bannery_lawsonia_Trzoda Chlewna

Odwrócona piramida

Anna Hammermeister
Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”

Odwrócona piramida

Na początku stycznia br. media obiegła wiadomość o nowym modelu żywieniowym w USA. Wybór grafiki w postaci odwróconej piramidy miał na celu pokazanie Amerykanom, że jest to rewolucja w dotychczasowym spojrzeniu na sposób odżywiania. Niektórzy eksperci szybko skrytykowali nowe zalecenia żywieniowe, m.in. za formę przedstawienia zmian, niejasny przekaz, wybiórcze i przedawnione wyniki badań czy polityczne podłoże decyzji.

Dla amerykańskiego sektora produkcji zwierzęcej przekaz jest jednak ważny z kilku powodów. Po pierwsze pokazuje, że dla zdrowia człowieka istotne są naturalne, nieprzetworzone, pełnowartościowe produkty pochodzenia zwierzęcego, w tym mięso, więc będzie na nie zapotrzebowanie. Po drugie przekaz został podany przez najwyższe władze państwowe USA – Sekretarza Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej USA Roberta F. Kennedy’ego Jr. oraz sekretarz Departamentu Rolnictwa USA Brooke Rollins. Takie podejście pozwala sądzić, że produkcja zwierzęca staje się ważnym działem gospodarki narodowej, ponieważ ma pomóc spełnić rządowe zalecenia żywieniowe. Tym samym można spodziewać się, że amerykańscy farmerzy będą mieli rządowe wsparcie i ochronę dla swojej działalności.

Szerokie i odgórne spojrzenie na produkcję zwierzęcą i jej strategiczne znaczenie w dostarczaniu nieprzetworzonych i pełnowartościowych produktów pochodzenia zwierzęcego przydałoby się też w Polsce. Wszak nasza Piramida Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej rekomendowana przez Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej pokazuje, podobnie jak w USA, że w żywieniu człowieka jest miejsce dla różnych produktów pochodzenia zwierzęcego, w tym mięsa. Zatem produkcja zwierzęca powinna dobrze funkcjonować, aby te potrzeby zaspokoić. Jednak wpływ różnych czynników, często pozaekonomicznych, nie sprzyja jej bezpiecznemu funkcjonowaniu i coraz częściej powoduje rezygnację z produkcji, a co za tym idzie, podnosi ryzyko ograniczenia dostępność krajowego białka zwierzęcego.

W różnych krajach UE, w tym również w Polsce, rośnie niechęć niektórych grup społecznych wobec produkcji zwierzęcej. Diety z udziałem mięsa są deprecjonowane, a produkcja zwierzęca oskarżana o zmiany klimatyczne. Jednocześnie różnymi metodami promuje się diety roślinne. Dane Parlamentu Europejskiego wskazują, że całe rolnictwo odpowiada jedynie za 10,55% emisji gazów cieplarnianych, a wg FAO chów zwierząt gospodarskich generuje tylko 14,5% antropogenicznych gazów cieplarnianych, a mimo to w szczególności produkcja zwierzęca jest systematycznie oskarżana o nadmierne obciążenie środowiska naturalnego. Indoktrynacja pod hasłem „dla dobra klimatu” sprawia, że najczęściej młodzi ludzie dają się uwieść klimatycznym hasłom i niebezpiecznej narracji, która wskazuje, że najbardziej środowisku naturalnemu (klimatowi) szkodzi rolnictwo, a w szczególności produkcja zwierzęca, i „dla dobra klimatu” rezygnują z jedzenia mięsa. Niektóre placówki wręcz zachęcają do takich eksperymentów w ramach programów edukacyjnych. Dla przykładu szkoły w Łodzi w ramach projektu edukacyjnego Łódzkie szkoły dla klimatu obok szlachetnych działań, np. NIE MARNUJĘ JEDZENIA, NIE LEJ WODY! bĄdŹ OFFLINE, proponują działania zachęcające do ograniczenia spożycia mięsa – oczywiście przy użyciu feminatywów. A zatem „można sprawdzić się w roli wegetarianina/ki i zostać klimatycznym superbohaterem/ką”, bowiem (…) Produkcja mięsa wywiera negatywny wpływ na klimat – wiąże się z produkcją gazów cieplarnianych, nadmiernym zużyciem wody pitnej, wylesianiem oraz zanieczyszczeniem środowiska (…)

Inną inicjatywą, która ma na celu ochronę klimatu, i która w rzeczywistości ograniczy dostęp do mięsa jest działalność stowarzyszenia miast pod nazwą  C40 Cities, do którego przystąpiła Warszawa. Jednym z działań C40 Cities, które zmniejszają wpływ na środowisko, jest realizacja odpowiednich polityk i programów żywnościowych. Na przykład w zakresie diety zaleca się, aby na osobę przypadało rocznie nie więcej niż 16 kg mięsa. Nie będą to kartki żywnościowe, ale promocja diet bez mięsa spowoduje, że zmniejszy się zapotrzebowanie na pełnowartościowe białko zwierzęce, a jego ograniczony dostęp sprawi, że będzie droższe i w zasięgu tylko zasobniejszych portfeli.

Rozwijające się trendy żywieniowe polegające na unikaniu żywności pochodzenia zwierzęcego, w tym mięsa, i zastępowaniu go produktami roślinnymi lub ich substytutami znajdują swoje odzwierciedlenie w powstających aktach prawnych. Przykładem jest projekt ROZPORZĄDZENIA MINISTRA ZDROWIA w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach. Nowe regulacje narzucają, aby co najmniej raz w tygodniu w ramach obiadu była podawana potrawa przygotowana na bazie nasion roślin, a w sklepikach szkolnych dopuszczona jest sprzedaż produktów roślinnych naśladujących produkty mleczne, które są najczęściej produktami wysoko przetworzonym. Nowe regulacje miałyby obowiązywać od 1 września.

Czasem promocja diet roślinnych przybiera formę PR-owej zagrywki. Jedna z zielonych organizacji z triumfem ogłosiła, że z dniem 1.01.2026 r. szpitale muszą oficjalnie wprowadzić dietę wegańską do swojego jadłospisu. Ma to wynikać z ROZPORZĄDZENIA MINISTRA ZDROWIA z dnia 12 grudnia 2025 r. w sprawie standardu organizacyjnego żywienia zbiorowego w podmiocie leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju świadczenia szpitalne. Jednak takiego zapisu wprost w tym dokumencie nie ma, choć sztuczna inteligencja próbowała wykazać, że jest i uparcie podawała paragrafy i punkty z ww. dokumentu, które jakoby zawierały informację o takiej diecie. Ba, nawet przytaczała tabele i wykazy, których tam nie ma. Natomiast Rozporządzenie mówi, że „lekarz decyduje o rodzaju stosowanej diety, czasie jej trwania oraz zalecanych indywidualnych modyfikacjach, uwzględniając: ewentualne preferencje pacjenta dotyczące eliminacji poszczególnych produktów w diecie, wynikające z wymogów kulturowych, przekonań religijnych, wyznania lub światopoglądu pacjenta, w przypadku poinformowania o nich lekarza przez pacjenta – jeżeli nie sprzeciwia się temu stan zdrowia pacjenta”.A zatem to lekarz w trosce o zdrowie pacjenta zdecyduje, co ten może jeść, a nie samodzielny wybór przez pacjenta dania vege z menu szpitalnego.

Obarczanie produkcji zwierzęcej odpowiedzialnością za jej negatywny wpływ na klimat nie przeszkadza jednak oskarżycielom w spożywaniu wysoko przetworzonej masy białkowej pod nazwami zarezerwowanymi dla produktów z mięsa (burgery roślinne, kurczaki roślinne, szynki roślinne, kabanosy roślinne itd.).

Branża produkcji zwierzęcej na wielu płaszczyznach radzi sobie sama (np. promuje polską żywność, prowadzi akcje informacyjne, aktualizuje wyniki badań, oferuje możliwość produkcji w systemach jakości), ale potrzebuje też działań odgórnych, z hierarchią odwróconej piramidy, które będą wspierały inwestycje i rozwój produkcji rolniczej, w tym zwierzęcej, np. poprzez wdrożenie uproszczeń w pozyskiwaniu pozwoleń na budowę chlewni, skuteczną walkę z ASF czy podjęcie działań ochronnych przed bezkarnym działaniem aktywistów ekologicznych godzących w produkcję rolniczą.

Więcej

Bioasekuracja chlewni jako podstawowy element zrównoważonej produkcji trzody

Przemysław Marek
Instytut Technologiczno-Przyrodniczy
Państwowy Instytut Badawczy

Bioasekuracja chlewni jako podstawowy element zrównoważonej produkcji trzody

Bioasekuracja w chlewniach przestała być zagadnieniem teoretycznym lub elementem spełniania formalnych wymogów. W realiach stałego zagrożenia chorobami zakaźnymi, na czele z ASF, jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o bezpieczeństwie produkcji i jej opłacalności.

Nawet najlepiej prowadzony program żywieniowy czy genetyczny nie zrekompensuje strat wynikających z wprowadzenia patogenu do stada. Skuteczna bioasekuracja nie polega jednak na pojedynczych działaniach, lecz na spójnym systemie procedur dopasowanych do konkretnego gospodarstwa. To właśnie brak konsekwencji, uproszczenia oraz rutyna są najczęstszymi przyczynami jej nieskuteczności, a nie brak wiedzy czy infrastruktury. W praktyce wiele zagrożeń wynika z codziennych decyzji organizacyjnych, które pozornie nie mają bezpośredniego wpływu na zdrowie zwierząt.

Rys. 1. Co zagraża bioasekuracji na fermach trzody chlewnej?

Czym jest bioasekuracja?

Bioasekuracja w produkcji trzody chlewnej obejmuje zespół działań organizacyjnych, technicznych i sanitarnych, których celem jest ograniczenie ryzyka wprowadzenia oraz rozprzestrzeniania się czynników chorobotwórczych w stadzie. W praktyce nie jest to zbiór oderwanych zasad, lecz system, którego skuteczność zależy od spójności i konsekwencji stosowania wszystkich elementów.

Dla potrzeb praktycznych bioasekurację dzieli się na zewnętrzną i wewnętrzną. Bioasekuracja zewnętrzna koncentruje się na ochronie stada przed patogenami pochodzącymi z zewnątrz gospodarstwa, natomiast bioasekuracja wewnętrzna ma na celu ograniczenie ich rozprzestrzeniania się w obrębie chlewni. Zaniedbania w którejkolwiek z tych sfer prowadzą do osłabienia całego systemu, nawet jeśli pozostałe elementy są wdrożone prawidłowo. Istotnym, a często niedocenianym aspektem jest jasno określona odpowiedzialność. Skuteczność procedur zależy nie tylko od infrastruktury, ale przede wszystkim od ludzi. Właściciel gospodarstwa odpowiada za organizację i egzekwowanie zasad, natomiast pracownicy za ich codzienne przestrzeganie. Brak jednoznacznych reguł, tolerowanie odstępstw oraz nieprecyzyjny podział obowiązków sprzyjają powstawaniu luk, które w praktyce stają się drogą wnikania chorób do stada. Bioasekuracja powinna być traktowana jako element zarządzania produkcją, a nie jako zestaw dodatkowych obciążeń. Tylko wtedy możliwe jest jej realne funkcjonowanie, a nie jedynie formalne istnienie w dokumentacji gospodarstwa.

Bioasekuracja zewnętrzna to ograniczenie ryzyka wprowadzenia patogenów:

  • Granice gospodarstwa i organizacja przestrzeni: Wyraźne oddzielenie terenu chlewni od otoczenia jest podstawowym warunkiem ograniczenia ryzyka epizootycznego. Brak ogrodzenia lub jego nieszczelność powodują, że wszelkie dalsze procedury tracą znaczenie. Równie istotne jest logiczne wyznaczenie stref funkcjonalnych, tak aby ruch osób i pojazdów odbywał się według ustalonego schematu, a nie doraźnych potrzeb. Chaotyczna organizacja przestrzeni sprzyja przypadkowym kontaktom i utrudnia egzekwowanie zasad.
  • Ruch osób: Człowiek pozostaje jednym z najczęstszych wektorów przenoszenia patogenów. Dotyczy to zarówno osób z zewnątrz, jak i stałych pracowników. Problemem nie jest sama obecność ludzi w chlewni, lecz brak kontroli nad ich wcześniejszym kontaktem z innymi stadami oraz nad sposobem wejścia do obiektów. Procedury dotyczące zmiany odzieży, obuwia i korzystania ze śluz sanitarnych są skuteczne tylko wtedy, gdy są bezwzględnie przestrzegane. Każde odstępstwo, nawet jednorazowe, tworzy realne ryzyko epizootyczne.
  • Pojazdy i transport: Środki transportu, zwłaszcza samochody do przewozu zwierząt oraz pasz, stanowią istotne źródło zagrożenia biologicznego. Decydujące znaczenie ma ograniczenie ich wjazdu bezpośrednio pod budynki inwentarskie oraz stosowanie skutecznej dezynfekcji. Niesprawne maty dezynfekcyjne, brak kontroli nad ich stanem lub stosowanie ich wyłącznie „na pokaz” nie spełniają swojej funkcji i dają fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
  • Wprowadzanie zwierząt do stada: Zakup zwierząt pozostaje jednym z najbardziej ryzykownych momentów w cyklu produkcyjnym. Nawet przy zachowaniu formalnych wymogów zdrowotnych nie można wykluczyć wprowadzenia patogenów do stada. Kwarantanna powinna być traktowana jako realne narzędzie ochrony, a nie element administracyjny. Jej pomijanie lub skracanie w celu „oszczędności czasu” jest jednym z częstszych błędów o długofalowych konsekwencjach zdrowotnych.

Bioasekuracja wewnętrzna ma na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się patogenów w obrębie chlewni:

  • Organizacja pracy i przemieszczanie się personelu: Sposób organizacji codziennej pracy ma bezpośredni wpływ na zdrowotność stada. Brak ustalonej kolejności wykonywania czynności oraz swobodne przemieszczanie się pracowników między sektorami sprzyjają mechanicznemu przenoszeniu patogenów. Praca powinna być prowadzona według stałego schematu, z wyraźnym rozdzieleniem stref technologicznych i przypisaniem personelu do konkretnych obszarów. Odstępstwa od tych zasad, nawet sporadyczne, znacząco zwiększają ryzyko epizootyczne.
  • Odzież, obuwie i sprzęt wewnętrzny: Elementy te są częstym, lecz niedocenianym nośnikiem czynników chorobotwórczych. Wspólne użytkowanie odzieży, obuwia lub narzędzi w różnych sektorach chlewni prowadzi do niekontrolowanego przenoszenia patogenów. Skuteczna bioasekuracja wewnętrzna wymaga stosowania sprzętu dedykowanego do poszczególnych pomieszczeń lub jego każdorazowej dezynfekcji. Zaniedbania w tym zakresie często wynikają z pośpiechu lub rutyny, a ich konsekwencje ujawniają się dopiero po czasie.
  • Przemieszczanie zwierząt i organizacja cyklu produkcyjnego: Częste przegrupowywanie zwierząt zwiększa ryzyko szerzenia się chorób w stadzie. Mieszanie grup wiekowych lub technologicznych sprzyja transmisji patogenów i utrudnia kontrolę zdrowotną. System „all-in/all-out”, w połączeniu z ograniczeniem nieuzasadnionych przemieszczeń, pozostaje jednym z najskuteczniejszych narzędzi bioasekuracji wewnętrznej, pod warunkiem jego konsekwentnego stosowania.
  • Higiena pomieszczeń i przerwy sanitarne: Mycie i dezynfekcja pomieszczeń między kolejnymi cyklami produkcyjnymi są skuteczne tylko wtedy, gdy stanowią kompletny proces, obejmujący również odpowiedni czas kontaktu środka dezynfekcyjnego oraz okres osuszania. Skracanie przerw sanitarnych, niedokładne czyszczenie lub pomijanie poszczególnych etapów powodują, że patogeny pozostają w środowisku chlewni i stanowią stałe źródło zakażeń.
  • Zarządzanie stadem w sytuacjach problemowych: Wystąpienie objawów chorobowych wymaga szybkiej reakcji organizacyjnej. Brak izolacji zwierząt podejrzanych o zakażenie oraz opóźnione decyzje zwiększają ryzyko rozprzestrzeniania się patogenów w całym obiekcie. Bioasekuracja wewnętrzna obejmuje również umiejętność ograniczania strat w sytuacjach kryzysowych, a nie wyłącznie działania profilaktyczne.

Rys. 2. Wejście do chlewni tylko dla osób upoważnionych, w ochronnym stroju (fot. www.agriculture.com)

Zalecenia praktyczne

Optymalna lokalizacja chlewni stanowi pierwszy i jeden z najważniejszych elementów bioasekuracji. Budynki powinny znajdować się w możliwie największej odległości od lasów, zadrzewień i zbiorników wodnych, co ogranicza kontakt ze zwierzętami dzikimi i ptactwem, a tym samym zmniejsza ryzyko wprowadzenia patogenów. Ważne jest także wyższe ukształtowanie terenu oraz dobre odwodnienie, które eliminują wilgotne miejsca sprzyjające rozwojowi chorób. Kolejnym krokiem jest wyznaczenie stref czystych i brudnych oraz dróg czystych i brudnych. Teren gospodarstwa powinien być logicznie podzielony: strefy czyste obejmują obszar hodowli i pomieszczenia dla zwierząt, natomiast strefy brudne: magazyny, miejsca załadunku i drogi dojazdowe. Wyznaczenie osobnych tras dla ludzi, pojazdów i transportu zwierząt minimalizuje przypadkowy kontakt między obszarami potencjalnie skażonymi i chronionymi. Każdy ruch powinien odbywać się według ustalonego schematu: pracownicy i sprzęt przemieszczają się najpierw w strefach czystych, a następnie w strefach brudnych, nigdy odwrotnie. Ogrodzenie terenu z kontrolowanym dostępem jest również podstawowym elementem ochrony. Bramy powinny być zamykane, a teren oznakowany tablicami informacyjnymi.

Strefa buforowa przed wejściem do budynków inwentarskich pozwala ograniczyć kontakt osób z otoczeniem. Brak ogrodzenia lub jego nieszczelność znacząco obniża skuteczność wszystkich pozostałych środków bioasekuracji. Nie mniej istotne jest skuteczne zwalczanie szkodników i gryzoni. Stały program deratyzacji i dezynsekcji, zabezpieczenie paszy i magazynów przed ptakami i gryzoniami oraz kontrola otoczenia pod kątem gniazdowania szkodników zmniejszają ryzyko przenoszenia patogenów wewnątrz gospodarstwa. Wreszcie, należy zapewnić stały program szkoleń pracowników w zakresie zachowania bezpieczeństwa na fermie, prowadzić ewidencję osób wchodzących na fermę oraz jak najbardziej ograniczać liczbę osób odwiedzających obiekty.

Rys. 3. Mycie i dezynfekcja stanowisk to bardzo ważny element dla zachowania bezpieczeństwa zoohigienicznego w chlewni (fot. www.msschippers.com)

Dostępne rozwiązania techniczne

Podstawowym elementem ochrony biologicznej w chlewni jest odpowiedni ubiór ochronny pracowników. Odzież i obuwie powinny być dedykowane wyłącznie do stref hodowlanych i nieużywane poza nimi. Dotyczy to zarówno stałego personelu, jak i osób przyjezdnych, takich jak serwisanci czy weterynarze. Każde wejście do budynku powinno odbywać się przez śluzę sanitarną, w której następuje zmiana odzieży i obuwia oraz dezynfekcja rąk.

Maty dezynfekcyjne, stosowane przy wejściach do budynków oraz w strategicznych punktach dróg dojścia, są skutecznym narzędziem ograniczającym przenoszenie patogenów mechanicznie, przede wszystkim na obuwiu. Ich efektywność zależy od prawidłowego ułożenia: każda osoba musi mieć obowiązek przejścia po macie przed wejściem do strefy hodowlanej. Niezbędne jest regularne uzupełnianie środka dezynfekcyjnego oraz kontrola stanu mat, aby nie były zużyte lub zabrudzone, co znacząco zmniejsza skuteczność dezynfekcji. Maty powinny być również dobrane pod względem środka chemicznego, powinien on działać przeciwko patogenom charakterystycznym dla trzody chlewnej.

Rys. 4/4a. Brama dezynfekcyjna i maty nasączone środkiem dezynfekcyjnym ograniczają ryzyko związane z transportem (fot. www.tecpro.com.au, www.intershape.com)

Bramy dezynfekcyjne dla pojazdów transportujących zwierzęta, paszę czy sprzęt stanowią równie istotny element bioasekuracji zewnętrznej. Powinny znajdować się przy wszystkich wjazdach na teren gospodarstwa i zapewniać pełne pokrycie powierzchni pojazdu środkiem dezynfekcyjnym. Skuteczność bram zależy od zachowania odpowiedniego ciśnienia, dawki środka oraz czasu kontaktu z powierzchnią. Regularna kontrola i konserwacja urządzeń gwarantuje, że wszystkie pojazdy opuszczające i wjeżdżające na fermę są odpowiednio odkażone. Bramy dezynfekcyjne powinny być używane w połączeniu z matami i procedurami w strefach wejściowych, aby stworzyć spójny system ochrony biologicznej. Stosowane są również niecki wypełnione środkiem dezynfekcyjnym. Ważne jest, aby ich wielkość i głębokość zapewniały odkażenie całego obwodu kół pojazdów. Dodatkowo przy pomocy myjek z lancą można umyć podwozie i nadwozie, jeżeli na fermie nie zainstalowano bram przejazdowych. Sama dezynfekcja pojazdów wymaga oczywiście systematyczności i właściwej organizacji. Wszystkie pojazdy powinny przechodzić pełny proces: mycie wstępne, nanoszenie środka dezynfekcyjnego i pozostawienie go na powierzchni przez zalecany czas kontaktu. Zaniedbania, takie jak spryskiwanie wyłącznie części pojazdu lub pomijanie pojazdów przy wyjeździe z gospodarstwa, znacząco obniżają skuteczność całego systemu i stwarzają realne zagrożenie dla stada.

Podsumowanie

W dobie rosnących zagrożeń epizootycznych bioasekuracja przestała być wyborem, a stała się koniecznością. Kontrola ruchu osób i pojazdów, higiena oraz właściwa organizacja pracy znacząco zmniejszają ryzyko chorób i zapewniają ciągłość produkcji. Bioasekuracja jest także obowiązkiem wynikającym z obowiązujących przepisów prawa oraz wymogów weterynaryjnych. Choć wdrożenie pewnych zasad wiąże się z nakładami finansowymi, jest to inwestycja, która zwraca się poprzez mniejsze straty, lepsze wyniki produkcyjne i stabilność funkcjonowania fermy.

Więcej

Trzoda chlewna 2/2026

EKONOMIA
12Sytuacja na rynku trzody chlewnejB. Pepliński
15W 2025 roku w każdym województwie ubyło stad 
HODOWLA
18Odwrócona piramidaA. Hammermeister
19Wyniki oceny knurków i loszek w programach hodowlanych POLSUSM. Marciniak, M. Tyra
ORGANIZACJA PRODUKCJI
21Ja się ciągle uczę, czyli zdaję egzamin na trzodziarza       P. Włódarczak
25Zarządzanie stadem poprzez cele i wyniki (cz. 4)M. Soszka
ŻYWIENIE
29Nasiona roślin bobowatych w żywieniu trzody chlewnejK. Lipiński, M. Mazur-Kuśnirek
36Ultrasłabe prosięta – jak je uratować?   R. Burek
40Preparat mlekozastępczy jako dodatkowy pokarm dla prosiąt w okresie ssaniaP. Nowak
HIGIENA W CHLEWNI
46Bioasekuracja chlewni jako podstawowy element zrównoważonej produkcji trzody  P. Marek
WETERYNARIA
54Wpływ zmian klimatycznych na wektory i rezerwuary chorób zakaźnych i inwazyjnych świńZ. Pejsak
59Wpływ substancji antyżywieniowych na zdrowie trzody chlewnejN. Sobczak-Zuzaniuk
 
5NOTOWANIA
7,53Z KRAJU
10KONTAKT Z CZYTELNIKIEM
11WIEPRZOWINA NIE ZAWSZE TRADYCYJNIE
50ZE ŚWIATA

List

Choroby układu moczowego świń – niedoceniana przyczyna nadmiernego brakowania loch

Fragmentaryczne dane krajowe wskazują, że w Polsce statystyczna locha rodzi średnio 2,8 miotu, po czym, najczęściej z powodów zdrowotnych, a …

Znaczenie pojemności buforowej w żywieniu prosiąt (cz. 2)

Żywienie prosiąt po odsadzeniu jest jednym z najbardziej „wrażliwych” etapów produkcji trzody chlewnej, ponieważ nakładają się w nim: zmiana paszy …

Sytuacja na rynku trzody chlewnej

Rynki wieprzowe w UE w ostatnich tygodniach odbijają po bolesnych spadkach cen skupu świń wywołanych pojawieniem się ASF w Hiszpanii, …
Więcej

Piotr pyta: Czy są sposoby takiej stymulacji apetytu u prosiąt, aby w okresie przed i po odsadzeniu zjadały więcej paszy?

Na początek przytoczmy definicję apetytu[1]. Apetyt (łac. appetitus „pożądanie”), łaknienie – pragnienie spożycia (najczęściej określonego) pokarmu, zazwyczaj zawierającego konkretny składnik odżywczy, potrzebny w danej chwili organizmowi.

Bardzo często, zresztą mylnie, apetyt jest utożsamiany z głodem, który jest fizjologiczną potrzebą przyjęcia pokarmu, nie zaś, jak apetyt – potrzebą psychologiczną. Za regulację apetytu odpowiada układ limbiczny[2], a hormonem regulującym apetyt jest serotonina. Około 90-95% serotoniny w organizmie jest produkowane w jelitach, a tylko niewielka część w mózgu. Właściwe żywienie i zdrowie jelit są zatem kluczowe dla jej poziomu.

Zastosowanie wybranych rozwiązań sensorycznych w diecie może pomóc w ograniczeniu neofobii paszowej u prosiąt i zwiększeniu ilości spożywanej paszy przy jednocześnie stopniowym zmniejszaniu ilości pobieranego mleka, zwłaszcza pod koniec okresu ssania, oraz po odsadzeniu, kiedy to prosięta nie mają już możliwości napicia się mleka lochy.

Takim wyjątkowo trudnym okresem dla prosiąt jest ich odsadzenie, kiedy to całkowicie zmieniają środowisko, są oddzielone od lochy i najczęściej zmieszane z prosiętami z innych miotów. Ale najważniejszą zmianą jest brak mleka lochy i całkowite przejście na spożywanie paszy suchej, głównie roślinnej, często mniej strawnej.

Wszystko to powoduje ogromny stres, który prowadzi do spadku ilości spożywanej paszy, spowolnienia tempa wzrostu i dysbiozy jelitowej. Dysbioza jelitowa to jakościowe i ilościowe zaburzenie równowagi mikrobioty jelitowej, polegające na zmniejszeniu w jelitach liczby korzystnych bakterii oraz nadmiernym wzroście patogenów. Jest wywoływana głównie przez niewłaściwą dietę, antybiotyki i stres. Objawia się bólem brzucha, wzdęciami, biegunkami, zaparciami, a także ogólnym osłabieniem całego organizmu.

Zakres tych zmian zależy od tego, jak szybko prosięta są w stanie dostosować się do nowej sytuacji, w tym głównie do spożywania potrzebnej ilości paszy.

Jednym z najważniejszych sposobów przyzwyczajania prosiąt do wyjadania suchej paszy jest podawanie im tego typu pasz w okresie ssania jeszcze przed odsadzeniem. Pasza taka może być zarówno w formie sypkiej, jak i granulowanej czy kruszonej.  

Bardzo ważnym elementem przy projektowaniu receptur takich pasz, czasami nazywanych prestarterami, jest ograniczenie udziału poekstrakcyjnej śruty sojowej, trudno strawnej przez dopiero rozwijający się układ pokarmowy prosiąt, i zastąpienie jej surowcami paszowymi zawierającymi laktozę (np. mleko w proszku), które świetnie poprawiają nie tylko zapach podawanej paszy, ale przede wszystkim jej smak, mocno zbliżony do naturalnego mleka, oraz doskonale stymulują apetyt prosiąt (czyli zgodnie z definicją apetytu ich potrzeby psychologiczne). Zwiększony udział laktozy powinno się stosować również w paszach dla prosiąt na pierwszy okres po ich odsadzeniu.

Niektóre wytwórnie pasz są przygotowane technologicznie do granulowania (granulki o średnicy do 2 mm) sypkich pasz dla prosiąt z wysokim udziałem składników mleka. Między innymi problemem może być niewłaściwa matryca w granulatorze, która sprzyja karmelizacji laktozy, co zamiast poprawiać smak gotowej paszy, raczej go pogarsza.

Przed wielu laty popularne wydawały się dodatki paszowe o smaku różnych owoców (np. wiśni) lub przypraw (np. waniliny), ale nie sprawdziły się w praktyce. Obecnie oferowane są dodatki paszowe zawierające różne zioła, olejki eteryczne czy przyprawy. Z pewnością stymulują one apetyt prosiąt, chociaż nie w takim stopniu jak laktoza. Niemniej wiele z tych dodatków ma właściwości zdrowotne, ogranicza stan zapalny jelit i stres oksydacyjny, zwłaszcza u prosiąt po odsadzeniu. Należy jednak zachować dużą ostrożność w ich stosowaniu, aby nie przedawkować, co może pogorszyć smak paszy.

Opr.: ACONAR


[1] „Wielka encyklopedia zdrowia”. Pod red. Wojciecha Twardosza; Wydawnictwo HORYZONT, Poznań 2002

[2] Układ limbiczny odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie w sferze emocjonalno-dążeniowej i poznawczej. Wspólnie z modulującą go korą nową mózgu wpływa na reakcje odruchowe i planowane zachowania (kształtowanie osobowości). Jako tzw. układ szybkiego reagowania uczestniczy np. w reakcjach pozwalających unikać zagrożenia życia i zdrowia, jest też źródłem zachowań związanych ze zdobywaniem pokarmu.

Więcej

Wpływ zmian klimatycznych na wektory i rezerwuary chorób zakaźnych i inwazyjnych świń

Zygmunt Pejsak
Wydział Medycyny Weterynaryjnej
Uniwersytet Rolniczy w Krakowie

Wpływ zmian klimatycznych na wektory i rezerwuary chorób zakaźnych i inwazyjnych świń

Obserwowane i narastające w okresie ostatnich kilkudziesięciu lat zmiany klimatyczne były przedmiotem wielu publikacji naukowych i raportów. Według prezentowanych przez różne organizacje i ośrodki naukowe danych największe przekształcenia klimatyczne dotyczą i dotyczyć będą półkuli północnej. Zmiany te na kontynencie europejskim będą miały szczególnie zróżnicowaną dynamikę i siłę.

Eksperci prognozują, że nawet w obrębie Europy obserwowane będą znaczne różnice w natężeniu tych zmian w zależności od regionu. Za najbardziej narażony na ocieplenie uznawany jest obszar śródziemnomorski. W regionie tym prognozowane są największe wzrosty temperatury, a jednocześnie spadki ilości opadów. Europa Środkowa i Wschodnia, w tym Polska, zgodnie z prognozami ucierpi z powodu wzrostu częstotliwości występowania fal ekstremalnych upałów i zmniejszenia ilości opadów w okresie letnim. Zmiany klimatyczne już oddziaływają, a według wielu ekspertów wpływać będą jeszcze bardziej, na wszystkie obszary naszego życia. Uważa się, że szczególnie mocno dotknięte zostanie rolnictwo, w tym produkcja zwierzęca. Poważnym problemem będzie pojawienie się w wielu regionach nowych, egzotycznych do tej pory na danym obszarze, tak zwanych chorób wektorowych (Arthropod-Born Diseases)… Cały artykuł w numerze 2/2026

Więcej

arbocel


bannery_lawsonia_Trzoda Chlewna