stosowanie probiotyków w żywieniu zwierząt jest najskuteczniejsze, gdy stanowi element starannie zarządzanej strategii.

Rysunek 2. Syncra® SWI zwiększa produkcję krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych dzięki zmniejszaniu ilości białka trafiającego do jelita ślepego

W tym kontekście stosowanie sprawdzonych dodatków paszowych może odgrywać kluczową rolę w strategiach żywieniowych, redukując wyzwania, z jakimi mierzą się producenci trzody chlewnej, a jednocześnie poprawiając wskaźniki produkcyjne oraz zapewniając wysoki zwrot z inwestycji (ROI).

Rozwiązanie

To właśnie stanowi podstawę opracowania nowej generacji dodatków paszowych, które łączą enzymy z probiotykami wieloszczepowymi w jednym produkcie. Oba elementy działają synergistycznie, aby uwolnić składniki pokarmowe, które w przeciwnym razie pozostałyby niedostępne dla zwierzęcia. Prowadzi to do poprawy strawności energii i aminokwasów, niezależnie od zmian poziomów substratu. Ten pozytywny mechanizm działania umożliwia producentom obniżenie kosztów paszy poprzez stosowanie alternatywnych surowców, bez pogarszania wyników produkcyjnych zwierząt.

Szczepy probiotyczne, na przykład stosowane w Syncra® SWI, dostosowują sekrecję enzymów zgodnie z dostępnym substratem w jelicie cienkim. Ta zdolność umożliwia probiotykowi efektywne rozkładanie związków w szerokim zakresie surowcowym pasz, w tym kukurydzy, soi, jak również tych o wyższej zawartości włókna, takich jak DDGS (Rys. 1). Prowadzi to do poprawy wytrzymałości bariery jelitowej poprzez ściślejsze połączenia komórek nabłonka. Stymuluje również produkcję krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych (SCFA) dla poprawy zdrowia przewodu pokarmowego oraz wykorzystania energii (Rys. 2).

Rysunek 3. Syncra® SWI znacząco zwiększa strawność jelitową aminokwasów egzogennych, zmniejszając potrzebę stosowania syntetycznych suplementów aminokwasowych

Poparte wynikami badań

Synergistyczne efekty enzymatyczno‑probiotycznych dodatków paszowych oznaczają, że zapewniają one lepszą wydajność w porównaniu z indywidualnymi komponentami stosowanymi osobno. Zaleta ta jest wspierana przez rosnącą liczbę badań wykazujących konsekwentnie pozytywne wyniki wobec kluczowych wskaźników wydajności, takich jak średni dzienny przyrost (ADG), współczynnik wykorzystania paszy (FCR) oraz przeżywalność.

Ponadto Syncra® SWI wykazuje istotne korzyści w okresach, w których pojawiają się wyzwania produkcyjne. Wyniki badań wskazują, że w takiej sytuacji aminokwasy są przekierowywane i nie są właściwie wykorzystywane przez zwierzęta, ale związki te są kluczowe dla reakcji i funkcji immunologicznej – szczególnie tryptofan, który jest uważany za jeden z najważniejszych aminokwasów. Do tego stopnia, że jest on zwiększany w warunkach chorobowych, takich jak zespół rozrodczo‑oddechowy świń (PRRS). Jednakże zastosowanie sprawdzonego dodatku enzymatyczno‑probiotycznego pomaga rozwiązać wszelkie potencjalne braki w organizmie zwierzęcia poprzez poprawę strawności jelitowej aminokwasów egzogennych – o ponad 15% w przypadku tryptofanu (Rys. 3).

Maksymalizacja wyników

Warto również pamiętać, że najlepsze rezultaty pod względem wydajności zwierząt oraz wyników ekonomicznych osiąga się, gdy stosuje się podejście nutribiotyczne do strategii żywieniowych. Takie, które zapewnia zbilansowaną paszę pod względem składników, fitynianów, zawartości włókna (rozpuszczalnego i nierozpuszczalnego) oraz składników mineralnych, a także optymalną dawkę odpowiedniej fitazy i komplementarnej mieszanki enzymów niefitazowych.

Więcej

Choroby układu moczowego świń – niedoceniana przyczyna nadmiernego brakowania loch

Zygmunt Pejsak
Wydział Medycyny Weterynaryjnej
Uniwersytet Rolniczy w Krakowie

 

Choroby układu moczowego świń – niedoceniana przyczyna nadmiernego brakowania loch

Fragmentaryczne dane krajowe wskazują, że w Polsce statystyczna locha rodzi średnio 2,8 miotu, po czym, najczęściej z powodów zdrowotnych, a nie ze względu na postęp genetyczny, jest eliminowana.

Głównymi przyczynami zbyt wczesnej, mającej negatywne konsekwencje ekonomiczne, eliminacji loch ze stada są kulawizny oraz na drugim miejscu nieskuteczność inseminacji/krycia. Ta druga przyczyna spowodowana jest szeregiem czynników, przede wszystkim organizacyjnych. Na pewno wśród ważnych są uciążliwe, trudne do rozpoznania i niełatwe w leczeniu zakażenia układu moczowego. Często bywają one pośrednią przyczyną problemów w rozrodzie.

Z powodu trudności diagnostycznych oraz zazwyczaj mało charakterystycznych objawów klinicznych schorzenia układu moczowego są powszechnie niedocenianym problemem zdrowotnym u świń, podobnie jak u innych gatunków zwierząt… Cały artykuł w numerze 5/2026

Więcej
bannery_lawsonia_Trzoda Chlewna
Trzoda Chlewna - Ogólnopolskie czasopismo dla producentów trzody, zootechników i lekarzy weterynarii
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.